Mama2c

Mama2c

piątek, 27 marca 2015

A Ty? Co przygotujesz na Święta?

No dobrze Dziewczynki, pora, żeby Wasze wielkanocne menu powoli się już krystalizowało...
Przy okazji Świąt nigdy nie mam problemu z tym co ugotować/upiec/przyrządzić. Mam za to zupełnie inne zmartwienie- jak w ramach rozsądku okroić listę, żeby nie okazało się, że robię sześć rodzajów faszerowanych jajek, piekę  cztery serniki, plus dwa robię na zimno, a do tego zobowiązuję się przygotować co najmniej trzy sałatki. Niestety- tak już mam, że kiedy zbliżają się Święta- wariuję. Mam ochotę spróbować nowych przepisów, bo to przecież świetna okazja ku temu, czuję mus powtórzenia tych, które sprawdziły się w zeszłych latach, bo przecież... tak wszystkim smakowały... No i bądź tu mądra i znajdź jakiś kompromis.

W tym roku mam silną motywację, żeby jednak nie poddać się temu świątecznemu szaleństwu... Przede wszystkim- do komunii zostanie ciut ponad miesiąc i szkoda byłoby, żebym jak po każdych świętach skończyła z trzema kilo (daj Boże z trzema...) na plusie. Poza tym- przed nami wydatki związane z komunią, także warto byłoby trochę oszczędzić nasz budżet... No nic- czy uda mi się trzymać swoje kulinarne zapędy w ryzach, to się okaże... Dziś, chciałabym Wam pokazać nowości, na które zwróciłam uwagę, i które biorę pod uwagę w naszym wielkanocnym menu.

To co? Zaczynamy od słodkości? :)

Mazurki...
U nas się ich nie piecze. Mam co prawda jakieś mgliste wspomnienie z tym rodzajem ciast, i nie jest ono zbyt dobre. Mazurki są potwornie słodkie- tak od dzieciństwa o nich myślę. I, zdaje się, że musiałam w dzieciństwie nie mieć problemów z cukrem, skoro uznałam je za ZA słodkie. Bo teraz- nie oszukujmy się- żadne ciasto nie wydaje mi się za słodkie :p
W tym roku, wyjątkowo, postanowiłam mazurka nam upiec. Oczywiście, zwróciłam uwagę na te trochę odbiegające od klasyki. Oto moje dwa typy:

Czekoladowy spód, kawowa (omomom) masa i do tego wiśnie w syropie... Czy to nie brzmi pysznie?! Przepis TU. Jedyne, co mnie zastanawia, to to, gdzie dostanę wiśnie we frużelinie. Macie jakieś pomysły? Kupujecie coś takiego? Pomóżcie!

Jeść na zdrowie? Jeśli upieczecie sobie TEGO mazurka, to tak właśnie będzie. Wiedziałyście, że kasza jaglana ma właściwości odkwaszające nasz organizm? Czy to nie jest wystarczający powód, żeby ten mazurek pojawił się na naszym wielkanocnym stole? I o ile mam w domu dwa granaty (hmm, cóż za wyznanie :)) i mleko kokosowe, o tyle mąka jaglana jakoś dziwnym trafem się skończyła :p No nic- jeśli wybiorę tego mazurka (zdecydowałam, że upiekę jednego z nich), to będę musiała się za nią rozejrzeć.

Serniki...
I tu, jak co roku, jestem w mentalnej pułapce, bo ja serniki bardzo lubię. Moimi faworytami są te pieczone, ale zdecydowanie nie te tradycyjne. Jednak mocno owocowym, zwieńczonym bitą śmietaną sernikiem na zimno też nie pogardzę... Do dziś rozpływam się na wspomnienie serników, które upiekłam na Boże Narodzenie. Dyniowy na spodzie brownie był prawdziwym hitem. W tym roku też upiekę dyniowy- muszę uporać się z dość sporą ilością zamrożonego dyniowego pure, ale dla Was mam inne propozycje:

Sernik cytrynowy to pewnego rodzaju klasyka, ale jeśli wykończyć go musem... bazyliowym? Przyznacie, że zielony to kolor, który idealnie wkomponowuje się w te Święta?
Przepis znajdziecie TU.

Jeśli jednak obawiacie się, że reszta rodziny nie podeszłaby do tego sernika z takim entuzjazmem jak ja- Wasza blogowa ciocia Marta, to mam dla Was bezpieczniejszą propozycję. Co prawda miód i pomarańcze to zestaw, który bardziej pasowałby na Święta Bożego Narodzenia, ale myślę, że ten fakt możemy po prostu pominąć :) Ten sernik upiekę na pewno- raczej nie na Wielkanoc, ponieważ założyłam sobie, że ograniczę się tylko do dyniowego wypieku, ale pewnie niebawem...
Jeśli macie ochotę, zerknijcie sobie na niego o TU.

Pokażę Wam jeszcze sernik, który piekłam już kilka razy. To jeden z moich ulubieńców- ten smak, konsystencja... Lubię do niego wracać. Dla wszystkich, którzy kochają kajmak, przepis o TU. Na którąś Wielkanoc też już u nas gościł...

Babki...
I tak jak lubię ciasta drożdżowe, tak babki na drożdżach nie skradły mojego serca. Tych Wam nie polecę, bo się zwyczajnie nie znam.
Sama planuję w tym roku upiec dwie- dyniową, i tą, z makowym środkiem. Jednak tak na 100% chyba jeszcze nie jestem zdecydowana, a że chodzi za mną jakaś czekoladowa babeczka, to różnie to może jeszcze być. A w temacie czekoladowych bab, też mam dla Was przepisy do sprawdzenia. O TU i TU.

Przechodzimy do meritum, czyli do jajek :p Symbol życia, i bardzo smakowity akcent na naszych wielkanocnych stołach. U nas, odkąd pamiętam, robi się jaja faszerowane w skorupkach- takie na ciepło. Uwielbiałam je, i zawsze z utęsknieniem na nie czekałam, bo jadamy je raz w roku. Jednak od pewnego czasu widzę, że już nie wzbudzają we mnie takiego entuzjazmu, choć ciężko przecież powiedzieć, żeby mi się przejadły. Z kolei ja, już wiele razy robiłam na Wielkanoc jajka faszerowane pieczarkami, oraz z farszem z tuńczyka. W tym roku mam jednak ochotę na coś jeszcze :p A, że nieprzerwanie trwa moja faza na awokado, to TEN przepis, spadł mi z Nieba.
Na pewno bliżej przyjrzę się także propozycjom Asi z Kwestii Smaku na to, co można jeszcze z tych jajek zrobić :) Wstępnie zainteresowały mnie jajka z pastą z mascarpone, ale... muszę jeszcze je przemyśleć :)

Jedyne, z czym mam w tym roku problem, to moje ukochane sałatki. Tak, tak- kompletnie nie mam na nie pomysłu. Dotychczas było tak, że już jakiś czas przed Świętami, wiedziałam, czy mam ochotę na sałatkę z mięsem czy z serem. Czy ma być lekka, czy dodam do niej makaron, albo ryż... W tym roku? Pustka w głowie. Pewnie przeglądnę propozycje Juti, i coś wymyślę. A Was serdecznie zapraszam na Jej bloga, gdzie w sałatkach będziecie mogły przebierać do woli.

Obiad to zawsze dzieło mojej mamy. I kiedyś faktycznie- szalała z kaczkami, królikami, ale... zawsze musiała zrobić osobno coś dla dzieci, bo one ani kaczki, ani królika tknąć nie chciały. Co ciekawe- wegetarianką przecież nie jestem, ale królika nie przełknę. No nie mam pojęcia w czym rzecz, przecież króliczego pupila też nigdy nie miałam, ale jakoś nie mogę. Moja mama nie dawała za wygraną- myślała, że zmięknę, kiedy udusi królika w winie, ale nie ze mną te numery. Wino tak, ale bez królika... I nasza babcia też się uczy, i teraz się już nie spina- robi dla wszystkich jeden obiad, czyli zazwyczaj jemy coś z kurczaka, albo z wołowiny.

No dobrze- mam nadzieję, że przydadzą Wam się te linki, ale... Coś za coś :) Nie mam kompletnie pomysłu na pieczoną białą kiełbasę, a ochotę- i owszem. Jeśli macie swoje sprawdzone na nią przepisy/pomysły- piszcie w komentarzach. Będę niewymownie wdzięczna :p

A skoro tak sobie fajnie o jedzonku piszemy, to mam jeszcze dla Was fotki moich ostatnich sałatek, które powstały przy "czyszczeniu" lodówki. Taaadam:



I kolejna:







59 komentarzy:

  1. ja też nie mam pomysłu, a muszę Piotrka dopieścić, bo przerywa dietę

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Marta, Marta. Znowu ssie mnie w żołądku. Zabieram się za obiad, chociaż najchętniej zasiadłabym przy Twoim świątecznym stole :) Ba... Nawet przy tym codziennym, na którym zagości taka sałatka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze piekę sernik z brzoskwiniami, kocham po prostu.
    Przez Twoje sałatki idę odwiedzić lodówkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię odwiedzać lodówkę :)

      Usuń
  4. Ale sałateczki - ślinka mi leci :)
    A ja na Święta jadę do teściów i robię tylko kocioł żuru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O przepraszam - bo jeszcze bigos zrobiłam :)

      Usuń
    2. Zjadłabym teraz i żurek i bigosik- uwielbiam!

      Usuń
  5. ja się wyłamię. nie mam jeszcze nic zaplanowane. ani kupione. jak zwykle na ostatnią chwilę i zapewne bedę kurwić na ogólnopolski debilizm i gnoić idiotów omamionych szałem kupowania w sklepach pchających sie na mnie i ocierających się o moje ramię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie robię zakupów na ostatnią chwilę, bo wtedy w sklepach jest masakra- nie na moje nerwy :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  6. Ale pięknie namalowałaś jedzonko. Jak tu myśleć o diecie skoro tak apetycznie omawiasz każdą potrawę;}}. Twoje sałatki wyglądają "deliszys" jakby to powiedziało moje młodsze dziecko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie powiem, że one są deliszys :)
      Buziaki Kasiu!

      Usuń
  7. Mazurek z orzechami i startą cytryną - pyszności, wcale nie słodkie, tylko słodko-gorzko-kwaśne, rewelka :)
    A poza tym to przygotowujemy głównie się - na całonocne czuwanie z dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego to bym na pewno zjadła. Pozdrawiam :*

      Usuń
  8. takie sałatki to ja uwielbiam :) a o menu świątecznym nigdy nie myslę na zapas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      A ja zawsze myślę z dużym wyprzedzeniem.

      Usuń
  9. Matko ile jedzenia... chyba oszalałaś, że to tylko na 2 dni Świąt ;)

    A te sałatki wyglądają pysznie- co w nich jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dwa dni Świąt ale na trzy rodziny :) Ja ciasta zawsze rozdaję, a nam zostawiam naprawdę niewiele- podobnie z sałatkami :)

      Co do sałatek to mix sałat, awokado, jajko, cebula czerwona, tuńczyk, pomidorki koktajlowe, sos koperkowy (domowy)

      A druga: mix sałat, papryka czerwona, cebula czerwona, mozzarella, pomidorki koktajlowe, winegret domowy.
      Buziaki

      Usuń
    2. Dzięki za przepisy na pewno wypróbuję :)

      Usuń
  10. Jestem pod wrażeniem nie tylko przepisów faktycznie niezwykłych ale ze takie ilości da się zjeść. Ja w tym roku jestem gościem u rodzeństwa a do domu niezbędne minimów zrobię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My Ewa może dużo tych dań i ciast robimy, ale raczej w przyzwoitych ilościach :)
      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  11. Martuś, wiem, że już kiedyś kuzynką się chwaliłam, ale sama zobacz, jakie ona ma inspirujące rzeczy na Wielkanoc! :)
    http://bronislawa70.blox.pl/tagi_b/3100/wielkanoc.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam Malwinko, jestem pod wrażeniem. Niedługo polecę Jej cudeńka.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Zaraz przejrzę wszystkie linki. ;)
    Dobrze, że przed chwila zjadłam kolację. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Mam nadzieję, że przepisy się przydadzą.

      Usuń
  13. Święta? Już?
    Ja jeszcze nie posprzatałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, ja też. Nie mam kiedy :(
      Buziaki

      Usuń
  14. Niestety, poraz pierwszy (i mam nadzieje ostatni) ani mi nie narobilas "smaka", ani nie zmotywowalas... Nie, zeby to wszystko nie brzmialo mega-apetycznie. Wrecz przeciwnie. Po prostu mam juz tak dosc obecnosci obcych ludzi w domu, jestem taka jakas zrezygnowana, ze zaczynam miec wszystko w d*pie. Nie mam ochoty gotwac, nie mam ochoty piec. Na mysl o dzieleniu sie kuchnia z tesciowa, rzygac mi sie chce... Nie mam nawet ochoty malowac jajek z dzieciakami. Na nic nie mam w sumie ochoty... Swieta najchetniej bym przespala. Cale szczescie, ze sa Potworki. Bez nich nie mialabym sie chyba nawet sily usmiechac... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się. Nie znam Twojej teściowej, ale wiem, jak cieszyłabym się na tak długą wizytę mojej mamuni... I to pewnie w naszym wypadku byłaby stypa, a nie święta. No nic Agatka- głowa do góry, i pamiętaj o Potworkach!

      Usuń
  15. Coś tam pewnie upichcę, ale - wstyd się przyznać - na ogół stawiam na gotowce... Nie przepadam za gotowaniem i średnio mi wychodzi ta sztuka :). Ale fajnie, wielkanocnie już w powietrzu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze- jeśli nie lubisz gotować, to trzeba sobie życie ułatwiać!
      Ściskamy :)

      Usuń
  16. Marta, Ty to na prawdę potrafisz człowieka odpowiednio zmotywować. Ja przez Ciebie też nabrałam ochoty na serniczki. Ale nie wiem, nie wiem. Może jakąś babę tylko zrobię? Jak piekę za dużo to potem to mnie tylko kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- też się tego obawiam, a nie chciałabym się na to słodkie rzucić... I sama do końca nie wiem, co upiec i ile... Ja część i tak daję mamie, bo Ona nie piecze, także pół biedy, że nie wszystko dla nas :)

      Usuń
  17. Do tej pory Święta spędzaliśmy u Teściowej i to na niej spoczywał ogrom pracy, a ja tylko dodawałam coś słodkiego od siebie. W tym roku pierwszy raz będziemy z mężem i synem sami więc Twój wpis spadł mi z nieba bo pustka w głowie huczy już od tygodni, a tak zainspirowałaś mnie do faszerowanych jajek i sernika z musem bazyliowym! Jesteś boska dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo- cieszę się, że pomogłaś. Wielkanoc przygotowana samodzielnie smakuje najlepiej :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  18. Aż mi wstyd, bo w moim łbie zero pomysłów na święta, a co dopiero na potrawy :P Wszystko co napisałaś uwielbiam, żeby nie powiedzieć kocham :P ale jest problem, co by tu zrobić, żeby móc tego wszystkiego skosztować i przy tym nie utyć??? :P
    Może jakieś pomysły dietetyczne? :P
    Ostatnio zgubiłam kilka kilogramów i boję się efektu jojo :P
    Sałatki wyglądają obłędnie :D:D:D:D
    Buziaki nasza kulinarna kusicielko! :* :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młooooniko, ja mam jedną metodę- jem wszystko (no prawie) ale w mniejszych ilościach, i dużo ruchu. I potem szybko powrót do normalnego jedzenia po Świętach, bo najgorzej, jak się potem ze 3-4dni wyjada :)
      Ściskamy mocno Kobieto Pracująca :)

      Usuń
  19. Jak zwykle szalejesz :) ja pomysłów mam całe mnóstwo, ale co z tego skoro Wielkanoc spędzimy sami tj.my plus Laura w Krakowie dosłownie kilka dni po przeprowadzce? Kto to wszystko zje? Poza tym oprócz słodkości, Wielkanoc jest mocno wieprzowa, a H. tak nie bardzo ;-)
    Ale u mojej mamy zawsze robiłyśmy mazurek w ten sposób: spód z bardzo kruchego i bardzo migdałowego ciasta, na to ukladalysmy z ciasta kratkę, a dziury po upieczeniu wypelnialysmy czekoladą i bakaliami. Wygląda przepięknie i super smakuje choć to tylko klasyk :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zrobić Wielkanoc drobiową :) Ja nawet taką wolę. Jakoś na przykład biała kiełbasa wieprzowa średnio mi podchodzi.
      Kasiu, za rok poszalejesz! Buziaki
      Klasyk, ale brzmi smacznie, kto wie, może teraz by mi smakował.

      Usuń
  20. Ja z Twoich linków na pewno skorzystam , a w kwestii białej kiełbasy ...będę milczeć :-( Bo ja tej kiełbasy nie lubię , nie jadam , nawet do żurku nie dodaję . I szczerze mówiąc nie przypuszczałam że mogą byc z niej jakieś wariacje .
    Kurcze - zaglądam do Juti a nie wiedziałam , że Ona tam takie fantastyczne sałatki zamieszcza ! Az sie zrobiłam głodna . Oczami zajadam te Twoje . Krótko mówiąc - pogryzlam Ci bloga :-)

    My w tym roku leniwie . Pakujemy manatki i w sobotę wyjeżdżamy . Wynajęliśmy domki w pięknych okolicach przyrody , z pełnym świątecznym wyżywieniem . I tak całą rodziną będziemy leniuchować do poniedziałku .
    Także ja osobiscie skorzystam z przepisów , ale nie przy okazji świąt .


    A wlasnie - Martus Ty komunię zamierzasz szykować sama ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no- jeszcze mi napisz, że w góry jedziecie, to ja Ciebie pogryzę :) A tak poważnie- sama o tym marzę. Może kiedyś. Byłoby super.
      No Juti się nie chwaliła, a dzięki Niej i ja wróciłam na sałatkową drogę życia :)

      Nie Anetko, komunię organizujemy poza domem. Oczywiście- podjęłabym się tego z wielką przyjemnością, ale- po pierwsze- wiem jakby się to skończyło- nie usiadłabym pewnie nawet na chwilę. Dwa- u nas będzie mało gości dorosłych, ale dużo dzieci, na tyle dużo, że poskromienie Ich w trzech pokojach nie wchodzi w grę :)

      Usuń
  21. I po co ja tu wlazlam? :))))
    U mnie swieta bedzie przygotowywal Wspanialy z Juniorem, na szczescie to tylko jeden dzien, przetrwamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetrwacie, na pewno!
      Pamiętaj, że liczą się chęci :) I tak sobie w razie czego powtarzaj :)

      Usuń
  22. Kochana, odpisałam Ci u siebie :))
    W temacie wielodzietności pozostając polecam jeszcze blogi:
    http://wkrainiewesolychlobuzow.blogspot.com/
    (rodzina z 6 dzieci, na misji w USA)
    http://dompelenkosmitow.blogspot.com/
    (rodzina z 10 dzieci).
    Warto poczytać, nawet jeśli nie ma się takiej gromadki w planach :))
    Pozdrawiam ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. To ja Urzeczona (zmieniłam profil, ale adres mail pozostał taki sam i tamten blog jest zamknięty tylko dla mnie).
    Ja w tym roku nic nie robię bo jedziemy do rodziców i teściów, ale z mamą będziemy robić pierwszy raz skromną Wielkanoc, bo potem tylko się je na siłę to wszystko. Z teściami też rozmawialiśmy żeby Bóg wie czego nie szykowali. Ale jak pisałam pokuszę się o zrobienie mazurka pierwszy raz (u nas też się nigdy nie praktykowało tego ciasta), a przepis który podałaś jest zachęcający. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już nie można Cię czytać? Szkoda :(
      My robimy może sporo różności, ale raczej w takich ilościach, że nie musimy potem tego tydzień wyjadać, i to mi się wydaje dobrą metodą :)
      Buziaki!

      Usuń
  24. Jesssu Martusia..ja cię chyba na święta... zaadoptuje :)
    Tyle pyszności....
    z hitów Ja w tym roku planuje nadziewane jaja. ostatnio zrobiłam z pastą z awokado, ze szprotkami...pyszaja.
    Reszta standard...nie ma pomysłu na niedzielny obiad. teściowa na diecie, więc musi być...fit :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ymmmm, ale super połączenie- delikatne awokado i wyraźne w smaku szprotki. Tak, adoptuj mnie, i zrób mi te jajeczka :p

      Usuń
  25. O mamo, jestes niesamowita w tym, podziwiam w Tobie ten zapal kulinarny.
    Wiesz ze ja jako dziecko tez nie lubilam ciast typu mazurki, czy wszelkich tortow :) Nie wiem czy mazurki akurat juz lubie, ale jest taki jeden, kupny - cukiernia Antolak - powalil mnie na lopatki. Pyszny :) Mialam tez okazje jesc mazurka z hotelu Sobieskiego niegdys... w zyciu czegos paskudniejszego nie jadlam. Niestety. Ale wlasnie ostatnio znajoma tez mi podeslala pomysl na mazurka z kaszy jaglanej :) Normalnie oczy mi sie usmiechnely :) Lubie wszystko co z jaglana ;)

    Pyszne te Twoje salatki jak zawsze i pysznie wygladaja :)

    Pozdrawiam Cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no proszę- ja kiedyś, kiedyś za tortami też nie przepadałam. A mazurka dobrego jeszcze nie jadłam, ale prawdą jest także to, że całe lata w ogóle go nie próbowałam- może w końcu pora się przełamać :) Mi na przykład jaglanka w ogóle nie podchodzi w daniach wytrawnych, muszę spróbować jej na słodko. Lubię za to płatki jaglane do jogurtu.

      Usuń
  26. hmmm jakie pyszności:) a mu po małej lini oporu sernik na obiad żeberka bo szybkie i kotlety bo Emo ostatnio nie je nic innego i koniec śnieg ma sypać ( zresztą u nas juz właśnie sypie) więc zaszywam się taki mam plan a co z niego wyniknie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też od rana sypało, i to dość mocno. No nic- w końcu ta pora roku ma swoje prawa :) A Wy się kurujcie! U nas też były takie etapy, że dzieciaki nie jadły nic poza kotletami/spaghetti itd...

      Usuń
  27. Fajny blog;) zapraszam do mnie: http://malenaaa9192.blogspot.com/ - Świat młodej mamy
    Ja dopiero zaczynam przygodę z blogiem

    OdpowiedzUsuń
  28. Dzięki wielkie za linka do sernika z kajmakiem....najlepszy sernik jaki kiedykolwiek jadłam... Robiłam go już dwa razy... A teraz ostro ćwiczę scalpel chodakowskiej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że komuś się te pomysły przydały. My ten serniczek uwielbiamy! A właśnie- dawno go nie robiłam :P
      Miałaś okazję jeść babkę kajmakową? Też jest świetna.
      Pozdrawiam
      Marta

      Usuń
    2. Ps. Skalpel? Uuuu, gratuluję samozaparcia :) Ja bym padła po pierwszych 5minutach!

      Usuń
  29. A nie jadłam, ale teraz " rzuciłam" słodkości więc babka musi poczekać. Prawie 10 mcy temu urodziłam córeczkę więc do roczku Emilii chcę wrócić do rozmiaru sprzed ciąży, jeszcze 4 kg i będzie git:-) pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!