Mama2c

Mama2c

niedziela, 28 grudnia 2014

Święta od kuchni...

No może nie zupełnie, bo trochę i od jadalni też, gdzie Marcin ubierał z Dziewczynkami naszą choinkę. Chociaż nie, to za wielkie słowo na 40 centymetrowy, sztuczny twór :)

Jeśli chodzi o zdobienie drzewka, to zawsze można liczyć na pomoc dzieci... No powiedzmy :)


Nasze, bardziej były zainteresowane tym oto gadżetem, który widzicie na zdjęciu. Egzemplarz jeden (w dodatku mocno zdezelowany) a dzieci dwoje... Awanturka gotowa :) Na szczęście Eliza stwierdziła, że jednak nie będzie zniżać się do poziomu dwulatki- przestała więc piszczeć i gryźć, i poszła ubierać z Tatą choinkę.


Z małym drzewkiem jest o tyle łatwiej, że mniej powodów do kłótni o to, jak zagospodarować przestrzeń, czyli gałązki... Chociaż- Polak potrafi, i u nas i tak koncepcje były różne. Nie wiem dlaczego, ale moja- naturalistyczna z piernikami, cynamonem i szyszkami, została z miejsca odrzucona... Próbowałam jeszcze przekrzyczeć mikser, wspominając o tym ile będą rozkładały się te sztuczne, chińskie bombki, ale wiecie jak to jest- mówić do ściany... No trudno, za rok Oni pójdą do kuchni, a ja ubiorę choinkę. Tak, jak będę chciała :) Mimo wszystko, efekt końcowy, był jak najbardziej do zaakceptowania.


Albo, ja już byłam w takim stanie, że było mi wszystko jedno. Nie wiem jak Wy, ale ja co roku, mam taki moment, kiedy mam ochotę pieprznąć to wszystko w cholerę i ogłosić, że nic mi nie wychodzi. Tym razem, nie było inaczej. Nerwy puściły mi przy robieniu polewy na sernik dyniowy, o ten:



I pewnie nie "mazałabym" się, aż tak bardzo, gdyby nie fakt, że dosłownie chwilę wcześniej, popsułam masę do ciasta marchewkowego. Tak, tak- niby żadna filozofia utrzeć masło z serkiem i cukrem pudrem... Niby. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy okazuje się, że tylko mi się wydawało, że masło ma (już) temperaturę pokojową. W efekcie miałam coraz rzadszą masę (długotrwałe ucieranie ewidentnie jej nie służyło) z kawałkami masła w środku, które za cholerę nie chciały dać się rozetrzeć. No i się poddałam, dochodząc do wniosku, że jeszcze chwila miksowania i zamiast ciasto smarować kremem, będę mogła je nim polewać... W sumie i tak polewałam, licząc na to, że leżakowanie w lodówce załatwi sprawę. I załatwiło :) A oto efekt:



To ciasto, to świąteczny faworyt mojego męża :)
Rafaello i sernik kokosowy nie sprawiły mi (o dziwo) żadnego problemy, a prezentowały się tak:





W rezultacie wszystkie ciasta okazały się nadzwyczaj dobre, nawet te, z którymi miałam początkowo kłopoty. Marchewkowe i sernik kokosowy wchodzą na stałe do naszego repertuaru świątecznych i okolicznościowych wypieków. Także- pieczcie śmiało- polecam.

Poza ciastami robiłam także śledzie:



Rewelacja. I pomyśleć, że kiedyś na samą myśl o śledziach w oleju, dostawałam torsji... A wystarczyło znaleźć dobry przepis, i zrobić je samemu :)
Były też cztery sałatki, ale tu już musicie uwierzyć mi na słowo, bo albo ze mnie taki amator, albo sałatki to nie jest wdzięczny obiekt do fotografowania...

I w ten oto sposób, z wyżej wymienionym prowiantem, chwilę po 16-tej załadowaliśmy się do auta... I można by niemal zaśpiewać: Driving home for christmas... Jednak same Święta, to już temat na osobny post :)


23 komentarze:

  1. Mm... widziałam na tych zdjęciach kilka naprawdę bardzo smakowitych rzeczy :))
    Cudowne bobki na choince macie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasto marchewkowe wygląda tak cudnie! Uwielbiam takie ciasta! Mniam!

    I zawsze marzyłam o takich rogach renifera!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Apetycznie u Ciebie :}. Ciasta wszystkie wyglądają tak że ślinka cieknie...
    Twoje gwiazdeczki wyglądają na szczęśliwe ubierając choineczkę i widać że zabawę mają przednią :}}. Kryzys przedświąteczny w szalę robienia wszystkiego dopada i to w momencie kiedy wydaję się że wszystko mamy pod kontrolą . Mnie dopadł przy robieniu sernika ale koniec końców udał się ...Huuura ;}}}

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne ciasta i zapewne bardzo smaczne- ale na widok sledzi az mi slinka poleciala, chyba przeslodzilam w te swieta i tesknie za czyms pikantniejszym :))
    Fajne ozdoby z imieniem- gdzie takie "wyrwalas" ?? no a juz zdjecie paluszka :)))) super- rozczulajace :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha też miałam taką przygodę z ciastem marchewkowym. Do tego słyszałam jęki marudzacej Laury i odgłosy zmagań H. A w kremie wciąż grudki masła! Ostatecznie krem potraktowałam blenderem i odstawiłam do lodówki co tak jak u Ciebie uratowało sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ pięknie świątecznie u Was! I jak smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu Ty mi zawsze to robisz?! Już tak dobrze mi szło. Dwa dni bez słodyczy :D i wszystko cholera wzięła. Idę do kuchni buszować po szafkach :)))

    A tak z innej beczki to piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. to rafaello wygląda pięknie ale wydaje mi się że strasznie pracochłonne chyba sama bym się nie zdecydowała go zrobić ale zjesc jak najbardziej.
    Ze sledziami miałam tak samo jadłam tylko ze śmietaną do puki nie spróbowałam z olejem:D choina bombowa:*

    OdpowiedzUsuń
  9. U Ciebie jak zwykle same pyszności. :)
    Chętnie skusiłabym się na ciasto marchewkowe, nigdy takiego nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Choinka wymiata :)
    Ja mam taką 1,90 m i w tym roku w połowie stwierdziłam, że w przyszłym roku musi ją ubrać ktoś inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Macie niezwykłe bombki i widziałam fantastyczne wypieki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle u Ciebie przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale smakołyki,te ciasta przemawiają o mnie haha :) niepotrzebnie się denerwowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo żałuję, że mieszkamy daleko od siebie, bo z chęcią wpadłabym do Ciebie na kawkę i takie ciasto (obojętnie które) ;) Wszystkie wyglądają pysznie.

    A choineczkę macie cudną!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciasta wyglądają apetycznie i pewnie tak smakują. Na szczęście jestem objedzona, więc pierwszy raz mogę spokojnie oglądać zdjęcia u Ciebie :)
    Ja jutro robię marchewkowena Sylwestra. Aż się dziwię, że jeszcze nam mało.
    Choinka, mimo że w rozmiarze S, piękna. A pomysł z bombkami z imionami zapożyczę. U nas miała być mała choinka, a jak zwykle zajmuje dużą część pokoju.
    Nie dziwię się, że dziewczynki spierały się o reniferowe rogi. Sama bym takimi nie pogardziła :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Nooo to już wiem jakie ciasto będzie panoszyło się na naszym Sylwestrowym stole! :D
    U Ciebie zawsze tak apetycznie i zawsze wychodzę z dawką nowych pomysłów kulinarnych :D Dzięki :*
    Zawsze mi się takie rogi marzyły :P
    Rafaello chciałam robić na Święta, ale poddałam się na koszt sernika :P
    Ściskam mocno Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny pomysł na choinkę! ;)
    I super piękne renifery! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. jesuuuu...takie pyszności..jesteś okrutna...a ja najbardziej uwielbiam rafaello ...pzdr

    OdpowiedzUsuń
  19. aż głodna się robią patrząc na ekran

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech... Jak zwykle pozalowalam, ze nie jestem Twoja krewna i nie moge sie wprosic na Swieta... ;) Mam nadzieje, ze Twoja rodzinka docenila te wypieki, bo mi na sam widok slinka cieknie...

    A choineczka super, te bombki sa swietne! Gdyby to ode mnie zalezalo, na swojej tez powiesilabym najchetniej same ciasteczka, pierniki i cukierki. Tyle, ze aby napiec ich wystarczajaco na nasze drzewsko, nie wychodzilabym z kuchni przez tydzien! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!