Mama2c

Mama2c

niedziela, 22 marca 2015

Dialogi rodzinne cz.2

Słońce! Jest słońce... Tyle, że jakoś tak... no mroźno jest!
Och, niech ta wiosna już się rozkręci na dobre...
Chwila relaksu mamy (starsza córcia na urodzinach koleżanki, młodsza w objęciach Morfeusza) to idealny czas aby spisać nasze rozmówki.

Chyba... Ale czy na pewno?!

Jakiś czas temu u dziadków...
Lilce spadła spinka do włosów, i biegnie do dziadka po pomoc.
L:Zapnij Andziej.
Dz: Ja? Ja nie umiem, idź do babci.
L: Babcia zapnij. Adziej nie umie. Chyba jest głupi*.

Przewrażliwiona

Eliza robi coś przy biurku, Lila dzielnie waruje przy Niej. Nagle, po tym jak Elizie (zapewne) coś się nie udało, słychać:
E: No cholera jasna!!!
L: Nie mów tak do mnie Eliza. Ja nie jestem cholela. Mamooo Eliza tak na mnie powiedziała.

Zamiana ról

Przewijam Lilkę przed drzemką, Mała jest już mega śpiąca, wkłada mi rękę pod bluzkę i mówi:
L: Tam jest mleko.
M: Tak, tam jest mleko.
L: Dla Lilci.
M: Tak, dla Lilci.
L: Dla Elizy nie.
M: Nie, dla Elizy już nie.
L: I dla babci też nie.
M: (?!?!) Nieeee. Babcia piła mleczko od swojej mamy jak była mała.
L: Taaa. Pokazując na mnie palcem Od tej mamy.

Dobre pytanie

Przed zupą.
L: Mama daj ciastko. Jestem głodna na ciastko.
M: Jak zjesz zupę to dostaniesz. Najpierw zupka, potem smakołyki.
L: Z płaczem... Gdzie schowałaś smakołyki mamo?

Problemy z tożsamością

L: Jestem lodzicem.
M: Nie jesteś. Jesteś dzieckiem.
L: Mama jest dzieckiem.
M: Jestem rodzicem.
L: Eliza jest dzieckiem.
M: Tak, Eliza jest dzieckiem, i Ty jesteś dzieckiem.
L: Jestem Basia.
(Wczoraj była Martynką)

Dawno, dawno temu...

Lila widząc, że robię sobie herbatę z imbirem, przypomina:
L: Nie lubię imbiru.
M: Wiem, jest za ostry dla takich małych dzieci.
L: Taaa. Jak byłam mniejsza to lubiłam.
Jasne!

Cwaniara

Od wielkiego dzwonu zdarza nam się ulec Elizie i kupić Jej chipsy. Lila ma na nie kategoryczny zakaz, także staramy się, aby ich w ogóle nie widziała. W zeszłą niedzielę jednak, Eliza przesypała je do miseczki, i postawiła w zasięgu rąk Lilki... Ta wyrwała do nich jak z procy (jakby jakimś siódmym zmysłem czuła, że to jest dobre!), w ostatniej chwili powstrzymana przez nas przed konsumpcją. Lila tak łatwo się nie poddaje:
L: Tylko potrzymam.
M: No dobrze, potrzymaj i zaraz postaw na stół.
L: Poczęstuje tatą i mamę.
M: Dobrze.
Jak to się stało, że poczęstowała tylko tatę, a drugi chips wylądowałam w lilkowej buźce? Who knows? 
M: Lila! Nie wolno. Chipsy są bardzo, bardzo niezdrowe. Mają strasznie dużo soli.
L: Taaaa.

Po tygodniu

Lila je lizaka, ale widzi na blacie ciastka.
L: Lizak jest fuj. Chce ciastka.
M: Chciałaś lizaka, zjedz go do końca.
L: Nie moge. On ma sól.
Oklaski!

Budzik

Miniona środa, ostatni dzień rekolekcji, zbiórka przed szkołą o 8.40. Budzę Elizę odpowiednio wcześniej, a nawet ciut za wcześnie, wychodzę więc na chwilę z pokoju, i idę umyć naczynia. Mimo odkręconej wody, słyszę jakieś wrzaski. Tak, a to nowość! Idę do pokoju. Co widzę?!
Eliza z poduszką i kołdrą na głowie, a nad Nią stoi Lilka i krzyczy: "Wstawaj, słyszysz?! Wstawaj!"

Stop goliźnie

Lila ma taki ulubioną bajkę w odcinkach, w języku rosyjskim: Mawa i kawa. Wszyscy ją zresztą lubimy. Jest tam taki odcinek, w którym miś i dziewczynka zajmują się jajem, z którego potem wykluwa się pingwin.
Oglądamy po raz 1874:
L: Ja sie nie wyklułam. Ja sie ulodziłam.
M: Tak, byłaś u mnie w brzuszku.
L: Pokazując na siebie W tej bluzce pływałam.

Chyba coś Ci się pomyliło/ Nie za wcześnie?

Do śniadania, które jem z dziewczynami, robię sobie zawsze kawę z ekspresu. Dziś nie było inaczej. Włączyłam ekspres, po chwili słychać ten cudowny odgłos mielenia ziaren, ja- niczym w reklamie, krzątam się między kuchnią a jadalnią donosząc kolejne talerzyki z ulubionymi dodatkami dziewczyn, kiedy słyszę: "Zobacz Eliza, kawa sie lobi dla mnie"

Jest pewna

Oglądałam jakiś czas temu zdjęcia, które zrobiła moja mama podczas Jej ostatniego pobytu w Zakopanem. Kilka było specjalnie dla Lilci- a mogłyby nosić tytuł: Regionalny wypas owiec. Sielskie obrazki: białe owieczki, soczysta zielona trawka i błękitne niebo... Lila podchodzi, patrzy chwilę i stwierdza: "Tam biegałam. Z Dawidem."
Taaa! Ani Lila, ani Dawid jeszcze w Zakopanem nie byli :) 

Miłej niedzieli Dziewczyny! Ja tymczasem zmykam rozejrzeć się za świątecznymi przepisami- to jedna z moich ulubionych chwil przed świętami :) Rety, rety- już tylko dwa tygodnie! Ależ się cieszę!

* W naszej rodzinie dzieci zwracają się do rodziców per mama/tata, a do dziadków analogicznie-  babcia/dziadek. Tyle, że... Lila uparła się na "Andzieja", i nie ma zmiłuj. Tłumaczymy, poprawiamy... A Ona dalej swoje.

Mimo 1001 naszych błędów wychowawczych nie sugerowaliśmy, a tym bardziej nigdy nie mówiliśmy dziewczynom, że są głupie, bo czegoś nie potrafią. Nie wiem skąd u Lilki taki tok myślenia. Widać, przedszkole Jej nie potrzebne do tego, żeby sypać takimi tekstami :p

25 komentarzy:

  1. Wszystkie teksty są niesamowite i zabawne. Nie umiałabym postawić na najlepsze dialogi. Fajnie że je zapisujesz, w przyszłości możesz gwiazdeczkom poczytać ich złote myśli. Ja u mnie uwielbiam ten czas kiedy wszyscy jesteśmy razem i odbywają się podobne rozmówki jak u Ciebie;}}.'
    Radosnej i leniwej niedzieli kobietko

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać takie teksty dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się ze śmiechu! :)
    Uwielbiam takie rozmówki :) Potrafią namalować uśmiech nawet po ogromnej burzy.
    Zapisuj Kochana, bo czas szybko leci, a pamięć ulotna.
    Buziaki dla Was! :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Bomba wiem jedno nudzić się to Ty nie masz kiedy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe Lila jak zwykle wymiata. Jak tu nie być jej fanką!?! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ się ubawiłam po tych stresujących tygodniach.
    Najlepsza terapia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo bym chciała, by mój Tomutek już tak mówił:)))) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Padlam. Autentycznie.
    Ale nadal Ci zazdroszcze ze Lila mowi I to sporo w porownaniu do Tomka. Ten to jakby sie Nam Zatrzymal na etapie 2,5latka.
    A o zavhowaniu na dworze juz nie wspomne Bo popycha inne dzieci. Choc I inne tez go popychaly wiec zapewne zalapal od ktoregos.
    A pogode fakt mialysmy dzsiaj mrozna ale piekna w porownaniu do wczorajszego deszczu.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahha, usmialam sie z Waszych rozmowek- fajna pamiatka na przyszlosc!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten tekst do Andrzeja najbardziej mnie rozwalił . Lila jest boska . I coś czuje , że kto jak kto , ale Ona sobie w życiu poradzi

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam czytać dialogi z udziałem dzieci. :D
    Podlinkuj te przepisy, które znajdziesz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie tekst no 1 to ten o Andrzeju :D
    Martuś, dzięki Wam zaczęłyśmy oglądasz Maszę i kuuuurde leci już u nas non stop!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzieci mają swój rozum, jakbyś się spytała Niko powiedz baba Ewa powie a Marek to za nic, dziadzio i koniec, dziadek imienia nie ma. Ostatnio nawet ojciec woła do taty, skąd te mądrości się u dzieci biorą ja nie wiem...
    Kup małej cipsy owocowe lub warzywne moich ostatnio oszukałam bananowymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Swietne te teksty. Juz nie moge sie doczekac kiedy u mnie chlopcy beda tak miedzy soba debatowac. super z ta cholela, I w ogole mozna o nich pewnie ksiazke napisac ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. hahhaha cudne są :) Jestem Basia :D Pięknie, ze to zapisujesz, będą miały ubaw, jak dorosną :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahahahah chyba głupi Andziej :PPP

    OdpowiedzUsuń
  17. To się Andziej zdziwił :)
    Oj tak, to bycie głodnym na.. rozczula zawsze :)
    Cudowne sa takie perełki, dziec tak łapią wszystko w lot, tak cudownie analizują i potem pieknie to przekazują. Fantastyczne są takie pamiątki :)
    I że słony przeciez jest, no padłam :)
    buziole!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja synkowi od zawsze dawałam chipsy w sklepie jak z nim zakupy robiłam on się zajadał a ja miałam chwile spokoju tak zostało do dziś. Po za tym jest największym niejadkiem pod słońcem.Bardzo bystra jest Lilka i dużo mówi szkoda że wszystkiego nie da się zapisać . Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  19. Bi do dzis czesto mowi, ze "jak byla duza" to cos tam potrafila, albo miala. :)
    Ale i tak najbardziej sie usmialam z tekstu o "Andzieju". Ja wczoraj zganilam Nika, ze rozwala zabawki, a babcia dopiero co posprzatala. A on na to wypalil (przy tesciowej) z powaga: "Taaa... Stala babcia sprzata, a ja balaganie". Dobrze, ze babcia wykazala sie humorem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hehe rewelacyjne teksty, uwielbiam takie czytać :-)))

    OdpowiedzUsuń
  21. O jaaaa :D Ona jest lepsza niż Tymon :D

    OdpowiedzUsuń
  22. heh przemodel a tej Lilci;)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam takie wielkie myśli małych ludzików! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Teksty z naszego domu:
    Strasznie sie troszeczke boilam Mikolaja, ale on nic nie zauwazyl.
    Idzie kominiarz po drabanie... - Po drabinie! - No mowie, ze po drabanie!
    Daj pieniazek na jazde u slonia. - Powiedz poprosze. - Slon nie pojedzie na poprosze, ale na pieniazek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!