Mama2c

Mama2c

niedziela, 27 września 2015

3K...

...czyli: katar, kaszel, katastrofa.
Dosłownie.

Zwracam honor wszystkim wyśmiewanym, wytykanym palcami facetom, którzy podczas choroby stawali się tematów tych jakże żenujących żartów :) Łączę się z Wami w bólu, Panowie! I o zgrozo- ja nie miałam nawet tych słynnych 37stopni.

Miałam za to katar- zabójcę. Po dwóch dniach dołączył się kaszel- morderca. Nie, nie przesadzam. Kiedy zaczynam kaszleć, pies ucieka w najdalszy kąt mieszkania.

Żeby było śmieszniej- w takim samym stanie mam w domu dwoje dzieci. Wróć- z takimi samymi objawami, bo w stanie to są One o niebo, albo i dwa, lepszym ode mnie.  Eliza do grona naszych domowych gruźlików dołączyła dopiero dzisiaj, Lila już w czwartek nie poszła do przedszkola. I cóż- przez ten czas przeżyłam całą masę skrajnie różnych emocji- od: "Jak cudownie mieć znowu tego małego pysia w domu", po: "Matko boska, jak ja wcześniej żyłam bez tego przedszkola?!?!" Ale takie myśli miałam tylko wtedy, kiedy musiałam ściągać Lilę z sufitu, albo ratować Miśka, bo Lila zamarzyła sobie uprawiać z nim zapasy...

Moje dzieci kontra katar to jest w ogóle ciekawe zjawisko- w dzień kipią energią, kiedy ja konam, bo ból głowy nie daje mi żyć. Natomiast w nocy, kiedy ja, mam wrażenie, że zasypiam zanim dobrze się położę, One przypominają sobie, że są chore...

Na szczęście poza katarem i kaszlem nic innego nam nie dolega, toteż korzystamy z tego, że nie pada. Nie napiszę: "z uroków jesieni" bo tych wciąż nie dostrzegam, ale to chyba głównie przez moje kiepskie samopoczucie.

Dziś udaliśmy się do Smętowic- miejsca, gdzie moja mała chrześnica obchodziła swój roczek, a które bardzo lubimy, bo byliśmy już tam nie raz. Eliza okupowała trampoliny, a Lila... Lilki jak zwykle wszędzie było pełno... Ot, cała Ona :)












Lila jutro zostanie jeszcze ze mną w domu, choć u Niej widać już dużą poprawę. Na szczęście obiad na jutro mam już gotowy (drugie w ostatnim czasie leczo z dynią :)) także będę mogła biegać po suficie, ratować Miśka i bawić się z dzieciem w szkołę- bo Mała jest już na tym etapie :)
Eliza ma jutro siatkówkę i karate, ale te zajęcia stoją pod dużym znakiem zapytania. Zobaczymy jak tam katar i kaszel i będziemy decydować.

Cóż... z całą pewnością jesień byłaby piękniejsza bez tych smarków :)

20 komentarzy:

  1. Och matko kurujcie się dziewczyny, zwłaszxza Martuś Ty, bo przecieź ktoś całe towarzystwo musi ogarniać. Jutro to by się przydało, źebyś po,eżała sama w domu, ale skoro Lilcia teź chora to moźe zamiast w szkolę pobawcie się w leżenie?!? :) :) moje dzievi niestety nie podzielają mojego entuzjazmu na tą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia! Rozumiem Cie doskonale. U mnie Artur kaszle i ma katar,jutro do lekarza. I na dodatek malutka chyba tez ma jstar,bo chrumka w nocy i w nosku jej jezdzi...odciagnelam jej gruszka w nocy takie zolte gile,naczytalam sie w necie,ze to katar bakteryjny i jutro tez ide z nia,niech dr obejrzy....bo strach,jeszcze cos przeocze...
    Ps.marxylabym by do kina na Everest isc... mam ta ksiazke Jona Krakauera "wszystko za everest" opisujaca te wydarzenia oczami jednego uczestnika. Cudowna jest!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. 3K żegnamy i do żywych wracamy w takim razie, a sio, życzę duuuużo zdrówka :) Nas próbuje jakiś katarek dopaść, ale póki co zwyciężamy, uf. Piękne masz te Dziewczynki i ponczo :) To pierwsze zdjęcie Lilci na tramoplinie jest niesamowite.
    Buziaki choruszki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrówka kochani Marta cierpliwosci życzę...... Zdjęcia boskie jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na takie zasmarkane jak piszesz - to wyglądać rewelacyjnie ☺😊 szybkiego powrotu do zdrowia ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kaszlę jak gruźlik i w nocy spać nie mogę przez to, ale o tej porze roku zawsze tak mam - jeszcze się nie zdarzyło, żebym październik witała bez kataru i tego masakrycznego kaszlu. Także jakoś spokojnie to przyjęłam...
    Dzieciaki młodsze też kaszlą i smarkają, mam nadzieję że Gabrysia nie zarażą.
    Musimy to przeczekać :))

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też wirus szaleje!!! A mam na głowie przygotowanie przyjęcia urodzinowego dla córki i kilka recenzji do napisania....ale jak tu się skupić jak mózg zaatakowany katarem? Mnie jak juz dopadnie to na całego :( Nie gorączkuję i przez to walczę z choroba o wiele dłużej :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Modnie, pięknie i wygodnie! Bylas u mnie w pracy na szkoleniu? :) poncho extra! ! Zdrowiej-katar itd moze naprawdę byc upierdliwy...ja nadal sie mecze a konca nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj biedne Wy.. Znam to niestety 😐 Także zdrowia życzę!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Myslalam, ze przeszlas 3k (3000 metrow) :)
    A tak na powaznie to szybko zgubcie tego wstretnego wirusa!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja, podobnie jak Minia, zastanawialam sie o jakich 3 tysiakach piszesz. :D

    Nooo, przybijam piatke (chociaz to zadna fajna celebracja)! Mnie przez weekend znow chwycil taki katar, ze zaczelam brac tabletki! Nie wiem co za dziadostwo moja rodzinka podlapala, ale co na 3-4 dni jakby popusci, to znow wraca! :( Nik juz byl prawie zdrow, to wczoraj zaczelo mu cos znow pokapywac z nosa, a w nocy kilka razy obudzil mnie kaszlem. Masz racje: KATASTROFA!

    Rowniez znam ten fenomen, ze ja choruje w dzien, a w nocy, padnieta, spie. A moje dzieci w dzien zachowuja sie jak zdrowe, za to w nocy budza sie, jecza i wymyslaja cuda... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Lacze sie w bolu. Weekend z glowy. dzis u lekarza sie dowiedzialam ze dla alergikow jest armagedon...znow pyla trawy. a tez chcialam napisac posta o chorobie ale nie mam sily. biore neosine . licze ze szybko przejdzie. ps. pieknie wygladasz w tym ponchu..schudlas kochana co nie co? wygladasz zjawiskowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze wiedzieć, bo właśnie się dziś zastanawiałam czy czasem nie spełniło się czarnowidztwo mojego szanownego małżonka i nie uzależniłam się czasem od Otrivin... :) no wciąż mam ostatnio zatkany nos! A wydawałoby się, że wreszcie nadejdzie dla nas święty spokój...

      Usuń
  13. Czyli jednak jesień z wszystkimi swoimi urokami. Dziewczyny, życzę zdrówka i to w potrójnej dawce! A Marcin? Uchował się rodzynek? Rozumiem, że w takim układzie wieczorami lata do Was z herbatkami? ;) U nas pogoda niby piękna wiosenna (wreszcie po niekończącym się deszczu), ale szkopuł w tym, że w słońcu jest mega ciepło, a gdy to zajdzie za chmurę (a tych mnóstwo) momentalnie robi się mocno chłodno. Nie wiem już zupełnie jak się ubierać, o Laurze nie wspominając. Poza tym przeżywamy jednak trochę szok termiczny. Wyjeżdżając z Polski trwało jeszcze lato, a wróciliśmy do jesieni pełną gębą. Pukam w niemalowane, tfu tfu tfu, żebyśmy tylko się nie pochorowali.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no, Dziewczyny - jeśli tak wyglądacie i bawicie się zakatarzone i z bolącymi gardłami, to tylko pozazdrościć ;) Wcale po Was tej choroby nie widać, choć wierzę na słowo, że bywa i zdecydowanie gorzej ;) Dużo zdrówka i niech wszystkie katary, kaszle i inne zmory pójdą precz ! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas leczo było wczoraj, na szczęście zostało na dziś i mam gotowanie z głowy :)
    Mila pokasłuje, ale kataru na razie brak. Oby, oby, bo bardzo choroba pokrzyżowałaby nam plany :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Zupełnie nie wyglądacie na chore ;-) ale mimo wszystko życzę zdrówka :-) u nas też już zawitały pierwsze przeziębienie...

    OdpowiedzUsuń
  17. To tak przeważnie jest, że opiekunka najchorsza a musi mieć siłę na to żeby ogarnąć innych chorych. Ja tak nie raz miałam, ale mnie od razu zatoki się przyczepiają a to jeszcze gorsze, jak dla mnie. I nie raz jak już "konałam" to słyszałam od innych: "No ale przecież Ty dobrze wyglądasz, nie wyglądasz na chorą". Także od tego czasu nawet się nie żalę. Bo zdrowy chorego nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli sezon pediatryczny w pełni...
    U nas też smarki na całego, niby nic nowego, ale zwykle były ze 2 tygodnie przerwy, tym razem były 2 dni :( Za krótko jak na mnie.
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo zdrówka!! Osobiście moge polecić nalewkę czosnkową - tylko tak obrzydliwie brzmi ale jest do wypicia i u nas sprawdziły się bańki takie bezogniowe :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!