Mama2c

Mama2c

piątek, 17 lipca 2015

O weekendzie nieco więcej...

Była już zapowiedź, teraz czas na konkrety :)
A zatem...

W zeszły czwartek odebraliśmy po obozie Elizę, co to były za emocje opiszę na pewno w "poście obozowym", mając już na piątek niespodziankę- wyjazd do naszego ulubionego zoo, zaraz za niemiecką granicą. Jak na ironię- właśnie to zoo, jest tym, do którego mamy najbliżej. Nie przeszkadza nam to zupełnie, ponieważ szalenie je lubimy. Człowiek czuje się tam trochę tak, jakby był w dużym parku ze zwierzętami. Nie no- oczywiście- te zwierzęta są odizolowane, ale w taki sposób, że odwiedzający jakoś specjalnie tego nie czują. No bo kiedy idziecie sobie wśród saren, to czy powiedzielibyście, że jesteście w zoo? Albo kiedy paw stoi nad Tobą niczym osobisty pies, i czeka aż frytka spadnie Ci na ziemię, naprawdę musisz przywołać się do porządku w kwestii gdzie aktualnie jesteś :) No lubimy, bardzo lubimy tam jeździć. Eliza z niespodzianki była bardzo zadowolona, tym bardziej, że wzięliśmy ze sobą Dawida- syna mojego brata. Dzieciaki długo się nie widziały, także cały wypad był szalenie udany. No może poza pogodą, bo mimo, że byliśmy przygotowani na niekorzystną aurę, to jednak zimno jak na 10lipca... A teraz zdjęcia... dużo zdjęć :)

Drogowskazy... My mamy swoją ulubioną trasę, której od lat nie zmieniamy...


 ... dlatego jednymi z pierwszych, które odwiedzamy są flamingi.


Tamtejsze place zabaw cieszą się dużym zainteresowaniem naszych dzieciaków, i wcale się Im nie dziwię :)


Edukacja w plenerze. Uwielbiam tą fotkę <3


Zebry... nikomu ich przedstawiać nie trzeba, a oto i one :)


Dingo kontra pies domowy :) 


Prawie w komplecie, przed wybiegiem dla małp.




No i to, co moje córki kochają najbardziej- koniki! Nie te wszystkie trochę egzotyczne zwierzaki, skądże! Pospolity kucyk to jest to...



A to osiołek Lilciu...


Plac zabaw ciąg dalszy...





A tu mamy focha panny Lilki. Zdjęcie tego nie oddaje, ale kryzys emocjonalny dopadł małego człowieka... Ściągała czapkę, zakładała, rzucała plecakiem, wracała po niego... 
Proszę odnotować spokój na twarzy matki... właśnie liczyłam do stu po chińsku :)


Nadepnąć komuś na odcisk... Jak to się ma, do nadepnięcia na ogon samemu królowi? Nijak. Chwilę wcześniej tych dwoje się miziało, więc nadepnięcie przeszło bez echa :)


 A na cóż to się te nasze dzieci tak zapatrzyły? Ano na tego przystojniaka poniżej :p



I tak nam upłynął piątek. A to wszystko dzięki Babci B. i temu, że miała wolny dzień. Michu miał nianię, a my mogliśmy miło spędzić czas. Jak się okazało na miejscu (wcześniej temat nas nie dotyczył, więc jakoś nigdy nie zwróciliśmy uwagi) czworonóg spokojnie mógł jechać z nami, no ale- rychło w czas. Może następnym razem.

Za to na sobotę byliśmy zaproszeni na roczek mojej chrześnicy Basi. Tu już niestety Babcia pomóc nam nie mogła, także Misiek pojechał z nami, a w opiece nad nim się zmienialiśmy. Imprezka odbywała się na świeżym powietrzu, i dobrze, bo to nam ułatwiło sprawę. A teraz spójrzcie na zdjęcia, jak bardzo może zmienić się pogoda z dnia na dzień:



Basia to prawdziwa szczęściara. Oprócz tak fajnej chrzestnej, ma nawet dwie prababcie w całkiem dobrej formie!



Jubilatka!


Fajna chrzestna...




No i cóż mogę napisać... Nie tylko o swoich dzieciach człowiek myśli: "Matko, kiedy one tak urosły!". Basia też jeszcze niedawno była nieporadnym maluszkiem...
Rośnij zdrowo Księżniczko!

Niedzielę spędziliśmy na działce- to znaczy jej część, bo dość szybko deszcz nas przepędził...


A przed nami kolejny weekend. Szału nie będzie. Tata wyjechał na... sędziowanie (tak, tak- też się cieszę), ale nie to jest przeszkodą. Przeszkodą jest niestety brak drugiego auta. Także zobaczymy, jak spędzimy te dwa dni. Nastrój mam raczej z tych mrocznych, w dodatku Lilka coś przebąkiwała, że boli Ją brzuszek, a potem oświadczyła, że chce iść spać... Mam nadziej, że wszystko będzie w porządku, kiedy wstanie...

Miłego weekendu Dziewczyny!

23 komentarze:

  1. To się zdublowałyśmy i postem i ilością zdjęć, ale ja tak lubię, one tyle pokazują :) Super wypad, ja mam zaległy post z warszawskiego zoo ;) Zdjęcie tego jelonka powaliło mnie, jak z bajki :) I nieźle uchwyciłaś to nadepnięcie na ogon, super :)
    Ach ten foch - dzień jak co dzień ;) Znam to z autopsji :)
    Babcie i do tego prababcie - to skarb :) Moje dziecaki mają już tylko jedną prababcię.
    Miłego weekendu i bez przykrych zdrowowtnych niespodzianek.

    ps: a i możesz nadal piec, kombinować bez obaw, to Ci służy, wyglądasz super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda w świecie blogowym jestem od niedawna i na swojrj liście ulubionej mam kilkanaście blogów dopiero to chyba na Twoje wpisy czekam zawsze najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurcze jak fajnie w tym ZOO no ale mistrzostwem świata jest fotelik Lili. Boski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może wystarczy, że się wyspi i będzie dobrze :) Trzymam kciuki! Piękne to zoo. Gdzie ono dokładnie jest?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wypad do zoo to cos,co musimy zalixzyc,moze na jesien:-)jak prxejdzie fala upalow i os:-) widac,ze dxieci dobrze sie bawily!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjny mieliscie weekend! Pelen wrazen - tak jak lubie! :)

    My, po zeszlorocznym braku zainteresowania Potworkow w ogrodzie zoologicznym, stwierdzilismy, ze w tym roku sobie odpuszczamy. Sprobujemy moze za rok, a i tak zalezy to od tego jak Niko bedzie reagowal na zwierzaki. W zeszly weekend na farmie, bardziej niz karmieniem i glaskaniem, byl zainteresowany gonieniem kur. Typowe lobuzerskie chlopaczysko... ;)

    U nas tez planow na ten weekend brak... W niedziele maja znow stuknac 33 stopnie, wiec jutro musze spuscic wode w baseniku, wyszorowac go i napuscic swiezej. No i caly ogrod wrecz krzyczy o pielenie... Ot, tyle planow... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I co nie można nauczyć się liczyć po chińsku? Można :)
    Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale wrażeń i tak co nie miara. Ja mogłabym spędzić większość czasu przy małpach.
    Sto lat dla Basi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać że świetnie się bawiliście i o to właśnie chodzi w czasie wakacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że i ten weekend będzie równie udany jak poprzedni . Pomimo tego , że bez Marcina i samochodu ...
    Strasznie fajne to Zoo . My mamy w Krakowie malutkie ... A zdjęcie " edukacyjne " miażdży ! Lila dorównuje starszym kompanom :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam chodzić do ZOO, wiem, że pewnie miłośnicy zwierząt się teraz oburzą, ale naprawdę. Chodzimy kilka razy do roku. Chodziłam też jeszcze w czasie "przed dziećmi".
    Polecam Ci ZOO poznańskie! Piękna słoniarnia, "tygrysiarnia" i nówka sztuka dla niedźwiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne to ZOO, Wasze szczęście, ze nie macie do niego tak daleko ;)
    Foch Lilki bardzo ładnie się prezentuje na takim łonie natury ;) - na prawdę ślicznie tam jest.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też uwielbiamy wyprawy do Zoo :) A najbardziej oglądać wydry, żyrafy, słonie i... króliczki w mini-zoo :D Super fotki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieje, ze Lilka jednak zdrowa i weekend uplywa Wam w milej atmosferze, bo pogoda dopisuje :-) U nas upalnie. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chetnie jezdzilismy do zoo gdy dzieciaki byly male... teraz chyba pojedziemy z wnukami ;)))
    Psy w Niemcowie traktowane sa bardzo rodzinnie, czesto to "zastepcze" potomstwo i maja prawie takie same prawa jak dzieci- wiec czworonogi sa prawie wszedzie dozwolone!

    OdpowiedzUsuń
  15. Trampolina to numer jeden u moich chlopcow. Najlepiej by z niej nie wychodzili.
    A do zoo bardzo lubie chodzic!
    Oby zadne chorobsko sie do was nie przypetalo...

    OdpowiedzUsuń
  16. Trampolina rewelacja.. Weekend widać udany... Pozdawiamy
    Salusiowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękne miejsce i widać że dziewczyny są przeszczęśliwe. Takie wypady są fajniejsze i atrakcyjniejsze niż nie wiadomo jaka zabawka i to mi się podoba. Kochani zdróweczka dla Gwiazdeczki i niech Wasz następny weekend będzie równie piękny

    OdpowiedzUsuń
  18. Super, że macie takie fajne zoo praktycznie pod nosem. A pogoda... co by tu dużo mówić. U nas też zmienia się jak w kalejdoskopie tyle, że ostatnio cieszę się nawet bardziej z tych chłodniejszych dni. A wszystko przez robale, które plagą nas tutaj atakują, gdy świeci słońce... Trzymam kciuki by Twoje obawy okazały się bezpodstawne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale fajne chwile za Wami ! Zoo super, a na takim placu zabaw sama bym chętnie pobrykała, gdyby mi wypadało (ale już chyba nie wypada) ;) Dobrze, że foszek Lilki był tylko przejściowy - i mam nadzieję, że również ból brzuszka nie skończył się niczym poważniejszym :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Flemingi - ulubione ptaki Calineczki, więc pewnie też od nich zaczęlibyśmy zwiedzanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze my jeszcze w zoo nie byliśmy i w tym roku raczej się nie wybierzemy. Za to za rok koniecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajnie jest w tym zoo. Ta małpa jest boska, fajnie pozuje :) Zamyślona...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!