Mama2c

Mama2c

czwartek, 5 marca 2015

Głupia? Ładna? A może... święta?!

Kochane! Dziękujemy za wszystkie życzenia dotyczące zdrowia dla Lilci- chyba podziałały, bo od wczoraj wszystko wróciło u nas na stare tory. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że częstotliwość spięć między dziewczynkami, wyraźnie wzrosła...

Czy ja się już "chwaliłam", że pierwsze "nienawidzę cię" mamy już za sobą? Pewnie nie... Łatwiej pochwalić się muffinkami...



kanapkami z niedzielnego śniadania...



albo hiacyntem, który tak pięknie kwitnie...


 ...niż tym, jak "czule" rozmawiają ze sobą własne dzieci... W każdym razie "nienawidzę cię" już było, odpukać- po naszej ostrej reakcji, jak dotąd tylko raz- i oby tak zostało.

Chociaż...
Doskonale pamiętam, że ja mojego brata nienawidziłam średnio trzy razy dziennie, i nie rezygnowałam z informowania o tym, nie tylko Jego, ale i resztę rodziny. I mojej mamie również średnio się to podobało.

W każdym razie, jest jeszcze wiele innych, przyjemnych tekstów, jakimi można się nawzajem uraczyć, prawda? I nie, nie- nie myślcie, że prym tu wiedzie wyłącznie Eliza. Chociaż fakt- Ona z racji wieku ma większy zasób słów, bo Lila w dokuczaniu innym jest na razie monotematyczna, i jedyne na co Ją stać, kiedy jest na kogoś zła, to rzucenia w Jego stronę: "Idź sobie!" No niby zwykłe "idź sobie"... Ale Dziewczyny- jak Ona to mówi! Emocje, ton, spojrzenie... Nie, nie- to na pewno nie jest zwykłe "Idź sobie"! To o wiele, wiele głębszy przekaz... I nie sądzę, aby ktokolwiek z nas, chciał go do końca rozszyfrować...

A o co najczęściej dochodzi do spięć między dziewczynkami? Ano o... dobra doczesne. Człowiek całe życie dąży do tego, żeby mieć i mieć coraz więcej, a ja z każdym dniem odkrywam, że mając dzieci- bezpieczniej byłoby może nic nie mieć? Albo bardzo niewiele? Albo, żeby chociaż te dzieci miały bardzo, bardzo niewiele? Zabawek na przykład. Albo kredek... I ubrań... Coraz częściej słyszę (od Elizy): "Kiedy jej to kupiłaś?! Ja też takie chcę!" Ale, że co? Body w rozmiarze 140?! Gdzie ja takie dostanę...

Sprawa wygląda tak, i myślę, że moje dzieci nie są tutaj wyjątkiem, że Lila- swojej własności strzeże niczym najdroższego skarbu, za to z własności Elizy chętnie by korzystała... Najlepiej bez pytania o zgodę, bo przecież- co tu dużo mówić- formalności są zbędne. A konkretniej? Ona doskonale wie, że pytanie rodzi duże prawdopodobieństwo odmowy. A która z nas lubi odmowy? Tak myślałam... Lila też nie lubi. I źle je znosi. Bardzo źle... Płaczliwa się robi. I pokrzyczeć lubi na tę okoliczność... I rzucić się na podłogę... I panele gryźć (!!!) próbuje też...

Kiedy "sprawa się rypnie", i Eliza zorientuje się, że Lila bawi się czymś, co należy do Niej, podnosi alarm... na pół osiedla. W moim odczuciu- często nieadekwatny do zaistniałej sytuacji, ale cóż począć... Nigdy nie omieszka powiedzieć Lilce co o tym sądzi, a na koniec, rozumiem, że pod wpływem silnego wzburzenia, kończy słowami: "Głupia jesteś!" To taka kropka nad i w Jej przemówieniu na temat tego, jak ciulowo wychowujemy młodsze dziecko.

Lila co prawda, takie mam przynajmniej wrażenie, zupełnie nie rozumie znaczenia słów siostry. Dlaczego tak uważam? Ponieważ nie kontruje ich stwierdzeniem: "Jestem mądra", tylko... "Jestem ładna"...

I muszę przyznać, że kiedy ta mała Gadzina, z miną w podkówkę, mówi: "Nie mów tak Eliza. Jestem ładna", to ciężko mi zachować obiektywizm, i pamiętać kto zaczął... Bo przecież- nie wolno brać cudzych rzeczy, nawet jeśli jest się małą, słodką i przede wszystkim ładną Lilcią :)

Rysujemy naleśniki... Tym razem... od linijki ;)



Co się zaś jeszcze tyczy przywłaszczania cudzych rzeczy, to nie powiem- można się też przy tej okazji pośmiać. Pisałam pewnie już nie raz, że trzymanie porządku w pokoju, to nie jest mocna strona Elizy. Ba! To jest Jej najsłabsza strona, i nie tylko jeśli chodzi o pokój, ale w ogóle- o ogólnie przyjęte w naszej rodzinie zasady. Do tej pory zdarza mi się upominać Ją o wyniesienie swojego talerza po obiedzie... No ale- dziś nie o tym chciałam.

W związku z tegoroczną komunią, dzieciaki dostały w październiku różańce. Eliza ma takie swoje magiczne pudełko, w którym trzymała ten różaniec, obrazki z wizerunkami papieży, modlitwy do nauczenia itd. Plus za to- że wszystko w jednym miejscu. Minus? Zdecydowanie za to, że zapomniała, iż bezpieczniej byłoby, gdyby to pudełko, było poza zasięgiem rąk Jej młodszej siostry...

I tak oto, we wtorek... Patrzę, i oczom nie wierzę- chociaż nic w tym dziwnego akurat nie było- wszak drzwi do pokoju Elizy często bywają otwarte: Lila chodzi z różańcem w rękach... Niestety- nie tylko ja to zauważyłam, bo już po chwili zaczął się pisk, wrzask i lament Elizy... A biadoliła tak, że głowa mała. I chyba właśnie ta Jej jęcząco-skowycząca reakcja tak mnie poirytowała, bo w końcu powiedziałam: "No ale co się stanie, jak chwilę go ponosi? No co się stanie?!" Na co moja córka, z pełną powagą i przekonaniem, odpowiedziała: "Jak to co się stanie? Zgubi go. A ja przecież co wieczór odmawiam jedną dziesiątkę!"

Przestałyście się już śmiać? Mogę dalej?
Przysięgam, myślałam, że padnę! I nie dlatego, że odmawianie różańca zazwyczaj kojarzy nam się z takimi babinkami, bo to pewnie stereotyp- w końcu różaniec jest dla ludzi... w każdym wieku. Nawet dla dzieci... Tyle, że... Matko i córko! Kogo to moje dziecko chciało przekonać? Mnie? Helllooooo, mama jest wieczorami w domu i wie jak wygląda Twoje zasypianie, Drogie Dziecko! :)

Nie mniej jednak- argument za tym, żeby matka rzuciła się w pogoń po naszym m3 za Lilką, w celu odebrania Jej z trudem zdobytego łup, miała konkretny... W końcu- jak mogłabym dopuścić, żeby Eliza nie mogła wieczorem odmówić swojej dziesiątki... Toć to nie do pomyślenia!

54 komentarze:

  1. Oj masakra :) Jak nie urok to s..... :) a kłótnie między rodzeństwem to niestety raczej norma! Nawet gdyby tych dóbr doczesnych było to i tak cos by się znalazło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to- dzieci mają swoje prawa :)

      Usuń
  2. Znam te wojny, u nas króluje nie kocham cie!!! a potem się łaszą do siebie z hasłem pokochałaś mnie już trochę...najgorzej jak mnie w to mieszają, -mama też cie nie kocha, -kocha, bo nie ma wyboru!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to u nas na szczęście bez mieszania staruszków :) Mama jest neutralna jak Szwajcaria. A przynajmniej- stara się :)

      Usuń
  3. Buahahaha - ja jeszcze nie skończyłam się śmiać :D moja siostra zawsze sepila ode mnie słodycze, które najczęściej dostawalysmy w równej porcji, ale gadzina pozerala swoją i wciąż hej było mało. Pamiętam jak dziś jak czai się za mną i śmiertelnie poważnym głosem mówi "ale trzeba dzielić się jedzeniem" (efekt uboczny telewizyjnej kampanii zbierania żywności dla ubogich "pajacyk" o ile sobie przypominam).

    Ps. No kiedy ja się doczekam fotki Lilci atakującej panele? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brat wyznawał tą samą teorię o dzieleniu, tyle, że w czasach, kiedy nawet pomysłodawcy akcji pajacyk mieli mleko pod nosem :)

      Usuń
  4. hahahahaha, Marta no leżę i kwiczę! :D
    Ja z moją Siostrą też się kłóciłyśmy, ojj nie raz były to takie wojny, że hoho!
    Najczęściej o to, że ja łasuch potężny zjadałam Jej przydział słodkiego :P
    Ona chowała, ja Jej zżerałam! :P
    Nigdy nie zapomnę jak w akcie złości wykrzyczała mi: "czy ty wszystko musisz człowiekowi zjeść?" Boże czujesz? hahahahaha
    Gówniary byłyśmy, ale jak moja Sis walnęła tekstem to zawsze potężnym kalibrem :P
    Swoją drogą czytając Twój post zza pleców wyłoniła się Zuza i pyta mnie:
    "zaprosimy tą dziefffcynkę do nas?" :D
    Także Marta pakuj manatki, bierz "dziefffcyny" i wpadajcie do nas na wiochę :D
    Buziaki :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ale słodki Zuzol! Dziefffcynka chętnie przyjedzie :)
      A tekst siostry? Padłam- dziś macie z tego pewnie niezły ubaw!!!
      Jak ja Ją dobrze rozumiem... Mój brat też regularnie dbał o moją linię :(

      Usuń
  5. Jaki Pysiek słodki....śliczna jest

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze może Elizka policzyć na paluszkach zamiast na kuleczkach o.O Te Wasze opowieści są niesamowite, ciekawe, co czeka nas :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Werka, jeszcze "chwila" i sama będziesz takie posty pisała :)

      Usuń
  7. Dobrze, ze juz lepiej :)
    Klotnie to podobno norma, sama nie wiem bo 15 lat roznicy to naprawde przepasc a tyle lat mlodszy jest moj brat..u nas 6,5 miedzy Mloda i Mlodym i tu rowniez bywaja klotnie ale w sumie o bzdury i zdecydowanie rzadko- na szczescie :)
    hiacynty cudowne- zazdroszcze zapachu, moje juz padly a chalupka tak pieknie pachniala.
    Swoja droga- byl juz u Ciebie listonosz?? Inne kobietki juz przesylke dostaly.. mam nadzieje, ze Twoja nie zaginela ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- 15 lat to baaaardzo dużo. No i zazdroszczę, że u Was kłótnie to rzadkość- u nas raczej regularnie, ale na szczęście- zawsze jest jakiś akcent humorystyczny :)

      Usuń
  8. Padłam ze śmiechu, zresztą jak zwykle. Nie mów tak, jestem ładna mnie rozwaliło. :) :)
    U nad też są wrzaski o przywłaszczony rzeczy i na nic moje tłumaczenia, źe to tylko poźyczenia. Ciekawa jestem czy to samo przeżywają rodzice dzieci różnych plci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście- mój brat pożyczał ode mnie różne rzeczy- głównie gotówkę (na miarę dzieciaków 8-11letnich) i słodycze :)

      Ale Madzia, żebyś Ty widziała Lilkę, jak Ona to mówi, minka taka, że wiesz- do serca przytul psa :)

      Usuń
  9. :D nie no czemu ja Cię czytam wieczorem powinnam rano i od razu bym miała dobry humor na cały dzień:D!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja z rodzeństwem nie dogaduję się do tej pory. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre, naprawdę szkoda. Bywa jednak i tak...

      Usuń
  11. Cudne są :)
    Powiem Ci, że moja Lila w fazie buntu, niezrozumienia przez otoczenie, też gryzie panele... i kafelki... także tego... no da się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kafelki? Oj to już mimo wszystko wyższy poziom buntu niż panele :)
      Ale tak- da się, da- ja to wiem!

      Usuń
  12. jestem ładna - jej, rozczuliłam się i już sobie wyobrazam przy tym jej minkę, jak to mówi :)
    Ech, te siostrzane wojny :) Tez tak kiedyś kłóciłam się z młodszą o 5 lat siostrą, a teraz żyjemy w super komitywie :)

    Moje łobuziaki tez się "kłócą" - Tola nie psuj, Tola odejdź... tak woła Tymon, a Tola póki co bardziej krzyczy, piszczy i najczęsciej woła "moje" :)

    Ależ u Was zawsze smacznie jest mmmmmmmmmmmmmmmniam :) Co na tych cudownych kanapeczkach jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie opowieści dają mi nadzieję, że dziewczyny też kiedyś będą przyjaciółkami.
      Na kanapeczkach jest rukola, pieczony indyk, awokado, czerwona cebula i żurawina ze słoika.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. jest 23.33 a ja momentalnie zrobiłam się głodna, jak przeczytałam przepis na kanapkę ;)

      Miej tą nadzieję, my naprawdę długo się ścierałyśmy, teraz tylko z tego się śmiejemy wspominając :)

      Usuń
  13. Czytając Twój wpis mam uczucie jakbym trafiła do siebie. Dokładnie takie same zachowania i odzywki. No może trochę inne argumenty starszej. Na dziesiątki jeszcze nie wpadła;}}}. Marta dobrze że piszesz bloga, będziesz mogła kiedyś, kiedyś pokazać dziewczynom ich złote myśli;}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zamiar Kasiu- pokażę Im to wszystko, razem z rachunkiem za psychiatrę :)

      Usuń
  14. Siostry zawsze się na sobie wieszają o bzdury i mówią, że się nienawidzą. Później to mija i zazwyczaj można w siostrze znaleźć przyjaciółkę :) My z Maryś tłukłyśmy się za dziecka regularnie.
    Moja córka z moim synem jedzą pół marchewki wspólnie - Miłosz wszystkim się dzieli i co nie trzyma w rączce zawsze krzyczy: "Dla Sosiiii!", ale jak Miłosz chce wziąć Zosi koronę Zosia nie ma w sobie zmiłuj lub wybacz :/

    Wspaniałe masz te Dziewczyny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo są rzeczy święte- jak różaniec, czy korona :) I wtedy zmiłuj nie będzie- nigdy :)
      Mam nadzieję, że One też z tego wyrosną, i że będą jak Ty i Maryś!

      Usuń
  15. do dzis pamietam, a mam 55 lat, jak "sie nienawidzilismy" z moim bratem, jak mama dostawala czkawki na moje epitety: "Ty glupku, ty dupku..." :-) Ale to mile wspomnienia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, ja mając całe 11lat, i nie wiedząc zupełnie co to znaczy, wyzywałam mojego brata słowami "dziwko"...

      Usuń
    2. No to się uśmiałam :D Aż nie wierzę :D Musiałam skomentować :*

      Usuń
  16. Zapomnialam dodac, a to najwazniejsze, ze jestesmy z bratem w najlepszej komitywie i co tydzien dzwonimy do siebie. Fajnie!!! Kazdemu zycze dobrych relacji z rodzenstwem. Tobie, Kasiu O. tez tego zycze:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze- że człowiek z tego wyrasta, a z czasem to i się śmieje z tych kłótni, waśni, awantur. A jednak fajnie mieć z rodzeństwem dobre relacje, bo to nasza najbliższa rodzina.
      Pozdrawiamy Izo!

      Usuń
  17. Haha, my z siorka sie nienawidzilysmy srednio raz w tygodniu. A jak N. podrosla, to jeszcze sie regularnie tluklysmy. Takze wszystko jeszcze przed Toba Martus! :*

    Moje Potwory ciagle sobie cos wyrywaja. Szarpia, skarza sie, ze jedno drugiemu "kucia" - dokucza, ale jak babcia zartuje, ze wezmie sobie Nika do Polski, Bi natychmiast zaczyna lament, ze ona "lubi swojego Kokusia!"... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, błagam... Tylko nie bicie! Ja przecież jestem pacyfistką :)
      Hehe, bo prawdziwa miłość objawia się w momencie zagrożenia :)

      Usuń
  18. U nas nie ma tego problemu, bo Junior jest sam, ale też nie potrafi się dzielić i jak ktoś przychodzi (jakieś dziecko) w odwiedziny to bywa ciężko. Ale wiem, ze to z wiekiem mini i trzeba przeczekać. Lilka ma super teksty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- na pewnym etapie silnie rozwinięte poczucie własności jest zupełnie normalne.

      Usuń
  19. Jejciu, znam te wojny I wasnie. Chlopcy bez bicia, klotni, placzu to nie moo chlopcy...mam nadzieje, ze wyrosna z tego ;)
    A z tym rozancem to padlam ;)
    Chociaz staram sie sama odmawiac dziesiatke, ale na palcach..przewaznie w polowie zasypiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrosną Miniu, na pewno. No różaniec wygrywa wszystko :p

      Usuń
  20. Ach cudne te Twoje dziewczyny. Jedna ładniejsza od drugiej...
    Jak sobie pomyślę, że i moje dzieci kiedyś będą tak ze sobą rozmawiały to serducho mi się smuci, ale co zrobić to normalne wśród ludzi. Choć jak sobie przypomnę relacje z moją o rok młodszą siostrą to między nami nigdy nie było nigdy kłótni, waśni aśni, awantur, czy bijatyki. Stałyśmy za sobą murem i to było piękne. Do teraz świetnie się że sobą dogadujemy, choć mamy całkiem inne charaktery.
    Twoje kanapki powodują, że pogadam w ciężkie kompleksy, jako matka i żona oraz kobieta:-)
    Dużo zdrówka dla Was i słodkie buziaki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, Twoje szkraby wcale nie muszą tak ze sobą rozmawiać- to naprawdę jest bardzo indywidualna kwestia, i zależy od masy czynników. A ja relacji z siostrą szczerze Ci zazdroszczę. W ogóle- posiadania siostry zazdroszczę. Mogłaby być nawet zołzą, bylebym Ją miała :)

      Usuń
  21. Odmawiana co wieczor dziesiatka: mistrz!
    A ja z bratem sie klocilam potwornie. Potwornie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja z moim :) I na kłótniach nie poprzestawaliśmy :)

      Usuń
  22. Jaka piękna ta Twoja Lili :) Oczy ma niesamowite! :)
    Najważniejsze, że doszła do siebie! :)
    Śliczne zdjęcia Kochana.. super.. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila cała jest niesamowita :)
      Dziękujemy i pozdrawiamy!

      Usuń
  23. Jak tak czytam o Twoich dziewczynach, to wydaje mi się to mega zabawne. Ale zaraz sobie myślę co to będzie u nas - i wtedy już mi mniej do śmiechu.
    pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to w większości jest mega zabawne. I wzruszające. Oraz słodkie, ale tak słodko, a nie do "porzygu"... No a czasami- jest tak jak jak jest: czyli ja w kosmos, a One tu z tatą na pokładzie :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  24. Między moimi córkami będzie aż 8 lat różnicy i jak tak Ciebie czytam, to się zastanawiam, czy mnie ominą takie "atrakcje", czy też nie... usłyszę kiedyś: "spada" albo "nienawidzę cię" z ust starszej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Spadaj"- prawdopodobnie tak, a "nienawidzę cię"- oby nie, bo to naprawdę nic przyjemnego :(

      Usuń
  25. Marta przyznam się bez bicia, że gdy Cię tu nie ma pod rząd aż 5 dni to zastanawiam się, czy u Ciebie wszystko ok i czy wszyscy zdrowi??? Serdecznie pozdrawiam i wracaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, jaki to miły komentarz- że ktoś zauważa naszą nieobecność... Dziękuję!

      Usuń
  26. Ja bym teraz za to kłamstwo patrzała czy codziennie odmawia tę dziesiątkę. Przynajmniej nauczyłaby się, że nie warto kłamać. I to przed komunią!
    A te kłótnie to udręka każdego człowieka chyba.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!