Mama2c

Mama2c

czwartek, 4 czerwca 2015

Walka o tron...

Jeśli i w Waszych domach, na pewną część sanitarnego wyposażenia toalety przyjęło się mówić "tron", to tak- dzisiejszy tytuł rozszyfrujecie bezbłędnie :p
Niestety- ten gówniany (o, jakże to trafne określenie!) wirus dopadł i mnie i Elizę...
I tak, w pewnym momencie rozgrywała się u nas prawdziwa walka o tron... Kto pierwszy ten lepszy. Nie ma sentymentów, że panie przodem, najpierw dziecko... Człowiekiem kierują wtedy... hmm... bardzo egoistyczne pobudki :) W "zabawie" nie brali udziału Lila i Misiek. Pierwsza- ma ten komfort (niestety- jeszcze tak), że robi do pieluchy, drugi- swoje potrzeby załatwia na dworze- i niech tak pozostanie :)

Jak wygląda jelitówka i grypa żołądkowa- każdy wie, także szczegóły pominę. W każdym razie- pierwszy raz podczas mojej macierzyńskiej przygody, zrobiłam coś dla mnie niedopuszczalnego... Nigdy do tej pory nie usnęłam przy dzieciach, jeśli w domu nie było innego dorosłego. Nigdy... Do wtorku. I wiecie do czego bym to porównała? To co się ze mną działo, idealnie pasowało mi do tego, jak kobiety opisują zasypianie bądź omdlenia między kolejnymi skurczami. Z całych sił starałam się być przytomna i nie spać, a po chwili doznawałam ocknienia i kompletnie nie wiedziałam co się przed chwilą działo... Przy akompaniamencie takiego bólu żołądka, że klękajcie narody...

I wiecie co? Jestem bogatsza o nowe doświadczenie- jakże dla mnie odkrywcze: potrafię calutki dzień nawet nie pomyśleć o jedzeniu! Cały, caluteńki... To znaczy nie, nie- wróć! Pomyślałam- owszem, z nienaturalnym dla mnie obrzydzeniem, kiedy Marcin szykował obiad Lilce... Btw- czy Wasi mężowie też zawsze wiedzą lepiej?! Ledwo żywa, ostatkiem sił, wydałam dyspozycje co do obiadu, między innymi: "Rozgrzej olej na dwójce".... Po chwili w kuchni "zadymka", kotlet spalony i takie tam kwiatki... Małżonek wiedział lepiej- a jakże... Rozgrzewał na "trójce"- bo czemu by nie... Kocham to, serio :(
A kucharzenie przypadło w udziale Jemu, ponieważ pierwszy ozdrowiał na tyle, żeby poruszać się w pozycji pionowej, czyli jak na szanującego się homo sapiens przystało...

No ale... Już po wszystkim. Przetrwaliśmy, żyjemy... Nigdy więcej takich atrakcji. Integrować możemy się na milion innych sposobów :) I zamierzamy, bo te dni wyjęte z życia trzeba nadrobić. Z nawiązką :) I tym optymistycznym akcentem dziś się z Wami żegnam, a poniższe zdjęcia, jakoś tak mi się fajnie wkomponowują w ten pozytywny koniec:





No i nie byłabym sobą...


Dziewczyny... Od jutra siadam do komentarzy, obiecuję :*

40 komentarzy:

  1. Oj nigdy więcej walki o tron ! Dobrze , że macie to już za sobą ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nigdy więcej walki o tron ! Dobrze , że macie to już za sobą ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze, bo to bardzo średnia przyjemność :)

      Usuń
  3. Zdrówka życzę. Ja tez cały dzień nie jem ani nie mogę pić ale powód inny angina

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myslala, ze o wladze w domu chodzi ;) hihihih !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie- w tych okolicznościach nikt o władzy nie myślał :)

      Usuń
  5. O cholerka to niezłe szaleństwo u Was zapanowało. Współczuje i dobrze że macie tą gównianą chorobę za sobą;}. Zdjęcia prześliczne a to ostatnie ciachowe pokazuje że lepiej się czujesz babeczko;}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dobrze, że już po. Apetyt wrócił :)

      Usuń
  6. Dobrze, że już po. U ns jeszcze nie było ale mogę sobie wyobrazić przez co przechodziliście,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby nigdy Was nie dopadło. Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Zdjęcia cudne i ciasto oczywiście też. ;)
    Całe szczęście, że macie już za sobą żołądkowe atrakcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, oj tak, tak- dobrze, że już po!

      Usuń
  8. Nie zazdroszczę, cholerstwo jakich mało :-/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo współczuję!!
    Dobrze, że już Wam odpuściło!! zdrówka!!

    OdpowiedzUsuń
  10. nas już tyle raz nawiedzała jelitówka , że szkoda by pisać,ja jakoś najłagodniej przechodzę,,,ale uczucie fatalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też dość często się zdarza, i ja podobnie jak Ty- w miarę łagodnie. Oni wszyscy wymiotowali i mieli biegunkę, ja- tylko biegunkę.

      Usuń
  11. Oj jelitówka okropieństwo, ja zawsze choruje po wszystkich :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Uch... biedactwa. Nas zawsze dopada na jesieni :P

    OdpowiedzUsuń
  13. o rety!!! współczuję i mam nadzieję, że gdy to piszę to u was już dużo dużo lepiej!!! a zdjęcia świetne :) zwłaszcza ta podwójna tęcza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęcze są u nas zawsze obłędne!
      Tak, tak- teraz już lepiej.

      Usuń
  14. No to nieźle Wam się narobiło- współczuję... Ale dobrze, że już po! Mam nadzieję, że miło spędziliście ten długi weekend?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend nawet, nawet. Oczywiście trochę żal, że nigdzie nie wyjechaliśmy, ale już przywykłam :(

      Usuń
  15. Współczuję. Dobrze, że już "po" :) W sumie nawet nie wiem jak to jest, bo w życiu nie przechodziliśmy jelitówki w naszym domu, ale z opisu wnioskuję, że to mega wyczerpująca dolegliwość :/
    Ja mam ten komfort, że gotować umie i lubi mój mąż/niemąż, uf :)
    Zdrówka!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwoisu, cholerstwo jakich mało, no i dla małych dzieci niebezpieczne, bo mogą się odwodnić.
      Mój jest wygodny i nie gotuje, a kiedyś lubił. Ale polubi na nowo, jak wrócę do pracy.

      Usuń
  16. My też nie mieliśmy jelitówki. Laura w ogóle jest odporna żołądkowo. Bardzo rzadko wymiotuje, a biegunkę może raz miała. Jarek tym bardziej.
    Ale pamiętam jak nas dopadła klątwa faraona w Egipcie. Przez dwa dni ledwo sił mi starczało, żeby doczołgać się do WC. Jarkowi po 1 dniu przeszło.

    W domu byłoby to nieprzyjemne, ale bez walki. Mamy trzy trony, każdy siedziałby na swoim. Laura ma swoją łazienkę. U nas moglibyśmy się spierać, kto zostaje w sypialni, a kto pędzi na dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super, że nie macie takich sensacji. U nas Lila ma takie skłonności do łapania tego typu wirusów, bo już parę razy miała, a nie ma przecież jeszcze 3lat. Eliza do 3lat to może raz miała. U nas była naprawdę masakra, Eliza wymiotowała i płakała jednocześnie- bo taka z Niej trochę histeryczka.

      O klątwie Faraona słyszałam- czyli, że to nie tylko opowieści i mity, ale rzeczywiście- można się jej nabawić?

      Usuń
  17. Mnie tylko raz spotkała sytuacja gdy jelitówka z grypą żołądkową nie mogły się zdecydować czy lecieć dołem czy górą...więc maasakreee...
    Ja teraz to "tylko" mam alergię czytaj...kużwa nic nie widzę, bo oczy spuchnięte, prawie nie oddycham bo dwie dziurki zapchane...a alergolog mnie przyjmie dopiero za 3 dni....buuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z alergią męczy się Marcin, więc wiem o co chodzi, i naprawdę rozumiem. Upierdliwe to strasznie.

      Usuń
  18. Rzadko miewam takie "sensacje", ale znam ten bol, wiec wspolczuje... Jak mialam jelitowke ostatnio to w ogole sie stresowalam, bo bylam w 6 miesiacu ciazy, a po ataku wymiotow pojawily mi sie wyrazne skurcze. Najwyrazniej Nikowi sie ta "zabawa" nie spodobala. Na szczescie przeszly.

    Moje dzieciaki wlasnie w piatek albo dopadl jakis wirus, albo zjedli cos, czego ich brzuszki nie chcialy tolerowac... Wiekszosc soboty przespali z lekka goraczka i tylko Bi latala co i rusz na kibelek (bo Nik, tak jak Lila, szczesciarz ma na tylku pieluche). Wczoraj wieczorem oboje w koncu odzyli i bawili sie jak gdyby nigdy nic. Za to dzis rano "madry" tatus dal dzieciom kakao i znow Nik zafundowal 3 niezbyt wesole pieluchy, a Bi "pogonilo". O ile Mlodszego byle biegunka nie zmorze, o tyle Strasza wyraznie ma mniej energii niz zwykle, bidula... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam z Lilą jelitówkę dwa razy, ale na początku ciąży i też się mocno obawiałam, bo kiepsko było. Mam nadzieję, że Maluchom już lepiej?

      Usuń
  19. Szanujący się homo sapiens <3

    Oj straszne są takie choróbska. Cieszę się, że dałyście radę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!