Mama2c

Mama2c

środa, 25 marca 2015

Nasze dni...

Mówią, że macierzyństwo odmładza...
Tej wiosny mam chyba (tylko) ze dwadzieścia lat... Lila-odkrywca zmusza mnie do spojrzenia na świat Jej oczami. A jest na co patrzeć: powracające do kraju ptaki, pierwsze motyle, pierwszy bąk w autobusie, nasze działkowe roślinki, które powoli "ruszają" po zimie, i te, które wystrzeliły z cebul sadzonych jesienią...

Ornitologiem jestem słabym- jedynie zaprzeczam, że to na pewno nie "wlobelki" i nie gołębie... Wielkiego, wciąż dobrze nierozbudzonego bąka przeżywamy potem wspólnie jeszcze długo. A kwiatki? Mam wrażenie, że zaangażowanie Lilki w sprawy działki, przewyższa nawet moje... No i Ona skłonna jest do (mimowolnych) poświęceń- dziś tak ochoczo i zamaszyście podlewała żonkile, że spodnie można było wyżymać :p Za to na pewno nie można Lilce odmówić przeświadczenia o własnej świetności. Jak inaczej skwitować fakt, że podczas podlewania, co chwilę- sama do siebie mówiła: "Ładnie podlewam. Pięknie podlewam"...

Za to mentalnie, dzięki Elizie, jestem na etapie rozterek około komunijnych. Pamiętam, miałam dokładnie te same lęki i obawy. O pierwszą spowiedź, o to, czy buzi nie otworzę za szeroko, czy ten opłatek wolno pogryźć... Eliza żyje już komunią na całego, a ja razem z Nią. I zrobię wszystko, żeby mogła przeżyć ją jak typowa 9latka... Przykre, kiedy z dziecka na siłę próbuje zrobić się dorosłego.

Ta wiosna, to zdecydowanie nasz czas. Wyciśniemy ją jak cytrynkę :p
To czas pierwszych razów- dziś padło na przejażdżkę autobusem. Taka z Lilki burżujka, proszę Państwa! 2lata i 5miesięcy, a panienka Lila pierwszy raz jechała komunikacją miejską :) Za to przejęcie i radość- nie do opisania :)
Wysiadłyśmy, idziemy w milczeniu za rękę, na małej buzi maluje się uśmiech, a po chwili słyszę: "Mamo, fajnie było w ambutusie". Motywacja, aby dać Jej więcej przeżyć tego kalibru, również nie do opisania!

Codziennie, w naszym wiosenny dzienniczku, odhaczamy wizytę na placu zabaw. Tam jest dopiero frajda! Lila biega od drabinek do karuzeli, huśtawek i zjeżdżalni, jakby nie mogła zdecydować się, gdzie najbardziej chciałaby się pobawić. Także na początku jest rekonesans, a potem eksploatowanie poszczególnych atrakcji. Wszystkie są fajne, nic więc dziwnego, że godzina to minimum jakie muszę przeznaczyć na zabawę. Godzina, to naprawdę niewiele, kiedy mogę podziwiać jak moja córcia rozwija się i fizycznie i społecznie. Jeszcze w styczniu/lutym nie było mowy, żeby sama wchodziła po drabince na ślizgawkę. Dziś? Albo tylko Ją asekuruję, albo delikatnie trzymam za rękę... A Ona? Kombinuje jak może :) Tam, gdzie boi się iść normalnie, idzie na czworaka. Ograniczenia? Nie istnieją :P

Lila ma też nowego kolegę. Spotykają się na placu zabaw codziennie, ale póki co- zabawa przebiega bardziej obok siebie, niż wspólnie. Nieśmiałe ściganie się kto pierwszy się ześlizgnie, pilnowanie, żeby Jasiek broń Boże nie zabrał naszego wózka. Btw- mały Jan w ogóle się nim nie interesuje, co usilnie wmawia Mu Lila :) Natomiast dziś, kiedy Jasia nie było, Lila posmutniała, i zapytała: "Jak się nazywa mój kolega" :) Także- obok siebie, ale... :)

A dziś po południu otworzyłyśmy na działce sezon piknikowy! Był kocyk, paluszki, picie a dla mamy termosik z herbatą... I, jak można było w zasadzie przypuszczać, choć na siedzenie czasu Lilce już nie starczyło, to na swoich małych nóżkach przemierzyła działkę w wzdłuż i wszerz chyba z 10razy :) A jaka była przy tym szczęśliwa! Tylko bliźniaków z naprzeciwka dziś nie było... A Lila tak na Nich czekała... Ze swoją śmieciarką. Tak- nie przewidziało Wam się :)

Ach, jak nam dobrze!
Jest moc.
Jestem mamą.
I mam moc :)

Jakoś tak na przekór temu, co dzieje się u Marty- nie mamy, mimo wszystko wciąż mam ochotę się śmiać. I korzystać z tej wiosny. Czasami właśnie śmiech jest jedyną słuszną rzeczą, jaką możemy zrobić.

I Święta, choć pewnie będą takie, jakie już bywały, i tak mnie cieszą. Zrobiłam już przegląd przepisów, którymi warto się z Wami podzielić, także niedługo spodziewajcie się postu z linkami do wielkanocnych smakowitości. Jednak- znacie mnie już trochę... Nie spodziewajcie się tradycyjnego mazurka, jajek w majonezie i sernika krakowskiego :) A póki co- zapisuję kolejne perełki moich Dziewczyn do kolejnych "Dialogów rodzinnych" :) Chcecie próbkę? Proszę bardzo!

Dzisiejszy poranek, Eliza wpada do kuchni i pyta: "Mamo, dziewczyny są z Marsa czy z Wenusa?"

No i jak tu się nie śmiać! No może nie z "Wenusa", ale na pewno nie jesteśmy z tej samej planety co panowie :)

ŚCISKAMY!


21 komentarzy:

  1. fajnie się czyta że u Was fajnie :)
    autobus zaliczony no no mamuśka szalejesz:)
    Sciskam Was:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę Marto, że podobnie, jak ja siedzisz znów nocami:)
    No tak to ta chwila spokoju, o której kiedyś pisałyśmy:)

    I mnie się zdaje, że coś w tym jest, że macierzyństwo odmładza. Wcześniej śmiałam się z tego, ale teraz to nawet wydaje mi się, że mam mniej zmarszczek i w ogóle inne podejście do życia:) Podobnie, jak u Ciebie przeżywam z dziećmi wszystko, co już dobrze znam, ale one dopiero poznają i ciągle udaje mi się coś w tym wszystkim dostrzeć, coś nowego i coś, czego wcześniej nie widziałam:) To jest piękne i bardzo mi się podoba:) Bardzo podoba mi się to, że jestem mamą:)

    Żal mi Elizy, bo zdaje mi się, że wiem, co czuje. Ja także stresowałam się okropnie przed Komunią i coś w tym musi być, skoro do dziaisj to pamiętam:( Szkoda mi dzieci, że muszą przechodzić tyle różnych stresów, by stawać się bardziej dorosłymi...
    Place zabaw i ja zaliczam codziennie. Już niedługo, bo wracam do pracy i nie będzie kolorowo:(
    Niestety Święta nie będą jakoś specjalnie okazałe, bo ja będę pracować, a mąż z dziećmi:) Na ostatnią chwilę pewnie coś przygotuję, ale może nie być tego dużo. Może jak zamieścisz wcześniej przepisy, to z nich skorzystam...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahaha :)
    Jak ja lubię czytać co tam u Was :) :)
    Moja Babcia powiedziałaby tak: "uśmiałam się jak norka" :)
    I ja też, czytając dzisiejszy post :)
    Na pytanie Elizy, aż pisnęłam :D :D
    Ach Dziewczyny ściskam Was mocno, przesyłam buziaki i czekam na kolejne wieści co u Was! :*
    Wiosna chyba na wszystkich tak dobrze działa :)
    :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Wam fajnie, wiosennie się rozmarzyłam :-) no i to oczekiwanie na Komunie dla nas był to wspaniały czas :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno mnie tu nie bylo. Czytajac radosnie widzialam Liluchne oczami wyobrazni:) Uwielbiam ja! Eliza mnie rozbawila pytajac o Wenusa :-P

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to potrafią tylko dzieci na świat patrzyć,my ślepniemy.Może i jesteśmy z Wenusa a panowie są z pod ciemnej gwiazdy . Oby w końcu ta ciepła wiosna była. Pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cie czytać, cxasem nie wiem nawet co w komentarzu napisać bo pustka w głowie ale grzechem byłoby nie napisać nic

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech moc będzie z Tobą Martusiu ;) Dziewczynki są słodkie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz bardziej sklaniam sie ku temu, ze jestesmy bratnimi duszami...wiele slow, spostrzezen, przemyslen, odczuc i ta wielka milosc do dzieci tak bardzo do mnie pasuja :)
    I dokladnie wiem o czym piszesz miedzy wierszami..
    Dobrze ze jestesmy z Wenusa :) :)
    Cieplo pozdrawiam i na przepisy czekam

    OdpowiedzUsuń
  10. Coraz bardziej sklaniam sie ku temu, ze jestesmy bratnimi duszami...wiele slow, spostrzezen, przemyslen, odczuc i ta wielka milosc do dzieci tak bardzo do mnie pasuja :)
    I dokladnie wiem o czym piszesz miedzy wierszami..
    Dobrze ze jestesmy z Wenusa :) :)
    Cieplo pozdrawiam i na przepisy czekam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dwudziestolatko tak trzymaj;}}. Jeżeli chodzi o pogodę ducha- dzieci potrafią zdziałać cuda. Mimo że czasami padamy na buziaka jedno spojrzenie lub słowo i mamy dodatkowe dopalacze;}}. Elizka zadała bardzo ważne i trudne pytanie;}}}}}

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie :) Ja też cieszyłam się wiosna i piękną pogodą do wczoraj.. a dziś od rana chmury i deszcz i tak przez kilka najbliższych dni ma być.. buu ;( Szkoda, ale żeby tylko na święta tak nie było!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie w tym roku Wielkanoc nie cieszy... Szukam upominkow dla dzieci, mysle (z niechecia) o przygotowaniach, ale nie czuje ani podekscytowania, ani radosci, ze Niko w tym roku chlonie klimat Swiat na rowni z Bi...
    I tak, jestem z tego Wenusa... Bo moj malzonek uwaza, ze przesadzam. Ja mowie, ze ciesze sie, ze pracuje w Wielki Piatek i nie musze siedziec z tesciami. A Pan Maz na to,ze przeciez on tez bedzie w domu... A mi zupelnie nie chodzi o jego obecnosc, tylko o ich NIE-obecnosc... Ech...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się zachciało sernika królewskiego i właśnie go wcinam.
    No gadulstwa to Lily Ci zazdroszczę.
    My walczymy z biutokracja w tej sprawie u Tomka ale idziemy do przodu. Z reszta cos zaczął gadać więcej albo juz się ludze😅
    Czy my mieszkamy w tym samym mieście? Bo u mnie dzis padal deszcz.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty to wczoraj pisalas no fakt bylo pieknie😍
      A mars czy venus? Bez znaczenia i tak to kosmos😌

      Usuń
  15. Oj widać wiosnę widać i oby tylko w zimę się nie zamieniła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Juz poczulam ten Wasz piknik :) uwielbiam biesiadowanie na lonie natury :) i moze to byc tylko jabko badz kanapka :)
    pamietam z jakim przejeciem jechal Mlody tramwajem :) taki drobiazg a jaka radosc!
    Cudownie jest moc spelniac takie marzenia dzieciakow- beztroskie, szczesliwe dziecinstwo :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ pozytywny wpis! Super, że u was jest tak dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech moc będzie z Tobą jak najdłużej! Fajnie,że wszystko u Was dobrze.Ściskam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sama naładowałam się energią czytając Twój wpis.
    Oj, pogrzebałabym chętnie w ziemi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. O! Powiedz Lilci, że Jany to fajne chłopaki i niech śmiało nawiązuje kontakt.
    Co do tego podlewania u nas to samo. Jaś ma taką małą koneweczkę i jak ostatnio podlewał to nie dość że w jedno miejsce cały czas to resztę na nogi. A w ziemi grzebiemy już od tygodnia tworząc nasz warzywnik i miejsce pod szklarnie. Jeszcze z tydzień. Ale ja uwielbiam to robić. A jak widzę Jaśka zasuwającego z grabiami lub taczką to mam fun

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!