Mama2c

Mama2c

wtorek, 13 stycznia 2015

Pogadajmy o dzieciach: Eliza

Odkąd Lila skończyła 2latka, a ja przestałam pisać comiesięczny raport dotyczący zmian w Jej życiu, ciężko mi się zdyscyplinować i zapisywać każdą, jakże ważną przecież, nowość. A tych nowości, od listopada, było tyle, że ho ho...

Jednak, dziś nie o Lilce miało być. Pierwszeństwo ma Pierworodna, choć w Jej życiu zmiany, mimo wszystko, nie zachodzą już tak dynamicznie, jak w przypadku dwulatki, ale, ale... Dzieje się, dzieje w życiu Elizki, i to też trzeba zapisać!

W przerwie świąteczno-noworocznej Eliza pierwszy raz została na noc u swojej chrzestnej. Co prawda, dla mojego starszego dziecka nie był to debiut w nocowaniu poza domem, mimo wszystko- pierwszy raz u TEJ cioci, także jakaś tam nutka niepewności jak to będzie, z mojej strony była. Było dobrze, co bardzo mnie cieszy. Ciocia zabrała dzieciaki na łyżwy, a to już dla Elizki pełnia szczęścia. Odkąd pierwszy raz założyła je na nogi, po wręczeniu certyfikatów z karate, ewidentnie załapała bakcyla. Udało się wyciągnąć na łyżwy tatę, i chwała Mu za to, bo ja nie jeżdżę w ogóle.




Miłość do świnek trwa nieprzerwanie. Czasami jest nawet bardzo zaborcza, kiedy Lila okazuje im zbyt dużo czułości. Na szczęście nasza młodsza panienka trochę się ucywilizowała w obyciu ze zwierzętami, ale o tym- w poście o Niej. Tak jak było do przewidzenia, i o czym pisałyście mi w komentarzach- karmienie i zmiana ściółki, to nasz obowiązek- mój i taty. Eliza jest od ich kochania :)
O naszych czworonożnych domownikach też mogłabym z parę postów "machnąć", no ale póki co- za dużo mam innych, pisemnych zaległości.




Świnki świnkami, kochane są, i uwielbiane przez nas wszystkich, jednak Elizka marzy już na poważnie o piesku. No i to właśnie ten piesek był pretekstem do kłótni między mną a mężem, ale jak już pisałam- milczenie jest złotem, więc pana męża zostawiamy w spokoju...
Mam nadzieję, że już niedługo to marzenie mojej starszej córci uda się spełnić. Póki co, średnio co 2-3tygodnie następuje zmiana rasy, która jest tą wymarzoną :) Ostatnio na topie był cocker spaniel (koniecznie czarny, albo czarno-biały), a dziś już... buldożek francuski. Ja jestem jak najbardziej za, bo buldożka chciałam mieć, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami.

Paco... Pies znajomych, którzy byli u nas (z nim) na Sylwestra. Słodziak. Jak widać :)


Weekendowe spotkanie z Julcią, było po prostu "och i ach". Dziewczynki nie widziały się chyba przez miesiąc. Żal mi, że nie mogą widywać się częściej. No ale, dobre i tyle. Stęsknione, mniej się kłócą. Ot, trzeba szukać pozytywów :)
Atrakcji miały w ten weekend co nie miara, bo tatusiowie wzięli je na mecz siatkówki, a w niedzielę- do Fabryki Lodów. Tam co prawda Eliza podobno urządziła scenę, bo nie było takiego smaku, na jaki Ona miała ochotę, ale w całej sytuacji bardziej wkurzył mnie mąż, niż Eliza, ale- przemilczmy. Po lodach, wszyscy pojechali do jakiejś nowej, trzypoziomowej sali zabaw. Myślałam, że Eliza jest już za duża na takie miejsca, a jednak...




Wczoraj dostaliśmy informację o kolejnej edycji konkursu "Ogrody pływające- czyli Szczecin 2050". Muszę przyznać, że emocje odżyły! Ależ byliśmy dumni z Elizki w zeszłym roku. Najpierw dzika radość, kiedy znaleźliśmy Ją na liście zwycięzców, a potem, kiedy siedząc z Jej wychowawczynią, oklaskiwaliśmy nasze dziecko odbierające nagrodę. Niesamowite chwile. Nawet teraz chce mi się płakać ze wzruszenia...

I pomyśleć, że 2stycznia minęło 9lat odkąd zrobiłam test ciążowy, który swoim wynikiem zapoczątkował rewolucję w naszym życiu, która trwa do dziś :)

A jutro- konkurs matematyczny, do którego zgłosiła się Elizka. Cóż- matematyka idzie Jej bardzo dobrze, i ćwiczyła trochę w przerwie świąteczno-noworocznej, ale... Czytając zadania, które były na konkursie w zeszłych latach, przeszła mnie myśl, że tutaj sukcesu chyba jednak nie będzie. Mimo to- będzie to dla Elizy kolejne doświadczenie, a przecież każde uczy nas czegoś nowego. Chociażby tego, że czasami będą lepsi od nas.

I już na koniec- anegdotka. Siedzę w niedzielę wieczorem z laptopem na kolanach poszukując perfum. Przypomniałam sobie zapach z Avonu, który kiedyś uwielbiałam i byłam ciekawa, czy gdzieś się komuś jeszcze zachował jakiś flakonik. Przeżyłam dwa szoki na raz, bo i owszem- znalazłam parę ofert, a przecież tego zapachu Always używałam 10lat temu (!!!), ale najbardziej powaliła mnie cena- pamiętam dokładnie, że wtedy płaciłam za nie 100zł, a teraz- znalazłam oferty i po 32zł :) Jednak, ja nie o tym chciałam. Siedzę tak z tym laptopem, Eliza co chwilę zagląda mi przez ramię- Ona to uwielbia, ja- nie znoszę. Po chwili mówi oburzona: "Co? 45 zł za perfumy?! To już przesada. Ale drogo."
Hmmm, myślicie, że jest sens pokazać Jej perfumy, gdzie jest trochę więcej zer? :D

Powiedzcie mi, co dzieci mają z tym pokazywaniem palców w takim układzie?! Nie ogarniam! 
A tu- z domową pizzą, która była niespodzianką po szkole. Elizka ją uwielbia, a ja lubię sprawiać Jej przyjemność i robić takie właśnie niespodzianki.


Ps. Dacie wiarę, że ja nie zjadłam ani kawałka...
A już jutro, pokażę Wam blog, który odkryłam dzięki mojej czytelniczce ASZCZE- dziękuję Kochana! Będę Cię całować po rękach!!

71 komentarzy:

  1. My próbowaliśmy łyżew z czterolatkiem ale po kilku nieudanych próbach zrezygnował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś się przekona :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  2. My uwielbiamy łyżwy ze Starszakiem, choć pogoda w tym roku nie sprzyja... Piękne dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w zasadzie też pogoda do bani- dwa razy udało Im się pojechać, bo było w miarę znośnie. A tak to albo deszcz, albo wiatr...

      Usuń
  3. Ja również uwielbiam Always z Avonu który tak wogóle to zniknła prawie na dwa lata i dopiero niedawno wrócił :) Co do matematyki, to moja córcia też przejawia więcej zdolności w tej dziedzinie niż wczytaniu, choc i to idzie całkiem nieźle jak na pięciolatkę :) Co do psiaka....oby ten zapał w niej pozostał jak trzeba będzie się nim opiekować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiem, że był czas, że w ogóle tego zapachu nie było. Na szczęście wrócił :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. :) Wow, u Was jak zwykle dużo się dzieje. W Anglii tak się pokazuje zamiast środkowego palca - bo Anglicy byli dobrymi łucznikami i im Francuzi obcinali wskazujące palce i oni, żeby wyrazić to, co u nas środkowym palcem pokazywali im oba, żeby pokazać, że mają jeszcze ten wskazujący. i tam tylko tak to funkcjonuje, ale czy Eliza to ma na myśli ? Nie wiem :D
    I tak sobie myślę - lepiej niech myśli, że 45zł to dużo, bo może się to obrócić przeciwko Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty dobrze Werka kombinujesz- niech Ona myśli, że to jest dużo, strasznie duuuuużo kasy :)
      A te palce... Hmm. Jak mam to odbierać?! Że Ona tak do mnie pokazuje? :)

      Usuń
    2. Ja nie wiem, zawsze możesz się cieszyć, że zna historię ;) - jeśli rzeczywiście zna ;P

      Usuń
  5. Fajna dziewczyna jest i tyle :)
    A świnki macie słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkie są bardzo. Nasi milusińscy :)

      Usuń
  6. Uwielbiam łyżwy :):) i aż się rozmarzyłam, bo pamiętam moją pierwszą randkę (sto lat temu) właśnie na łyżwach :D
    Teraz to nie mam z kim jeździć, czekam aż Zuza podrośnie :)
    Ale te Wasze świnki wielkie :D Miniaturki to one chyba nie są, co? :P
    I jakie mają "futerka" cudne :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia! Randka na łyżwach? Jezusieee, to w moim wypadku musiałby być gdzieś blisko szpital z dobrą ortopedią :) Albo chirurgią!
      Nasze świnki lubią jeść. Po prostu. :)

      Usuń
  7. Oj będzie Twoja córcia łamać męskie serca ;}. Śliczna jest. Moja starsza bardzo lubiła wybywać z domu i nocować u kuzynki. Czasami mamusi Kasi serduszko było zazdrosne ponieważ tęsknota jej nie dopadała ;}}}}. Jak Twoja córcia złapie bakcyla łyżwowego to na zawsze ;}. Będę mocno trzymać kciuki za Elizkę w konkursie matematycznym. Super że ma chęć i zapał do nauki i sprawdzania się Szacun dla ślicznotki. Mamusiu może w nagrodę psa córci sprawisz . Jeszcze słowo a wypierdzielisz mnie ze swoich włości ;}}}}}. Już milczę. Aaaa jeszcze jedno wasza świnka wygląda bardzo łobuzersko;}.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A która wygląda według Ciebie łobuzersko? Bo ten jasny to tchórz taki trochę, a ten ciemny- mówimy na Niego książę, i masz rację- taki trochę z Niego łobuz :)
      Kasiu, ja całym sercem jestem za tym, żeby dzieci miały psa. Niestety nasz domowy głos rozsądku, czyli tata, mówi, że nas nie stać. No i ma rację. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.

      Oj powiem Ci, że jak Eliza poszła pierwszy raz do koleżanki na noc, i co ciekawe- nie dzwoniła, nie tęskniła, to szok totalny przeżyłam!

      Usuń
  8. Eliza to wulkan :)
    Lubię jak o niej piszesz, o Lilce też :)
    Porównuję trochę do naszej i zastanawiam się jakie ja będę mieć przeprawy za 7-9 lat...
    PS.
    Ciekawa strony jestem bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu to wiesz- ciężko powiedzieć :) W końcu każde dziecko jest inne :) Nie mniej jednak- sama się zastanawiam jak to będzie na przykład z Lilą.

      Usuń
  9. Ambitna dziewczyna, powodzenia na konkursie!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Moze i lobuziara ale sliczna i madra- ciesz sie, poradzi sobie w zyciu!
    Tez bym chciala pieska moze byc buldog francuski lub mops- moze nawet w odwrotnej kolejnosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mopsy też są cudne. Lubię takie "brzydale" :)

      Usuń
  11. Poszlabym na łyżwy, ale czeka nas pierw zakup dla starszego...pizza wygląda smakowicie, a ten ser ściekający mrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak pachniała... Oj była to dla mnie próba :)

      Usuń
  12. Świnkiiiii... Gdyby nie stado pięciu szczurów sama szukałabym świnek. Ale. Co za dużo to niezdrowo. ;)

    Ja z Avonu najpierw pokochałam PurBlanca, Potem Summer White, Następnie Celebre i Little Black Dress. Obecnie jestem na etapie szukania nowego zapachu, bo nic mi się ostatnio nie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi i Elizie marzą się kolejne świnki... Może, może kiedyś...
      PurBalnce znam i lubiłam, podobnie Little... A wiesz, ile teraz jest tych nut zapachowych Little? Gold, Red, White, Pink... Ciekawa jestem jak pachną.

      Usuń
    2. Dla mnie to by oznaczało kupno klatki. No i koszty, koszty, koszty. Czytam, namiętnie o świnkach, dokształcam się i za dwa - trzy(przy dobrych wiatrach) lata, zaadoptuję świnki z SPŚM ;)

      No wiem, mnóstwo ich :) Muszę się chyba skontaktować z koleżanką, która jest konsultantką i posprawdzać :)

      Usuń
  13. Ja to bym chciała się dowiedziec co lepiej kupic. świnkę, chomika, czy króliczka miniaturkę???

    Najlepiej, żeby nie śmierdział zbytnio (wiadomo sprzątanie spadnie na rodziców) i nie hałasował w nocy...
    bo nasz Syn życ nam nie daje.
    na psa nie ma szans. nie mamy po prostu warunkow i nie ma nas prawie 3/4 dnia w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz coś co nie hałasuje w nocy to NIE bierz chomika.

      Króliki sa bardzo ciche, ale to nie tulaki - to strachliwe i delikatne zwierzątka i moim zdaniem nie nadają się do domu, w którym są dzieci poniżej 10 roku życia. Łatwo zrobić im krzywdę...

      Świnki są gadatliwe :) W nosy czasami łażą i jedzą, czasami gryzą pręty. No i kwiczą - jeśli masz jedną - bo czują się samotne i wołają o towarzystwo - jak nie innej świnki, to o Twoje :)

      Usuń
    2. Gosia- chomiki miałam w dzieciństwie, więc nie pamiętam, królika nigdy nie miałam, to się nie wypowiem, a świnki...Na początku noce były koszmarne- bardzo, bardzo hałasowały. Teraz- albo One dały sobie spokój, ale my się przyzwyczailiśmy. Za to kiedy wchodzimy do pokoju, jest dziki kwik, bo to niesamowite żarłoki. A człowiek na horyzoncie=szansa na jedzenie :)

      Usuń
    3. Miało być: "albo my się przyzwyczailiśmy" :)

      Usuń
    4. dzięki Girls...ja wciąż się waham..zobaczymy po remoncie...na razie ma bojownika pod opieką - jeszcze zyje :P

      Usuń
  14. Uwielbiam pizze! Podrzuć przepis. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. sa sa sa że tak powiem Ciocia Ania- czyli ja też uwielbia pizze o każdej porze dnia i (nocy)'' Elizka ją uwielbia, a ja lubię sprawiać Jej przyjemność i robić takie właśnie niespodzianki.'' zapraszam obie panie do mnie ....:* ale najpierw konkurs matematyczny (trzymam kciuki)... już mi się robi niedobrze na samą myśl brr ja i mamtematyka:/

    Łyżwy- ja mam uraz i nie zakładam ale bardzo chciała bym się nauczyć może kiedyś.
    pies- polecam z całego serca choć wiem ze to mega obowiązek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, zrobimy pizzę, i jedziemy prosto do Ciebie :)
      Mi się robi słabo, jak mam z Elizą matematykę odrabiać, także ciesz się, że Przemo jeszcze taki mały :)
      Jeśli chodzi o łyżwy- też mam uraz, mimo, że nigdy nie jeździłam :)
      Aniu, obowiązek, i niestety finanse, a to u nas leży i kwiczy :)

      Usuń
    2. to wiesz jak wpadniecie z tą pizza to akurat nasz Fryta będzie mieć młode a one jedzą wszystko to co zostaje w domu a ja kundelka ale (babcia yorkiem była) oddam za darmo w dobre ręce!!! hi hi

      Usuń
  16. Tez bardzo lubilam jazde na lyzwach. Eliza jest sliczna dziewczyna.. nie odpedzisz jej od Adoratorow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no widzisz- a ja nigdy nie jeździłam. I tego się Miniu boję- tych adoratorów... Żeby tylko normalni Oni byli, bo wiesz- różnie to bywa...

      Usuń
  17. Fajna dziewczynka z Elizki. I jaka wszechstronna! Karate, llyzwy, matematyka, plastyka.. I we wszystkich dziedzinach sukcesy. Kupcie Jej pieska :) ii niech Jej obowiązkiem będzie chociaż karmienie - to świetna szkoła odpowiedzialności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, kupimy, kupimy... Tylko jeszcze trochę.
      Myślę, że Elizka- jak każde dziecko- na razie próbuje- w czym jest dobra, co Ją interesuje, a czas pokaże- co z tego naprawdę będzie :)

      Usuń
  18. Lubię czytać o Elizce :) charakterna i uparta dziewczyna z niej, trochę może łobuziara, trochę wojowniczka, ale w dzisiejszych czasach to są baaardzo pozytywne cechy. nikt jej na głowę nie wejdzie. a do tego jest naprawdę ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś miała rację Kasiu, bo jest też przy tym wrażliwa i uczuciowa... Zawsze martwimy się, żeby ktoś nie zranił naszego dziecka.
      A ja Ci powiem, że Twoja Lila jest równie śliczna!!!

      Usuń
  19. Łyżwy - fajna sprawa ! Najbardziej podoba mi się w nich to , że one są zarówno dla dużych jak i małych . Dla Kobiet i Mężczyzn . Dla Chłopców i Dziewczynek .
    Spróbuj Kochana jak tylko będziesz mieć okazje :-)

    Eliza jest cudna . I te Jej włosy - przepiękne !!! Śliczna Dziewczynka .

    Pies - świetna sprawa . Zwłaszcza dla Dzieci . Ale tez duza odpowiedzialnośc . Dla Rodziców . Ja oczywiście - nieobiektywnie polecam maltańczyki :-) . Łagodne jak baranki , kochają na zabój , spokojnie odnajdują sie w mieszkaniu , uwielbiają Dzieci i są bardzo mądre . Właściciela będą bronić jak lwy !
    No ale ja nieobiektywna jestem oczywiście ...

    Matematyka - szacun dla Elizy . To nigdy nie była moja mocna strona ...

    No i szacun dla Ciebie ! Za pizzę i wytrwałość ! I Ty nie masz silnej woli ??? Oczywiście , ze masz !
    Przesyłam wirtualny uścisk dłoni . Z gratulacjami !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Anetko, że łyżwy wydają mi się jakieś takie... niebezpieczne? Może historia, którą przytoczę, to będzie dowód na to, że naprawdę trzeba uważać na to, co mówi się przy dzieciach, ale będąc małą dziewczynką słyszałam jak moja mama powiadała komuś o swoim wypadzie na łyżwy- że strasznie się potłukła, i powiem Ci- do tamtej pory jestem (dosłownie) uprzedzona. Boję się, że tak samo się potłukę, albo jeszcze "lepiej"- połamię.

      Zgadzam się Kochana- Eliza jest cudna! Ale Jej włosy... Ładnie wyglądają, prawda? Uwierz mi jednak- czesać je co rano i myć, to już nie taka frajda. Strasznie Jej się kołtunią i plączą mimo odżywek.

      Maltańczyk w naszych rozmowach też się kiedyś przewijał, więc być może powrócimy do jego tematu. Ale powiedz mi Anetko, bo to małe pieski- jak ze spacerami? Czy one dadzą radę pójść na taki1-2godzinny? My uwielbiamy chodzić, mamy tu gdzie, a boję się, że piesek z takimi krótkimi łapkami będzie się męczył. Zresztą- jeśli chodzi o buldożka mam te same obawy. Dla nas szukanie psa rasy średniej i małej to kompromis na rzecz zdrowego rozsądku- wszyscy marzymy o dużym psie- berneńskim psie pasterskim, albo owczarku niemieckim długowłosym, ewentualnie seterze irlandzkim. Jednak, trzeba głównie brać pod uwagę swoje możliwości... Takiego "cielaczka" trzeba i wykarmić, a w razie choroby- leczenie dużego psa kosztuje więcej, niż tego małego...

      To podajmy sobie rękę Anetka- ja matematykę "uwielbiam" :) Tyle, że ona- mnie nie :(

      Oj szacun, szacun. Jednak przyznam Ci się, że raz miałam już w ręce kawałek, ale powiedziałam sobie: "Nie Marta!"- podziałało :)
      Ściskam Cię Kochana mocno. Jak się czujesz?

      Usuń
    2. Maltańczyki wytrzymują takie spacery . Wbrew pozorom mają w sobie wiele energii . Ale to spryciarze . Moja Lunka np .jak była malutka ( taka dwu , trzymiesięczna ) w trakcie długiego spaceru jak się zmęczyła , schodziła z trasy i kładła się na trawie . A Jej oczka mówiły " weź mnie " . Oczywiście w pierwszym odruchu miałam ochotę wziąć ją na ręce i zanieść do domu . Wtedy jednak Sławek oponował , że nie możemy Jej na to pozwolić . I rzeczywiście woleliśmy Ją , po czym po mału się oddawaliśmy . Pies odzyskiwał nagle siły i szedł dalej . Zawsze o własnych siłach wracają do domu . A niejednokrotnie spacer trwał po dwie , trzy godziny . Moje maltańczyki uwielbiają tez jeździć samochodem - same do niego wskakują . Jeżdżą od " małego " wiec w razie czego mogę je wszędzie zabrać .
      W domu potrafią wytrzymać nawet kilka dobrych godzin bez sikania . Aczkolwiek ja im zostawiam matę ( taka jakby Pielucha z ceratą ) i na nią się załatwiają . Uczą się szybko . Potrafią byc jednak złośliwe . Jak sie je zostawi na dłużej niż zawsze - to wtedy coś nabroją . Ale w gruncie rzeczy są bardzo kochane . I dosyć ekonomiczne . Ja dla moich dwóch Galganôw kupuje karmę Royal Canin 8 kg ( troszkę ponad 100 zł ) i ona im wystarcza prawie na dwa miesiące . Oczywiście coś tam jeszcze skubną bo ...no lubię je rozpieszczać . Jak wiesz mam tez Bernardyna . Rasa bardzo podobna do psów Berneńskich . Juniora wyżywić to juz jest wyczyn . Tygodniowo schodzi 10 kg karmy i około 5-6 puszek mokrej (1250 G) A on i tak wiecznie głodny . Przynajmniej takie sprawia wrażenie . No i Juniora juz ze sobą nie zabiorę jadąc np do koleżanki na kawkę ( do bloku ) . Taki pies jest super jak jest dom , ogród , moze się wybiegać .
      Jest cudny i bardzo opiekuńczy , ale do bloku odradzam . Szkoda psa .

      Czuje się nienajgorzej . Miewam wprawdzie kryzysy , ale kto ich nie ma ? W sumie to gdyby nie to , ze jestem słaba fizycznie i czasem wymiotuję - pomyślałabym że jestem zdrowa jak ryba . Jak tylko nie bedzie gorzej - to uznam że jest super !
      Buziaki !

      Usuń
    3. Oczywiście miało być " wołaliśmy ją i po mału się oddalaliśmy ". Mój telefon jednak " wie lepiej " co chce powiedziec i nie pytając o zdanie - poprawia !

      Usuń
    4. Anetko, bardzo dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź. To, że małe pieski są pełne energii, to tak czułam, bo nie raz widziałam, jak skore są do zabaw :) Nie dawało mi jednak spokoju jak sobie radzą na dłuższych dystansach. No ale już wiem- dziękuję.
      Ja pewnie taką małą Lunkę, leżącą na poboczu też bym biegła podnieść :) Czasami potrzebny jest ten głos rozsądku... ze strony płci męskiej :) A powiedz Aneta, czy Junior nie jest zazdrosny o Twoje inne pieski. On chyba nie wchodzi do domu, no i tak jak pisałaś- nie jeździ z Tobą wszędzie/ Nie daje Ci potem odczuć, że ma "focha"?

      Bernardyny to piękne psy, podobnie jak Berneńczyki. U nas jest jeden na osiedlu, jestem chora jak go widzę :) Ta rasa to moje marzenie. Niestety, mam świadomość naszych ograniczeń, także nieprędko będę właścicielką Berneńczyka. Ale kto powiedział, że nigdy :)

      Naprawdę cieszę się, że czujesz się nieźle. Mocno Ci wszystkie kibicujemy. Silna z Ciebie dziewczynka- będzie dobrze!!!

      Usuń
    5. Dla mnie Junior to mistrzostwo świata . Ile ob znosi ! Maluchy robią z nim co chcą . Skaczą po nim , podgryzają mu nogi jak chcą żeby się położył ... Lucky bardzo często " wchodzi " mu do pyszczka . Dosłownie . Z zewnątrz wyglada to tak jakby Junior chciał go zjeść . Do domu nie wchodzi , nawet gdybym mu na to pozwoliła to te dwa małe Galgany na to nie pozwolą . Tak na niego szczekają , że on się po prostu wycofuje . I kompletnie nie okazuje zazdości . Jak czasem maluchy zostają na ogrodzie a zrobi się zimno to się wtulają w Juniora i tak cała trójeczka sobie leży . Te dwa bialasy są nierozłączne - ale z Juniorem też się lubią .
      Juniora niestety nie będę mogła zabrać ze sobą . Zostanie ze Sławkiem .

      Usuń
  20. Poproszę o przepis na pizzę:) od dawna chcę zrobić domową, ale wolałabym ze sprawdzonego przepisu.Twoja wygląda pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, przepis podam jutro, ok? A Ty mi podaj nazwę swojego bloga, bo nie mogę Was odwiedzać, i nie wiem ani co u Ciebie, ani co u Kubusia :(
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. http://mamatestujaca87.blogspot.com/

      Dawno nic nie pisałam, ale planuję nadrobić jeszcze w tym tygodniu.

      Usuń
  21. Widze, zes dziewczyno wkroczyla w noworoczne postanowienia z przytupem! Najpierw nie tknelas bananowca, teraz pizzy, no no no... ;) Podziwiam! Ja od Swiat pieke stanowczo za czesto... Co zjemy jedno ciasto, klece nastepne. Efekty sa niestety widoczne... A wlasciwie nie-widoczne, bo odkad malzonek poskladal mi do kupy rowerek cwicze bardzo regularnie, 2-3 razy w tygodniu, tylko... No wlasnie, teraz mijaja juz niemal 2 miesiace odkad zaczelam i widze, ze aby rezultaty byly choc troche widoczne, przydalaby sie jakas dietka. Ale z silna wola, szczegolnie do ciast, to u mnie kruchutko... Moze uda sie w Wielki Post? ;) Moj M. zawsze nie je w Post slodyczy, moze sie w tym roku przylacze? Tylko czy wytrzymam... ;)

    Elizka jest naprawde wspaniala dziewczynka! Madra, sliczna, utalentowana, z takiej corki mozecie byc naprawde bardzo dumni! Podziwiam tez jej pewnosc siebie. Ja w zyciu nie zglosilam sie do zadnego konkursu, mimo, ze do zajec plastycznych mialam i smykalke i zaciecie. Ale brakowalo mi odwagi, a moi rodzice rzecz jasna nawet nie wpadli na to, zeby mnie namowic... Ale na mysl o konkursie matematycznym to sie wzdrygam nawet jako dorosla... ;)

    Co do pieskow to ras jest tyle, ze nie doradze. Nasza Maya to PitBull i rasa ta ma fatalna opinie, wiec nie bede polecac, mimo, ze te psy, z odpowiedniej, odpowiedzialnej hodowli, to wspaniale rodzinne maskotki. Zreszta widze po naszym siersciuchu, ze dzieciaki robia z nia co chca, a ona potulnie to znosi i jeszcze merda ogonem. A jak w koncu zrobi mi sie jej zal i odgonie dzieciaki, zeby daly jej odetchnac, ona sama do nich wraca po kolejna dawke tortur, eee... znaczy pieszczot. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz- ja mam z ciastami podobnie. Jak zacznę piec, to już bez końca. A teraz? Odwyk. I jakoś na razie mnie nie ciągnie. No przyznam Ci się, że postanowiłam w końcu coś z tym sadełkiem zrobić. Komunia za pasem... Dobrze byłoby się bez problemu wbić w małe M :)

      Co do dzieci, zdolności, kółek zainteresowań, to pisałam już w komentarzu poniżej- teraz są zupełnie inne możliwości, i podejście rodziców- też jest inne. Ja w podstawówce między innymi bardzo mocno udzielałam się sportowo. Pewnie trudno w to uwierzyć, ale bardzo dobrze biegałam, grałam w siatkówkę i koszykówkę. Chodziłam na sks, brałam udział w zawodach, ale myślisz, że moi rodzice jakoś się tym ekscytowali? Albo przeżywali to? Nic bardziej mylnego... No takie to czasy były, chociaż już jakaś tam świadomość tego rodzicielstwa i tak była inna niż kiedy nasi rodzice byli dziećmi.

      No i właśnie z tą rasą mamy problem. Czas pokaże, którego w końcu wybierzemy. Na razie mam nadzieję, że Eliza odpuści temat, bo już mi się niedobrze robi jak słyszę wywody mojego męża na ten temat, a bardzo się lubi "produkować", kiedy tylko słyszy o psie. To Jego, że nas nie stać niedługo zacznie mi się śnić po nocach.

      Usuń
  22. Po pierwsze to bardzo proszę o przepis na pizze, bo mi jeszcze żadna nie wyszła, a bardzo bym chciała zrobić w końcu taką pizze, byśmy się zajadali jak zwariowani:) Wasza wygląda pysznie...

    A ELiza to śliczna dziewczyna. Z tego, co piszesz to wnioskuję, że jest zdolną Bestią, aż Ci zazdroszczę:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, wrzucę na pewno przepis, ale chwilowo nie mam do tego głowy, trochę grosze dni mam ostatnio... Pozdrawiam Was gorąco.

      Usuń
  23. Ale fajny wpis :)))
    Jaką masz dużą córkę, matkooo...
    PS. Nie wiedziałam, że macie świnki! Rozetki? My mamy jedną, zwykłą, gładką.
    PS.2. U nas też była pizza domowa wczoraj :) Tylko, że moje dziecę ledwo dzióbnęło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti, Twoja Łucja niewiele mniejsza od Niej :)
      Tak, świnki są z nami od urodzin Elizy, czyli od września. Śmiejemy się, że to takie kundelki w obrębie swojego gatunku, bo ich włos nie da się podciągnąć pod jedną rasę :) Ten jaśniejszy- Błyskawica, w ogóle ma kosmiczną tą swoją sierść. Taką jakby poskręcaną- nie wiem dlaczego tego na zdjęciu nie widać, może musiałabym zrobić inne ujęcie. A Strzała- ciemny, na głowie ma namiastkę rozety, a im dalej w las, to znaczy - w grzbiet, tym dziwniej- momentami ma tą sierść zupełnie prostą i długą, ale taką jakby... natapirowaną? Wydaje mi się, że tam niezłe mezalianse musiały odchodzić :)
      Mnie i Elizie marzy się peruwianka jeszcze... Zobaczymy, może uda nam się kiedyś ją dokupić.
      A jak Wasza funkcjonuje samotnie? Nasz Błyskawica, kiedy był sam, był bardzo niespokojny i tęsknił za towarzystwem.
      Eliza pizzę uwielbia. Każdą. Domową i tą z pizzerii. Podobnie jak KFC. I Mc Donalds... I pewnie gdyby Jej pozwolić jeść codziennie i bez ograniczeń- mogłaby na tym żyć. Tak, tak- mój niejadek :) Dlatego jak od wielkiego dzwono zje coś na mieście, to jest radość taka, jakby święto było :)

      Usuń
    2. Wiesz co, bardzo piszczy. Zwłaszcza jak ktoś wchodzi do pokoju. Myślałam o drugiej, ale muszę przyznać, że Ł jest mało obowiązkowa i nie chcę mieć trzeciego zwierzaka na głowie...

      Usuń
  24. My też ostatnio szaleliśmy na łyzwach, fajne macie takie kryte lodowisko,zabojcze fryzury mają te wasze swinki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas kryte są dwa lub trzy, ale niestety- bardzo oblegane.
      Pozdrawiam

      Usuń
  25. Śliczna artystka w kimono i do tego jeszcze potrafiąca liczyć. Super.
    Fajnie, że Eliza próbuje różnych rzeczy. Plastycznie jest świetna. Po kilku pracach, które pokazywałaś na blogu wróżę sukces i w tym roku.
    My ostatnio uskuteczniamy jazdę na łyżwach i czekam na moment, kiedy legalnie będę mogła przejechać się z pingwinkiem albo koalą :)
    Moja przygoda z pieskiem skończyła się smutno. Pewnego dnia mama nie wytrzymała niedzielnych kłótni o to, kto ma psiaka wyprowadzić i postawiła naszą trójkę (ja, siostra i tata) przed wyborem: albo pies albo ona. Wybraliśmy mamę, ale myślę, że dla zwierzaka na dobre to wyszło. Blok nie był dla niego.
    I jeszcze przyznam się, że na wspomnianego bloga już zajrzałam i znalazłam mnóstwo inspiracji, a przede wszytskim takiego zdroworozsądnego podejścia. Przyznam się (u siebie napiszę pewnie jutro, albo pojutrze), że dziś jesteśmy 6 dzień na diecie owocowo - warzywnej, zpalanowanej na tydzień i głupio by było powrócić do złych nawyków. Chociaż nie wiem czy odmówiłabym sobie kawałka, no może dwóch, takiej pizzy :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tak myślę, że Elizka to chyba na razie próbuje wszystkiego, a w czym będzie naprawdę dobra, i co Ją wciągnie na dobre- to się pewnie dopiero okaże. Budujące jest to, że chce próbować, i że teraz są zupełnie inne możliwości, niż kiedy my byliśmy dziećmi. Sama świadomość rodziców uległa od tamtej pory kolosalnej zmianie.

      Co do psa- ja miałam zawsze, i może tak trochę nieskromnie, ale pochwalę się- nigdy nie miałam problemów, żeby z nimi wychodzić na dwór. Uwielbiałam to. Nawet w niedzielę o 7rano :) I byłam właśnie w wieku Elizy, kiedy miałam pierwszego pieska. Oczywiście zgodzę się, że są razy, które do bloku się nie nadają, ale bliższa mojemu sercu jest teoria, że wszystko zależy od tego, ile ruchu jesteśmy temu psu w stanie zapewnić. Ja moim zawsze zapewniałam dużo :p Pewnie dlatego- nigdy w tamtym czasie nie miałam problemów z wagą. Chociaż nie- miałam. Byłam za chuda. Według mamy, lekarki rodzinnej i pielęgniarki w szkole...

      Mnie ten blog oczarował, zwłaszcza, że nosiłam się z zamiarem i schudnięcia i zmian na stałe w jadłospisie. I wiesz- urzekło mnie to samo- taka normalność i zdrowy rozsądek. Ale też merytoryczna wiedza. Nie wiem, czy wchodziłaś w te różne zakładki? Tam są fajne posty. Myślę, że każdy, kto chce schudnąć powinien je przeczytać.
      Chciałabym u siebie napisać jakiś zachęcający post w temacie tamtego bloga, bo uważam, że takie blogi trzeba polecać innym, ale... brak mi siły, i chwilowo (mam nadzieję) odnotowuję problemy z koncentracją. Za dużo problemów w ostatnich dniach. Ściskam i gratuluję diety. Tak trzymajcie!

      Usuń
  26. Powodzenia w konkursie matematycznym. Jak ja nie lubiłam matematyki w szkole...;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      No jak tak różnie- jak ktoś umiał wytłumaczyć, to ok... Tyle, że miałam to "szczęście", że trafiałam na nauczycieli, którzy słabo tą wiedzę przekazywali. Bo mieć, na pewno ją mieli. Od czego są (na szczęście) korepetytorzy...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Martula, wszystkie zdjęcia przepiękne! Córki masz wspaniałe i uzdolnione, aż zastanawiam się czy zazdrość, którą odczuwam jest oby na pewno pozytywna ;)
    Taki wypad na łyżwy i to z tatą to super sprawa! Zdjęcia są świetne i świnek i pieska. :D
    A pieska mieć to chyba super sprawa, ale małego. Mieliśmy dużego i nie polecam :(
    Dziękuję za ciepłe słowa i za Twoją obecność. Jestem też u Ciebie, ale bez śladowo ;) Poprawię się obiecuję :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajniutka z niej dziewczynka :) A piękna nie z tej ziemi!

    Co do pieska, wiadomo nie od dziś, ze dobrze jest, jak się dzieci z psiakiem wychowują, poza tym pies to chodząca MIŁOŚĆ na 4 nogach. Oddany,świata nie widzi poza swoim panem. Jeszcze się i mąż do niego przekona.
    Ja sznaucera proponuję :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ozesz ciekawość mnie zżera co to za blog??? Piękne te Twoje córy :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Eliza jest ambitna jakby nie patrzec :) Zdolna plastycznie. Lubi sport. Matematyke. Powodzenia w kursie, trzymam za Was kciuki mocne. Za Elizke by sobie poradzila. Grunt to sie nie poddawac i stawiac czola wyzwaniom.
    Ja nadal wierze, ze te zachowania naszych dzieci sa tylko etapem przejsciowym :)

    Buziole!

    Wasze prosiaczki sa tak slodkie i nadal wygladaja na male bajbiki. Nasza Sara jest dzikuska. Sra na potege nie mam juz sil u niej sprzatac. Syn mi pomaga zbierac te kupska ale to non stop robota heh My mamy jedynie polarowa wysciolke, wiec mam pranie non stop. Nie probowalam nic innego i raczej nie sprobuje. Jak u Was w tym temacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, napiszę jutro wiadomość u Ciebie odnośnie prosiaczków, ściskam!

      Usuń
    2. mialo byc w konkursie heh :-P

      Usuń
  31. śliczną macie córeczkę i bardzo zdolną, powodzenia w obu konkursach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!