Mama2c

Mama2c

sobota, 10 października 2015

Farciarze...

Piątkowe popołudnie. Lila zafascynowana słowami piosenki, chce jechać do Parku Kasprowicza, żeby "biegać między kasztanami". Pomysł super, ale to za daleko. Po ciemku nic z tego biegania między kasztanami nie wyjdzie... Wybieramy malutki park bliżej nas. Eliza nie chce jechać, mimo kuszenia Jej różnymi atrakcjami. Wybiera wizytę u koleżanki. To już ten wiek???

Jedziemy w trójkę. Lila realizuje swój plan- między kasztanami biega całą... minutę, dopóki nie zobaczy huśtawek :) Szybko robi się i zimno i ciemno. Jedziemy jeszcze na pyszną kawę i ulubione mleko Lilki- mocno spienione, z czekoladową posypką. Marcin zamawia kawę mrożoną. Fakt, jest przepyszna, ale w taką pogodę? Biorę łyka i wymiękam. Lila bardziej bawi się dziś mlekiem, niż je pije. Dziwne...



Ostatnia atrakcja to automaty na dwuzłotówki. Istne szaleństwo. Można stracić majątek... Kiedy tata i córka wrzucają kolejne, zbierane w tygodniu dwójki, udaje mi się wyskoczyć do sklepu i kupić Lilce bluzkę z łabędziami- po wypadzie do Trójmiasta ma na nie małą "fazę" :)






Wracamy, żeby odebrać Elizę... Za oknem prawie noc. "Tydzień temu o tej porze byliśmy już w połowie drogi do Gdańska"- mówię do Marcina. A potem, przez resztę trasy walczę z Lilą, żeby nie usnęła. Udaje się, ale w domu jest nieprzytomna, nie chce nawet jeść. Dziwię się po raz drugi tego dnia...

"Ale była padnięta"- mówi Marcin. W ten sposób, na długo przed 20, mamy już tylko jedno dziecko "na chodzie". Kiedy i Ono idzie w końcu spać, oglądam jeszcze ulubiony serial (ależ mam z nim zaległości!), siadam do laptopa, gdzieś pomiędzy jedną a drugą herbatą myślę o tym, jak fajny weekend nas czeka, mimo, że tu- na miejscu. Kładę się równo o północy. Nachylam się nad Lilką, żeby dać Jej jeszcze buziaka- małe dzieci podczas snu przebijają każdy z cudów świata. Po chwili całuję Ją po raz drugi. Nie no- niemożliwe! Kurczę, jest taka ciepła...

Plany na weekend poszły w zapomnienie. To znaczy- ja i Lila nie z nich nie skorzystamy.
A ja, mimo tej paskudnej sytuacji, cieszę się tylko, że to, co zaatakowało Lilę, nie "uderzyło" tydzień temu. Dziecko z 39stopniową gorączką na wyjeździe? Mało optymistyczna wizja...
Na szczęście- mieliśmy farta, dzięki czemu było tak:











I tym sposobem kończę trójmiejskie opowieści. Niedługo zabiorę się za inne blogowe zaległości :p Kto jest w miarę na bieżąco, ten wie, że trochę ich jeszcze jest.

Za mną fajny wieczór z Elizą- pograłyśmy w chińczyka i poczytałyśmy razem lekturę: "Kajtkowe przygody". Ech, aż się łezka kręci. Kiedy to było :) I nawet sobie z Elizą pogadałyśmy o dzieciństwie bez tabletów, komórek i firmowych butów :) Jak ci ludzie żyli :p

Tymczasem uciekam spać, choć to zupełnie nie moja godzina, jednak raz, że jestem trochę zmęczona po poprzedniej nocy, a dwa- nie wiadomo, co nam przyniesie ta, która przed nami.

Żal mi tylko, że przed Lilą kolejna pauza w przedszkolu. Ona tak bardzo lubi tam chodzić. Wspaniale jest Ją odbierać i słuchać Jej opowieści, czasem naprawdę dziwnej treści, ale zawsze opowiadanych z pełnym zaangażowaniem i przejęciem.

47 komentarzy:

  1. Ach te choróbska, zdrówka dla Lilusi :*
    Pamiętam, jak czytałam Kajtka, aż mi przyjemnie na myśl, że sobie wkrótce przypomnę wraz z Milą :P
    Milcia też lubi chodzić do przedszkola, i też zaczyna coś tam opowiadać. Póki co bardzo nieśmiało ale można już wyciągnąć co było na obiad i co robiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, u nas na obiad i zupkę to Lila nigdy nie pamiętam co było. Na szczęście wisi jadłospis stąd wiem, że moje dziecko nie uciekło na widok zupy szczawiowej :)

      Usuń
  2. Zdrówka dla Lili.a i widzę że u.Was dużo lepiej....pamiętam Twoje posty,które teraz przypominają moje i.cueszę się że u Was zaświeciło.słońce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co faktycznie jest lepiej. I oby tak było, ale... kto to wie.
      Buziaki Sylwia.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje słoneczko kochane mam nadzieje ze szybko jej przejdzie. Swoja droga jak teraz zyc z telefonem z kablem nie? Wcale sie nie dzwie ze dla Elizy to takie dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telefon z kablem to Eliza jeszcze gdzieś widziała, ale wiesz- jak to- pomoc w gospodarstwie, wykopki, mój Boże, jakie biedne dzieci :)

      Usuń
  5. Zdróweczka dla Lilki!
    Lubię oglądać Twoje zdjęcia - aż chce się zwiedzać.
    W tym roku już o Zakopanem raczej nie myślę, bo mam co innego na głowie, ale jeszcze nie napiszę Ci o co chodzi :D
    Buziaki dla Wszystkich :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli druga kobieta, pisze coś takiego, to ja mam zazwyczaj jedną myśl :)
      Dziękuję za komplement o zdjęciach- miło czytać takie opinie.
      Buziaki

      Usuń
  6. Choróbska są okropne, też ciągle sprawdzam u dzieci temperaturę i każdy kaszel. Na szczęście teraz chorują już znacznie rzadziej, ale się zdarza. Współczuję Ci, że znowu Twoje maleństwo coś załapały:-(
    Tymczasem zazdroszczę Ci tej bliskości morza. Dla nas to wyprawa życia:-( Bardzo bym chciała jeszcze w tym roku pojechać choć na weekend nad morze. Czy się uda? - Wątpię, choć staram się wierzyć:-)
    Serdecznie pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, z małymi dziećmi to na pewno "wypad życia", ale zobaczysz- dzieci szybko rosną. My do Gdańska też nie mamy tak blisko, bo od nas ta około 5-6godzin jazdy. Co innego Międzyzdroje, Dziwnów, nawet Kołobrzeg- tam już nam bliżej :)

      Usuń
  7. Oj przykro mi z powodu Lilki i zdrowia dla niej życzę! Tak to jest z tym przedszkolem-dużo plusów i radości, ale też ogromny minus w postaci wirusów i chorób. Ale fajnie, że Lila polubiła od razu p-kole i tak chętnie chodzi ☺ Trzymajcie się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tej drugiej strony przedszkola, to bardzo, bardzo nie lubię :( Niestety- nieuchronne to jest.

      Usuń
  8. Dużo zdrówka dla Lili. Mam nadzieję ze szybo minie. Tak myślałam czytając, że chyba jakąś chorobą. Pozdrawiam Cieplo

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjecia pieknie. Uwielbiam polskie morze I teskno mi za nim bardzo. Pewnie Lilka podlapala jakies wirusko. Duzo zdrowka. Oby szybko minelo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ma swój urok to nasze morze! Buziaki Miniu.

      Usuń
  10. Paskudne choróbska :( Niech zdrowieje dziewczyna jak najprędzej!!! Zdjęcia z Trójmiasta - fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lilci dużo zdrówka i szybciutkiego powrotu do przedszkola - no widzisz, tak się martwiłaś jej aklimatyzacją, a tu taka miła niespodzianka i tak chętnie uczęszcza ! :) Wypad mieliście naprawdę ekstra - aż zatęskniłam za morzem, które na jesieni też ma swoje niewątpliwe uroki i nareszcie nie trzeba się gnieść w tłumie innych turystów jak sardynki w puszce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, oj tak- za to uwielbiam wszystkie wrześniowe i październikowe wypady :) Jak nad morze, to tylko poza sezonem :)

      Usuń
  12. Marta, jak się miewa Lila? Czy niedziela przyniosła poprawę? Mam nadzieję, że tak i szybko wróci do przedszkola.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, bardzo dziękuję za pamięć i troskę. Niestety- temperatura bez zmian. Dziś po 14 odwiedzi nas lekarz.
      Ściskam mocno.

      Buziaki Dziewczyny i dziękuję za wszystkie życzenia zdrówka dla Lilki!

      Usuń
  13. Mam trzy kasztany przed domem i cała masę kasztanów w domu. Oj współczuje choróbska uroki dzieciństwa u nas od soboty rota -tatuś podzielił się z synem( mnie się nie łapie) .Dużo zdrowia dla Lilki i szybkiego powrotu do przedszkola .Pozdrawia Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to blisko "na kasztany" macie :) Moim dziewczynom spodobałaby się taka opcja z kasztanami przy domu.
      Oj, rota nie zazdroszczę, bo to też "atrakcje"...
      Zdrówka!

      Usuń
  14. Przeglądając ostatnie posty aż się uśmiecham do wspomnień tegorocznych wakacji, było Trójmiasto i Hel :)

    Zdrówka Wam życzę, u nas też właśnie druga przerwa od przedszkola...
    Pozdrawiam serdecznie, Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech te przerwy, tak przez nas niechciane, prawda?

      Oj miałam podobnie czytając posty Dziewczyn z wypadów w góry :)
      Buziaki!

      Usuń
  15. Aj, faktycznie farciarze! Ale teraz dużo zdrówka dla Lilci, aby gorączka przegoniła tego paskuda co się czai na małą księżniczkę.
    Śliczne wspomnienia, tyle kolorów i ciepła w tych zdjęciach i tyle na nich tak mile wspominanych przeze mnie zakamarków :) I jakie cudne macie płaszczyki!!
    No i te łabędzie - ja chyba nie wytrzymam i namówię Mistrza abyśmy jeszcze w tym roku tam wybyli :)
    Buziaki i ZDROWIA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namów, namów, wypatrujcie tylko słoneczka w prognozie :)
      A łabędzie super, ale trzeba na nie uważać.
      Buziaki

      Usuń
  16. Niech Twoja Gwiazdeczka jak najszybciej odzyska energię i zdrówko;}. Moja babola przez pierwszy rok przedszkola wiecznie coś łapała, teraz uodporniła się i biega zdrowa rybka ;}} Zdjęcia prześliczne, każde ma w sobie to "coś". aż zatęskniłam za Polską;}}}.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po cichu liczę, że Lila da radę.
      Dziękuję!

      Usuń
  17. Eh, te choróbska... Oli dziś poszedł do p-la po dwóch tygodniach w domu. Przez ten czas pozarażał wszystkich domowników, włącznie z babcią. Na szczęście wychodzimy na prostą.
    Mam nadzieję, że Lila szybko wyzdrowieje. Zdrówka dla Was wszystkich! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdrowia dla Lilki! Moj po 3 tyg przerwy poszedl dzisiaj. Azdjeciaz Gdanska nastrojowe,piekne. W gdansku nie bylam....rok! Jeszcze raz zdrowka bo teraz dla nazychn przedszkolakow jest na wage zlota:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to- każdy tydzień przez Nich przechodzony w całości to już sukces. Madziu, no Ty zawsze do Gdańska szybciej dotrzesz niż ja :)
      Buziaki

      Usuń
  19. Sezon pediatryczny w pełni...
    Zdrówka!
    Mam nadzieję, że my się chwilę uchowamy, bo od 2 miesięcy usiłuję Młodego zaszczepić w warunkach szpitalnych i nie mam jak umówić... Może jakoś teraz...

    Ale ptaszydła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no ptaki niczym ze znanego horroru :)
      Trzymam kciuki, pamiętam jak pisałaś na blogu o monitorze oddechu po szczepieniu Franka.
      Zdrówka!

      Usuń
  20. Oby choroba szybko zniknęła! A zdjęcia wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurde... Przyszła jesień a wraz z nią wszystkie choróbska... Dużo zdrówka dla Lilci :*** u nas za to zima w pełnej krasie. Ciekawe jak długo się uchowamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia błagam, sio z tą zimą. Ja jeszcze nie chcę! Uchowacie się, uchowacie- bądź dobrej myśli!

      Usuń
  22. Jak tam maly chorutek??? Mam nadzieje, ze goraczka juz spadla na dobre i ze to tylko jakis maly wirusik?

    Nie lubie strasznie tego, ze u dzieci choroba zazwyczaj rozwija sie podstepnie i po cichu. To znaczy sa malenkie objawy, jak u Lilci brak apetytu, ale czasem te symptomy okazuja sie niczym. A czasem to poczatek choroby... Dziecko kladzie sie spac zdrowe, a za kilka godzin budzi sie z goraczka, katarem lub innymi dolegliwosciami. Albo idzie rano do przedszkola, a w poludnie panie dzwonia po rodzicow, bo sie poklada i jest wyraznie cieple. :/
    Tak mnie naszlo na refleksje, bo dorosly czuje, ze go cos "rozklada" i zazwyczaj zapobiegawczo cos sobie zaaplikuje. A dziecko szaleje az nie padnie. A wtedy zazwyczaj choroba hula juz na calego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie- niestety tak to z dziećmi jest. Kładzie się całkowicie zdrowe, albo wychodzi do przedszkola, a za chwilę masz 40stopni gorączki. To chyba taki urok dzieci. Zobacz nawet jak One znoszą temperaturę- przy 38,5potrafią bawić się jakby nigdy nic... Jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać, zanim dzieciaki zaczną nam sygnalizować, że coś się dzieje... A do tego czasu- życie trochę jak na bombie.

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Iwonko, nowy post już czeka ;) Buziaki

      Usuń
  24. Ja tylko czekam aż u Nas bomba wybuchnie...dziś w przedszkolu było 4 dzieci w grupie, a wczoraj Panie nie nadążały między czyszczeniem posadzki, a dzwonieniem po Rodziców...masakra

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!