Mama2c

Mama2c

piątek, 28 sierpnia 2015

W bólach, ale napiszę...

... czyli ten nieszczęsny, zaległy post komunijny :)
Dlaczego tak niechętnie? Tak bez zapału, ociągając się ile wlezie? I to o tak ważnym dniu w życiu naszego dziecka i naszym? Ano niestety- nie wszystko poszło tak, jak to sobie wyobrażaliśmy, nie wszystko wyszło tak, jak miało wyjść... Marnie pociesza mnie fakt, że to nie my nawaliliśmy, bo cóż z tego?

"Przyjęcie" po Komunii zdecydowaliśmy się zrobić w lokalu- z różnych względów. Rozsądniej byłoby w naszej sytuacji w domu, bo nikt mnie nie przekona, że to na jedno wychodzi. Pewnie- jeśli będziemy robić pięć sałatek, trzy alternatywne zupy, i tyleż samo zestawów drugiego dania, to wyjdzie nam kwota podobna do tej w lokalu- plus własna praca i niemożność posadzenia szanownej pupy wraz z gośćmi. U nas przeważył rozsądek w kwestii powierzchni. Może nie mamy małego mieszkania, ale nasi goście mają razem dużo dzieci :) Rozumiecie? Te dzieci, to oprócz 9letniej Elizy i 10letniego Dawida, same przedszkolaki. Nie byłam gotowana na ten tajfun po mieszkaniu- ani fizycznie, ani psychicznie.

Salę wybraliśmy stosunkowo blisko nas, choć można było jeszcze bliżej, ale tamta, która miała idealną lokalizację, rezerwowana jest na dwa lata wcześniej. I nie- nie żartuję.
W związku z tym, że tam, gdzie dokonaliśmy rezerwacji, byliśmy pierwsi (właściciele mają trzy sale w jednym pomieszczeniu) dostaliśmy Ich największą salę, i dobrze się stało :) Zwłaszcza, przy tej ilości dzieci, które okazały się dość niesforne.

Jeśli chodzi o menu, to dostaliśmy trzy zestawy do wyboru- różniły się oczywiście ceną, i tym, co w tej cenie było zawarte. Jako, że chcieliśmy posiedzieć z naszymi gośćmi dłużej (salę mieliśmy zarezerwowaną do 19) zdecydowaliśmy się na opcję obiad plus zimne przystawki, tort, ciasta, napoje zimne i gorące. Co jedliśmy to Was pewnie nie interesuje, a i ja nie mam potrzeby o tym pisać- choć i tak obszerne relacje widywałam :) No i cóż- tu się pojawia pierwsze "ale", bo gdybyśmy wiedzieli, jak zachowają się nasi goście, to byśmy zaserwowali Im tylko obiad... Na tylu osobach plus dzieciach zawsze to byłaby jakaś oszczędność i może obyłoby się bez tego niesmaku, który czuję do dziś.

Błąd na pewno popełniła także obsługa, i jestem szczerze zdumiona takim "zagraniem", ponieważ wiem, że takie imprezy robią od dawna, także moje zaskoczenie jest tym większe. Otóż wszystkie zimne przystawki kelnerki przyniosły natychmiast po obiedzie. Bez żadnej przerwy na spacer, kawę, ciasto... Na chwilę oddechu, rozmowę. Na chwilę na to, żeby to nasze dziecko mogło dłużej nacieszyć się tym swoim dniem.

I cóż mam napisać- goście zjedli obiad, zjedli przystawki, tort i inne ciast i... pojechali do domu. Smutne jest to, że na sali byliśmy dobrze po 12, a już chwilę po 15 chrzestna Elizy z rodziną opuściła imprezę. No nie powiem- zawiodłam się trochę. Dla niektórych był to sygnał, że już można wychodzić, i tak się impreza powoli skończyła.

Na szczęście byli i tacy, którzy na tę okoliczność zarezerwowali sobie więcej czasu, dlatego przenieśliśmy się do domu i tam przy kawie i cieście posiedzieliśmy jeszcze z dobre dwie godziny.

Temat prezentów przemilczę, bo... Tak, tak- wszyscy wiemy, że to nie o to w tym dniu chodzi. Uważam dokładnie tak samo, ale... W naszej rodzinie prezenty się daje. Taki zwyczaj. I o prezentach jakie dostała Eliza mogłabym pisać długo, ale zwyczajnie szkoda mi nerwów.
Na wysokości zadania jak zwykle stanęła Babcia. A ja? Ja może mało po katolicku, ale w swoim czasie zamierzam działać wobec powiedzenia: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". I wszystko na temat prezentów :)

Mam tylko nadzieję, że dla Elizy mimo moich odczuć i spostrzeżeń to był wielki i ważny dzień. Bo chyba o to w tym wszystkim chodzi.

Zdjęć wrzucam niewiele- niech niektórzy goście pozostaną anonimowi. Trochę widoku na salę mam nadzieję jest. O, i właśnie- dzieci na sali zostały puszczone praktycznie samopas, a ja byłam wiecznie upominana przez panie z obsługi, żeby rodzice bardziej interesowali się tym, co robią ich dzieci. I pomyśleć, że tym tak wspaniale wychowywanym (nie, nie- to nie o moich :p) ciężko było zrozumieć, że nie mogą skakać po kanapach... Moje oczywiście też skakały, ale po pierwszej uwadze jakoś dotarło, że nie wolno. Do niektórych niestety nie.












Ufff, przebrnęłam przez to :)

31 komentarzy:

  1. Dziewczyny wyglądałyście baaardzo apetycznie (zwłaszcza Ty ;-),no i fryzura Elizy-mistrzostwo! sama czesałaś?mnie ta uroczystość czeka za 2 lata i nie wiem jak ja to "zniese"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja apetycznie?? O rany, rumienię się, ale Ania... Ty trzeźwa jesteś :P
      Co do fryzury, to nie nie- skąd... Ja nie powinnam Jej nawet w kitkę czesać, taki mam do tego dar :)
      Zniesiesz, zniesiesz... Ale nie ukrywam, że cieszę się, że mamy to za sobą. A Lila... Hm, co do Lili to jeszcze nie wiadomo :)

      Usuń
  2. A wiec jwdnakzawsze mowię ze wygoda na pewno ale finansowo lokal a impreza w domu to duża róźnica.ja znając skąostwo swojej rodziny pewnie też temat bym przemilczala ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to może nawet nie skąpstwo. Nawet nie wiem jak to nazwać. Nie chcę tu za dużo pisać, bo pewnie te osoby by sobie tego nie życzyły, zresztą- to nie temat na otwartego bloga.

      Usuń
  3. A wiec jwdnakzawsze mowię ze wygoda na pewno ale finansowo lokal a impreza w domu to duża róźnica.ja znając skąostwo swojej rodziny pewnie też temat bym przemilczala ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna Eliza miała fryzurę, taką bardzo dziewczęca i naturalna A z rodziną wiadomo jak się wychodzi najlepiej ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też się bardzo podobała, niestety żywe kwiatki, które miały robić efekt "wow"zupełnie się nie sprawdziły. No cóż- już wiem na przyszłość :)
      A rodzina... No bywa różnie, mam nadzieję, że jednak nie wszędzie tak jest.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pięknie wyglądałyście :) Twojego męża zdaje się pierwszy raz widzę, przystojny pan ;) A zachowanie gości ciężko skomentować, ale masz rację, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, teraz to mi się mąż dopiero zawstydzi :p
      Kubańczykom? Pierwszy raz słyszę, ale dobre :)

      Usuń
  6. Ciekawe czy te panie z obsługi mają w domu takie idealne dzieci :) Cała rodzinka wyglądała super! Tort Elizy śliczny i podejrzewam , że smakował tak samo dobrze jak wyglądał! Co do prezentów-masz rację. "jak Kuba....." Chrzestny mojej córki nie ma bladego pojęcia o byciu chrzestnym i nie myślę tu tylko o kwestii prezentów....Jednak moja cierpliwość zostanie wynagrodzona, gdyż na dniach sam spodziewa się dziecka, a przekonana jestem, że mój mąż zostanie chrzestnym....nie żebym mściwa była, ale odwdzięczę się za te nieprzydatne duperele, które dostawała moja Iza :))) Typu dziurkacz na gwiazdkę za 7zł, albo książka dla nastolatków którą jej podarował, gdy miała lat 3 lub 4!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do upominania za zachowanie dzieci, to ja się akurat tym paniom nie dziwię- pewnie to nie było Ich widzi mi się, a odgórne wytyczne właścicieli, czego dzieci nie mogą robić. Tutaj to uważam, że rodzice dali ciała.
      Tort był pyszny, braliśmy go ze sprawdzonej cukierni.
      O tak, też znam takie prezenty :) I czasami ręce opadają. Czasami myślę sobie, że lepiej gdyby nic dziecku nie dali, niż mają na wybór prezentu nie poświęcić nawet minuty zastanowienia się, czy ten prezent będzie trafiony...

      Usuń
  7. Przepięknie wyglądacie na zdjęciach- wszystkie 3 kobietki. Cholerka przykro że goście w tak ekspresowym tempie uświetnili dzień Elizki. Przyjęcie to nie samo napełnienie brzuchów i można spadać do domu. No ale widocznie nie wszyscy o tym wiedzą. Faktycznie może nieświadomie ale personel pogonił gości tak szybkim podawaniem jedzonka.
    Ja też wiem że nie są w tym dniu najważniejsze prezenty ale mimo to wiem też że dzieciaki czekają na nie. Mam nadzieję że mimo tych niedociągnięć był to piękny dzień dla Twojej ślicznej córci.
    Z moich wspominek przyjęciowych - mam jedną niemiłą . Personel chciał sobie zaadoptować nasze zapłacone żarełko i musieliśmy mocno panią odpowiedzialną za imprezę naciskać o spakowanie. Była bardzo nieszczęśliwa;}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to dokładnie wyglądało tak, jakby przyszli się tylko nażreć- brzydko mówiąc, ale wiem, że nie- to nie ten typ ludzi. Szczerze mówiąc, do dzisiaj jestem zdumiona zachowaniem chrzestnej i reszty.
      Co do personelu, to też nauczka dla mnie, gdybym kiedyś robiła Komunię Lilce, bo to nie jest aż takie pewne :)
      Myślę, że tak- że Elizka czuła się ważna i wyjątkowo w tym dniu.
      Ja złego słowa nie mogę powiedzieć o obsłudze- sami zapakowali nam jedzenie, zanim o to poprosiliśmy.

      Usuń
  8. Bardzo ładne zdjęcia, śliczna rodzinka, myślę że nie było tak źle,lokal przepiękny. A goście trudno ich strata...:) Mam nadzieję że księżniczka której to święto było wyszła z wszystkiego nieświadoma i mimo wszystko zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy nieświadoma, to niestety nie, bo tak jak to było za naszych czasów- dzieci rozmawiają o Komunii. Mam tylko nadzieję, że przekonaliśmy Ją co w tym dniu było najważniejsze.

      Usuń
  9. Obsługa sali niewątpliwie dała ciała.
    Za to Wy wyglądaliście pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy.
      Z obsługą, to dla nas też nauczka, na co zwracać uwagę. Człowiek uczy się na błędach. Całe życie :)

      Usuń
  10. W lokalach tak już jest szybko się goście zmywają tak było na chrzcie bratanka choć moim zdaniem to była porażka z wynajęciem lokalu dużo by pisać i ostatnio byliśmy na komunii też się wszyscy szybko zmyli podobno były jeszcze dwa ciepłe dania do podania i lody my też pojechaliśmy po 17. Tu ważne jak to Elizka ocenia a tort śliczny i bardzo ładna fryzurkę miała.Ładna z Was rodzinka Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jednak wszystko zależy od ludzi na takich imprezach. Elizka była szczęśliwa, Jej dziecięce refleksje przyszły później, ale i tak myślę, że będzie dobrze i miło wspominać ten ważny dzień.
      Dziękujemy Ewa :*

      Usuń
  11. powtórzę za dziewczynami ale muszę to napisać fryzura Elizy śliczna Wy piękni i radośni. Co do prezentów to sama nie wiem co o tym myśleć bo niby jak słyszę że dziecku chrzestny kupuje laptopa to jak dla mnie trochę przesada, ale wiadomo jak kogo stać. Goście nie popisali się o 15 z komunii się ulotnić to trochę wcześnie i tak jakby na odczep. No ale ich strata/.... ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, u nas absolutnie nie chodziło o jakieś oczekiwania, laptopy i inne cuda. Za dużo by pisać, żeby wytłumaczyć o co chodzi, poza tym- zwyczajnie chyba nie powinnam o tym tu pisać.
      O, na odczep- bardzo trafne sformułowanie. Tak właśnie zostało potraktowane moje dziecko i my.

      Usuń
  12. Pięknie wyglądaliście!
    Co do prezentów to zrób dokładnie tak samo!
    Ja pamiętam ile my dostawaliśmy na ślub. W jednej kopercie było nawet 50 zł a wesele za parę kosztowało nas 300 zł. Nie licząc orkiestry i atrakcji!
    Potem poszliśmy na wesele do "tych " osób i daliśmy 300zł i drobiazg. To do dziś nas nie odwiedzają!
    Jakoś my po naszym z nimi gadaliśmy a oni co? Poczuli się dotknięci, że brak kontaktu.
    Jak Jaś się urodził to też NIKT nie kupił NIC porządnego. A weź Ty idź z setną parą śpiochów nr 56?
    I tak to właśnie jest.
    Dlatego na chrzciny zaprosiłam tylko rodziców chrzestnych. Było pieprzenie i wygadywanie jak się niektórzy dowiedzieli. I to przeważnie Ci skąpcy.I nadal jest wspominanie mojego złego zachowania. Ale mam to w dupie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale pięknie wyglądaliście!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czlowiek uczy sie na bledach...choc moze lepiej na cudzych ;) Szkoda, ze nie wszystko bylo po Waszej mysli...moze Cie to nie pocieszy ale napisze- piekna Rodzinka!!! :) Tort optycznie sliczny i pewnie smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczna ta pierwsza fota Lilki i tak jakoś dojrzale na niej wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja obstawiałam problemy organizacyjne przy samej uroczystości. Ale nie ma to jak rodzinka. Pewnie każda z nas to zna. Prezenty nie są najważniejsze, ale wiadomo, że dzieci na nie czekają. Dobrze, że Babcia stanęła na wysokości zadania. Mam nadzieję, że mimo wszystko Eliza będzie miło wspominać ten dzień. A wyglądała pięknie. Tak naturalnie i dziewczęco. Cała Wasza Czwórka pięknie się prezentowała.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja myślę że imprez nie powinno robić się dla prezentów ale po to by spotkać się z rodziną, i najbardziej przykre, przynajmniej dla mnie jest to, kiedy ta rodzina cie oleje...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyglądałyście wszystko zjawiskowo i jestem przekonana, że dla Elizy był to bardzo ważny i piękny dzień - nawet pomimo tych wszystkich "fermentów", które opisałaś :)

    Muszę przyznać, że podobny niesmak miałam w maju, po Komunii mojego chrześniaka. Jakoś tak byliśmy z M. przyzwyczajeni, że tego typu imprezy w naszej rodzinie trwały zawsze przynajmniej do godziny 18-19 - a tymczasem tam podano tylko obiad i po kawałku tortu i...na tym koniec. Potem siedzieliśmy przy praktycznie pustym stole i nawet żadnego napoju nikt przed nami nie postawił (a gorąco było, jak cholera). Czułam się trochę, jakby rodzice K. tylko czekali, kiedy wszyscy goście sobie pójdą - i gdybym wcześniej miała świadomość ich podejścia, na pewno zdecydowanie mniej włożyłabym do koperty...

    OdpowiedzUsuń
  19. z rodzinką to najlepiej tylko na zdjęciach.....przykro mi z powody troszkę nieudanej komunii ale najważniejsze że Lilka tego nie odczuła.

    czasem lepiej nie robić wielkich imprez i nie zapraszac nikogo mniej stresu niesmaku a jak mają obgadac to i tak ogadają. miej ich w dupie jeszcze nie raz się odegrasz i to w dwójnasób

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety tak to już jest :] nie wiem jak bardzo trzeba by się nagimnastykować by obsługa restauracji pracowała bez zarzutu... Takie podawanie zaraz po sobie kolejnych potraw, na szybko, to chyba jednak standard, w każdym razie widzę to na niemal każdej imprezie. Moi rodzice wspominają moją komunię jako totalny niewypał, bo obsługa na stoły poprzynosiła wszystko na małych talerzykach, stoły świeciły pustkami, a potem mama dostała do domu pozostałe owoce i żarcie. Nauczeni tym doświadczeniem na moje wesele wynajęli personel z zewnątrz, wydawałoby się sprawdzony, a i tak nie byliśmy w pełni zadowoleni. Tak to juz jest. Trzeba chyba by zrobić wszystko samemu, żeby było tak jak sobie to człowiek wymarzy.
    A goście i prezenty... heheheh Wiesz, już tyle zawodów mnie w tym temacie spotkało, że nic mnie już nie zdziwi. I tak jak Ty, odpłacam się tym samym. Ludzie niestety wstydu nie mają.
    Chrzestna Elizki niestety faktycznie się nie popisała. W końcu to osoba, która zaraz po rodzicach powinna być najbardziej zaangażowana w całą komunię, uroczystość, jej organizację itp. przynajmniej tak mi się wydaje. Życie jednak potrafi utrzeć nam nosa. Moja chrzestna, wyobraź sobie, krótko po mojej komunii, ni z gruszki ni z pietruszki obraziła się na moich rodziców (do dzisiaj nie wiedzą o co) i całkowicie ucięła z nami wszystkimi kontakt. Doszło do tego, że przestała nawet odpowiadać mi "dzień dobry". Miałam do niej o to straszny żal, potem jakoś przeszło. DO tego mój chrzestny zmarł bardzo wcześnie więc tak naprawdę nie mam żadnych wspomnień z chrzestnymi.

    Bądź co bądź, dobrze, że to już za Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ...przerwa na kawę mi się przedłużyła, nadrabiając twoje pisanie, więc dopijam drugą i czytam.. i kurcze, posmutniałam i nawet nie wiem jak skomentowac. Faktycznie, to przecież jeden z TYCH dni Waszego Dziecka, tyle się starałaś, chciałaś aby było pięknie, miło i rodzinnie. Dopięłąs wszystko na ostatni guzik, a niektórzy najzwyczajniej w świecie "odbębnili" obowiązek, najedli się i się zmyli... przykre, nawet bardzo :( Ale najważniejsze, że Ci najważniejsi jak się okazało po tym dniu, towarzyszyli Wam nadal i chętnie poświęcili Wam czas jeszcze w domowym zaciszu przy kawce i cieście.
    Wiem, że to pozostaje w sercu, jak każda nawet najmniejsza zadra, ale z czasem emocje opadną, wyglądaliście przepięknie, Eliza miała prześliczną fryzurę, PRZEŚLICZNĄ :) A Lilcia, ach mały Cukiereczek, jest zjawiskowa :) No i Ty - piękna Mama :)
    Tort śliczny, pięknie miał zrobione kwiatuszki ozdobne.
    A z prezentami, chyba wiem w czym rzecz... dokładnie, przyjmij tą zasadę, jak Bóg Kubie :)


    ja jestem chrzestną syna dawnych znajomych, chłopak jest w wieku Zuzi, a ostatni raz widziałam Go na Jego komunii.. najpierw długo przed komunią nie specjalnie jego rodzice zabiegali o podtrzymywanie znajomości, mimo mojej pamięci o urodzinach, świętach itd.. potem "odnaleźli" mnie jak przyszedł czas komunii i mimo, że czułam się tam jak z innej bajki, wśród obcej rodziny mimo, ze wszyscy byli mili, to i tak jako Chrzestna chciałam dac z siebie wszystko, wytrwałam do konca przyjęcia, oferowałam swoją pomoc itd, no bo to był dzień mojego Chrześniaka... a potem kontakt już się urwał na amen, ciekawe czy przed weselem będą mnie szukać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!