Mama2c

Mama2c

sobota, 22 sierpnia 2015

Plan był taki...

Minęły już trzy tygodnie przedszkolnej edukacji mojej młodszej córki.
Córci, córeńki...
I wiecie co Wam powiem, Mamy? Nie bójcie się. Nie obiecam Wam, że Wasze dziecko nie będzie płakać. Nie obiecam Wam także, że nie będzie co rano czepiało się Waszej nogi, ewentualnie ogrodzenia/siatki czy czegoś tam innego. Nie dam Wam słowa, że nie zbojkotuje posiłków. Nie poręczę głową, że nigdy nie usłyszycie: "Nie chcę TAM iść". Jednak jedno mogę Wam obiecać- przedszkole zmęczy Wam dziecko. Tak, tak- zmęczy. Przeczołga, wypruje z sił. Przez te trzy tygodnie ani razu nie usypiałam Lilki dłużej niż pięć minut. Czujecie to? P-I-Ę-Ć minut.

I mimo, że tego po Lilce nie widać, to tak- Ona jest po przedszkolu zmęczona. Jako, że ten post ma być taki pół żartem, pół serio, to daruję sobie wywody na temat wielkich emocji targających małym człowiekiem, i przejdę do części pisanej żartem.

Jak pewnie wiecie, bo myślę, że macie tak samo, a jeśli nie macie, to przynajmniej wiedzcie, że ja tak mam- człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. I kiedy dziś rano piłam kawę, a w tle co rusz słychać było: "Mamooooo...", to wierzcie- zatęskniłam za poniedziałkiem :) Podobnie rzecz ma się z usypianiem i co najważniejsze- porą, kiedy oddam to młodsze pod opiekę Morfeuszowi. Starsze nadal z Babcią, więc niech Ona decyduje do której chce być na posterunku :)

I właśnie dziś rano mnie olśniło- jeśli chcę położyć Lilę jak zawsze, to chciał nie chciał- muszę Ją wcześniej zmęczyć. Na szczęście mama swoje sposoby ma, i mamy tu taką sprawdzoną atrakcję, która na bank dziecko pokona. Nic wielkiego, żebyście sobie przypadkiem nie wyobrażały nie wiadomo czego ;) Ot- atrakcja pt. "Lila idziemy na pociągi". A, żeby oczom małego człowieka ukazały się pociągi, trzeba iść do lasu, minąć kościół i jeszcze "kawałek" przejść. Nie, nie- dla dorosłego to żadna odległość, no ale nie zapominajmy, że chcemy zmęczyć niespełna trzylatkę :) Męczy się przy okazji także pies, no ale ten to już na własne życzenie: najpierw biegnie taki z 20metrów w przód, potem odbija w bok, następnie w drugi, żeby cofnąć się ze 30metrów, bo ot, nagle poczuł coś interesującego...

O 19 Lila je kolacje, więc o 17 oznajmiam, że wycieczka nas czeka :) Nieświadoma celu tych wypraw Mała zawsze cieszy się jak potłuczona na taką eskapadę. Misiek też, ale on z kolei każdą wyprawę do lasu traktuje jako nadzieję, że tym razem już na pewno złapie tego zająca... No niech mu będzie. Może kiedyś :)

Pierwsze "na co mi to było" przeżywam przy kościele. Ślub... Jasna cholera, u nas w parafii są może trzy śluby w roku, i akurat dzisiaj musiał być jeden z nich! Nie, nie- ja tam śluby uwielbiam. Tylko nie wtedy, kiedy moje młodsze dziecko chce być "pasazerem tego autokaru mamusiu"... Jakoś Jej wytłumaczyłam, że nie dzisiaj... idziemy więc dalej. Już, już mam Miśka spuścić ze smyczy, kiedy widzę tuż przed skrętem "na pociągi" jakąś wyjątkowo podejrzaną grupkę młodzieży płci męskiej... I nie, nie- gdzież ja tam bym się bała, no ale jakoś tak- nieswojo mi się zrobiło na myśl, żeby tam do nich podejść. Co prawda byłyśmy z psem, który poza genami myśliwskimi przejawia jeszcze wiele innych cech- o, choćby psa stróżującego. A przekonują się o tym wszyscy, którzy mijają naszą działkę. Jedna pani to się nawet tak głośno przekonała, że loda z ręki wypuściła... Próbowałam Miśka tłumaczyć, że jego teren, że stado, no że nas tak wariat pilnuje, ale pan, który szedł z tą panią zaczął coś po łacinie mówić- niewiele zrozumiałam, a że poliglotka ze mnie żadna, to się zwyczajnie wycofałam. No w każdym razie- w głowie znów powtarzam: "na co mi ta było" oraz "co teraz, co teraz", bo przecież pociągi dziecku obiecałam, a Ona nie wie, że chodzić w celu zmęczenia, to możemy wszędzie, więc będzie jęczeć o te pociągi i jęczeć.

No nic- matka spietrała. Odbiłam z watahą w lewo zamiast w prawo i poszliśmy okrężną drogą... Okrężną, czyli dziecko będzie już nie tylko zmęczone, ale zmordowane normalnie. Na bank uśnie mi przy kolacji. Albo w kąpieli. Żebym tylko psa nie musiała reanimować.

W końcu- pociągi zaliczone. Nawet udało się trzy zobaczyć. Bo wiedzieć musicie, że czasami żaden nie przejeżdża i wtedy jest dopiero problem... Idziemy do domu. Lila co chwilę podpytuje czy mam siłę, ale wiedząc po co pyta, uparcie twierdzę, że a skąd. Niesienie dziecka na rękach mija się z celem tej wyprawy :)

Wchodzimy do mieszkania. Pies kładzie się prawie w drzwiach, czyli daleko od swojego ulubionego miejsca, ale nie musi nic mówić- też mi łapy nogi do tyłka wchodzą. Godzina 18.50, czyli myjemy rączki i robimy kolacje. I właśnie przy myciu rąk, kiedy w głowie oddaję się bezwstydnym myślom, jakie mnie błogie chwile czekają od 20, Lila mówi: "Mamusiu nie podlałam swojego kwiatka rano, musimy iść na działkę".

Jaki z tego wniosek? Wykończyłam psa. A wcale nie było takiej potrzeby. Bo nie dość, że myśliwski, nie dość, że stróżujący, to w domu prawdziwy kanapowiec- uwali się to, i tylko go głaszcz. Zmęczony, czy nie, Misiek poleżeć sobie lubi :)

Wczoraj Marcin pojechał do Zakopanego, do Elizy. Wrócą w poniedziałek i będziemy w komplecie. Już czekam na te oscypki :)




20 komentarzy:

  1. Z tymi dziećmi to tak jest. Ja nie raz padam szybciej jak Jaś. W sensie, mnie zmęczy dzień, a on to o 21 czasem nie chce iść spać. I wtedy najgorsze jak taki przemęczony. I trzeba wykąpać. To ryk na całego.
    Ostatnio go nie kładę w dzień, no chyba że gdzieś jedziemy. Bo wtedy zasypia w aucie. I jak go tak nie położę, nie zregeneruje sił- to o 20 mam już śpiące dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i kto by pomyślał, że przedszkole tak męczy .
    Lila to jednak obowiązkowa Dziewczynka - o kwiatuszku pamięta :-)

    Oscypki - pychotka . Zwłaszcza grillowane z żurawiną !
    Mam nadzieje , że wkrotce sprawdzisz jak się komponują z górskim powietrzem ...

    OdpowiedzUsuń
  3. hihih :)
    Widzę, że Misiek jak Sanczez :)
    A co do zmęczenia dziecka, ja czasem biorę na trampolinę do sąsiada :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Misiek jest super! :D Czasem właśnie tak bywa. Najważniejsze, że cel był, pociągi też :)
    ;* Lilka jest świetna ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Oscypek...ostatnio jadlam 4 lata temu.nie bym byla fanka,ale jak jestesmy wnZakopanem i zawsze raz ixziemy na targ pod Gubalowka to musze kupic 2rzeczy- szkatułke drewniana i oscypka:-)

    Uff, u nas za tydzien przedszkole, tez mam nadxieje,ze cojak co ale bodzce i atrakcje bedie mial zapewnione. Bo osatnio mam niewiele sil i przezto wyrzuty sumienia,ze moze go troche zaniedbalam... w sensie,ze nie daje mu rozrywek,nie wyjde na plac zabaw,czy nie usiade na podlodze.no coz, 38tc,w pasie 120 cm:-)

    Misiek rządzi:-) biedna pani z lodem,a wiesz ja ją rozumiem,sama przyznam,ze psow sie boje,a jak juz jakis mnie obszczeka to koniec..:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko jakie ja mam tu zaleglosci...... Wstyd normalnie kajam sie ogromnie. A co do zmeczenia dzieci u nas nawet przedszkole nie pomaga taki mi sie model trafil......

    OdpowiedzUsuń
  7. Moi chlopcy takze wracaja wykonczeni. I dobrze, bo wtedy mam z Mezem dluuzszy wieczor tylko dla Nas dwoje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja i tak się boje lddswac Michała do przedszkola Michaś jedyny w swoim rodzaju. Boję się jak to będzie przy jego dziko k trudnym do ujarzmienia charakterku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj chyba każdy rodzic czeka na ten.cudowny czas gdy dzieci zasną:p

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj chyba każdy rodzic czeka na ten.cudowny czas gdy dzieci zasną:p

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj chyba każdy rodzic czeka na ten.cudowny czas gdy dzieci zasną:p

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas już za tydzień się zacznie powrót do ... normalności ;) Czyli poukładanego dnia bo teraz to ciężko z tym. A przedszkole bardzo w tym pomaga. U nas będzie debiut młodszej w przedszkolu i także mam nadzieję, że choć trochę ją "zmęczy" podobnie jak starszą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj Ty mamusiu niedobra taki niecny plan na wymęczenie córeczki;}}}}. Ja też tak robię i o godzinie 20 cisza, spokój. A już nie mówię o przedszkolu po którym moje dzieciątko kochane pada o 18 30. Dziś Twoja starsza gwiazdeczka wraca więc pięknego powitalnego dnia no i przepysznych oscypków;}

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale się uśmiałam - zwłaszcza, że mamy bardzo podobne sposoby na zmęczenie naszych pociech (tylko Bąblowi wystarczy zdecydowanie krótsza droga do pokonania, by wreszcie paść ;) i też nie zawsze mi się to udaje tak, jak sobie zaplanowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobre uśmiałam się . Jak Elizka stęskniona? Oscypki jak smakują?
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. Mniam, mniam, oscypki... Tesciowie przywiezli w lutym, ale teraz mamy prawie wrzesien i juz sie troche stesknilam. Za oscypkami, nie tesciami, zeby bylo jasne. :D

    No i co, wracalyscie na dzialke podlac kwiatka? :) Swoja droga, to dzieci sa nie do zmordowania (no moze przedszkole daje rade, jak piszesz). Tu Lilcia chce zeby ja poniesc, a za chwile gotowa jest maszerowac na dzialke. :) Moje Potwory tez padna ze zmeczenia, wydaje sie, ze nic ich nie ruszy przynajmniej przez godzine (mnie napewno by nie ruszylo), a oni po 5 min. zrywaja sie gotowi do dalszych szalenstw! ;) Ale u nas to samo tyczy sie psa, Maya to w ogole jest NIE do zameczenia...

    Ciekawe czy mi przedszkole tak samo wymorduje Bi? I jak ja polacze wymeczonego przedszkolaka, z pelnym energii niespelna trzylatkiem? Chyba ze Bi po prostu padnie i nie bedzie zwazac na gadajacego i spiewajacego w tle brata... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie taki diabeł straszny;)
    A my od dziś mamy nianię "na adaptacji". Źle to znoszę. Oj, źle.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hehhe, czyli mama sama się schwaciła :D Kurde, coś w tym jest, bo ilekroć zabieram się za wymęczenie Laury wszystko kończy się na tym, że ja przysypiam na łóżku, a ona po mnie skacze :-]

    OdpowiedzUsuń
  19. ajaja, oscypki :) Ty to zawsze umiesz smaku narobic, uduszę zobaczysz ;)

    Uśmiałam się czytając tego posta, Cudowna Lila, rozbroiła mnie, kochane obowiązkowe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ajaja, oscypki :) Ty to zawsze umiesz smaku narobic, uduszę zobaczysz ;)

    Uśmiałam się czytając tego posta, Cudowna Lila, rozbroiła mnie, kochane obowiązkowe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!