Mama2c

Mama2c

wtorek, 23 grudnia 2014

Tradycyjnie...

W zasadzie, to się jednak zastanawiam, czy coś, co zostanie zrobione po raz drugi- można nazwać już tradycją? Hmmm...

Tak czy srak (Monika! Uwielbiam Cię za ten tekst :)), jak widać- do dobrego łatwo się przyzwyczaić.  Po tym, jak się Wam "skromnie" pochwaliłam, co upiekę na Wielkanoc, pojawiły się ostatnio głosy, żebyM zdradziła rąbka tajemnicy (albo mówiąc bardziej dosłownie: "zapodała" linkiem), co piekę na zbliżające się Święta.

Proszę bardzo- mnie tam długo namawiać nie trzeba. Zresztą! Moje tegoroczne propozycje są tak nieświąteczne, że i tak pewnie z nich nie skorzystacie :p

Gotowe?
Zaczynamy:

1) Ciasto marchewkowe. Oryginalny przepis TU. Właśnie "siedzi" w piekarniku. Trochę się zdziwiłam, że go jakoś tak mało w tej blaszce, ale... Cała nadzieje w sodzie i proszku do pieczenia :) Mam nadzieję, że uniosą je odpowiednio w górę.
To chyba moja najmniej świąteczna propozycja, ale nie mogłam się mu oprzeć. Raz, że pewnie jak większość społeczeństwa, od dnia 1stycznia 2015 przechodzę na dietę, także nie będzie w najbliższym czasie okazji, aby upiec sobie carrot cake, a dwa- uznałam, że cynamon, mielone goździki i krem z serka philadelphia, mają jednak choć minimalny świąteczny wydźwięk.

2) Sernik dyniowy na spodzie brownie z obłędną polewą. Zachwyca wyglądem- żaden świąteczny stół by się go nie powstydził. Do podglądnięcia TU. Z kolei ten wypiek chłodzi się już w lodówce. No i teraz powinny nastąpić ochy i achy na temat smaku itd... Tyle, że ich nie będzie. Trochę z przyczyn technicznych- zdecydowanie za kwaśny twaróg, a trochę przez własną głupotę- zapomniałam, że nieszczególnie przepadam za połączeniem masy twarogowej z cynamonem, i szczodrze dodałam, jak przepis nakazywał... No nic- mam nadzieję, że spód i polewa jakoś ten sernik obronią- przynajmniej w moich oczach. A reszta niech w ogóle dziękuje, że Im te ciasta popiekłam :)

3) Especially for you, czyli coś dla mojego męża- łasucha. Jego ulubione rafaello na krakersach. Dumnie leżakuje w lodówce. Pomijając fakt, że najpierw mama przywiozła mi jakieś wyjątkowo drobne wiórki kokosowe, a następnie Marcin uznał, że nie ma różnicy między słupkami migdałowymi, a płatkami (tak, tak- facet i samodzielne podejmowanie decyzji na zakupach, to często gotowa katastrofa), to ciasto (jak zwykle) zapowiada się pysznie. A, że wieki już go nie robiłam- oczekuję co najmniej noszenia na rękach :)
Moja zmiana w podlinkowanym przepisie to ta, że wierzch ciasta posypuję zawsze płatkami migdałowymi. W tym roku, będą to co prawda słupki, ale może przez to i posmak migdałowy wyraźniejszy :p

4) Ten sernik, miał co prawda zostać przełożony na Sylwestra, ale po tym, jak zanosi się na wtopę z dyniowym wypiekiem, musiałam podnieść sobie morale i jakoś sama przed sobą się zrehabilitować. A, że połaszczyłam się kiedyś na promocję serka ricotta, to teraz mogę sobie sernik kokosowy piec i codziennie :)

Jutro zamierzam tegoroczne wypieki upamiętnić na zdjęciach, co by za lat kilka(dziesiąt) wnukom pokazać, także i Wam się pewnie pochwalę, co też mi tam wyszło...

A co poza tym słychać?
Stwierdzamy z Księciuniem jednogłośnie, że nasze dzieci są jednak bardzo solidarne- obie postanowiły przed Świętami dać nam się solidnie we znaki. Eliza- postawą: mam was w nosie i robię co chcę (czyli nic nowego, tyle, że jakoś bardziej nasilone), a Lila- usypianiem. Dziewczyny! Trzeba było posłuchać mojej tyrady, którą wygłosiłam dzisiaj o 21.25- po prawie 50minutowym usypianiu panny Lili. Marcin posłuchał, nic nie skomentował, tylko powiedział: To ja jutro umyję łazienkę, a teraz idę spać. No... Chyba wiedział, że lepiej zejść mi dzisiaj z drogi :)
I tak oto, wrzuciwszy ciasto marchewkowe do piekarnika, siedzę sobie przed laptopem, nadal odgrażając się w myślach, że: "Ostatni raz Ją usypiałam, jutro tatuś będzie z Nią walczył, i g... guzik mnie obchodzi, że On nie ma cycków!!!"

Co jeszcze? Jestem praktycznie gotowa na chrzciny Basi, które odbędą się 25.12... Niepokoi mnie tylko jeden fakt- mam takie nieodparte wrażenie... Nie, nie! Ja mam całkowitą pewność, że spuchłam w okolicach brzucha (chciałam napisać talii, ale rozumiecie- jakiej talii?!) i bluzka, która wisi w szafie, przygotowana na tę uroczystość, będzie po prostu zbyt opięta... Zwłaszcza, po jutrzejszej Wigilii. No nic, już namierzyłam drugą- z delikatni lejącego się materiału- myślę, że będzie bezpieczniejsza :)

Choinki nadal nie mamy ubranej... Ładnie by wyglądało, gdybym napisała, że tym samym hołdujemy tradycji, która podobno nakazuje ubierać świąteczne drzewko w dniu Wigilii Bożego Narodzenia... Taaaak... No prawda jest taka, że nie mieliśmy jeszcze czasu jej ubrać, i jutro sama nie wiem, jak i kiedy go znajdziemy. W związku z czym, już dzisiaj, życzę Wam:

Spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt. Celebrujcie chwile, cieszcie się towarzystwem bliskich, nie myślcie o troskach i kłopotach- one na pewno nie uciekną :p


WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

23 komentarze:

  1. Wesolych Swiat!

    A ja dostalam dzis listowny mandacik, ktory skutecznie popsul mi swiateczy nastroj. Ale o tym juz napisze jak wroce do pracy, ech...

    OdpowiedzUsuń
  2. Same smakowitości u Ciebie } Wiesz co moje dziewczyny wczoraj przeszły same siebie, broiły bez składu i ładu. Oczekiwanie jest takie trudne. Marta spokojnych świąt, z uśmiechniętymi buziakami całej rodzinki, z brodaczem który rozpieści prezentami, z lenistwem, i ociupinką przejedzenia ;}

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, co za pyszności!!! za raffaello nigdy sie nie odważyłam zabrać :) Życzę smacznych, radosnych i spokojnych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Martusia , u mnie choinka ubrana od 6 grudnia!! tak kocham Świąteczny nastrój...ale ja w ogóle w tym roku gwiazdorzyć zaczęłam od listopada więc się nie dziw :)))
    A ciasta...ach smaczka narobiłaś...mam nadzieję, że siostra tez coś upiecze (idziemy do niej na wigilię)...więc od rana jestem na diecie (rychło w czas) - kawa i jabłko - musi styknąć do 16stej :)))
    Magicznych Świąt ci życzę kochana...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko i córko ile pysznych ciast! Kiedy Ty odpoczniesz? Ja ubrałam choinkę, zrobiłam rybę po grecku na trzy domy więc w ilości hurtowej, jedno duże ciasto i miałam wczoraj lekko dość. Dobrze że są rodzice, do których można się wcisnąć na Święta ;)
    Świątecznie życzę Wam rodzicom zdrowia, spokoju wewnętrznego, i prostych dróg a dziewczynkom pięknych wspomnień i wymarzonych prezentów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż ślinka mi cieknie. Takie pyszności, a dziś post. Ale jeszcze tylko kilka godzin i obżerka, której za dwa dni będę gorzko żałować. Jak co roku.

    Marta, niech ten czas będzie dla Ciebie i Twoich bliskich szczególny. Niech Dzieciątko obdarza Was wszystkimi potrzebnymi łaskami. Niech dla dziewczynek będą to magiczne Święta, które kiedyś będą wspominać z łezką w oku. A dla Ciebie odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowych, pogodnych i wesołych Świąt! Niech będą przepełnione magią, spokojem i uśmiechem- dla całej Waszej czwórki!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, wesołych Świąt! Spełnienia wszystkich marzeń całej Waszej czwórki! A ciasto marchewkowe na pewno Cię nie zawiedzie, bo z tego przepisu wychodzi po prostu boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marto i dla Ciebie spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia dla Ciebie i dla Twojej rodziny:-) oraz dużo zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń w Nowym roku 2015:-) Serdecznie Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może za to w przerwie świątecznej dziewczynki spuszczą z tonu i dadzą Wam odpocząć. ;)
    Wesołych, rodzinnych i spokojnych świąt. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie z ciast był sernik i piernik:)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję, że odpoczęłaś, i Chrzciny wyszły super :) Mi też jakoś talii brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. I dla Was cudowności na Święta! I słodkości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję że wszystkie plany wypaliły i miło spędziliście Święta, my piekliśmy pysznotkę i też zaliczamy się do tych, którzy od 1 stycznia przechodzą na dietę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja talia też jakoś się powiększyła!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę wchodzić na Twoje kulinarne posty - od razu chce mi się ryczeć, że mój cudowny, kochany piekarnik został w Rawie a tu mam bombę zegarową... :(((

    Tymon też wypina się na zasypianie. Do tego zapalenie oskrzeli w same święta... Żyć nie umierać...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!