Mama2c

Mama2c

środa, 1 lipca 2015

Sprawy bieżące...

... i nie tylko :)

To może zacznę od tych zaległych, jak choćby zakończenie roku szkolnego. Kto by pomyślał, że zaraz minie tydzień od rozdania świadectw?! Nie wiem w zasadzie dlaczego, ale ostatnimi czasy, niepokojąco często przypominają mi się moje wakacje. I choć te wspomnienia są niezwykle miłe, to niosą ze sobą nutkę, a często gęsto nawet nutę, żalu, że to już za mną. I TAKIE wakacje nigdy się już nie powtórzą... A szkoda.

W każdym razie- Eliza rok szkolny żegnała tak:






Potem Marcin zabrał dziewczynki na festyn do mojej mamy. Była przez chwilę wizja, żebyśmy pojechali wszyscy- czyli Michu też, ale doszliśmy do wniosku, że po tym, jak był z nami na zakończeniu roku szkolnego, wystarczy mu atrakcji. 



Impreza średnio się dziewczynom podobała, co zresztą widać po minach...
Po powrocie do domu było pakowanie torby na obóz, u mnie ściśnięte do granic możliwości gardło, a u Elizy chyba próba radzenia sobie z emocjami, bo tak nam dała popalić, że dziś nawet nie chcę już do tego wracać.

A obóz? No cóż... Płacz, tęsknota, rozpaczliwe telefony... Niby to wszystko normalne, niby byliśmy o takiej ewentualności uprzedzeni, ale... łatwo nie jest. Jest bardzo, bardzo ciężko. I na chwilę obecną nie napiszę nic więcej, bo zwyczajnie nie mogę.

W sobotę, zaraz po wyjeździe Elizy, Lila po raz pierwszy przekroczyła próg sali zabaw :) No wiem, wiem- późno trochę, ale jakoś nam się tam nie spieszyło, i częstymi gośćmi też pewnie nie będziemy. W każdym razie- młodsze dziecko ma już za sobą swój pierwszy raz w taki miejscu:




A co się Lilce najbardziej w sali zabaw podobało? Ano to, że mają tam lody gałkowe :) I teraz codziennie zachodzimy na "kokoladową" :P

No i najważniejsze- jesteśmy w trakcie odpieluchowania i idzie nam całkiem nieźle, żeby nie napisać, że jest super! Co prawda początek przygody z nocnikiem nie wyglądał tak obiecująco, i moja intensywnie pracująca wyobraźnia podpowiadała mi najróżniejsze scenki, łącznie z tą, że na rozpoczęciu roku szkolnego klas pierwszych, będę gdzieś z Lilą szukała ustronnego miejsca, żeby zmienić Jej pieluszkę po dwójce... W poniedziałek sprawa wyglądała tak, że Lila na każde nasze wspomnienie: "A może zdejmiemy pieluszkę" uderzała w ryk. Fajnie, co? Żadne z nas nie miało serca zdjąć Jej tej pieluszki na siłę- zresztą, oboje mieliśmy poczucie, że to jednak nie tak powinno wyglądać. Z Elizą jakoś prościej było, bo Ona podeszła do tematu z... nie wiem? ciekawością, zafascynowaniem... We wtorek do południa z wielkim bólem, ale Lilka zgodziła się założyć majtki. Przez dwie godziny zsikała sześć par... Czarno to widziałam. A potem... Potem Lila pobiegła do nocnika i powiedziała, że chce kupę :) I tak się zaczęło... Co prawda po tej szczęśliwej kupie ubraliśmy Jej pieluszkę- ja jechałam do miasta, a Marcin zostawał sam z Lilą i psem, mieli iść na dwór, więc doszliśmy do wniosku, że trudno, pielucha wraca na pupę. A dziś od rana... wszystkie siku i nie tylko, lądowały w nocniku. Oczywiście za wcześnie, żeby odtrąbić tu pełny sukces, bo gdzieś tam wiadomo- część wyląduje poza nocnikiem, czasami początek Lila jeszcze przegapi, ale... finał zawsze jest na nocniku, także chyba już zaczaiła o co chodzi :) Uffff, naprawdę czuję ulgę, bo jeśli Mała pójdzie do przedszkola od sierpnia, tak jak planujemy, to został nam miesiąc aby ogarnąć temat do końca...

A co poza tym? Urlopujemy się na działce, ale to już temat na osobny post :)

Ps. Temat zupełnie niewakacyjny, daleko mu do lekkiego i przyjemnego, ale myślę, że warto poświęcić chwilę... Zajrzyjcie do Ani, i pomyślcie jak ja, na kogo wychowujemy, albo chcemy wychować nasze dzieci... Do poczytaniu TU .

Teraz coś mi świta, że Ania kiedyś bloga zamykała, więc jeśli nie możecie się do Niej dostać, znajdziecie Ją na fb, o TU.




29 komentarzy:

  1. Wszyscy jak widzę na fotkach szkołę zakończyliście nawet Misiek. Jak z obozu wcześniej Eliza nie wróciła to w porządku. Oj jak sobie przypomnę odpieluchowanie syna aż mi ciarki po plecach łażą.U nas to było wesoło lał w gacie równo ja przebierałam i tak w kółko na szczęście kupę na nocnik robił od 13 miesiąca i było choć z tym dobrze. Myślę że Lila załapała o co chodzi jeśli raz po raz korzysta z nocnika. Trzymam kciuki za dalsze nocnik-owe sukcesy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Początki zawsze są ciężkie. U nas odpieluchowanie naszej małej jakoś sprawnie poszło z kolei na sama myśl o wrześniu kiedy Jula pójdzie do przedszkola - dostaję gęsiej skórki. Do niańki przyzwyczajała się 1,5 roku.
    A Eliza radzi sobie - zdolna dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, sala zabaw. Mila była dwa lata temu a dalej wspomina :))
    U nas nocnikowanie przebiegało w kilku fazach, bo ja poddawałam się za szybko. W końcu zaparłam się i poszło. Teraz Mila (już sama) nauczyła się, że nie woła tylko idzie i robi. Niestety, nie woła kiedy kupa i trzeba sie potem przebierać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro, że Eliza tęskni ale zawsze podczas pierwszego wyjazdu tak się dzieje. Dacie radę, bo nie ma wyjścia! :)
    Lilka pewnie da radę z siku :) jeszcze trochę i już całkiem dobrze będzie :)
    Misiu ważny gość taki na tym zakończeniu roku :) super! :) fajna z Was rodzinka :) buziaki Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My Eryka jak uczyliśmy siku do nocnika to gonił po mieszkaniu bez pieluchy i majtek i parę wpadek miał, ale zaraz zaskoczył i biegł do nocnika, ale z dwójką męczyliśmy się prawie rok, bo biedny miał problemy z zaparciami i nie chciał robić w ogóle, na szczęście już to ogarnęliśmy bo od września też do przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję pierwszych sukcesów :) tak jak kiedyś widok pieluszek wywoływał u mnie rozczulenie, tak teraz nie mogę się doczekać aż przestanę odwiedzać ten rejon w supermarketach ;-) Przypuszczam, że takie rozstanie z Elizką musi być ciężkie i dla Was i dla niej. Ale.. może na dobre to jej wyjdzie, co? Oby tak było!

    OdpowiedzUsuń
  7. Prześlicznie wyglądają Twoje gwiazdeczki w szkole. Na pocieszenie- moja starsza bestia wyjechała na wakacje z innymi dzieciakami a ja ryczę wieczorami z tęsknoty za córusia;}. a odpieluchowanie zaczęłam w wieku 2,5 lat i zajęło nam to trochę. Nocnik lądował na głowie, jako zabawka, był chowany ale po jakimś czasie przełącznik na ten sprzęt się włączył. Wiesz co moja młodsza ma 4 lata z kawałkiem a jeszcze na noc dostaje pampersa ponieważ nie kontroluje siku. Na dalsze spacery sporadycznie ale też zakładam i mam w nosie komentarze;}}.
    Widać że Lilcia jest w swoim żywiole w sali zabaw, oczka się piknie śmieją;}}.
    Zapomniałabym kochana kobietko wyglądasz przepięknie w tej kiecuni;}
    J

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę sprawnego odpieluchowania. Właśnie skończyłam czyścić kanapę. Stifler woła nawet "nocniiiik". Zawsze po fakcie :)))

    No i dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Do przedszkola od sierpnia?? Czy to jakieś większe zmiany u Was???? Gratuluję sukcesu pieluszkowego, bo grunt to przekonanie właściciela pupy o słuszności sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miny dziewczynek na festynie mówią wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. My młodego na szczęście oduczylismy(w dzień bo noce to nadal do dupy) w jakies 10dni wlacznie z dworem. Najsmieszniej bylo z 2. Chcial pieluchę to mówiłam ze na nocnik ma iść. To byl foch. Przyszla pora kompieli to do wanny wlozony a ja poszłam mleko zrobić. Wróciłam po max 2min a młody się odsuwa od miny i przerażony. A ja wolam chlopa i sie śmiejemy i mu tlumaczymy ze zrobil kupke i ma ja robic do kibelka. Noi od tamtej pory nie ma problemów z dwojka.
    Dacie rade.
    A Eliza no cóż tęskni.
    PS. Napisałam Ci maila w sprawie prosiaka.
    Buziaki Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa- przepraszam, wyleciało mi z głowy. Wiesz, może ona tak piszczy, bo kojarzy Was już z karmieniem? Nasze tak właśnie piszczą, kiedy ktoś wchodzi do pokoju, bo myślą, że za każdym razem jedzenie dostaną :)

      Usuń
    2. Brawa dla Lilki. Powoli zalapie o co chodzi !Eliza jaka dumna z tym swiadectwem w reku I rzeczywiscie miny dziewczynek mowia wszystko :) haha...

      Usuń
    3. Martuś nie ma sprawy. no właśnie nie wiem. Dlatego myślimy czy sie nie boi.
      A obóz kiedy sie konczy? Ciekawe czy wróci ze łzami w oczach czy stwierdzi na następny dzień ze mogla nie wracać z obozu.
      Daj znac.
      Buziaki
      PS. Chyba bloga nie długo otwieram z zarelkiem.
      Ewa Denys

      Usuń
    4. Obóz kończy się dopiero w czwartek, są tam prawie 2tygodnie. Za długo jak na pierwszy raz- teraz to wiem.
      O, to super, chętnie będę zaglądać!
      Buziaki

      Usuń
  12. Dzieci do wszystkieg dorastaja, do nocnika tez! A karmisz Lilke piersia? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lilki jestem naprawdę dumna, bo okazuje się, że w lot pojęła o co chodzi- wszystkie potrzeby załatwia już tylko do nocnika, dziś po nocy nawet pielucha była sucha, a siku zrobiła dopiero do nocniczka :)
      Tak- nadal karmię. Mało tego- w tym tygodniu znowu zaczęły się pobudki w nocy!

      Usuń
    2. O kurcze! Nocne pobudki zgroza:-)
      Wspaniale, ze karmisz nadal. Zalety dlugiego kp sa ogromne. Mam nadzieje,ze drugie uda mi sie karmic chociaz tak dlugo jk pierwsze czyli 2 lata:-)

      Usuń
    3. Madziu, powiem Ci, że jestem już na takim etapie, że nie chcę już Jej karmić. Naprawdę, już wystarczy. Te noce mnie dobijają po prostu. Gdybym kiedyś miała mieć trzecie dziecko, to wyznaczyłabym sobie górną granicę do tych 2lat, i koniec.
      Pozdrawiam, a za Twoje kolejne karmienie trzymam mocno kciuki.

      Usuń
  13. Brawo dla Elizy :) ale elegancko wyglądacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy wyglądacie kwitnąco, łącznie z Miśkiem :) I w zasadzie wypada tylko pogratulować: Elizie - promocji do następnej klasy oraz pierwszego samodzielnego wyjazdu (nawet jeśli nie obyło się bez łez), a Tobie i Lilce - spektakularnych (bez)pieluchowych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja planowałam zacząć odpieluchowanie Olusia od początku czerwca. Jednak nadal nie mówi i nie sygnalizuje swoich potrzeb fizjologicznych. Nic na to nie poradzę, pójdzie do dwulatków w pampersie.
    Ja jeździłam na obozy żeglarskie już jako małe dziecko i jakoś nigdy nie tęskniłam za domem.
    U nas dzisiaj taki skwar, że Oli jak tylko wyjdzie na dwór to chce wracać do domu. :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpieluchowanie to trudna sprawa, ale to my rodzice bardziej się tym stresujemy. Także jestem zdania, że lepiej poczekać aż dziecko dojrzeje i będzie chciało samo siadać na nocnik lub toaletę. Teraz Karina podglądają brata i także już częściowo korzysta z nośnika:-) To Miłe. Widzę, że rzeczywiście im starsze dzieci tym większe problemy i przede wszystkim innego rodzaju... Ach samo życie:-( Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zakończenie roku rodzinne. Czyżby Tata został z Miśkiem na zewnątrz? Fajnie, że byliście wszyscy razem . Mój tata chyba nigdy nie był ze mną na takiej uroczystości, raczej mama.
    Przykro mi, że Eliza tak ciężko znosi rozstanie. Tak szczerze mówiąc myślałam, że będzie bezproblemowo. Ale pierwsze koty za płoty. Za rok będzie łatwiej.
    Gratulacje dla Lilii :) Kolejny wielki krok za Wami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, oj tak- kolejny krok ku dorosłości...
      Tak, tak- Marcin został z Misiem. U mnie ojca nigdy nie było ani na zakończeniu, ani na rozpoczęciu roku. Marcin jest na każdym...

      Co do Elizy... Jestem tak samo zdumiona! Spodziewałam się raczej w drugą stronę, że może tam się zbytnio rozbawić. Tymczasem przepłakała cały pierwszy tydzień... Jestem umordowana psychicznie, bo dla mnie to też był ciężki czas.
      Buziaki

      Usuń
  18. Piękne Dziewczyny :)

    Ach te wyjazdy - ja byłam na dwóch koloniach w życiu i obie źle wspominam, tęskniłam szalenie, płakałam... bo było tam do dupy prawdopodobnie. Nie chciałam na kolonie, zaczełam wyjeżdżać na cały miesiąc na obozy harcerskie i... wracać się nie chciało, bo tak było super :) Oprócz tęsknoty ważna jest tez kwestia tam zajęć, opieki i przedewszystkim towarzystwa. No i teraz chyba jest dzieciakom trudniej bo mają świadomość kontaktu z rodzicami, bo telefony itd, wtedy mieliśmy tylko listy i pocztę polską i to było bardzo dobre myślę.
    Ale jeszcze chwilka i się utulicie z Elizą i łzy tęsknoty zamienią się na łzy wzruszenia i szczęścia :)

    Gratulacje dla Lilki, oby do przodu, u nas nadal w tym samym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, obóz i różne jego aspekty omówię w osobnym poście, bo to dłuższy wywód. Wspomnę tylko, że jestem tak umęczona psychicznie, że sama czekam już na czwartek, kiedy Eliza wróci.
      Z Lilci jestem dumna, bo w pieluszce już tylko śpi, woła każdą potrzebę. Jak ulga. A u Was może jeszcze nie ten czas? Spokojnie Kochana, nauczy się!

      Usuń
    2. Domyślam się, że najbardziej właśnie Cię to wszystko psychicznie wykańcza. Oby do czwartku, już możecie w sumie godziny odliczać na szczęście, choć szkoda, że kawałek wakacji taki troszkę zmarnowany. Czekam na post o obozie zatem :)

      Super poszło z Lilcią, może faktycznie lepiej później niż wcześniej się za to wziąć, bo dziecko jak widac bardziej rozumne i łapiące takie rzeczy. My póki co nadal sadzamy tylko na nocnik od czasu do czasu i jak się uda to się uda coś w niego zrobić, to co się nie udało nadal ląduje w pieluszce bądź w majteczkach - bo to też po trochu próbujemy. Nocne pieluchy rano są bardzo napompowane, więc ten etap raczej jeszcze nie nadszedł, no bo na to to już nic i nikt wpływu nie ma. Ale pocieszam się, ze tak Wam z Lilką fajnie poszło to i nam z czasem się uda :)

      Usuń
  19. Jeny jak Lilcia dorosle wyglada na tych zdjeciach! Taka juz powazna dziewczynka. Wydaje mi sie jakby byla z rok starsza od Nika, a przeciez miedzy nimi jest zaledwie 1.5 miesiaca...
    Gratulacje dla panny Liliany w zwiazku z nocnikowaniem! U nas nadal doopa... Nik nie wola, ale jak sie przymusi, zeby usiadl i cos zrobil, to sie wysika jak nalezy do nocnika. Jak sie przegapi, to posika sie po prostu w gacie. I tak chodzi, bo mokre portki zupelnie mu nie przeszkadzaja... Z kupa za to kompletna porazka... Robi w gacie i sie nie krepuje. Przychodzi po fakcie z tekstem, ze "Lobiem kupe". Taaa, tylko, ze juz jest zrobiona... :/ A robi to tak jakos niepostrzezenie, ze ani razu nie udalo mi sie go w pore zlapac i posadzic na nocnik, ech...

    Mam nadzieje, ze Elizka juz lepiej sie czuje na obozie?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!