Mama2c

Mama2c

piątek, 27 lutego 2015

Jeśli wierzyć...

Jeśli wierzyć w to, że nasz organizm sam najlepiej wie, czego mu potrzeba i się o to upomni- Lilce, w chorobie, potrzeba było snu i odpoczynku. Wczoraj, przez cały dzień, tylko raz dobrowolnie wyszła z łóżka. Lilka! Dziecko- żywioł...
Fakt faktem- działał wtedy jeszcze syrop przeciwgorączkowy.
Młoda dama pofatygowała się do świnek, stanęła nad ich klatką i oświadczyła ("lekko" mijając się z prawdą):
-Bubute kupiłam... I Strzałe kupiłam.
-Tak? Ty Lilciu kupiłaś świnki?
-Taaaak. I wszystko kupiłam.

No cóż- świnki co prawda kupiła Elizka, za swoje pieniążki, klatkę dostała od cioci, ale kto by się tam czepiał szczegółów. Zresztą- po takim czasie, nie wszystko wydaje się takie oczywiste :)

A w kwestii "Lilka i finanse", to dziś mnie rozbawiła i zaskoczyła jednocześnie. Mamy stosunkowo blisko nas Outlet, w większości z odzieżą sportową. Dosyć często tam bywamy, bo jak to w Outlecie- oprócz sklepów, jest też kino, apteka i... zoologiczny, w którym Lila kupiła świnki :p Są tam również atrakcje dla dzieciaków- jak chociażby samochodziki na 2złotówki. Lila upodobała sobie Clifforda, który po wrzuceniu 2zł też jeździ, niczym autko. Zawsze kiedy się tam wybieramy, staramy się być dobrze do tego przygotowani- na miejscu trudno uzyskać interesujący nas bilon. Pewnie nie my jedni z błagalnym wzrokiem stajemy przed sprzedawcami i pytamy: "Rozmieni pan/pani?"...

Dziś rano, Lila poszła do Elizy pokoju, pokręciła się trochę, a potem- nie strofowana przez starszą siostrę, przystąpiła do wnikliwej penetracji plecaka. Obserwowałam to wszystko z boku, bo przecież wiem doskonale, co w Elizy plecaku można znaleźć :) Po chwili Lilka wyciąga z bocznej kieszeni złotówkę, idzie z nią do mnie i podając mówi: "Mama mas, to na Cliforda" :) Moja Mądrala!




Wracając jednak do wczoraj... Starałam się oczywiście nie wpadać w panikę, bo "jelitówka"- choć mało przyjemna, to przecież nie koniec świata. Trzeba tylko przetrwać :p I o ile wymioty i biegunka naprawdę łagodnie się z Lilą obeszły, to już gorączka zupełnie Jej nie oszczędziła. Bo tak- trafiła nam się wersja z wysoką temperaturą, która męczyła Lilkę dwie ostatnie noce i cały wczorajszy dzień. Dziś, odpukać- gorączki nie ma.

O to, że Lila może się odwodnić, byłam raczej spokojna. Tyle, że nie bardzo chciała pić, o jedzeniu to nawet nie wspominam. Dopiero dzisiaj zjadła małe śniadanko, ale poza nim- nic więcej...

Eliza ma się już znacznie lepiej, a że taty nie ma, to wykorzystała okazję i śpi z nami w pokoju :) Fajnie tak się obudzić i mieć Je obie obok siebie. Choć zdecydowanie wolałabym towarzystwo męża :p

Jak na złość- tak u nas słonecznie było wczoraj... A my tylko wietrzymy mieszkanie, żeby mieć choć namiastkę świeżego powietrza. No nic- mam nadzieję, że dziś to już ostatni dzień, kiedy jesteśmy uziemione w domu- Eliza ma już zezwolenie na spacery, teraz czekamy tylko na Lilcię.

A co się zaś tyczy organizmu i jego potrzeb, to mój zdecydowanie potrzebuje... tłuszczu :) Zdrowego tłuszczu, ładnie nazywanego nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. I tu zaskoczenie, bo byłam przekonana, że jedyne czego mi trzeba to cukier :) Znaczy się- glukoza!

Od jakiegoś czasu awokado mogłabym jeść jak jabłka, co chwilę podjadam orzechy i wróciłam do oliwy z oliwek, od której jakiś czas temu mnie odrzuciło. W kontekście nadchodzącej wiosny- nasze śniadania coraz częściej składają się także z dużej ilości zieleniny. Spokojnie- na wagę to się nijak nie przekłada. Nadrabiamy w ciągu dnia :)

A jeśli jeść- to tylko z przepisami z Kwestii Smaku :)

Wszystkie oblicza kanapek :) Inspiracja- TU.









Czas na konkrety- burgery z indyka z sałatką z awokado. Oryginalny przepis- TU.



I trochę lżej... Przepis- TUTAJ.




Bardzo wiosenna sałatka, idealna na niedzielne śniadanko. Oryginał- TU.


A o tym, że wiosna naprawdę jest tuż za rogiem, niech świadczą moje ostatnie (kiedy jeszcze nie byłam uziemiona w domu) zakupy. Pojechaliśmy z Marcinem po doniczki... Wróciłam z pięcioma kolorami cebul mieczyków (idealne na kwiaty cięte!) i trzema bulwami dalii. Oczywiście- ku totalnemu niezrozumieniu Księciunia, ale jak już wiemy- ogrodnik z Niego żaden :) To tak jak ze mnie, ale ja przynajmniej myślę przyszłościowo- o choćby, o kwiatach do wazonu letnią porą... :) A póki co- wykupiłam z naszej osiedlowej Biedry chyba wszystkie hiacynty, i męczę wszystkich ich zapachem...

 

A to nasze domowe okazy, uratowane z balkonu:




Miłego weekendu Kochane! I trzymajcie się zdrowo!




34 komentarze:

  1. Szkoda, że ja aż tak nie jestem odważna do smaków co Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zawsze warto próbować! :) A nuż się przekonasz do jakiegoś połączenia smakowego ;)

      Usuń
  2. Sliczne kolorowe jedzonko:) wiesz ze nigdy nie jadlam awokado.kiedys kupilam przekroilam i jakos nie moglan;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awokado musi być dojrzałe, żeby smakowało, i najlepiej połączyć je z jakimś wyrazistym dodatkiem. Ale nie wszystkim posmakuje, i to też jest normalne!
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Na Twoim blogu zagościło dużo zdjęć... takich pięknych... Słodkie masz te córe, i wiedzą co dobre. I jedzonko pyszne nam tu pokazujesz... ależ smakowite kadry Kochana :)

    ja Wam zawsze życzę zdrówka, bo chorób coraz więcej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Martynko, pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Ależ u Ciebie wiosennie! Oczywiście kanapki wyglądaja zjawiskowo. Ciesze się, że już wkrótce będę miała dostęp do tak fajnych produktów to też sobie pokombinuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- dostępność produktów ułatwia kombinowanie :)

      Usuń
  5. Jak tu smakowicie :)
    Ja już wypatrzyłam w ogrodzie pod oknami hiacynty ale jeszcze nie kwitną a jestem ciekawa ich koloru, bo co roku inne wychodzą niby z tego samego kawałka ziemi, sąsiad nie chce się przyznać co broi z nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co- ktoś mi kiedyś pisał, że podobne te cebulowe kwiaty to się lubią mieszać między sobą i tak na przykład lilie posadzone obok siebie- różne kolory, potem na przykład wychodzą tylko w jednym kolorze!

      Usuń
  6. Ale wiosennie u Was :). Kanapeczki piękne, wielobarwne, no i kwiaty... U nas też króluje Clifford, tyle że w telewizorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosennie, wiosennie- bo nam się wiosny chce!
      A Clifforda też dziewczyny lubią :)

      Usuń
  7. dobrze że pomału dochodzicie do siebie. co gdzie nie zajrze to jelitówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne cholerstwo ta jelitówka, ale u nas jakoś tak w miarę na szczęście. Pozdrawiamy!

      Usuń
  8. Na kanapeczki wpraszam sie po raz kolejny :) pasowaly by do mojej dietki ;)
    Zdrowka Wam wszystkim zycze - ot , tak na zapas!
    Ciesz sie moja Droga- za dwa zlote tyle radosci :))) az serce sie raduje patrzac na usmiechnieta Lilke!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kanapeczki- zapraszam serdecznie! Nie ma jak śniadanie w miłym towarzystwie! Mi się marzy takie śniadanko na naszej działce... Cudnie będzie!

      Usuń
  9. Ale u Ciebie wiosennie! U mnie wszedzie snieg lezy i wczoraj kiedy rozliczalismy podatki, pan ksiegowy spytal ponuro czy myslimy, ze to stopnieje do maja? ;)

    Ciesze sie, ze dziewczynom juz lepiej! U mnie wszyscy wydaja sie"trzymac", oprocz mnie. Od kilku dni cosik mnie lamie i ani nie przechodzi, ani sie nie pogarsza. Chyba trzeba sie czosnku nazrec. I tak mam okres, wiec na zadne amory meza nie wezmie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli pojechaliście? A kawka z mężem była?
      Ale żartowniś z tego pana :)

      U nas dziewczyny naprawdę długo się trzymały, dlatego aż tak nie narzekam, nie biadolę.
      My z Marcinem oboje czosnek lubimy, więc Jemu czosnek nie przeszkadza. Zresztą- Jemu nic nie przeszkadza (w tej kwestii) :))

      Usuń
  10. Jejciu...poprosze o taka kanapeczke.
    Kochana Lilcia I jaka madra z tym pieniazkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu- proszę bardzo- z czym chcesz? :)
      Z tą złotówką się udała :)

      Usuń
  11. Teksty Lilci są nie do podrobienia :D
    hahahaha, rewelacyjna jest! :D
    Kamień z serca, że choróbsko mija!
    Oby zdrówko Wam dopisywało, a weekend pozwolił nabrać sił tak jak się należy!
    Za sprawą zdjęć zrobiłaś nam klimat iście wiosenny :D
    Na kanapki wpraszam się choćby zaraz, wyglądają obłędnie! :D
    Spokojnego weekendu! :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, kanapki zawsze się znajdą :) Wpraszaj się, wpraszaj- od nas już blisko do morza :)

      Usuń
  12. ta sałatka z granatem musi być pyszna :)
    zdrowiejcie dziewczyny bo wiosna chyba za rogiem czeka już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwosiu, sałatka jest obłędna- z miodowym winegretem :) Mniam, mniam!

      Usuń
    2. już czuję ten smak przez monitor ;)

      Usuń
  13. Sama wiosna u Ciebie, dziewczyny są cudowne Kochana..
    Zdjęcia robisz świetne, miło patrzeć zawsze.. nie jestem na tyle odważna, co Ty na takie smaki :) Ściskam. Miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, wzajemnie!
      Czy jestem odważna w kwestii smaków? No może trochę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Fantastyczne jedzenie......ach głodna się zrobiłam :) Chyba tez w końcu kupię hiacynta do domu - uwielbiam ten zapach :) ZDROWIA życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię! Jestem ciekawa jak się moje działkowe hiacynty mają :)

      Usuń
  15. U Was już wiosna. I w domu, i na talerzu.
    Jaka rezolutna z Lilci dziewczynka. A jak ślicznie wyszła na tym zdjęciu z hiacyntami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ogrodnik z Ciebie jak się patrzy! Powoli powoli i zobaczysz jak mężu będzie oczy otwierał ze zdziwienia. A Lila bezbłędna!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że już po chorobie!
    Kanapki wyglądają pysznie i widzę, że do Ciebie przyszła już wiosna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Marta, piszę po raz wtóry zacznij prowadzić bloga i potem napisz książkę. No i co z tego, że nie wszystko to Twoje. Tu chodzi o to, że to jest Twój wybór i co Ty polecasz z całej gamy dostępnych przepisów. To jest ważne. Umówmy się, że oryginalnych kucharzy jest dzisiaj niewielu, o ile w ogóle są!:)

    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bidulki :(
    Przy takim zdrowym jedzonku szybko Dziewczynki odzyskają energię. Pysznie wyglądają i kanapki i sałatki.
    A Lilka bedzie ksiegową, no i dobrze, że jej potrzeby na razie to przejażdżka Clifordem ;) :* :* :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!