Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Hurraaaa, w końcu... poniedziałek!




Myślicie, że zwariowałam, co?
Nic z tych rzeczy :)
Cały weekend czekałam na... Na poniedziałek właśnie!

Zgodnie z moim osobistym prawem blogowej równowagi, dziś byłaby pora na post pod tytułem: "Jak mi ciężko, jak mi źle"... No i jak na ironię- calutki miniony weekend byłby idealnym materiałem na taki gorzki tekst, ale... Ale głowa do góry- jest poniedziałek, jest lepiej, i chwilowo tego się trzymam.

A co mnie tak właściwie cieszy w tym poniedziałku, w tym samym, tak szczerze znienawidzonym przez resztę społeczeństwa? No na pewno nie to, że o 6 rano mogłam założyć ołówkową spódnicę (aha,chyba wbić się w nią), i nie to, że mogłam założyć moje niebotycznie wysokie szpilki (kurczę! nawet takich nie mam...) i również nie to, że na przykład z aktówką (taaa, też nie mam!), prawie tanecznym krokiem pognałam do auta autobusu...

Poniedziałek niewiele zmieniał, zmieniając jednocześnie wszystko- nadal byłam kurą domową, mamą zbuntowanej 9latki, i przechodzącej równie intensywny bunt dwulatka, Lilki... Swoją drogą- te bunty to się kiedyś kończą?! Nadal musiałam działać według schematu: pobudka, śniadanie, szkoła, spacer, zupa, drzemka, obiad i tak dalej... Nadal... No dobrze, nie będę już Was dłużej trzymać w niepewności- tata ma od dziś wolne. Dodatkowa para rąk do pomocy, dodatkowa głowa do radzenia sobie z Elizą, dodatkowa para uszu do wysłuchiwania wrzasków Lilki :) Yes, yes, yes!!!

I tylko Wam zdradzę, że gdyby nie "akcja Misiek", to teraz Kochane, moje oczy podziwiałyby zakopiańskie doliny, tamtejszą architekturę, te szczyty, tak jeszcze nieosiągalne dla nas... No ale- podobno co się odwlecze... I te same oczy podziwiać będą- a i owszem, tylko że we wrześniu...

O zmienianiu naszych planów urlopowych to może nawet wspomnę coś więcej, przy okazji pisania postu o Miśku. Jednak, jako że u nas niewiele rzeczy może być ot tak- prostymi, a żeby opisać sprawy, delikatnie mówiąc, zagmatwane potrzeba nieco więcej czasu... Także, cierpliwości :)

A tymczasem- fotorelacja, czyli krótka opowieść o tym, co matkę przed wariactwem w ten weekend uratowało. Recepta jest prosta- truskawki i aparat. A na końcu konsumpcja :) Tylko, i aż tyle!
















No i co mam Wam napisać? Tata cały weekend spędził w pracy, w zasadzie to można śmiało napisać, że wrócił już w poniedziałek, dzieci na przemian "fazowały", albo kłóciły się niemiłosiernie ("Nie możesz Elizko patrzeć na mnie!", "Nie patrzę na ciebie", "Patrzysz, widzem przecież", "Lilka do cholery wynoś się z mojego pokoju", "Ja tu mogem być prawda mamo?"... i takie tam inne), pogoda do bani, a matka ze stoickim spokojem (taaaa, ze spokojem :)) najpierw zrobiła z truskawek sałatkę, potem upiekła ciasto (na które załapała się też Julcia, która w końcu był na weekend u taty), a na końcu, dla wszystkich trzech dziewczynek, wyczarowała deser, biegając w międzyczasie z aparatem, bo choć efekty różne, jak na amatora przystało, to nie ukrywam, że robienie zdjęć bardzo mnie relaksuje... A w sytuacji, kiedy średnio co pół godziny wydawało mi się, że tym razem to już na pewno eksploduję, relaks był mi wyjątkowo potrzebny...

Ku pamięci dodam jeszcze tylko, że od dziś zabraliśmy się za oswajanie Miśka z jazdą autem. No cóż- podróż ze schroniska do najprzyjemniejszych nie należała, ale że Miśkowi- podobnie jak dzieciom, dużo możemy wybaczyć, to mąż posprzątał, to co trzeba było sprzątnąć, i nawet słowem nie skomentował :) Dziś zdecydowanie skróciliśmy długość przejechanej trasy, Misiek nie był także bezpośrednio po jedzeniu, no i... wpadki nie było :) Była za to hiper mega radość, bo pańcia na zachętę wsadziła do kieszeni kiełbasę :)

Zaczęliśmy także ostatni tydzień roku szkolnego... Rety, rety- w piątek zakończenie roku, a w sobotę... W sobotę Eliza wyjeżdża na obóz... Relanium, melisa, butelka wina i będzie dobrze.
BĘDZIE DOBRZE. Cholera, no będzie dobrze, nie?!

68 komentarzy:

  1. No będzie dobrze , będzie !
    Jezu jaka jestem głodna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie i nie ma innej opcji!

      Usuń
  2. ciężki weekend miałas;))) nie dziwie sie że z utęsknieniem czekałas na poniedziałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak właśnie było :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. No pewnie, że będzie dobrze! :) A długi ten obóz Elizki??? ;-P
    Kurde, tak to z tymi psami jest... Z jednej strony sama radość, z drugiej kompletne udupienie, tym bardziej gdy piesek nie nadaje się do obsługi przez kogoś innego na zastępstwie... W ten sposób moi rodzice są uziemieni od ponad 20 lat :-/// O wspólnych wakacjach zapomnieli już dawno, no chyba, że jakimś cudem ja mogłam przyjechać do nich i zająć się siostrą w niebezpiecznym wieku ;-) i psią dziatwą.
    Martuuuuś, to ciasto z truskawkowym musem wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety to racja, pies jednak ogranicza. My postanowiliśmy, że za rok jedziemy z nim na wakacje, ten rok jest taki ciulowy, bo Misiek dopiero do nas trafił, wakacje zarezerwowaliśmy i opłaciliśmy za nim go wzięliśmy...
      Ciasto wygląda i smakuje super!
      Buziaki

      Usuń
  4. Pewnie, że będzie dobrze ! Nie ma innej opcji:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mniam, mniam, Martusia- ale mi smaczku narobiłaś- ja to pieczeniowe beztalencie jestem :(..tylko Admat mnie ratuje, hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, w takim razie polecam desery bez pieczenia :)

      Usuń
  6. Wiele mam cieszy się na poniedziałek :)) U Ciebie jak zwykle pyszności na stole....takie cuda każdemu humor poprawia :) Miłego poniedziałku!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie ze bedzie dobrze :) Truskawek nie lubie, ale i tak pysznie u Ciebie :)
    Apropo Miska. Mielismy podobny problem z naszym psem. Dostalismy go jak mial ok 10tc, przyniesli go nam sasiedzi na oczach ktorych ktos go wyrzucil z jadacego samochodu. Zatrzymali sie, wzieli do weterynarza i nam podarowali..stad pewnie potem ta trauma samochodowa. Sila go do samochodu trzeba bylo wsadzac, a potem wlasnie te niemile niespodzianki..zaczelismy z nim zatem podroze nie tylko do weterynarza ale i gdzies w fajne spacerowe miejsca i to pomoglo oswoic go z samochodem, do tego stopnia ze jak otworzysz bagaznik to on juz tam jest, nawet nieproszony :)

    Ps: Julka to "Twoje" trzecie dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, chyba niewiele osób nie lubi truskawek- przynajmniej ja mało takich znam. Nawet moja wybredna owocowo Eliza je lubi :) A to już szok. My zamierzamy podobnie działać z Miśkiem. Na razie wchodzi do auta zachęcony smakołykami, ale podróże są króciutkie, będzie je systematycznie wydłużać, bo za rok chcemy z nim jechać w góry.

      Jula to najlepsza przyjaciółka Elizy, córka naszych przyjaciół, którzy się rozwiedli. Teraz rzadko bywa u swojego taty, tu na osiedlu. Dziewczynki bardzo się lubią, i tak, trochę jest jak moja trzecia córcia :)

      Usuń
    2. ja z nam tylko siebie i mojego Tymka, cała reszta ludzi na swiecie kocha chyba truskawki ;)
      Długa podróż przed nim, ale da radę, jak będzie już nauczony, że jazda samochodem ma na końcu fajny cel :)

      A no widzisz, to prawie trafiłam z Julką :)

      Usuń
  8. Powinnaś zawsze pod każdym zdjęciem jedzenia umieszczać przepis;)- musi Ci to wejść w nawyk,bo głupio pod cp drugim postem pytać o przepis:) hmmm....mąż w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, masz rację- niedobra ja! Już się poprawiam:

      http://www.kwestiasmaku.com/przepis/sernikobrownie-z-lekkim-musem-truskawkowym

      Deser do zmiksowane 2 banany z małym jogurtem, na górę mus z truskawek. A sałatka: rukola, czarne oliwki, feta, czerwona cebula i truskawki, plus sos... z torebki :)

      Usuń
  9. Martuś Ty mnie adoptuj, ja będę jadła wszystko co mi przed nos postawisz. Takie cuda czarujesz że hoho. I najważniejsze nie będę pyskowała;}}}
    Kochana będzie dobrze, moja starsza Majka wyjeżdża 2 raz i dziewczyna wraca mi szczęśliwa, grzeczna przez moment. Przy pierwszym ryczałam a ona , bestia jedna, wyrodne dziecko dobrze się bawiła;}}}
    Z powodów wyjazdowych nie chcę się zgodzić na zwierzaka w domu, chociaż serducho boli bo dom ze zwierzątkiem jest radośniejszy.
    Ja dokładnie tak samo jak Ty cieszę się kiedy mój dziad ma urlop i odciąży przy opiece nad naszymi potworami mimo że podobno kury domowe to pachnące, leniuchujące kobitki;}}} to pomoc wszelaka jest mile widziana. Życzę Tobie mimo opóźnionych wakacji troszkę rozleniwionych dni;}.
    Aaaa jeszcze jedno do pyskowania przyzwyczaj się bo to za szybko nie mija;}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, Kochana! Ja wierzę, że Ty już z pyskowania wyrosłaś, ale ja się z Tobą obawiam innych problemów wychowawczych :) Na przykład późnych powrotów do domu, żądań wysokiego kieszonkowego :)
      Ja wiem, że Eliza będzie się tam dobrze bawiła- o to jestem spokojna. Bardziej martwię się jak ja tą rozłąkę zniosę, bo choć mnie doprowadza do szału, to w końcu też moja córeczka...
      Hehe, no to widzę, że z urlopem małżonków mamy identycznie :)
      U mnie jak jedna (może) wyrośnie z pyskowania, to druga nadal będzie pyszczyć :)

      Usuń
  10. Robiłam to ciasto:) tylko jakoś połączenie sernika z tym musem mnie nie przekonało. Teraz zrobiłabym sernik na spodzie brownie albo mus truskawkowy na spodzie brownie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam przepisy z Kwestii Smaku, ten to mój ostatni faworyt. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja też często z nich korzystam:) zwłaszcza jeśli chodzi o słodkości. Na urodziny mamy robiłam red velvet cake- byliśmy zachwyceni

      Usuń
  11. Boruu zielony, znowu do Ciebie wchodzę i mam ślinotok...

    OdpowiedzUsuń
  12. Zakopane poczeka, jesienią i tak jest najładniej. Moja znajoma pracuje z dzieci na świetlicy sama ma troje dzieci.Tak sobie rozmawiałyśmy o dzieciach o zachowaniu właśnie o tym że pyskują ,próbują wymuszać, świadomie ranią .Ona powiedziała coś co mi w każdej ogniowej sytuacji z synem pomaga .Żeby zawsze na dziecko patrzeć jak na dziecko i pamiętać ze to dziecko .Jak zrani zachowa się źle zaraz reagować tłumaczyć i mówić o swoich uczuciach. Pewnie każda matka to wie ale przypomnieć i tak warto.Będzie dobrze wakacje w końcu , dni nie będą takie nerwowe ,pies się przyzwyczai ,poczuje pewnie. a pomyśl ile będzie owoców ile pyszności można z tego upiec i tez jestem za żeby był pod fotka przepis albo namiar na przepis. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że poczeka. Tylko my się już nie możemy doczekać :) Tak długo tam nie byliśmy! No to chyba jest mój problem- może czasem faktycznie zapominam, że Eliza to nadal jeszcze dziecko? Z drugiej strony, boję się też popadania w takie skrajności, że ciągle będziemy traktować Ją jak dziecko, nie wymagać, a w moim odczuciu jednak od 9latki mam już prawo wymagać i rozumienia pewnych rzeczy, i pewnych zachowań- u nas o to jest często walka.
      Co do przepisów- na pewno si poprawię :)
      Buziaki

      Usuń
  13. Ślinotoku dostaję ile razy tu zaglądam ;) Ech te focie dobrego jedzenia...
    Miałam pisać "dobrego poniedziałku", ale się właśnie kapłam, że jest już wtorek - więc: dobrego tygodnia ;) Odpocznij tam i fochami dziewczyn nie przejmuj. One wyrosną tak czy inaczej i pójdą w świat, a Twoich nerwów szkoda ;D (ja to sobie tak tłumaczę, jak mam dość, hehe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ile razy myślałam: "Szkoda zdrowia", no ale... to nie jest takie proste.
      Dobrego tygodnia!

      Usuń
  14. Nie lubie jak Twoj maz ma wolne bo wtedy paradoksalnie rzadziej piszesz �� pozdrawiam Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no cóż- myślę, że mój mąż nie byłby szczęśliwy, gdybym Jego wolne spędziła przed laptopem :)
      Pozdrawiam i postaram się pisać więcej w tym urlopowym czasie :)

      Usuń
  15. Mniam...aż zaczynam żałować, że przejeżdżając przez Szczecin w drodze nad morze nie zatrzymaliśmy się u Was na takie pyszne ciacho ;)

    I będzie dobrze - Eliza to już przecież duża panna i na pewno na obozie żadnego numeru nie wywinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trzeba było! Bo ciasta sporo nam zostało.
      Tak, tak- Eliza na pewno da sobie radę, mam też nadzieję, że żaden numer nawet Jej do głowy nie przyjdzie. Bardziej obawiam się jak ja przeżyję ten czas Jej nieobecności w domu...

      Usuń
  16. Ach jak ja lubie poniedzialki :) czasami gdy wszyscy sa w pracy, w szkole- ja majac wolne ciesze sie z kilku godzin dla siebie i spedzam ten czas we wlasnym rytmie i spokoju :) taka ze mnie egoistka :))
    Przegapilam zmiane planow wakacyjnych?? Jakos sie pogubilam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takie poniedziałki, o których piszesz dopiero jak Lila pójdzie do przedszkola, wtedy może przez jakiś czas uda się tak relaksować, no bo potem zacznie się praca i... wiadomo :)
      Zmian planów wakacyjnych było tyle, że sami się już chyba pogubiliśmy :)

      Usuń
  17. Marta to za tydzień laba. Lile daj babci i z mężem na randkę.
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mama akurat zacznie drugie zmiany, także lipa po całości :( Ale może jednego dnia się uda!

      Usuń
    2. To taka dopołudniowa randka. 😊 wiesz spacerek... Denys Ewa

      PS. Znowu jakas fazę na ciasta przez Twoje zdjęcia zapalam.

      Usuń
  18. no no obóz tak długo bez ukochanej córki!!!! Matka opanuj się dzieci uwielbiają takie wypady bez'' kontroli'' Ja do tej pory wspominam z rozrzewnieniem kolonie i żałuje że już nie mogę na nie pojechać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja wiem, że dzieci lubią i oczywiście mam nadzieję, że Elizie będzie się baaaaardzo podobało, no ale... mnie jak mamie jakoś tak trochę ciężko na sercu :)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Oj tak, smaczny był ten weekend :)

      Usuń
  20. Ej, no znów to samo :)))
    Idę coś zjeść...
    Dawaj mi zaraz to ciasto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Gdyby tak się dało, to pewnie, że bym dała! A co będę sama tyć :)

      Usuń
  21. Marta, jak ja lubię Twoje poczucie humoru i zdrowe podejście do siebie.
    Czytając o Waszym weekendzie, a konkretnie o dailogach Lilii i Elizy, myślałam o swojej mamie. Biedna, ileż musiała z nami znieść. Te nasze kłótnie i to jeszcze do niedawna.
    Kochana, spokojnie - Eliza da radę na obozie. Chyba, że martwisz się o siebie, że nie dasz rady z tęskonoty. A ja myślę, że takie krókie rozstanie dobrze Wam zrobi.
    My od kilku lat jeździmy w góry we wrześniu i zawsze mamy piękną pogodę. To najlepszy czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że ja też nadal pamiętam, jak wyzywaliśmy się z bratem... Głównie od "dawnów", "debili" i "idiotów", czyli same czułości, jak między każdym kochającym się rodzeństwem :)
      Tak, tak- martwię się dokładnie o siebie- jak ja tyle wytrzymam.
      My we wrześniu jeździliśmy do Karpacza i do Szklarskiej- zazwyczaj było tam wtedy pięknie!

      Usuń
  22. No wlasnie cos mnie ten tytul zmylil, bo tak sama sie czuje czesto po weekendzie z dzieciakami i malzonkiem, jadac rano do pracy. A potem koledzy patrza na mnie podejrzliwie, co ja taka usmiechnieta jestem w poniedzialkowy poranek. :D

    To Ty kochana planowalas tu cichcem, po angielsku, wymknac sie nam na urlopik? A nieladnie! :)

    Jakis w tym roku dlugi ten rok szkolny... Myslalam, ze koniec juz za Wami, a tu jeszcze tydzien... O oboz sie nie martw! Eliza sobie poradzi (albo i nie, ale to bedzie dla niej dobry sprawdzian), Ty rowniez, a po ostatnich przebojach mysle, ze maly odpoczynek od siebie dobrze zrobi Wam obu. Mysle, ze zatesknicie. :)

    Nasza Majucha juz tyle razy jezdzila autem, a za kazdym razem musze ja podnosic za dupsko, bo inaczej sama nie chce wskoczyc do bagaznika... A to nie jest malutki, leciutki pieseczek... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie Agatko- ja chyba wspominałam o tym urlopie, tyle, że najpierw miał być na 10rocznicę ślubu, potem w czerwcu, no a teraz we wrześniu...
      O Elizę jestem raczej spokojna, a jeśli coś tam pójdzie nie tak, no to będzie to też dla Niej szkoła życia bez rodziców :) Tęsknić, to już tęsknię i to mnie przeraża.
      Szczerze mówiąc, to mam nadzieję, że Misiek właśnie będzie sam wskakiwał, bo choć jest na pewno lżejszy niż Wasza sunia, no to jednak te 15kg waży... A jak się zaprze, to nie chce mi się z nim siłować :)

      Usuń
  23. Już mi się włosy zjeżyły, jak napisałaś że za tydzień koniec szkoły, pomyślałam "no, to teraz obie córeczki cały czas na głowie, jedna przez drugą..." ehhh wiwat obozy! Odpoczniecie chwilę od siebie, stęsknicie się i obie będziecie dla siebie łaskawsze przynajmniej przez jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja tak właśnie myślę co wakacje, odkąd urodziła się Lila? I aż mi głupio i wstyd przed samą sobą... Zawsze wyglądam tych wakacji z pewną obawą jak to będzie.
      Jak na ironię ja już tęsknię :) Mimo wszystko!
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Nie ma powodu być Ci głupio! Zobacz, ja mam jedną Małą Mi, cudną i zwykle grzeczną, a i tak odkąd przeszłam na pół etatu, z ulgą przyjmuję ten czas po pracy, kiedy jej jeszcze nie ma. Każdy potrzebuje czasem świętego spokoju, ciszy, samotności, dlatego nadal odbieram ją tak, jakbym pracowała na pełnym etacie. W dodatku dziecko też zadowolone, bo więcej pobędzie w towarzystwie dzieciaków, u Elizy tak może podziałać obóz. Potraktuj to jak urlop na etacie mamy i zamiast się obwiniać, zrób coś dla siebie, dla higieny psychicznej ;*

      Usuń
  24. Musi być dobrze ! Wydaje się że Eliza jest fajną i koleżeńską dziewczynką więc zaaklimatyzuje się świetnie! A zobaczysz, że i zatęskni za mamusią! :D zdjęcia świetne! Jestem ciekawa przepisu na ciasto!!! ;)
    Misiek da radę! Mnie kiedyś pies ze strachu zrobił prezent w aucie :D ale ten, który jest teraz - Netu to od szczeniaka jeździ i nawet lubi :) ale broń Boże na podłodze - koniecznie na fotelu i to najlepiej z przodu :D buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, że Eliza tam sobie poradzi, i że będzie się dobrze bawiła jestem raczej spokojna. Bardziej obawiam się jak ja dam radę przez te prawie 2tygodnie :(
      Co do Miśka, to mam nadzieję, że się przyzwyczai, za rok chcemy jechać z nim w góry, także... :)

      Usuń
    2. Przyzwyczaić się musi i tak będzie :) ale trzeba go często teraz trochę tak krótko zabierać na wycieczki autem! :)
      Dasz radę bez Elizy. Wiadomo, że ciężko :) ale będzie dobrze. Spróbuj cieszyć się Lilka i Misiem! Buziaki

      Usuń
  25. No po zdjęciach wcale nie widać, ze było nerwowo;) wręcz przeciwnie:)
    U nas wyjazd na obóz tez mocno oczekiwany, relacje miedzy siostrami podobne... My mamy nawet gorsze teksty, np "mam nadzieje, ze Z. niedlugo umrze, fajniej było jak jej nie było, mogłaby wpaść pod samochód, nienawidzę jej.." Itd... Wiec moze u Was wcale nie jest tak hardcorowo...?
    A tak btw- Julka to siostra Twoich córek? Bo tak wynika z kontekstu. Tyle ze piszesz ze taty cały weekend nie ma wiec trochę to sie przysłowiowej kupy nie trzyma...
    Pozdrawiam i życzę siły;)
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, robienie zdjęć, nawet w środku domowej rozpierduchy, to autentycznie mój sposób na wyciszenie się :) A jeśli nawet nie na wyciszenie, to na wyłączenie. A z kolei wyłączenie się, czasami ratuje mnie przed tym, żebym Im czegoś nie zrobiła :)

      "Nienawidzę jej"- no to przecież klasyk, znamy, znamy :) I u nas westchnienia, że lepiej było, jak Lilki jeszcze z nami nie było też znam, póki co Eliza jeszcze nie wysyła Lilki na tamten świat, ale to pewnie kwestia czasu...
      U nas obóz będzie po raz pierwszy- Eliza jest podekscytowana, a ja? Hmm, ja jak na ironię już tęsknie i nie wiem jak wytrzymam wsiadanie Elizy do autokaru...
      Dzięki, my również pozdrawiamy

      Ps. Jula to najlepsza przyjaciółka Elizy, córka naszego przyjaciela. Rozwiódł się niedawno z żoną, więc Julka u taty bywa teraz rzadko- nie z Jego winy, nie mogą się za bardzo z byłą żoną dogadać.

      Usuń
    2. Aha, no to wszystko jasne:)
      Nasza tez po raz pierwszy na obóz jedzie ale ja bardziej wyrodna matka jestem i jakoś ( jeszcze) nie tęsknie... Ale u nas baaaardzo ostro ostatnio było wiec moze dlatego:/
      Apropos tych problemów z dziećmi to ostatnio zauważyłam ze to sie bledne koło robi, ona zachowuje sie coraz gorzej wiec i my mamy coraz mniej cierpliwości i takiej zwykłej sympatii do niej, wiec ona jeszcze gorzej sie zachowuje, także i w stosunku do siostry, my siła rzeczy stajemy po stronie młodszej ( bo Młoda sama sie przed atakami starszej nie obroni, szczególnie jak do reko i nogoczynow dochodzi...). A co będzie jak zacznie sie czas gimnazjum????
      Olga

      Usuń
    3. Olga, jakbyś mi to wszystko z ust wyjęła. Ile my już z Marcinem godzin przegadaliśmy na temat sytuacji w domu, tego co czujemy, co bym według nas pomogło. Ile już było obietnic między sobą, że nie damy się wyprowadzić z równowagi, że więcej cierpliwości... No ale nie wiem właśnie- albo jesteśmy już tak Jej wybrykami zmęczeni, albo Ona jest teraz w tak trudnym okresie, że... no nie da się!!!
      U nas dochodzi jeszcze jeden problem- Lila robi się równie nieznośna, łapie wszystkie teksty Elizy (ostatnio ulubiony to "ty głąbie jeden"), nie słucha się identycznie jak siostra. Momentami naprawdę mam wrażenie, że nie wyrobię :(

      Usuń
  26. Oczywiście, że będzie dobrze! Nie ma innej opcji! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak sobie cały czas powtarzam :)

      Usuń
  27. Fajne jedzonko robisz, jak zawsze zreszta.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ależ Ty zawsze mi smaka robisz tymi zdjęciami! Co to za przysmak, ten pierwszy? Pod jaką nazwą naleźć go w sieci?
    Ja wczoraj zrobiłam deser "pavlova" - obłędnie dobre!!!

    Eliza po raz pierwszy jedzie na obóz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, pavlovę znam z fotek- zawsze ślinka cieknie mi na jej widok, ale z kolei powstrzymuje mnie pieczenie bezy- wydaje mi się, że nie podołałabym temu zadaniu. Ale może w końcu się odważę? A jeśli nie, to zamówię sobie gdzieś na mieście, przy okazji.
      Deserek jest o tu:
      http://www.kwestiasmaku.com/przepis/sernikobrownie-z-lekkim-musem-truskawkowym

      Buziaki!

      Usuń
  29. Jak Eliza Ci wyjedzie na obóz to sobie odpoczniesz!
    A ona może też zatęskni?

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak Eliza Ci wyjedzie na obóz to sobie odpoczniesz!
    A ona może też zatęskni?

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasem poniedziałek przynosi tak zwany reset, ja ostatnio też cieszyłam sie, ze nadszedł poniedzialek;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie też poniedziałki cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Od dłuższego czasu już nie jem ciast i słodkości i jakoś mnie do nich nie ciągnie... No chyba, że zaglądnę do Ciebie. Wówczas dostaje ślinotoku, jak teraz :-( Pięknie to ciasto wygląda i pewnie jest pyszne:-) Dobrze, że u Ciebie już po weekendzie :-) Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!