Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

O minionym tygodniu...

Za nami pierwszy tydzień w przedszkolu. Zbiegł on się prawie w całości z pierwszym tygodniem sierpnia. I w życiu bym nie podejrzewała, że tego lata będziemy mieli jeszcze takie tropiki :) Upalnie, słonecznie, sucho ale... dobrze- w końcu to lato! A to, musi rządzić się swoimi prawami. Chyba to za sprawą tych bardzo dodatnich temperatur, ale ja, która za tą porą roku od dawna nie przepadam, jakoś tego lata wyjątkowo dobrze znoszę wszystkie jej uroki- chyba w głowie mi się już kompletnie poprzestawiało.

No ale, kiedy mogę podziwiać takie widoki, ciężko protestować przeciwko słońcu i letniej gorączce :)












Bez wątpienia lato i jesień, to chyba najwdzięczniejsze pory roku do fotografowania- nic dziwnego, że właśnie wtedy robię najwięcej zdjęć :P

A co poza upałami i robieniem zdjęć? 
Różnie- kwadratowo i podłużnie, jak to się kiedyś mówiło.
Tyle, że u mnie naprawdę różnie, z naciskiem na kiepsko.  

Podobno narzekanie nie jest modne (matko i córko! nawet pod tym względem przez lata byłam niemodna?? jak żyć...), także nie będę publicznie roztrząsać bolączek mego życia :) wspomnę tylko, ku pamięci, że miniony tydzień to także nasza rocznica ślubu... Okrągła, bo dziesiąta. Jako, że bywamy zgodni, przemilczeliśmy ten fakt. Cisza naprawdę nie jest taka zła. Zwłaszcza, kiedy poprzedza ją zbyt wiele słów... A jakie oszczędności. To tak w ramach znajdowania pozytywów w każdej sytuacji...

Z Elizą za to był to całkiem niezły tydzień, choć już w weekend znowu trochę mi się "popsuła"... Trzymam się myśli, że to wciąż jeszcze dziecko i ma prawo do takich, a nie innych zachowań. Zresztą, jak się ostatnio dzięki uprzejmości taty dowiedziałam- większość złych cech odziedziczyła po mnie, muszę więc chyba trochę łaskawiej spojrzeć na córkę, skoro jest moją wierną kopią :) 

No i czas na Lilę...
Lila kontra przedszkole. Aż boję się to napisać, ale jest dobrze. Ba! Super jest, i tyle. Cały tydzień chodziła chętnie, i dziś- po przerwie weekendowej, również podreptała i została z ochotą. Uff, kamień z serca. Chociaż pod tym względem jest mi łatwiej przełknąć te zmiany. Nadal odbieram Ją po obiedzie, czyli chwilę po 12. Z tym, że każdego dnia, staram się być 10-15minut później. Zupę dzieci jedzą o 13.30 i w tym tygodniu, może w czwartek, planuje przetrzymać Ją do tego posiłku... Zobaczymy jak nam to wyjdzie. W piątek Mała trochę dłużej się ze mną żegnała i jakoś bardziej ucieszyła się na mój widok, ale obyło się bez łez. Jej i moich ;) 

W wolnej chwili napiszę trochę więcej o moich przedszkolnych refleksach i obserwacjach. Teraz muszę "uciekać" do ćwiczeń z Miśkiem. Nasz chłopczyk uczy się zostawać sam w domu :) Szczególnie szczęśliwy z tego powodu nie jest, ale na razie, zgodnie z tym co zalecił behawiorysta, wychodzę za drzwi tylko na 2minuty. Dziś przechodzimy poziom wyżej, i zostawię go samego na 5-7minut. To dopiero będzie żałość :) 

A tak się królewicz chowa przed deszczem na działce. No nie lubi chłopak moknąć i tyle.



58 komentarzy:

  1. Oj Marta jak dobrze że coś napisałaś tak smutno bez Was tu:( ale rozumiem upały nie wpływają dobrze na siedzenie na necie każdy powróci na jeśień przy długich wieczorach.....
    Fajnie że przedszkole idzie tak gładko u Was u nas też odpukać w puste( czyli w moją łepetyne)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Aniu- to się u mnie okaże, czy jesienią będę miała czas na siedzenie przy laptopie- różnie może być.
      Z przedszkolem cieszę się niezmiernie, ale mam świadomość, że to dopiero początek, jeszcze może być różnie...
      Buziaki

      Usuń
  2. A oczy Miśka mówią " nie zostawiaj mnie " ... Ehh znam ten wyraz oczu .

    Lilka jest dzielna ! Dobrze , że chociaz Ona nie przysparza kłopotów . Domyślam się , że charakterek po Tatusiu ...

    10 rocznica . Kawał czasu ...
    Oby 11- ta była lepsza ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, potrafią jednym spojrzeniem złapać za serce. A znasz ten wyraz oczu, który mówi: "No podziel się..." :)

      Lila charakterek też ma po mnie, także w swoim czasie i Ona pewnie się nasłucha :) Póki co- ratuje Ją to, że jest mała i słodka...

      11rocznica? To prawie rok jeszcze... Przez rok naprawdę dużo może się zdarzyć...
      Buziaki.

      Usuń
  3. 10 rocznica...my za rok mamy 10 rocznucę bycia razem...ehhh tule lat zmarnowanych.jak pięknie u Was na dzuałce:) a do Zakopanego jak jyž będziesz jechać;) to obowiązkowo musimy się spitkać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Zakopane zawsze jestem chętna :)
      Buziaki

      Usuń
  4. 10 rocznica...my za rok mamy 10 rocznucę bycia razem...ehhh tule lat zmarnowanych.jak pięknie u Was na dzuałce:) a do Zakopanego jak jyž będziesz jechać;) to obowiązkowo musimy się spitkać

    OdpowiedzUsuń
  5. 10 rocznica...my za rok mamy 10 rocznucę bycia razem...ehhh tule lat zmarnowanych.jak pięknie u Was na dzuałce:) a do Zakopanego jak jyž będziesz jechać;) to obowiązkowo musimy się spitkać

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że Lilka ta świetnie sobie radzi! Co do starszej.....dzieci i ich zachowanie to często sinusoida : sa dni lepsze i gorsze :) Oby lepszych zawsze było więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek mamy udany, zobaczymy jak to będzie dalej...
      A dzieci- wiadomo, mają swoje prawa. Choć czasem bywa ciężko.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Brawo dla Lilki :)) U nas też upały, ale ja kocham te letnie tropiki :)
    I mam nadzieję ze te kolejne 10 lat razem spędzicie... razem, rozmawiając ;) W ciszę brnąć łatwiej ale ja wierzę, że dacie radę się dogadać. Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham, to może u mnie za duże słowo, ale jest dobrze :) O dziwo- nie narzekam jak co roku na upały. To już dużo :)
      Zobaczymy co nam jeszcze pisane.
      Buziaki i udanego wypoczynku nad Bałtykiem :*

      Usuń
  8. No to gratulacje z okazji takiej okrągłej rocznicy :) Upały dają popalić chyba każdemu, ja ich nienawidzę, bo nawet z domu wyjść z dziećmi nie mogę, dopiero wieczorem... fajnie że Lilka tak chętnie chodzi do przedszkola, nasz Eryk od września idzie i strasznie jestem ciekawa jak to będzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, my poza przedszkolem, wychodzimy w okolicach 17 najwcześniej. Taka pora roku...
      Będzie dobrze, na pewno!

      Usuń
    2. Aj tam narzekacie! A jakby był deszcz to też niedobrze? Dziewczyny proszę Was!

      Usuń
  9. Ech, my też sanczuana uczymy. Co ważne kiedy ja i Mila wychodzimy bo Kocur jest w pracy, Sancz nie rozrabia. Jak Kocur odprowadza nas np. na pociąg i po 10 minutach wraca do domu - zawsze coś - nasikane, czasem kupa. Masakra. Mówię, że chyba na złość chłopu robi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiek to jest histeryk. Jak wychodzę sama, i nikogo nie ma w domu, to nie piszczy, ani nie wyje. A jak wychodzę z domu, a ktoś jest w środku to wyje tak, jakby najgorsza krzywda mu się działa :)

      Usuń
  10. No cóż, mówi się , że co 7 lat powinno się wprowadzać zmiany w swoim życiu...
    Ja po 7 się rozwiodłam, 7 lat czekałam z drugim dzieckiem, zrobiłam po 7 latach mieszkania- remont (czyli małą rewolucję jak widziałaś) w moim M2. Jedynie pracy nie zmieniam...tak mi dobrze, hehe
    Pisze aby cię pocieszyć bo przecież nic się nie radzi ;P...
    Jesteś silna Marta, wierzę że sobie poradzisz...dzieci DDa dużo zniosą, ale warto zadbać o siebie i swój komfort psychiczny bo zegar tyka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zegar tykający i upływający czas coraz częściej zaprzątają moje myśli. Czas leci, oboje mamy jedno życie. Czy nam go nie żal?
      Pewnie, że dam radę. Nie mam wyjścia.
      Buziaki

      Usuń
  11. Cóż to że Lilka nie płacze teraz, o niczym jeszcze nie świadczy ; lepiej żebyś była na to przygotowana Na razie przedszkole jest nowe i atrakcyjne , u nas kryzys był po 2 tyg, U córki koleżanki- po 2 miesiacach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brytuisiu, oczywiście masz rację. Nasza Eliza taki poważny kryzys miała w drugim roku chodzenia do przedszkola. Wiem, wiem- wszystko jeszcze może się zdarzyć. Póki co- jednak cieszę się, że początek mamy udany :)
      Pozdrawiam i dziękuję za słowa o działce.

      Usuń
  12. Dobrze że Lulka póki co bezboleśnie znosi przedszkole, oby ta chwila trwała;}. Szkoda że tak nijako ułożyła się Wam rocznica. Twój chłop powinien Cię na łapkach nosić za taką fajną rodzinkę. Ale mądrować mi łatwo a znaleźć się w danej sytuacji to insza inszość..
    Trzymam kciuki żeby teraz były dobre słowa u Was.
    Jak to jest że córki podobno dostają w spadku swoje wady po mamusi. Dziwne...;}.
    Wasza psinka śliczna, ten pyszczek taki do kochania;}
    Ogród prześliczny. Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, rodzinka rodzinką, ale jak widać- do idealnej żony wiele mi brakuje.
      A dzieci? No cóż- moje to co dobre odziedziczyły po tacie, a że równowaga musi być... Sama rozumiesz :)
      Oj tak- Miśka tylko kochać, głaskać i brać na dwór :)

      Usuń
  13. Super :) My też dziś miałyśmy swój pierwszy raz w przedszkolu, na razie z nami. Ostatni tydzień sierpnia będzie dwugodzinny, a od września na cały dzień o.O Też się zastanawiam, co to będzie :) Aż się boję, co to będzie z moimi dziećmi, kiedy będą w wieku Elizy, albo i później o.O :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajnie. Dobrze będzie Werka, na pewno. Zosia to odważna dziewczynka. A dzieci- no cóż, każde jest inne, ale każde jest wyjątkowe. Mam nadzieję, że u mnie wszystko się jednak z Elizą ułoży na plus.
      Buziaki

      Usuń
  14. No to tydzień samodzielnośćci u Was, dla Lilci i Miśka piątka no a dla starych to jakby trochę mniej, bo taka okrągła rocznica a wy sfochowani, no ale w sumie to racja że lepiej w ciszy niż powiedxieć o jedno słowo za dużo. Wszystko mija, ten stan też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych słów z kategorii "za dużo" to padło przed rocznicą całkiem sporo, także efekt taki, a nie inny. No cóż, jak to mawia mój mąż: życie.
      Buziaki

      Usuń
  15. Lilcia super, dzielna dziewczynka z niej ;) a piesio jest uroczy i wierze ze te ćwiczenia mu pomogą tylko go nie przeciazaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawkuje mu emocje :) Inaczej mógłby się zbuntować :)
      Buziaki

      Usuń
  16. Mimo wszystko, gratulacje z okazji rocznicy!
    Piękne zdjęcia, zwłaszcza to Miśka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Isa.
      Misiek to wdzięczny model do fotografowania, aczkolwiek aparatu też się boi, także staram się go nie stresować.
      Buziaki

      Usuń
  17. Patrzac na mine Miska na ostatnim zdjeciu, dziwie sie, ze masz serce zostawic go nawet na 2 minuty! :D Nasza Majizda sama wyczuwa, kiedy za chwile wychodzimy, wchodzi do swojej klatki i daje sie grzecznie zamknac. No, ale Misiek jest pieskiem po przejsciach, juz raz byl porzucony, wiec nic dziwnego, ze mu trudniej. Ale przyzwyczai sie! :)

    Piekny kolor ma Twoja hortensja! Ja mam zwykla, najzwyklejsza, a z racji kwasnej gleby, kwitnie na niebiesko, zreszta pokazywalam zdjecia. :) A laweczka pod jablonka wyglada bajkowo! :)

    Nadal trzymam kciuki, zeby Lila juz caly czas tak chetnie chodzila do przedszkola. To prawda, ze rownie to z dziecmi bywa, jedne maja kryzys od poczatku, inne po kilku dniach/ tygodniach. Ale jeszcze inne nie maja kryzysu w ogole i tego sie trzymajmy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiek nie ma wyjścia- musi się przyzwyczaić, choć żałuje, że nie zaczęliśmy zostawiać go od pierwszego dnia. To był jednak błąd- całe 2miesiące ktoś zawsze z nim był.
      O tych klatkach czytałam, wiem, że ludzie zostawiają w nich psy pełne energii, że tak powiem :) No i na pewno pies, który nauczony był tego od małego, traktuje taką klatkę jako coś normalnego. U nas nawet nie byłoby gdzie jej postawić pewnie :)

      Co do hortensji, to podobno im kwaśniejsza gleba, tym intensywniejszy kolor. Moja niby jest czerwona, ale w rzeczywistości to taki ciemny róż raczej.
      Oj, pięknie byłoby bez kryzysu :) A co tam w sprawie przedszkola Bi?

      Usuń
  18. taka cicha rocznica hmmm...
    super że z przedszkolem idzie gładko :)
    Pieski są mądre więc i ten w końcu skuma o co loto :)
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy i taką rocznicę, kiedy razem nie mieszkaliśmy już... No cóż, bywa różnie.
      Mam nadzieję, że Misiek skuma, mocno na to liczę :)
      Dzięki!

      Usuń
  19. Ja lubię lato i ciepło, ale ostatnie dni dają się we znaki. Nawet w tej chwili, mimo późnej pory, nie ma czym oddychać.
    Dobrze, że masz taką odskocznię od codzienności. Wymaga sporo pracy, ale efekty naprawdę piękne. Nas też wciągnęło "grzebanie w ziemi". Jak stryj wróci nie pozna podwórka. Z przyjemnością posadziłabym coś, żeby już na wiosnę cieszyło oko, ale nie mam pojęcia, jak się za to zabrać. Muszę zgłębić temat :)
    Bardzo mi przykro z powodu rocznicy. Mam nadzieję, że uda Wam się odnaleźć.
    Lila - zuch przedszkolak. Oby tak dalej.
    Wychodzenie za drzwi jeszcze nie tak dawno przerabiałam z Synkiem. Hi, hi...
    Misiek cud malina.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam właśnie za sobą taką noc- nie było czym oddychać i b.długo nie mogłam usnąć :(
      Masz rację- działka to prawdziwa odskocznia, ale ostatnio- i ona cieszy mnie coraz mniej. Aż dziwne, bo podobno to ja ją (tylko) chciałam...
      Co do grzebania w ziemi i sadzenia, to odezwę się na maila, może coś Ci podpowiem :)
      Misiek w niektórych tematach to jak dziecko :)
      Buziaki

      Usuń
  20. Ale pięknie zakwitła lilia! A widzę masz też tygrysówki?Ja mam czerwone i żółte na tej rabacie rocznej. Możemy się też wymienić na nie?
    Co do rocznicy to u Nas jest to samo. Jakbym mu nie przypomniała to by pewnie zapomniał. I my dopiero cztery przeżyliśmy a żadna nie była taka jaką bym sobie marzyła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tygrysówki? A które to kwiatki, bo tak po nazwach to ja się nie orientuję :)
      Marcin pamięta doskonale, ale co z tego- skoro oboje pewnie chcielibyśmy zapomnieć o tym dniu.

      Usuń
    2. No te biało różowe? Chyba że to mieczyki czy inne ustrojstwo?
      Martuś jakbyś była tak miła i mi podesłała też cebulkę tej białej lili? Moja albo wyginęła albo nie wiem co? W ogóle to jakoś w tym roku kupiłam sporo kwiatów a dużo w ogóle nie urosło. Albo zmarzły albo zgniły? Może jakieś choroby. Aż jestem zawiedziona,


      Co do tego dnia rocznicy to weź już tak nie gadaj. Nie możesz mówić, że chciałabyś zapomnieć o tym dniu. To był Twój ślub-najpiękniejszy dzień w życiu. No przynajmniej dla mnie. I chociaż teraz nie jest kolorowo to wtedy , w tamtej chwili na pewno byłaś szczęśliwa i zakochana.
      Ja tam bym się tak od razu nie poddawała. Może pogadaj z tym swoim chłopem? No chyba, że go już nie kochasz i Ci nie zależy?
      Buźka!
      Głowa do góry!

      Usuń
    3. Te biało- różowe te mieczyki- z pięciu, które wsadziłam wyszły dwa, wyślę Ci cebulki razem z tymi czerwonymi, opiszę Ci, które są które. U mnie z mieczykami w tym roku tragedia, ale to już drugi rok z rzędu- najwyraźniej nie w każdym miejscu mogę je wsadzać, Białe lilie też wyślę, jasne. Ja je mam chyba od Ciebie, prawda? Tylko napisz, kiedy wykopać cebulę- jak opadną płatki uciąć ją nisko i tak zapakować? Odezwę się u Ciebie na blogu, bo nie wiem, czy odpisałaś coś o tej trzmielinie. Buziaki

      Usuń
  21. my "dotrwaliśmy" jedynie do 7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, bo to chyba nie chodzi o to, żeby dotrwać, tylko być w tym trwaniu razem szczęśliwym... Przykro mi, ale wiem, że tak jest naprawdę czasami lepiej. Nie ma sensu ciągnąć na siłę czegoś, z czego wiesz, że już nic nie będzie. Pomijając fakt, że szkoda życia, to zwyczajnie szkoda zdrowia. Takie szarpanie się jest naprawdę wyczerpujące.

      Usuń
    2. Wlasnie najgorsze jest to, że wcale nie chodzi o to żeby wytrwać . Wytrwać mozna i do 30 rocznicy ślubu . Żyć obok do 50- tej ...
      Tylko czy w dniu ślubu chcięlismy żyć obok ?

      Mozna też trwać dla Dzieci .
      Pytanie tylko czy to jest rozwiazanie ?

      Nie jestem zwolennikiem rozwodów ( wbrew pozorom ) . Ale tez wiem , że czasem trzeba podjąć męską decyzję . Bo zycie jest krótkie .
      A z drugiej strony wychodzę z założenia , że jak jeszcze jest co ratować - nalezy spróbować .
      I z doświadczenia wiem , że łatwiej jest podjąć decyzje o ślubie niż o rozwodzie ... Zwłaszcza kiedy są Dzieci ...


      Myślę o Was ciepło . I życzę Wam mocno , aby się jednak poukładało

      Usuń
  22. Modle się aby mój Misisiek tez tak dobrze zniósł przedszkole. Normalnie aż zazdroszczę hehe I nie martw się u nas tez rocznica tyle, że 6 minęła na ciszy. Bywa.
    Co do Misiak no terierki to takie specyficzne pieski o wielkich wymaganiac szczególnie te przygarnięte i skrzywdzone. Nasz Fado pierwsze noce spał z nami w łóżko bo nie szło go wygonić bo wył. Na szczęście zadowalało go miejsce w nogach hehe Małymi kroczkami.Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, bywa. Na rocznicach na szczęście świat się nie kończy :)
      Wiesz, my pochodzenia Miśka to ta do końca nie jesteśmy pewni- być może ma w sobie coś z teriera (choćby jego zachowanie w lesie o tym świadczy), ale ile tego teriera w nim, to już ciężko powiedzieć :) W każdym razie z racji skrzywdzenia jest wymagający- to fakt. I też bardzo szybko wskoczył nam do łóżek, i też na szczęście tylko w nogi :)

      Usuń
  23. Moja Droga! Nie przywiązujmy takiej wagi do rocznic! Czy nie ważniejsza jest fajna codzienność od fajerwerków raz na rok? i naprawdę nie ma obowiązku na komendę świętować...a w życiu- raz słońce, raz deszcz.. ( wiem, co mówię- nam minłęły właśnie 33 lata razem...i nie zawsze rocznice były obchodzone, ale na co dzien - fajnie, nie żałujemy)...zazdroszczę Lilki_ wiesz, co przezywałam odrywając małe łapki od siatki otaczajacej przedszkole, bo Julka za boga nie chciała tam wejsc, a ja musiałam na czas do pracy...brrrrrr... ale i to minłęło:) Trzymaj sie...Zakopane we wrezśniu-cudne! Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu! Oczywiście masz rację. Nie chodzi o to, żeby raz w roku przez jeden dzień były fajerwerki. Tyle, że u nas na co dzień, to aż tak fajnie nie jest. I oczywiście, przez te 10lat zdążyłam się już przekonać, że bywa różnie, i nie zawsze świeci słońce. Tak, tak jest i to jest normalne. Widzisz, nie za bardzo chciałam się rozpisywać o tej rocznicy, o moich refleksjach, i nadal nie bardzo chcę, także nie będę drążyła tematu. Przykre jest tylko, kiedy po 10latach ludzie nie mają sobie nic dobrego do powiedzenia. To raczej nie jest powód ani do dumy, ani do szczęścia.

      Co do Lilki, to fakt- na razie idzie gładko, ale gdzieś tam z tyłu głowy mam myśl, że jeszcze kryzys, czy załamanie mogą przyjść. Nie wiem, na ile Ona rozumie, że to przedszkole to już teraz będzie tak codziennie :) Może traktuje je jako chwilową atrakcję. Eliza w drugim roku chodzenia potrafiła pół godziny wisieć na mojej nodze- przy zerowej reakcji pani, i naprawdę wiem co to znaczy... Ciężko jest, A pewnie, kiedy "goni" się do pracy to już w ogóle.

      Zakopane we wrześniu... Na pewno jest piękne. Mam jednak poważne obawy, czy będzie dane mi je w tym roku, o tej porze zobaczyć. Po numerze małżonka z zeszłego roku, jestem przygotowana, na kolejną "szopkę". Tym bardziej, że teraz ma pretekst i sposobność.

      Usuń
    2. Ach, no i pozdrawiam i dziękuję za mądre słowa.

      Usuń
    3. Kochana, nie takie te słowa mądre, ale prawdziwe i z serca:) Czasem bywa gorzej, ale po burzy wychodzi słońce...zazwyczaj?Buziaki!

      Usuń
  24. Dawno mnie tu u Ciebie nie było, a tu takie zmiany! :)
    Lilcia już w przedszkolu??? SUPER! :D
    Oby już zawsze chodziła i wracała z niego z wielkim uśmiechem na buźce :)
    Buziaki i powodzenia :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kochana, jak milo Cie widziec :)
      Martus, zycze Ci tego co sobie sama bys zyczyla z okazji tak symbolicznej rocznicy... ja po 10 latach sie rozwiodlam, teraz mamy juz 11 lat i jest pieknie.. nie wazne ile, wazne z kim!

      Dzielna Lilcia, oby tak dalej :)
      Przepiekny ogrod rozkwitl i w tym taki blagalny Misiek - super :)

      Usuń
    2. Zmiany, zmiany Moniś. A tych zmian się szykuje coraz więcej.
      Dzięki Iwonko. Wszystko racja.
      Ściskam Was Dziewczyny.

      Usuń
  25. Skoro o rocznicy nie chcesz się rozpisywać to i ja dyplomatycznie pominę tą część Twojego postu milczeniem ;)

    Kochana, z Lilci to zuch dziewczyna! Trzymam kciuki by kryzys w ogóle nie przyszedł.

    A Misiek.. No cóż, za niego też trzymam kciuki :D bo fajny z niego psiak, ale jak to pewna mądra piosenka mówi - too much love will kill you czyli na każdy związek dobrze wpływają drobne rozłąki i oby były one Wam dane!

    OdpowiedzUsuń
  26. Przepiękne te lilie, uwielbiam te kwiaty :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jaka śliczna jabłonka, marzy mi się taka ławeczka i sad.
    Z Lilki to dzielna dziewczyna i tyle, tylko się cieszyć, że przedszkole jej się podoba. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  28. Martus dziękuję za odwiedziny, u ciebie bywam, czytam, ale nie komentuje....obiecuję że sie poprawię
    sedeczności
    leptir

    http://leptir-visanna7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!