Mama2c

Mama2c

środa, 8 lipca 2015

RODOS

Zeszłoroczny hit internetu, czyli tytułowe RODOS, stało się w tym roku i naszym udziałem. Tak dosłownie. Wszystko za sprawą Miśka, który jak na psa skromnego przystało, wkroczył w nasze życie z takim rozmachem, że plany urlopowe zmienialiśmy trzy razy. I chwała mojemu mężowi za to, że to On rozmawiał z naszym góralskim gospodarzem, bo gdybym to ja miała do Niego dzwonić trzeci raz, to albo bym się rozpłakała, albo roześmiała... Pewnie to pierwsze :)

W każdym razie... Urlop wypisany, raz już w pracy też przekładany, trzeba było wziąć. I tak oto za nami pełne dwa tygodnie na RODOS! I wiecie co? Chociaż to prawdziwe Rodos jest jednym z ostatnich miejsc, które chciałabym zobaczyć- nie, żeby w ogóle, no ale jakoś zupełnie mi tam niespieszno, to urlop na działce uważam za naprawdę udany! 

Pogoda, jak na Rodos przystało, dopisała na całego. Wybyczyliśmy się za wszystkie czasy, pojedliśmy dobrych rzeczy, popatrzeliśmy razem w Niebo (matko kochana! ostatni raz to chyba miało miejsce za narzeczeńskich czasów!), obserwowaliśmy i głównie słuchaliśmy Lilki (co to jest za gaduła, to się opisać po prostu nie da!), marzyliśmy i planowaliśmy... No pięknie było!














 

 




Żeby jednak nie było, że tylko urlopowe "ochy i achy" to dodam, że oczywiście- a jakże, nerwy też były. 

Po pierwsze- obóz Elizy. Straszna tęsknota przez bity pierwszy tydzień, i moje odchodzenie od zmysłów znacznie dłużej, bo kiedy już mówiła, że jest ok, zachodziłam w głowę, czy przypadkiem nie udaje... Milion wymienionych wiadomości z Elizy trenerem, rozmowy z innymi "obozowymi" rodzicami... I jakoś przeżyłyśmy- obie :) Jutro o tej porze moja córeczka będzie już w domu! Post dotyczący obozu zostawię sobie na później, kiedy poznam relację z pierwszej ręki :p tymczasem pochwalę się jeszcze, że dziś- skoro świt, bo egzamin zaczął się o... 5rano, Eliza zdała o kolejną belkę do przodu. Ma teraz 10.3 kyu. Nic nie rozumiecie? Nie martwcie się- ja też :) W każdym razie, byłam z Niej bardzo dumna. Tym bardziej jestem pełna podziwu dla Elizy, że naprawdę ten pierwszy tydzień miała wyjęty z życia, a jednak! Na szczęście nie zmarnowała tego czasu, i dziś kolejny mały wielki sukces był! Część dzieciaków niestety nie zdała- chyba zbyt lekko podeszli sobie do egzaminu na obozie, myśląc może, że to jedynie formalność. 

Po drugie- kumulacja emocji i historycznych wydarzeń w życiu panienki Lili. Odpieluchowanie, rezygnacja z drzemek w ciągu dnia (Jej, nie moja! Ja tam bym jeszcze z rok na siłę kładła :)), wyjazd siostry i obecność taty w domu całą dobę nie mogły przejść u Lilki bez echa. Miała takie momenty, że klękajcie narody. Nie wiem, czy można to już nazwać histeriami, ale ewidentnie było widać po Niej, że te emocje muszą gdzieś znaleźć ujście- krzyczała, piszczała, rzucała się na ziemię... żeby po 10minutach być naszą idealną córcią, deklarującą dosłownie co chwilę, jak bardzo nas kocha: "Tak BARDZO cię kocham mamusiu!", gdzie ten nacisk na "bardzo" jest tak silny, że czasami wychodzi niezamierzenie nienaturalny :) 

Po trzecie- Misiek. No jak trzecie dziecko. Chłopak jest praktycznie psem idealny, gdyby nie jedno "ale"- łajza jedna przeskakuje do sąsiadów na działkę! Póki co- nie wiem, czy to fart, czy to Jego przemyślana strategia, ale za każdym razem robił to, kiedy sąsiadów na działce nie było. Kiedy się połapaliśmy co On wyprawia, Marcin zabezpieczył kompostownik, który jest dla Miśka furtką na sąsiedzkie włości. Noooo, tylko, że nie przewidzieliśmy jednego- ten nasz z pozoru niepozorny Misiek, ma taki wyskok, że hoho. W każdym razie- do brzegu. Mimo zabezpieczenia, Misiek nadal skacze sobie w najlepsze. Niestety, we wtorek bodajże, wracając uderzył się w łapę. Przez chwilę strasznie skomlał, potem kulał, a na końcu w ogóle nie chciał chodzić. I to były dla mnie chwile grozy, uwierzcie! Na szczęście po tym, jak chwilę odpoczął wszystko wróciło do normy, no ale co się strachu najadłam o Jego zdrowie, to moje! W efekcie, teraz na działce bardziej pilnuję Miśka, niż Lilki :)


26 komentarzy:

  1. Znam te wylewające się emocje i szczerze współczuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na relacje z obozu. 😍
    Lila no cóż panienka sie robi.
    A co to białego obok kielbaski na zdjatku? Sosik czy co?
    Buziaki
    Denys Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do próba odtworzenia sosu tzatziki:) A czy udana, to ciężko powiedzieć, mi w każdym razie sos smakował. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jak na mój gust Wasze Rodos równie atrakcyjne i godne pozazdroszczenia jak to prawdziwe :) I uświadomiłaś mi właśnie, że my też już baaardzo dawno nie gapiliśmy się razem w niebo - trzeba będzie to nadrobić (tylko chyba popatrzymy sobie w to nocne, kiedy Bąbel już spać pójdzie ;) )

    OdpowiedzUsuń
  4. Spory ten Wasz Rodos. Chyba macie z 1000 m2?

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne to Wasze Rodos. Masz niezłego pomocnika z pomarańczową konewką :) I najważniejsze - fajnie, że urlop udany.
    Gratulacje dla Elizy. Faktycznie nie wiem, co oznacza ta nazwa, ale 10 brzmi poważnie.
    A Misiek uroczy. Czy kontuzja go czegoś nauczyła? Czy dalej trenuje skok przez płotki?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczasy, że ho ho. Super, że wypoczywaliście w tak pięknych okolicznościach przyrody. ;)
    O! To już za chwilę będziecie w komplecie! Gratulacje dla Elizy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rodos nie Rodos, grunt, że za Wami czas spędzony rodzinnie i przyjemnie!

    Misiek Hehe super, że macie do niego tyle zapału i do zmiany wakacyjnych planów podeszliscie z humorem. Ma psiak niesamowite szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  8. te zmiany nastrojów u Lilki....znam to doskonale :) ważne, że byliście razem i urlop udany!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojj tam, jakbyś miała za grzeczne dziecko to byś nie poczuła że jakieś masz :PPP
    Cieszę się, że spędziliście cudownie czas.
    Ja na "Rodos wyjeżdżam" co roku :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bym chciała takie urlopowanie, a na razie domowe leżakowanie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny mieliście urlop :-) Gratulacje dla Elizy. Czekam na relacje z obozu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj jaki piekny wspolny czas na dzialeczce. No no rozpusta Martuś hi hi czekamy na relacje obozowa

    OdpowiedzUsuń
  13. ja działki nie mam a o wolnym mogę pomarzyć. u mnie żaden urlop nie wchodzi w grę. dopiero przy normalnej umowie a na to się nei zanosi

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem Ci, że urlop działkowy wygląda bardzo dobrze. Ja jutro wyjedżam na wakacje zagraniczne (pierwsze od 11 lat) i wcale się nie cieszę jakoś specjalnie... Pojechałabym w góry polskie, po prostu. Albo nad Bałtyk. Albo na działeczkę z grillem, serio.
    PS Na Rodos byłam. To były moje jedyne absolutnie wakacje zagraniczne (do jutra ;) ), ale mam tylko dobre wspomnienia. Udało mi się też zobaczyć Rodos "nie dla turystów", zupełnie inne niż to, które się pokazuje wycieczkom. Kupowałam także świeże oliwki na kilogramy (które trzymano w pięciolitrowej butli po wodzie mineralnej :) ), melony przy drodze, zbierałam oregano wysuszone słońcem, głaskałam setki kotów, jadłam domowe jedzenie greckie (kupowane "pod ladą" od rodziny, która gotowała dla siebie). I żeby było śmieszniej, byłam na wycieczce normalnie z biurem podróży :)
    Rodos bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i zagranica to tylko jednodniowe wypady, właśnie dlatego, że kiedy mam wybierać gdzie urlop to kusząca wizja, żeby jednak zobaczyć kawałek świata, bo przecież warto, przegrywa z... górami, I obawiam się, że dopóki będzie nas stać na jeden urlop w roku, to zawsze tak będzie.
      Jednak gdybym się zdecydowała, to właśnie tak chciałabym zwiedzać zagraniczne zakątki- nie jak typowo postrzegany turysta-Polak, ale tak jak swój/miejscowy. Tyle, że tu się kłania mój angielski- nie wiem, czy czułabym się na tyle pewnie, żeby w ten sposób podróżować z dziećmi. Sama to dla czego nie :)
      Juti, życzę Ci aby to był jednak naprawdę udany urlop! Przyda Wam się on na pewno. Buziaki

      Usuń
    2. Raaaaany, nie wierzę! Nie mogłam tak napisać "dlaczego" :) Musiała mi się zrobić spacja, bo innego wytłumaczenie nie ma!
      Maaaaaatko, co za wstyd :(

      Usuń
  15. Jak miło to czytać! Niech ten nastrój zostanie na zawsze! Życzę z całego serca, cieszę się z Wami i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Z ochota zwiedzilam Twoj Rodos :)
    My odliczamy rowniez dni do urlopu....
    Juz za chwileczke bedzieci w komplecie- ciekawa jestem relacji corci z takiego wyjazdu- moze sama odkryje "cos" w zyciu rodzinnym??

    OdpowiedzUsuń
  17. Wasze RODOS wymiata, więc cóż się dziwić, ze Wam tam dobrze :) Widać ile serca w nie wkładasz, jak fajną jest dla Was odskocznią, ile radości daje dzieciakom i jakie jak zawsze pyszności tam można zjeść :) :) Mnie też niespecjalnie ciągnie do wyjazdów odkąd mam swój ogród, w którym lubię się zaszyć, dlatego od zawsze był moim marzeniem.

    Lilcia kochana, przeszczęśliwa i jak pięknie pomaga, to jest wielka frajda dla dzieciaków taki własny kawałek ziemi. Z drzemkami Martuś mamy podobnie, tyle że Tolcia dopiero co skończyła 2,5 lat, a ja sama z nich powoli rezygnuję, na rzecz komfortu przy usypianiu wieczornym.. i wcale mi to nie na rękę, bo mimo, ze Tola od ponad roku spała tylko ok godziny w dzień, to i tak ta godzina była bardzo przydatna dla mnie.. Boże, Tymon w jej wieku spał jeszcze po 2-3h, w Lilci wieku dopiero gdzieś zaczął ok godziny i w sumie długo jeszcze te drzemki były, miał prawie 4 latka jak przestał w dzień spać.

    Eliza już z Wami, tak? Dobrze, ze w drugim tygodniu już się oswoiła z sytuacją, ale wierzę Ci, że i tak nie dawało Ci to spokoju :) My matki wariatki :)

    A Misiek - łobuz do potęgi widzę :) ale to chyba taka skoczna rasa, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  18. Piekny ten Wasz ogrod, napatrzec sie nie moge,,ale to nie spada z nieba i pewnie wymaga pracy. Dbacie o niego razem?:-) Ile m2 ma?

    OdpowiedzUsuń
  19. Rodos w Waszym wydaniu bardzo mi sie podoba! Szczegolnie, ze w Grecji nigdy nie bylam, wiec nie mam porownania! I oczywiscie po obejrzeniu zdjec z posta, zrobilam sie glodna, a jakze... ;)

    Bardzo sie ciesze, ze chociaz polowa obozu Elizki minela bez placzu i tesknoty! Pelna jestem tez podziwu, ze przy takiej kondycji psychicznej, zdala egzamin. Dzielna dziewczynka! :)

    Lilcia widac, ze na "Rodos" bawila sie wybornie. Na zdjeciu w baseniku jej mina wyraza czyste szczescie. ;)
    Zazdroszcze, ze tak szybko poszlo Wam z nocnikowaniem. Moj gagatek nadal praktycznie nie wola, a "grubsza" potrzebe zalatwia w pieluche lub majty. Pod tym wzgledem nocnik go "parzy". :/
    Z kolei braku drzemek wspolczuje. Ja drzemki Potworkow pielegnuje troskliwie, bo to w weekend moje jedyne godziny, kiedy moge siasc na tarasie i w spokoju wypic kawke. ;) Po Niku widze, ze tej drzemki nadal potrzebuje, ale ze Bi usypia, to jestem w szoku! Nie wiem czy pamietasz, ze ona zima nie spala i wykorzystywalysmy drzemke Nika na wypady na lyzwy i narty? A potem tescie jakos ja znow przyzwyczaili do spania. :) Czasem mi te drzemki nie na reke, ale ogolnie je blogoslawie.
    A Lilcia moze znow zaczac spac w dzien, kiedy pojdzie do przedszkola. Z tego co wiem, najmlodsze grupy nadal maja drzemki. Chyba, ze bedziesz Malutka odbierac zaraz po obiedzie...

    OdpowiedzUsuń
  20. W taki rodos to mi graj... swietna miejscowka I jakie pyszne ciacho!

    Brawa dla Lilki za odpieluchowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. My też w tym roku głównie na takim rodos:) Fajne zdjęcia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. jakże bym taką działeczkę mieć chciała.... ach...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!