Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Po pierwszym tygodniu ferii stwierdzam...

... że był to fajny i udany czas. Mimo, że gdzieś tam w głowie cały czas kołacze się myśl, że trzy lata temu, dokładnie w tym terminie, śmigaliśmy sobie po Zakopanem...
No ale...
Może jeszcze kiedyś.
Kto wie?

Najważniejsze jednak, że się nie nudziłyśmy, i że Eliza jest zadowolona. Teraz pozostaje równie dobrze wykorzystać drugi i zarazem ostatni, tydzień ferii.

A co porabiałyśmy w minionym tygodniu?
Gościłyśmy, między innymi moją kuzynkę i Jej córeczkę- małą Basię.
Przyjazd Basi, to u nas zawsze prawie święto :) Nie dlatego, że tak rzadko się widujemy. Jednak dziewczyny tak się na te odwiedziny cieszą, że nie sposób nazwać tych wizyt inaczej :) Chociaż Lilki stosunek do Basiu już się zmienia, o czym pisałam ostatnio. Kiedyś- Lila nie odstępowała Basi na krok. Teraz? Odchodzi do swoich zajęć. A podczas poniedziałkowej wizyty tymi "zajęciami" było kompletowanie swojej garderoby, i nieustanne przebieranie się... Zresztą, muszę pamiętać, żeby w końcu napisać post o tym, jak Lilka cuduje w kwestii ubioru. To będzie dobry argument za tym, żeby nie upierać się przy trzeciej córce :)



Prawda, że moja chrześnica to sama słodycz? Prawda! Jak widać Lilki na zdjęciach brak, bo właśnie się dziewczynka stroiła! Chociaż... Zaraz, zaraz- udało mi się złapać trzy gwiazdy telefonem:


We wtorek udałyśmy się na to "babskie wyjście", na które ponoć kasy nie było :) No więc... Wyszłyśmy, lody i kawa były, a my- póki co- głodem nie przymieramy :) Za to radość Elizy- bezcenna! Naprawdę się cieszyła z tego wyjścia, i dla mnie to jest najlepszy argument za tym, żeby od czasu do czasu zabrać ze sobą TYLKO Ją...


  
W środę poszliśmy na zaległe urodziny Julci- Elizy przyjaciółki. No cóż- w związku z tym, jak babcia Julki świetnie gotuje, nie da się dotrzymać postanowienia, że: "tylko cienki kawałek tortu i nic więcej"... Moje wyrzuty sumienia ratował fakt, że nie zjadłam nawet pół kromki chleba do tej obłędnej sałatki i pysznego mięska...
Jednak, żeby się nie dołować, i nie narażać na hmm... troskliwe komentarze :p pominę fakt, że tej sałatki to sobie dokładałam, i dokładam... podobnie jak mięsa :)




Czwartek przywitał nas lekkim mrozem- idealna pogoda na spacer, którą oczywiście wykorzystałyśmy. Wzięłyśmy Julcię, i daaaaawaj naszą ulubioną trasą, zwaną: "na pociągi". Lila uwielbia tam spacerować, bo Ona tam sobie nic nie robi z różowych spódniczek, wstążeczek, i pociągi oraz "śmieciary" powodują u Niej mega euforię. Zresztą, "na pociągach" spotkałyśmy poprzednim razem Florka (berneńczyka) i chyba obydwie moje dziewczyny miały nadzieję na kolejne spotkanie. Niestety- oryginalnego Florka nie spotkałyśmy. Za to Lila wypatrzyła trochę innego :) Jak wygląda berneńczyk- każdy wie. A jeśli nie- to przeglądnijcie poprzednie posty :) No i tak idziemy, kiedy z naprzeciwka idzie pan z kundelkiem- malutkim, kremowym pieskiem. No. Podobieństwo do Florka? Żadne. To wyobraźcie sobie moją reakcję, kiedy Lila zobaczywszy tamtego pieska, rzuciła się w jego kierunku, krzycząc: 'Flolek, Flolek! Jesteś!" :) 



I niestety, po tak fajnym spacerze, musiałam stwierdzić, że Elizę zaczyna coś rozkładać... I wiecie co mi się wtedy przypomniało? Kiedy mojej mamie wystarczyło jedno spojrzenie na mnie, albo na mojego brata- i już, już wiedziała, czy będziemy chorzy. Pamiętam, że za każdym razem, po takiej Jej diagnozie "na oko", szłam do lustra- i ja tam nic nie widziałam. A teraz? Teraz patrzę na te moje dwie panny, i też od razu wiem :) Cudowne! Choć nie do końca, bo pewnie, że wolałabym patrzeć, i stwierdzać tylko: "Zdrowa! Marsz do szkoły" :) 
Po tym jak Eliza "poległa" w czwartek, Lilę dopadł w piątek katar. Na szczęście, odpukać, dziewczyny czuły się doskonale, tyle, że nosy nie domagały. Także wizyty mojego brata z rodzinką nie przekładaliśmy, i bardzo dobrze, bo był to świetnie spędzony czas. Następne spotkanie u Nich, także- chyba dałam Im coś do zrozumienia :) 
Cieszę się, że przyjechali, bo było tak jak dawniej, i stwierdzam, że jednak mi tego brakowało. 



W sobotę "kurowałam" Dziewczyny, żałując, że znowu mamy pauzę w spacerach. Niby katar nie jest przeszkodą, i zawsze się tego trzymałam, ale jakoś pogoda za oknem do mnie nie przemawiała. Nie chciałam, żeby Im się pogorszyło. I tyle. Jakoś tą sobotę przebolałyśmy, ale Lila, która w piątek była w doskonałym humorze, w sobotę to sobie odbiła... I tak daje czadu do dziś. Nie wiem o co Jej chodzi, ale niesamowicie szybko się irytuje, złości, no a wtedy- nie ma zmiłuj: rzuca wszystkim, czym popadnie, rzuca się na podłogę, a wczoraj znowu próbowała... gryźć panele :) Kasia, ja Ci chyba obiecałam zdjęcie Lilki gryzącej panele? :) 

Na niedzielę byłyśmy umówione z moją mamą i z Elizką na kolejne "babskie wyjście". Tyle, że po wstaniu, poczułam, że czuję się dziwnie. Może nie chora, może nic konkretnie mnie jeszcze nie bolało, ale... Nie było tak jak zawsze. Zawód w oczach Elizy postawił mnie jednak (chwilowo) na nogi, i po kościele- pojechałyśmy "na miasto". No cóż- i tam się mój limit w miarę dobrego samopoczucia wyczerpał, bo zaczął się ból głowy, charakterystyczne pieczenie w nosie, i kichanie :( Mimo to- dałam radę, i myślę, że Elizka na długo zapamięta to wyjście:



Po powrocie zaaplikowałam sobie taką ilości herbaty z imbirem i malinami, że w nocy kilkakrotnie wstawałam do toalety. Na szczęście poskutkowało, i dziś jest już prawie dobrze. 
Być może na mój szybki powrót do świata żywych ma fakt, że pojawiły się bardzo, bardzo nieśmiałe plany urlopowe, a myśl o miejscu, do którego mielibyśmy pojechać prawdopodobnie postawiłaby mnie na nogi w każdej chorobie :) 
No ale- do wakacji to jeszcze szmat czasu... A mnie się marzy choć króciutki wyjazd, jak tylko zrobi się ciepło. Mógłby być nawet gdzieś blisko... Byleby się choć na chwilę oderwać... 
A czy ktoś poza Minią, już wie, gdzie spędzi tegoroczny urlop? Chwalcie się!


44 komentarze:

  1. Wy śliczne i zabiegane jak zawsze. I tyle się u Was dzieje. Nie "katarujcie" już więcej.
    Na takie przyjęcie sama chętnie poszłabym i na taką kawę pyszną :* :* :*

    P.s.
    Lila ma taką samą koszulkę na zdjęciu jak przyjaciółka Elizy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pójście na kawę to zawsze dobry pomysł!
      Ula, wszystkie trzy dziewczynki mają identyczne bluzki :) Każda w innym rozmiarze :)

      Usuń
  2. Jednym słowem pierwszy tydzień ferii możecie zaliczyć do mega udanych :)
    Wskazują na to uśmiechy - cud, miód i malina! :):)
    Fajne są takie babskie wypady i nie da się ukryć, że baardzo zacieśniają więzi :) Jeszcze troszkę, Lila podrośnie i będziecie śmigać we trzy na takie pycha kawki :) A propos kawki dostałam ślinotok! :P
    Przyjęcie urodzinowe cudne! :) I łezka mi się w oku zakręciła na widok ściskających się dziewczynek :) Przypomniała mi się moja przyjaciółka z podstawówki. Byłyśmy nierozłączne przez wiele lat i potem nagle wyjechała i szlag trafił naszą przyjaźń. Dziś fb mi donosi gdzie obecnie przebywa i tyle. Życzę, aby przyjaźń Elizki i Julki była taką przyjaźnią do grobowej deski! :) Ważne jest, aby mieć obok siebie taką bratnią duszę :)
    Wspomniałaś o odwiedzinach brata i kuzynki. Lubię takie rodzinne spotkania. Mam dwie bliskie kuzynki z którymi jestem bardzo związana i Siostrę na której przyjazd czekam zawsze z niecierpliwością.
    Plany na wakacje?
    Bez planów. My to przeważnie organizujemy wyjazdy na spontana.
    Kocham morze, ale w tym roku o dziwo marzą mi się góry :)
    Ale się rozpisałam, Chryste Paaaanie, uciekam!
    Buziaki dla Was Dziewczyny i dużo, dużo zdrówka! :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie sobie rozmawiałyśmy z Elizką, że jeszcze trochę i Lila też będzie z nami wychodziła. No ale to naprawdę "jeszcze trochę" :) Zwłaszcza z Lilki charakterem i temperamentem :)
      No zobaczymy jak to będzie z Elizą i Julką. Wiem po sobie, że życie weryfikuje różne wielkie przyjaźnie. Ja już z racji wieku jestem bardziej ostrożna.
      Kto wie- może w takim razie spotkamy się na szlaku :)
      Byłoby super!

      Usuń
  3. Wiem że marzył się Tobie wyjazd ale dziewczyny mimo to że mają ferie w domu są szczęśliwe. To super :}. Ta sobie Ciebie czytam i patrzę na przeszczęśliwą Elizkę i przypomniała mi się nasza sytuacja ze starszą córką Młodsza jest bardzo absorbującą dziewczynką więc jestem skupiona bardziej na niej. Ze starszą umawiałam się kilka razy na babskie wyjście i zawsze coś wyskakiwało . Koniec końców wyszłyśmy WE DWIE. Widząc radość w jej oczach miałam niezłego kaca że tak ją zaniedbywałam. Teraz już wiem dlaczego starsza siostra czasami ma alergię na młodsze rodzeństwo ;}}}. Nigdy więcej takich pomyłek.Bardzo lubię takie zloty rodzinne- dzieciaczkowe- czasami takie odwiedziny są większą atrakcją niż super wyjazd i to widać po Twoich ślicznotkach. Marta niech Ci wypali najpiękniejszy wyjazd jaki tylko chcesz- z całego serducha życzę ;}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia- no jakbym czytała o nas! Wszystko identycznie...
      Dziękuję Ci bardzo za te słowa- podbudowały mnie.
      Ściskam serdecznie.

      Usuń
  4. My ferie zaczynamy w połowie lutego. jak w całej wlkp :)
    ale niestety urlopu nie planuję. zostawiam go na sytuacje wyjątkowe (chorobę niani). no i planujemy remont kuchni...w wakacje. więc pewnie w tym roku nici z wyjazdu. ale coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasami trzeba wybierać. Ale remont to też ważna sprawa.

      Usuń
  5. Witaj moja Droga- zauwazylam, ze brakuje mi Twych postow...tzn. kiedys czesciej pisalas... wiec jak juz jet wpis to ciesze sie, ze taki dlugasny :)
    Ciesze soe, ze macie udane ferie- ja sie ma co sie lubi....itd. wazne, ze dziewczynki maja frajde- swoja droga zdrowla dla Was!!
    A propos urlopu- w tym roku wyjatkowo nie Turcja ;) a calkiem inny kierunek- mianowicie niemcowe Alpy i wedrowki po gorach. W chwili obecnej kompletujemy stroj i obuwie- bo przeciez w sandalkach nie pojde na Zugspitze ;)
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo. ale cudowne plany! Koniecznie zrób masę zdjęć i tyle samo postów o tegorocznym urlopie!

      Usuń
    2. Ps. Nawet nie wiesz jakie to miłe czytać, że komuś brakuje tego mojego pisania! Ściskam mocno.

      Usuń
  6. Pięknie wykorzystany tydzień, tak trzymać i życzę zdrowia! słodkie te twoje dziewczyny i to cos w kubeczku tez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo! A czekolada była z chilli, także trochę i ostra też :)

      Usuń
  7. Mi się marzą Mazury latem. Niby mam mnóstwo przyrody i ciszy bo mieszkam na wsi pod lasem, ale jednak wyjazd to wyjazd:) gotować nie trzeba, sprzątać też nie, prać i prasować również..mam nadzieję, że przynajmniej na kilka dni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że na wyjeździe to zupełnie co innego! Tego nawet nie da się porównać! Życzę Wam, żeby udało się spełnić to marzenie.

      Usuń
  8. My nie odczuwamy tego, że są ferie. Oli nie chodzi do żłobka, bo go nie ma a starszych dzieci brak. Więc dzień jak co dzień. Sanki albo wózek, czasem jakieś zakupy albo przejażdżka do miasta po sprawunki. Zabawy w domu i dreptanie po śniegu. ;)
    Świetnie Wam minął ten pierwszy tydzień ferii, oby drugie był jeszcze ciekawszy i lepszy. Miłej zabawy. ;)
    A Zakopane nie ucieknie. :) Swoja droga nigdy nie byłam w polskich górach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak- zanim dziecko pójdzie do szkoły, to te ferie jakoś umykają :) Znam to z autopsji :)

      Taką mam nadzieję- że nam to Zakopane nie ucieknie :)

      Usuń
  9. No tak, ja chyba z nielicznych , ktora planuje wszystko z duzym wyprzedzeniem, no ale ja tak lubie, bo wtedy odliczam, ekscytuje sie, planuje...

    Widac, ze Elizy kolezanki urodzinki sie udaly, a te zdjecie na dworze z kotkiem jest przeurocze.

    Kocham koteczki!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu, ja też tak lubię. Kiedyś może byłam bardziej spontaniczna, ale teraz- przy dzieciach, pracy męża, to już ciężko o szybkie decyzje.
      Eliza marzy o psie, ale koty również bardzo lubi.

      Usuń
  10. Jak miło czytać, że udany tydzień ferii za Wami. Tyle się działo... Fajnie, że udało Wam się spędzić czas z Elizą. To ważne. Widać na ostatnim zdjęciu, jaka jest szczęśliwa. Dla Was obu pewnie taki czas był potrzebny.
    U nas ferie zaczęły się wczoraj. Dziś Mąż miał prowadzić zajęcia dla dzieciaków. Ale dopadło Go wczoraj jakiś wirus i poległ. Ja dziś zostałam w domu, bo rano miał atak przypominający padaczkę i bałam się zostawić Go samego w domu. Na szczęście nie jest marudny, tylko ze słodką miną mówi, że dziś może sobie pofolgować, bo się nim zajmuję. A jutro szefową będę całować po rękach, bo została dziś sama.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację- to był czas i dla mnie i dla Elizy. Jednak w domu muszę tą uwagę dzielić nie tylko na Nie dwie, ale jeszcze na inne sprawy :do ogarnięcia"

      Usuń
  11. Ferie to jeszcze przed nami i modle się o śnieg i zdrowie czego i Wam bardzo życzę. Jak patrze na Elizę zachwycam się jaka ładna dziewczynka a teraz już wiem po kim jesteście jak dwie krople wody,Lila też cudeńko. Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się już w te ferie śniegu nie doczekamy, a szkoda :(
      Dziękujemy Ci bardzo Ewa za tak miłe słowa!

      Usuń
  12. Tak, obiecałaś i liczę, że słowa dotrzymasz! :) za filmik też bym się nie pogniewala :D

    Kochana, pięknie spędzacie czas! I to znowu wszystko dzięki Tobie. Dziewczyny wyglądają na mega zadowolone (na zdjęciach nie widać czarnej strony Lilki;)) a Elizie to już w ogóle banan z twarzy nie schodzi. Brawo Mama!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, czy To sobie zdajesz sprawę z tego, o co prosisz :) Filmik?! Ja muszę dziecko ratować przed autodestrukcją, a Ty chcesz filmik :)

      Lila się dobrze maskuje- stwierdzam :) A Eliza bardzo zadowolona z naszych wyjść!

      Usuń
    2. Haha, no tak, nie pomyślałam o tym :D to może Eliza Cię wyreczy w filmowaniu? ;) wiesz, byłby to dla mnie najlepszy filmik instruktazowy na wypadek laurowych spazmow :) może i do teleekspresu byś trafiła ;P

      Usuń
  13. Fajnie spędzacie czas, dużo się dzieje- też tak lubię :)

    U nas ferie dopiero w połowie lutego, ale konkretnych planów brak. A jeśli chodzi o wakacje to planujemy tydzień nad morzem w lipcu, bo kochamy nasze morze. Góry też kochamy i marzy nam się znów tam pojechać (a mamy spory kawałek) ale Junior jeszcze za mały na takie podróże. Może za rok-dwa?

    A Wy gdzie się wybieracie? Zdradź Wasze plany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko, zdradzę, zdradzę- niedługo. Ja lubię morze, ale zdecydowanie poza sezonem, i nie te najbardziej oblegane miejscowości. A góry? Góry po prostu KOCHAM!

      Usuń
  14. Taj straciłam rachubę czasu, że przegapiłam, że się ferie już zaczynają!
    Matko, dobrze, że przypomniałaś!
    Fajnie, że Wam dobrze :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze nam dobrze, i oby tak dalej :)

      Usuń
  15. Bardzo lubie Wasze fociaki. Jestem wrecz zakochana w Lilce nic nie poradze ta mala skradla moje serce na calego :)
    Bardzo sie ciesze, ze wyjscie z Eliza i Wasz czas sam na sam doszedl do skutku. Bardzo wazne sa takie chwile i jakze zblizaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Anetko, widać było po Elizie, że to dla Niej ważne. No a Lila? Lila ma to coś!

      Usuń
  16. Śliczne zdjęcia i bardzo dużo:) No pike te Twoje Córy!:). I cudownie, że tydzień tak miło minął.
    Ja coś ostatnio mało zdjęć robię, a raczej ciągle jestem z dziećmi, które non stop chorują. Już mi się nawet pisać nie chce o tych chorobach, bo ileż można? Wiem oczywiście, ze to taki czas i dzieci się uodparniają, ale nodno z tymi chorobami. Także mało możemy chodzić na spacery. Choć dzisiaj ich wzięłam na 30 minut.
    Jak robisz tą herbatę z imbirem? Chciałabym spróbować... I czekam na pizze:)
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- najgorsze jak się wpadnie w taki choroby trans- wtedy wydaje się, że końca nie widać. Kamilko- zdrówka Wam życzę! A przepis na herbatkę zostawiłam we wczorajszym wpisie. Ściskam Was mocno.
      Ps. Spacer, nawet krótki, zawsze jest lepszy niż jego brak :) To moja dewiza jako mamy :)

      Usuń
  17. O herbatę to i ja zapytam :) Podasz przepis?
    A co do chorób, to niestety my również w tym licznym gronie chorowitków. Zaczynam odliczać dni do końca stycznia, by jak najszybciej minął!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, luty już za momencik :)
      Przepis podałam w poście z wczoraj.
      Buziaki!

      Usuń
  18. Ależ się u Was działo! Prawdziwie aktywne ferie :). Dziewczynki są przepiękne, wszystkie trzy :). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale macie zabiegane dni :) już się nie mogę doczekać ferii u nas...

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyżby w Zakopanem?
    Cieszę się, że Eliza poczuła się wyjątkowo, na pewno jako starsza siostra ma więcej stawianych wymagań niż młodsza, bo wiadomo więcej rozumie, ale z pewnością było to dla niej bardzo ważne i budujące wydarzenie, mieć mamę tylko dla siebie, na wspólnym babskim wyjściu :)
    Fajne są Twoje Dziewczynki, chrześnica, Eliza i syn Twojego brata to już taki kawaler, że ho ho :)
    życzę żeby Dziewczynki się w 100% wykurowały i żeby Lilcia nie zjadała Wam paneli (żart), buziaki w czółka i wszystkiego dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- rosną te nasze dzieciaki, Dawid w tym roku skończy 10lat! A ja jak dziś pamiętam chwilę, kiedy dowiedziałam się, że jest już na świecie! Zdecydowanie, muszę częściej zabierać gdzieś Elizkę samą- nawet na spacer. Widać było, że bardzo się cieszy, że ma mnie znów tylko dla siebie :)
      Co do Lilki- to z Jej zdolnościami nie do końca jestem spokojna o przyszłość paneli :) Dobrze, że w tym roku chyba je w końcu zmieniamy :)

      Usuń
  21. Widać, że Elizie brakowało chyba Ciebie! W ogóle to chyba taki wiek, że dzieci potrzebują mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza, kiedy w domu ma się małą konkurentkę :)
      Pozdrawiamy

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!