Mama2c

Mama2c

środa, 23 września 2015

Jesień...

Tylko gdzie moja słynna radość z nastania ulubionej pory roku...?

Radości i entuzjazmu brak. I nie pomaga fakt, że za chwilę zrobi się pięknie, i że już jest smacznie, bo cieszymy się darami jesieni... Że może być jeszcze smaczniej i jednocześnie klimatycznie, bo planujemy kilka ognisk ze znajomymi na działce?

Wybieganie w przyszłość nie zawsze ma sens... Ja wybiegłam tak mocno, że już dziś widzę to, co po jesieni- zimę... z krótkim dniem, zimnem, toną ubrań, katarem... A nie, katar widzę już teraz- drugi w tak krótkim czasie :(

No nic- mam nadzieję, że jeszcze mnie ta jesień zachwyci, porwie, że znów skradnie moje serce.
Czekam.














Leczo z dynią, które dziś trochę z premedytacją ugotowałam, ma dwa zadania- rozgrzać mnie i... pocieszyć :) A na deser może zaserwuję nam ciasta francuskie z gruszką... Trzeba tą jesienną aurę jakoś oswoić, a dziś niestety daleko było jej do takich określeń jak: piękna, złota...
Dzień był szary i ponury, a ja nadal przetrawiam wczorajsze wyjście do kina na "Everest". Dawno żaden film nie dał mi tak do myślenia na temat wyborów, decyzji jakie podejmujemy... I tak sobie myślę, że decyzje, które podejmował Rob Hall to byłby świetny, wręcz fantastyczny temat na rozprawkę. Kurczę, tyle swoich przemyśleń chciałabym tu napisać, ale może ktoś z Was chce jeszcze pójść na ten film, a sama nie lubię wiedzieć "co będzie później", także moje odczucia jeszcze nie dziś :)

Zdrowotnie mam jakąś złą passę ostatnio- dziwna niestrawność/zatrucie pokarmowe na wyjeździe, wczoraj koszmarny ból głowy, który doprowadził mnie prawie do wymiotów, a dziś męczy mnie uporczywy kaszel...
Jesień, tak?

24 komentarze:

  1. A ja nie lubię jesieni i nie zamierzam jej oswajać;) ale te Twoje super potrawy z dyni chętnie bym spróbowała....

    OdpowiedzUsuń
  2. Martuś, jeszcze ma przyjść ta piękna, złota polska jesień, ja czekam, aby tylko było nadal tak słonecznie jak dotąd i będzie pięknie :) Wczoraj jak byłam na placu zabaw, to krakały obok wrony i aż mi ciarki przeszły, bo to kojaży mi się z taką smutną, zimną, ponurą późną jesienią, a tego nie lubię :/ Ach te Twoje przepisy, podrzuć mi jakiś prosty, szybki, pyszny przepis na coś ze śliwką, muszę zrobić coś na piknik w przedszkolu i nie mam pomysłu hm.

    Kochana, a te Twoje niestrawności i złe samopoczucie to nie efekt Waszego udanego wyjazdu z Księciuniem? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doszłam do zdjęć i pomyślałam - wpis o jesieni i ani słowa o dyni. A wystarczyło zejść niżej :)
    Słodkości, jak zwykle prezentują się wyśmienicie i pewnie tak smakują. Chyba się jutro ruszę, bo za chwilę będzie po tych wszystkich dobrodziejstwach.
    A do zimy mi się nie spieszy.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety już ta jesień taka trochę chorobowa jest, ale za to jakie cudne ma kolory...ja już czekam z niecierpliwością...u was jak zwykle pyszności i jakie piękne kasztany :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia jak zwykle piękne, jak zwykle też u Ciebie smakowicie :) Ja nie lubię jesieni głównie ze wzgledu na te ponure ciemności, zimni wszechobecne i jakieś takie odgórne zmęczenie....byle do wiosny!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nauczyłam się już że na rzeczy na które nie mamy wpływu nie ma co narzekać tylko brać to co jest mam tu na myśli pogodę i pory roku. W każdej z nich szukam to co lubię najbardziej i zawsze coś się znajdzie do lubienia.
    Co do filmu czytam już którąś recenzje na blogu i wszyscy piszą że warto iść:)
    ps: zdjęcia jak zawsze śliczne i ''żywe''
    ps2: jak znajdziesz chwilkę podeślij mi @ z sobotnimi :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Widząc te Twoje zdjęcia nabrałam ochoty na sesję jesienną. Planuje ją już od jakiegoś czasu ale u nas za mało jesieni w jesieni jak na razie, czekam na więcej barw :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie Lilcia ma już długie włosy!! Mąż za te wszystkie wypieki to powinien Cię na rękach nosić! Js swojego tak nie rozpieszczam i przypuszczam że dlatego mnie nie nosi :) Coś widzę, że Ci się jesienne melancholie włączają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesień może być naprawdę piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekne zdjecia- taka jesien chetnie przyjme ale to co my mamy od kilku dni- oddam z ochota natychmiast!!
    Kusisz znowu pysznym jedzeniem... ruchu brak i d..pka rosnie :(
    Zdrowka zycze!!
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę kościółek św. Idziego i ulicę Grodzką :)
    No ja o dziwo jesienią póki co się cieszę, mimo męczących nas katarów, kaszlu i bólu gardła. A Ela właśnie gorączkę chyba ma. No cóż, noce zimne i budzimy się zmarznięci, mimo że w swetrach dzieciaki się kładą.
    Tęsknię za latem strasznie, ale jak na razie liście na drzewach jeszcze są, tylko nieliczne żółte szeleszczą pod nogami. Więc nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nas jesien rozpieszcza. jest pieknie. spie nawet pzy otwartym oknie...i ja kiedys taki zmarzluch odkad pozbylam sie "20 kostek smalcu" w ogole nie marzne...dziwne..tylko glowa mnie boli. moze od cisnienia.. katar od poczatku wrzesnia ciagnie sie u mlodej, teraz doszedl kaszel, ale na razie brak innych objawow wiec ja tylko oklepuje po podaniu syropu na mokry kaszel. pzdr Martusia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się z tym roku z jesienią przeprosiłam, i mam nadzieję, że i u Was takie pojednanie wkrótce nastąpi, samopoczucie się poprawi, a jesienna chandra pójdzie precz :) Odnośnie filmu właśnie od jakiegoś czasu zastawialiśmy się z M., że fajnie byłoby pójść do kina - no i po Twojej opinii czuję się do tego jeszcze bardziej zmotywowana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrówka Martus !
    Nie wiem co jest z tą jesienią i czemu tak wkurza ...

    OdpowiedzUsuń
  15. ja caly rok czekalam na jesien i mam. a wrazz z nią choroby - w tym przypadku Artur sie buja z katarem po pas od poczatku miesiaca i od tygodnia siedzi znowu w domu.... kaszel tez chyba od tego kataru,ale nie gorączkuje, wiec do dr nie idziemy, mam nadzieje ze dobrze robie!

    duzo zdrówka dla Ciebie i calej rodzinki;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdrówka, a widzę, że katar widzimy tak samo :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Z polskiej jesieni pamietam wieczorne spacery z duzymi kijami I zrzucaniem kasztanow. Chcialabym wziac chlopcow za reke I pokazac im takie dziecinstwo jakie mialam ja. Niestety, tu kasztaniw nie widzialam, a szkoda.
    Kocham polska jesien.
    Zdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  18. My z katarem juz miesiac sie bujamy... :(

    U nas jesieni w dzien jeszcze az tak nie czuc... Jest slonecznie, sucho i jak na koniec wrzesnia, cieplo. Ale noce sa tak zimne, ze niedlugo pewnie ogrzewanie sie zalaczy... :(

    Najchetniej przeskoczylabym caly pazdziernik oraz pol listopada i wkroczyla prosto w okres dziekczynno - bozonarodzeniowy. To jedyny czas, kiedy pomimo zimna i deszczu, tudziez sniegu, czlowiek czuje cieplo na sercu. :)

    A co ja tam widze: sliwki z kruszonka?

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, oj, wracaj do zdrowia!
    Mnie się póki co jesień podoba, choć mało ją widzę, bo albo w pracy w pracy, albo w pracy w domu, albo śpię ;)
    Ale jakoś mi się zza okna podoba ;)
    Trzym się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciepła :) kochana, u nas jesień przywitała nas ulewami - w końcu. Mam nadzieję że odnajdziesz tą piękną panią jesień i tego roku :) I jak wybiegasz to zimy to od niej już mały kroczek do pięknej budzącej wszystko do życia wiosny. Ciągle jestem pod wrażeniem twoich zdolności kulinarnych aż się oblizuje, dla mnie szczyt fantazji to zrobienie...galaretki z owocami i nie myśl sobie że z bitą śmietaną - bo to dla mnie już za wiele ... tak że zazdroszczę zdolności i chęci do tworzenia takich ...tak tak myślę - dzieł sztuki :*

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam jesień... zwłaszcza tą pierwszą.. taką wielobarwną, złotą, naszą polską:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Martuś nie możesz być chora akurat teraz, bo piękno jesieni będzie Ci jeszcze trudniej dostrzec - chociaż na fotkach przekazujesz to perfekcyjnie. Mam nadzieje ze Twój następny wpis będzie pełen radości no i bez kataru :* buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej, ale powiem Ci, że na Twoich zdjeciach jesień w pełnej okrasie! U nas wreszcie od dwóch dni mamy lepszą pogodę, czyt. słońce! Z Turcji wróciliśmy w zimno, deszcz i szaroburą polską popierduchę. Zresztą czego mogliśmy się spodziewać - z Turcji wystartowaliśmy w błękitne bezchmurne niebo po to by przy lądowaniu przebijać się przez bodajże cztery warstwy chmur od białych do ciemnoszarych - ot, witaj Polsko. H. nawet zaczął już marudzić, że teraz następnym razem słońce zobaczy wiosną :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ pięknie jesiennie u Was :-)
    Przepiękne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!