Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wielkie przyjemności w małym rozmiarze...

No i jak myślicie, moje Drogie, o czym będzie dzisiejszy post?!
Tylko bez sprośnych myśli, bardzo proszę!

Przed nami tłusty czwartek, także myślę, że to dobry pretekst, aby tydzień rozpocząć słodkim postem... Także, tak jak zapowiadałam- dziś oda do muffinka, lub jak ktoś woli: pochwała prostoty :)

Ckliwego wstępu Wam zaoszczędzę- o mojej miłości do małych wypieków pisałam kiedyś w innym poście, a że leniwa ze mnie baba, to go Wam nie podlinkuję, bo mi się nie chce szukać :)

W każdym razie, niezmienne twierdzę, że muffinki, to wypieki idealne: proste, szybkie i zazwyczaj niedrogie. Bardzo elastyczne- przepis podstawowy możemy dowolnie modyfikować, w zależności od konkretnej ochoty na dany owoc, bakalie, czekoladę i tak dalej, a także- w zależności od zaopatrzenie lodówki i szafek. Nie masz jogurtu? Nic nie szkodzi- może być maślanka :) W przepisie jest banan? Jabłko też będzie w porządku...

Jako, że idzie wiosna, i wszyscy mamy jeszcze nie ostygły po Nowym Roku zapał, aby być fit, w związku z czym, śmiało mogę stwierdzić, że muffinki mogą być całkiem zdrowymi słodkościami.
Ja tam fanatyczką nie jestem, i uważam, że skoro piekę je z mąki pełnoziarnistej i zawsze dodaję otręby (Tylko cicho sza- żeby Księciunio znowu mi się nie zraził!), to już stewię/syrop z agawy/melasę mogę sobie darować :) Jednak jeśli ktoś ma ochotę- w sieci jest mnóstwo przepisów na muffinki, gdzie nie znajdziecie grama białego cukru, mąki pszennej i innego paskudztwa...

Nie łudzę się, że w czwartek, zamiast pączka wybierzecie muffinkę, ale kto wie? Może w weekend skorzystacie z któregoś z przepisów. Ja, przewrotnie, myślę o muffinkach bazyliowych na tłusty czwartek :)

Ok- czas na zdjęcia, i na linki do przepisów:

Nasze całkiem zdrowe muffinki- czyli: co upiekłyśmy w ferie.





Fajnie mieć w domu taką pomocnicę! Już nie mogę się doczekać, kiedy Lila zacznie z nami piec. Na razie świetnie idzie Jej konsumowanie. O, jakże świetnie!
A link do muffinek, które prawie samodzielnie zrobiła Elizka, o TU.

Jeśli chciało Wam się kliknąć, to odkryłyście, że zdradziłam blog, który pod kątem przepisów, mocno ostatnio molestuję. Musiałam więc się zrehabilitować, i kiedy równo tydzień później naszła mnie ochota na coś słodkiego, "przetrzepałam" przepisy z Kwestii Smaku i... znalazłam! O ten- przepis absolutnie doskonały. Co prawda, jeszcze przez chwilę sama z sobą walczyłam, że to przecież środek tygodnia... No ale... Myśl o TYCH muffinkach, jak już się mnie uczepiła, to... odpuściła dopiero po trzecim, zjedzonym jeszcze na ciepło :)



 
Moralniak był, ale bardzo mały. A już kiedy pan Marcin oświadczył, że muffinki są całkiem, całkiem (Pamiętacie Jego niechęć do tych małych słodkości?!), to urosłam, że hoho!

Szukając przepisu, który przedstawiłam Wam powyżej, oczywiście, odkryłam jeszcze inne, które KONIECZNIE muszę wypróbować. Jednym z nich, był przepis na mini serniczki. O taaaaak- mini serniczki to ja lubię! Piekłam już dyniowe (a jakże) i wiem, jak pyszne potrafią być. A, że ostatnio mam fazę na wanilię, i walę ją, jak to określiła Juti przy okazji naszej rozmowy o awokado, dosłownie do wszystkich słodkości, to ten przepis wydał mi się idealny. 



Waniliowe niebo w gębie! Przepyszne...

Na niedzielę Eliza zaprosiła koleżanki z klasy, także poza cukierkami, chipsami i sokami z kartonu (tak, tak- kajam się...) postanowiłam także coś upiec... I tak- upiekłam muffinki :)

Czekoladowe, z przepisu z Kwestii Smaku oraz jogurtowe, z przepisu z Małej Cukierenki .
Jedne i drugie- pyszne!




Tak, tak- tam w tle to winko dla rodziców... Czasami trzeba sobie "chlapnąć"... Juti ostatnio polecała białe, więc było białe :) 

W ostatnim czasie postanowiłam sobie, że koniecznie muszę opróżnić zamrażalnik- także utylizuję zapasy. Spodziewajcie się w najbliższym czasie przepisów z dynią, grzybami, no i... truskawkami. Dżizas!!! Ile jak ich zamroziłam...

Oto jeden z pomysłów, gdzie je upchnąć:


Wspominałam Wam, że w ferie wróciliśmy do starych dobrych nawyków, a mianowicie, jak to mawia moja kuzynka- "gierczenia" w planszówki z Elizą. Ale grać, i nic w międzyczasie nie przegryzać? Nieee, to zdecydowanie nie w naszym stylu :)

Na tapecie ciasto francuskie- wariacje z jabłkiem, bananem i dżemem...




A wiecie, że dziś mamy Światowy Dzień Pizzy? My co prawda celebrowaliśmy go wczoraj, bo jak wiadomo- każdy poniedziałek, to szansa na nową dietę :)




A Wy? Zjadłyście dziś pizzę? To była przyjemność w małym, czy wielkim rozmiarze? :)

47 komentarzy:

  1. U nas pizza dziś - z okazji święta i bez święta ;). Muffinki to świetna sprawa, ciastka dobre na "raz", bez krojenia, kruszenia, do ręki... Moi chłopcy specjalizują się natomiast w babeczkach - pomagają mi, ba, sami robią większość rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i po co ja tu dziś wlazłam? :P
    Nie muszę chyba pisać gdzie mi jęzor uciekł na widok tych wszystkich pyszności :P
    U nas bez pizzy, z przyczyn jasnych i oczywistych :(
    Ja nie mogę, a Zuza ma ostre zapalenie gardła i nic nie che jeść :(
    Ale Wasza wygląda obłędnie!!
    Nigdy nie robiłam muffinek, nigdy! DO POPRAWKI jestem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, pizza nie zając- nie ucieknie :)
      Monia, zapraszam na warsztaty z pieczenia muffinek :)

      Usuń
  3. Mąż przyszedł z wieścią, że dzień pizzy, więc zamówiliśmy. Nie jestem usatysfakcjonowana. Wolę własną, domową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, to namów Go, żeby zrobił Ci taką domową :)

      Usuń
  4. Nie zjadłam pizzy bo nie wiedziałam, że taki dzień w ogóle jest. A z truskawek mrożonych zrób kisiel. Zagotuj owoce z wodą. Wody dodaj w zależności jaki chcesz mieć kisiel czy owocowy czy bardziej wodny. I rozmieszaj mąkę ziemniaczaną z zimną wodą i zalej gotujące się owoce energicznie mieszając-no jak kisiel z torebki. Można posłodzić. Ale nasze truskawki były tak słodkie, że jedliśmy bez cukru. A Jaś potem codziennie chciał kisi-po naszemu czytaj kisiel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki Ewa za przepis- skorzystam!

      Usuń
  5. Yh to sama sue prosilam...teraz poza kolejnymi muffinkami mam chec na serniczki;) sama wczoraj z paula upieklam muffinki marmurki i waniliowo serkowo malinowe mniam....

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś jestem twarda ;}}}} i nie skusisz mnie swoimi czarami kulinarnymi ponieważ cała rodzinka jest na diecie. Przywędrował do nas Norvisus, gorsze cholerstwo od Rota i dzielnie żyjemy prawie na sałacie ;}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany... Zdrowiejcie! W końcu ile można jeść sałatę!

      Usuń
  7. Marta grrrrrrrrrrr znowu mam przez Ciebie obśliniony ekran ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie muffinki bo sa latwe i szybkie w wykonaniu- nawet dla takiego antytalenta cukierniczego jak ja :) robie rowniez takie miesno- jarzynowe- super sprawa na jakas imprezke - nawet jaka przekaska do... ;)
    My zjedlismy wczoraj tyle pizzy, ze jeszcze w zoladku i lodowce zalega :) choc o swiecie nie wiedzialam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięsno- jarzynowe... Muszą być pyszne, poproszę przepis!

      Usuń
  9. A to sie dobrze sklada,bo na obiad dzisiaj.....pizza ;)

    muffinki wygladaja przepysznie...

    OdpowiedzUsuń
  10. mniam :) wszystko wygląda fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja nie wiedziałam o dniu pizzy ale i tak mi W. zamówił bo jak twierdzi wie jak mnie zadowolić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja tu widzę głębszą myśl, i przesłanie :)

      Usuń
  12. mniam mniam... aż ślinka cieknie przy oglądaniu Waszych zdjęć.
    Muffinki uwielbiamy, ale jogurtowych jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A u Ciebie jak zwykle o jedzeniu ;) Och ty niedobra.. już jestem głodna!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo pięknie i apetycznie! ślinka leci!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Amen, Juti :)
      Ps. W sobotę mam zamiar przygotować kokosowe tiramisu :) Reflektujesz?! :)

      Usuń
  16. O tym dniu pizzy nic nie wiedziałam. Jaka strata :) Ale w niedzielę Mąż serwował pitę z jajeczniczką, boczkiem i pomidorkiem, więc czuję się dopieszczona, mimo braku pizzy.
    A u Ciebie smakowitości. Dziwne, prawda? :) Skusiłabym się na każdy rodzaj muffinek. Ale będę dzielna, co oznacza, że jutro tylko małe ciasteczko (zostały w pracy), a pojutrze pączek, no może dwa.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoją muffinkową pomocnicę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też pozdrawiamy!
      No mój mąż niestety w domu mnie tak nie rozpieszcza :) Chociaż- może to i lepiej :)

      Usuń
  17. Ty jesteś niesamowita, tyle pyszności napiec :-) nawet nie wiedzialam ze był dzień pizzy, a my dzisiaj będziemy ją robić na rodzinnych walentynkach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będziecie mieć trochę spóźniony dzień pizzy :)

      Usuń
  18. U nas jednak chrust, oponki i pączki będą królować na stole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo! Bez cudowania z jakimiś wege pączkami i tak dalej :)

      Usuń
  19. Marta, nienawidze Cie! :*
    Cala sie uslinilam i jak wpadne w koncu do domu, to pierwsze co, przetrzepie szafki i zobacze czy mam wszystkie skladniki na muffinki! Szkoda kurcze, ze dyni nie mam, bo zamarzyly mi sie te dyniowe... Platkow owsianych tez u mnie nie uraczysz... Zwykle, czekoladowe musza wystarczyc... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatka, a Ty myślisz, że jak przeczytałam o tych oscypkach, co to taką długą drogę przebyły, to mi język nie uciekł- wiesz gdzie :)

      Kochana- przylatuj- dyni mam tyle zamrożonej, że ulalala, a jeszcze jedna w całości czeka na blacie w kuchni :)

      Usuń
  20. Znowu kusisz pysznościami, choć ja za bananami nie przepadam. :)
    Jedliśmy pizze, ba!, nawet pierwszy raz wyszliśmy razem we dwoje wieczorem do pizzerii a Oli został z prababcią w domu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak, żeby zjeść banana surowego, samego, to też nie bardzo- ale w koktajlu, czy w wypiekach- już jak najbardziej.
      No to pierwsze koty za płoty- teraz korzystajcie częściej!

      Usuń
  21. Jesteś diabłem! Kusisz i nęcisz, do złego namawiasz. A ja od imienin Małej Mi stanowczo za dużo sobie pozwalam! :/
    Ps. Piękne te Twoje słodkości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, znam to uczucie, kiedy za bardzo sobie pozwolę. Właśnie teraz mam taki czas :(
      Buziaki Dziewczyny, jutro zajrzę co u Was!

      Usuń
  22. Martuś, jak ja bym chciała mieć taką sąsiadkę, jak TY. Kupowałabym od Ciebie te pyszności, obiadki, po kawałku ciasta, muffinki i inne. Ja nie robię takich cudeniek, bo my nie przepadamy za słodkościami. Nie przepadamy, ale czasami mam ochotę na to "coś", z tym, że nie opłaca mi się tego robić, bo kto to zje? A robić jedną sztukę, to nie sztuka:( Gdybyś tak tu gdzieś mieszkała to i ja bym skorzystała:) A pizza nigdy mi nie wychodzi dobra:( więc, jak już od święta ją zjemy to raczej zamawiamy:) Serdecznie pozdrawiam moją ulubioną Kucharkę!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, pewnie gdybym mieszkała w Wawie, sama bym wpadała do Ciebie z takim małym słodkim muffinem. Lubię piec z myślą o kimś, wiedzieć, że mogę komuś sprawić radość. Ale handlować moimi wypiekami? Nie, nie- to by nie wchodziło w grę :) Lepiej razem napić się kawki, i zjeść coś słodkiego!

      Usuń
  23. Jezzu, siedzę, czytam, oglądam i jęczę. Jesteś bezlitosna...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!