Mama2c

Mama2c

czwartek, 23 lipca 2015

W męskim towarzystwie...

Cóż- synka nie mam, i prawdopodobnie mieć (już) nie będę, jednak na deficyt testosteronu w najbliższym otoczeniu nie narzekam :) A już ostatnie dwa dni, to prawdziwa kumulacja! I wiecie co? Sami przystojniacy mnie otaczali :) Jedyny problem to taki, że najstarszy z Nich nie miał nawet skończonych 9lat... :)

Na środę zostaliśmy zaproszeni na urodziny Filipa- uroczego, radosnego, pogodnego i bardzo śmiałego 5latka. Jeśli właśnie wyobraziłyście sobie coś na kształt rodzicielskiej sielanki przy tak fajnym synku, to może dodam, że Filip urodził się z dwoma bardzo poważnymi wadami genetycznymi, oraz to, że dwukrotnie niewiele brakowało, żeby Go dziś z nami nie było...
A jednak! Wczoraj Filipek zdmuchnął na swoim torcie pięć świeczek. Nie wiem, co czuła Jego Mama, mogę się jedynie domyślać... Ja natomiast czułam się bardzo wzruszona, widząc jakim fantastycznym chłopcem jest Filip, i w jak wielkiej miłości mijają Jego dni. Od naszego ostatniego spotkania minęły 4lata (Filip z mamą i bratem mieszka za granicą) i to, co od tego czasu się nie zmieniło- to to, że ten Blondas non stop czaruje uśmiechem :D

Urodziny były wyjątkowe, bo na takich moje Dziewczyny jeszcze nie były- urządzone w pizzerii, gdzie dzieci pod okiem fachowca (mąż mnie poinstruował, że to nie kucharz a pizzerman :p) przygotowywały od podstaw swoją pizzę. Super zabawa i kupa śmiechu. No a ten smak chwilę później- wyborny! Dodam tylko, że Babcia Filipa, która jest tutaj na miejscu, przygotowała to całe przyjęcie, które było dla Filipa niespodzianką. Uwielbiam takie akcje!

Robimy pizzę :)


Z niewielką pomocą mamy :)


Sto lat, sto lat!



Z kolei na dziś, dość spontanicznie, umówiliśmy się na spotkanie z Marcina chrześniakiem, rówieśnikiem naszej Elizy. Marcin ostatni raz widział Go w listopadzie- na Jego urodzinach, ja... jakieś 3lata temu. Także ciocia Marta szok przeżyła, jak nic :) Aż mi żal tych dzieci, że One się tak szybko starzeją :)

Z Justyną, mamą Alana, poznaliśmy się, kiedy nasze dzieci naprawdę miały mleko pod nosem :) Choć okoliczności w jakich przyszło nam się spotkać po raz pierwszy raczej do przyjemnych nie należały- my kolejny raz leżeliśmy z Elizą w szpitalu (tym razem wreszcie z diagnozą!) a Oni trafili z Alanem na obserwację również w związku z problemami z brzuszkiem. I pomyśleć, że pamiętam wszystko tak, jakby to było wczoraj, a dziś wymieniamy się wrażeniami w związku z wyjazdami naszych dzieci na obozy, szkołę, i Ich zainteresowania pozaszkolne... Mamy także po drugim dziecku, i parę zmarszczek więcej... Eliza poszalała z chłopakami, momentami przyprawiając mnie o zawał serca- jednak przyzwyczajona jestem do innych zabaw :) Lila natomiast zachwyciła się świeżo poznaną ciocią- chciała siedzieć u Niej na kolanach, chodzić z Nią za rękę...

W oczekiwaniu na resztę ekipy...


...dziewczyny pokłóciły się o to, która będzie trzymała psa :) Kto wygrał?
 

Wzajemne czarowanie :)


W trakcie okazało się, że chętnych do prowadzenia Miśka jest więcej :)
 

Atak na pomnik. A mieli się tylko ustawić do zdjęcia :)


Od Nich wszystko się zaczęło...


Przed nami weekend, ale sami jeszcze nie do końca wiemy, co będziemy robić. Na sobotę mamy umówione spotkanie z psim behawiorystą. Fajnie, kiedy Misiek nam towarzyszy, no ale- nie wszędzie możemy, i tak naprawdę nie wszędzie chcemy go zabierać. Pora coś z tym zrobić. A i tak- jak zawsze, wszystko zależy od pogody. Także plany będziemy tworzyć na bieżąco :)

19 komentarzy:

  1. Wszyscy uśmiechnięci na zdjęciach - aż miło patrzeć ! A Filipek to mały Wielki Człowieczek !
    Sto lat dla solenizanta !

    A Dzieciaki zdecydowanie za szybko sie starzeją !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super fotki! Pizza mmm, może zrobię dziś? :P
    Sto lat dla Filipka!!! A na brak męskiego towarzystwa to ja nie mogę narzekać :D Dopiero odkrywam uroki posiadania jeszcze jednej kobiety w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Urodziny w pizzerii .. super ;) nie tylko dla dzieciaczków fajny pomysł ale ja również z chęcią bym uczestniczyła w takiej imprezie ;) Mniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysl na urodzinowe przyjecie :) i jak smacznie :)))
    W doborowym towarzystwie fajnie mija czas- a psina cudna, ladny ten Wasz piesiu !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta, zadziwiasz mnie coraz bardziej - u nas czasami przez cały miesiąc nie dzieje się tyle miłych, fajnych i godnych opisania rzeczy, co u Was w trakcie zaledwie paru dni :)

    Impreza w pizzerii to super pomysł - widać, że dzieciaki bardzo zadowolone ze swych pierwszych kulinarnych prób :) Fajnie też, że Twoje dziewczyny mają częsty kontakt z innymi dziećmi - w przypadku Bąbla dość trudno o to, bo w naszej rodzinie maluchów w zbliżonym wieku brak,a wśród sąsiadów i znajomych "każdy sobie rzepkę skrobie" i nasze relacje zbyt zażyłe nie są.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaku fajny pomysł na urodziny. Widać, że wszyscy, młodsi i starsi, zadowoleni.
    Mam nadzieję, że nasza szpitalna znajomość z K i jej uroczą córcią przetrwa tak, jak Wasza z rodziną Filipa.
    Oby weekend był tak samo miły jak ostatnie dni.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakże wzruszające muszą być takie urodziny :) Też mam takiego Adasia zaprzyjaźnionego, który miał swoich 5 urodzin niedoczekać, a własnie je obchodził http://malyksiazeimy.blogspot.com/ :) Cudownie!! Zdróweczka i radości tylko życzyć :)

    Walka o Miśka hahaha, widzę ten nos na kwintę, kiedy okazało się, że jest więcej chętnych do spacerowania z Miśkiem :)

    I w ogóle piękny jest Szczecin - nawiązując do poprzedniego posta :)

    Bawcie się nadal i korzystajcie, buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa porad beawiorysty, bo przecież bo przecież Misiek to już dorosły pies i ma swoje nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne masz dziewczyny i pieska tez :) Tyle dobrego w tych przykrych doświadczeniach, ze przyjazn się na lata zawiazala :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Super spędziliście dni i chłopaki przystojni jak się patrzy. W takim towarzystwie można szaleć;}bardzo podoba mi się pomysł pizzerii. Atrakcja dla dzieciaczków i rodziców. Jak zwykle wyglądacie dziewczynki prześlicznie. Fajnie są takie spotkania jak Twoje, nie ważne jak często się człowiek widuje. Z niektórymi jest po prostu po drodze i wspólne spotkania są miłe i na wspólnych falach ;}

    OdpowiedzUsuń
  11. A jaką ma chłopak modną urodzinową fryzurę :)
    Ale tak najfajniejszym chłopakiem jest Misiek Wasz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to duzo zdrowka dla solenizanta:-)! Dzieci maja czasrm niespotykana sile do walki o siebie,ktora zaskakuje nas, doroslych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super pomysł na urodziny! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Urodzinki musiały być naprawdę świetne, STO LAT dla małego solenizanta, a tak przy okazji to fajniutki ten wasz psiak :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz widzę taki pomysł urodzinowy. Świetny...Sama bym taką chciała zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Duzo zdrowia dla Solenizanta! Sto lat.

    Fajny pomysl z robieniem pizzy ;)
    U Nas standardowo Starszak urodziny swietowac bedzie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny pomysl z urodzinkami a jeszcze dla kogos kto tak lubi pizze jak ja to juz full pakiet. Sliczne fotki jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mi się spodobał pomysł z pizza dla dzieci:-) Jeszcze trochę i nami też będą mogli robić taka pizzę. Gorące Buziaki dla Was:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, jaki świetny pomysł z urodzinami w pizzerii! i to wszystko naprawdę wymyśliła babcia??? Suuper babcia! Lilcia jaka urocza w tej czerwonej kratce :)) I w ogóle wszystkie ładne jesteście ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!