Mama2c

Mama2c

piątek, 16 października 2015

I po i przed...

Po wynikach, przed weekendem.
Słów kilka :)

Niestety, po 15 Marcin nie miał dobrych wiadomości- E.coli w posiewie. Ilość średnia, jak to określiła pani laborantka. Sms do naszego Pana doktora. Umawiamy się na telefon po 17. Uwielbiam tego faceta. Sam ton Jego głosu, nie wiem, może barwa? działają na mnie uspokajająco. Ustalamy fakty, które nie są tak złe, jak może wskazywać wynik. Jutro mamy zrobić CRP i wtedy podejmiemy decyzję co dalej. Jak dobrze, że są lekarze, który nie przepisują antybiotyków niczym witaminy C...
Nie mniej jednak spokój trochę zmącony. Mam jednak porównanie do tego, co było ponad rok temu, kiedy ZUM szalało na całego- teraz Lila jest w o Niebo lepszej formie.

Eliza popołudnie spędziła z koleżankami w kinie, dzięki uprzejmości mam jednej z Nich. Dziewczynki obejrzały "Hotel Transylwania 2". Mam nadzieję, że niedługo my się zrewanżujemy taką wyprawą :)

A jutro swój kinowy debiut zaliczy Lila :) Idziemy po raz pierwszy na Poranek. Z Elizą jakoś szybciej na nie chodziliśmy, a i tak mam wątpliwości, czy Lila wytrzyma... Wątpię :) Chociaż plany ma ambitne- Eliza po kinie przywiozła popcorn, także Mała też już oświadczyła, że Ona sobie taki kupi :) Ech, fajnie tak patrzeć, jak Eliza jest dla Lilki (czasami) wzorem, wyrocznią, przewodniczką :)

Kiedy tata z córcią, będą oglądać bajki, my z Elizą poszukamy dla Niej kaloszy... Prognozy na weekend nieciekawe, a i tak pewnie przydadzą się jeszcze nie raz. Lila swoje "ochrzciła" wczoraj, o tak:




Właściwie nie wiem dlaczego, ale ani rok temu, ani dwa lata temu, Lila takiego obuwia się nie dorobiła. Chociaż nie, wróć- wiem dlaczego. Przecież my Lilę dobrze znamy. Brak kaloszy oznaczał omijanie kałuż szerokim łukiem. O dziwo- działało. I tak jak mogłam się domyślać- ledwo Mała kalosze na nogi zapodała, a już była gotowa nie tylko chodzić po kałużach, ale nawet się w nich wykąpać. Znasz to Juti? No tak- latem może nawet by mi to nie przeszkadzało, ale przy 7-8stopniach...

W każdym razie zabawa była przednia, aż cud, że obiektyw aparatu nie uległ zniszczeniu.

I pomyśleć, że taka zabawa tylko dzięki tacie :) Pomyślałybyście, że nasz Księciunio przegląda gazetki z Lidla? I kiedy podesłał mi link do osprzętu na deszczowe dni, tylko wspomniałam, żeby w walce o kalosze i kurtkę przeciwdeszczową się szanował, bo nie mam zamiaru oglądać filmików z Jego udziałem w sieci...

W niedzielę jedziemy do mojej Mamy na obiad.
18październik... Jeden dzień, tyle wydarzeń:
15 urodziny Marcina chrześnicy
9 rocznica śmierci mojej Babci
7 rocznica ślubu mojej bardzo dobrej koleżanki

9lat... A czasami mam wrażenie, że nadal to do mnie nie dotarło.
Pamiętam jak dziś, kiedy jechałam pożegnać się z Babcią... Mama zadzwoniła, że to kwestia godzin, może jednego dnia... I tak dziwnie, a jednocześnie tak bardzo trudno było to zrobić, nosząc w sobie radość z nowego życia- Eliza miała wtedy 6tygodni. Tak smutna była świadomość tego, że Babcia nie będzie cieszyła się prawnuczką. Tak na Nią czekała. Jedyne czego żałuję, i czego nie mogę sobie darować, to to, że nie zrobiłam Elizie zdjęcia z Prababcią. Babcia już od kilku miesięcy nie była w domu, a ja myślałam jakoś tak naiwnie, że zdążę, że jeszcze mam czas...

Żeby nie kończyć tym smutnym akcentem... może ciasto na weekend?
Te co prawda piekłam w tamtą sobotę- w ten weekend u nas klimaty będą zdecydowanie orzechowe. Zostaliśmy tak hojnie obdarowani, że trzeba zacząć je upychać w ciastach, sałatkach, pastach na kanapki, wszędzie... :)

Tymczasem- typowy ucierany "zwyklak", ale jak smakował... Z ostatnimi malinami. Przepyszny!



24 komentarze:

  1. Oby u Lilci obyło się bez antybiotyku - dzielna dziewczyna, może sama się wybroni albo przejdzie jej po jakichś łagodniejszych środkach.

    My kaloszy Bąblowi nie kupujemy ze względów podobnych jak u Was w poprzednich latach :) Cierpliwie tłumaczę mu i powtarzam, że w adidaskach do wody nie wolno, nieee wolnooo, NIE WOLNO - i jak na razie udaje nam się uniknąć błotnej kąpieli, więc z zakupem gumiaczków jakoś wcale się nie spieszymy ;)

    Przykro mi z powodu Twojej Babci :/ My akurat w ten weekend mamy obchody 60-tej rocznicy ślubu dziadków połączone z urodzinami mojej mamy - i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że pomimo licznych problemów zdrowotnych (m.in. trzy babcine udary) wciąż z nami są, jakoś się trzymają i doczekali momentu, w którym pojawił się nasz Bąbel...

    Pozdrawiam i życzę Wam miłego, spokojnego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No radość przednia, ale mama kalosze po to właśnie są i basta. Trzymam kciuki, by przeszło!

    Ech, tak to już jest, że radość przeplata się ze łzami i trudno to pojąć i smutno. Moja mamcia tak na Milę czekała, a nawet nie zobaczyła...

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas kalosze są najważniejszym obuwiem😊. A ja się do błotnych kąpieli przyzwyczaiłam. O dziwo od zamoczonych nóg panowie nie chorują. Niestety do zabiegu Starszaka kałuże są zakazane. A zabieg przełożony o tydzień, więc uszy od narzekań mi pewnie spuchną😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Moi chlopcy obowiazkowo maja pare kaloszy ;)
    A kino - daja rade nawet bedac na poltora godzinnych seansach.
    Moja babcia zmarla 14 lat temu, a pamietam ten dzien jak byll by to wczoraj :/

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi najbardziej podobał się fragment jak tatuś sam zaproponował asortyment na deszcze... Toż to Anioł!

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutne....szkoda że babcia nie zobaczyła prawnuczki...moja babcia też,tylko że u mnie to nie keestia dni....

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutne....szkoda że babcia nie zobaczyła prawnuczki...moja babcia też,tylko że u mnie to nie keestia dni....

    OdpowiedzUsuń
  8. Kalosze... Sama mam i z chęcią z Przemkiem skacze czasem. Mam nadzieje że Lilka szybko wydobrzeje. A jak się film Elizie podobal?

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki pediatra to skarb! Teraz mam wrażenie ledwo kichnięcie i już antybiotyk. Nasza lekarka tez nie jest skóra do ich wyposywania. Niestety teraz nie udało sie uchronić.

    Kalosze u nas obowiązkowe- jednak dzisiaj pogoda tak paskudna, ze nawet na chwile nie udało sie wyjsć. Wieje i leje :( może jutro sie uda.
    Pozdrawiam gorąco w ten chłodny dzień!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak kupiłam kalosze Jaśkowi w zeszłym roku to nie robiło mu znaczenia i jakoś omijał kałuże a w tym roku to skakał i nawet siadał w kałuży.Wystarczyło, że odwróciłam głowę na chwilkę. Wszystko mokre a Jaś cały do mycia. I to też w nie za ciepłej temperaturze. Jednak nie rozchorował się i uważam, że warto było mu na to pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh...i przypomniał mi się mój zeszły rok. Utrata ciąży, to był początek serii końców. Dziadkowie jeszcze zdążyli współczuć mi poronienia...ale nie zdążyli już na wieść, że znowu się udało, że będzie prawnuczka. Już się nie poznają i ogromnie tego żałuję, bo do końca życia będę pamiętała jaką radością były dla nich narodziny Sebastiana.
    Przewrotny Los...zawsze ma własny plan.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś mistrzynią kierowania emocjami.Najpierw mi się łezka zakręciła jak czytałam o Twojej babci,by za chwilę przełykać ślinę na widok ciasta...;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze w tym całym chorobowym ambarasie że macie sprawdzonego i sensownego lekarza który jest odpowiedzialny . Trzymam mocno kciuki za ślicznotkę oby wszystko było dobrze.
    Kiedy czytałam o braku kaloszy i omijaniu kałuż zaczęłam się śmiać ponieważ u nas było dokładnie tak samo;}}}..
    Podpiszę się pod tym co napisała Żyłeczka o emocjach. Tak pięknie piszesz babo nawet o smutnych doznaniach, ech...
    Dziewczyny udanego wyjścia do kina i przede wszystkim zdrówka dla Gwiazdeczki

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak ten czas ucieka. Trzyma kciuki za małą żeby jej przeszło. Co do kaloszy- sam też je ostatnio wdziałam i chlapałam się tak jak ona :d Wiem wiem stara baba a takie rzeczy w głowie ( ja chyba nigdy nie dorosnę) zapowiedziałam mężowi że będziemy jeździć z dziećmi nad tę kałuże w której chlapałam się ja w drodze powrotnej z wiejskiego cmentarza w lesie :) ) Faktycznie nazbierało się wam na tą niedzielę. Babcia zawsze będzie z wami :*
    Trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas kalosze obowiązkowe co roku - mieszkanie za miastem gdzie nie wszędzie jest jeszcze asfalt wymaga takich "standardów" :)
    Ciasto jak zwykle wygląda pysznie i pachnie na odległość!
    Hotel Transywania...żałuję, że córka boi sie go obejrzeć bo nam jedynka mega sie podobała!
    Zdrowia dla gwiazdy Twojej :))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Babcia na pewno mruga do Was okiem z góry, chociaż rozumiem jak bardzo tęsknisz. Ja mam tak, jeśli chodzi o dziadka. Byłam nastolatką, jak odszedł, a nadal za nim tęsknię.
    Taki wspólny czas Córci z Tatą to fajna sprawa. Mnie Tata też zabierał na poranki, przedstawienia, nawet na 18 zabrał mnie do kina. Takie chwile zostają w pamięci.
    Zdrówka dla Lilci

    OdpowiedzUsuń
  17. No kalosze to podstawa na jesień ;) Ją Młodemu co roku kupuję nowy model ;) I też cieszy się strasznie z biegania po kałużach!

    Przykro mi z powodu babci :(

    I mam nadzieję, że weekend się udał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czas szybko leci - niestety:( Prababcia już na pewno dokładnie zna Twoje córki i jedną i drugą ... przecież patrzy na nie każdego dnia. U nas kalosze to obuwie obowiązkowe i w sumie nie tylko jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rany a u nas nic młodego przed wchodzeniem do kałuż nie powstrzymywało, myślę, że i na boso by wlazł, kalosze obowiązkowe!

    Przykre to o babci... Mój dziadek zmarł w tym roku, to wszystko jeszcze takie świeże, pociesza tylko to, że prawnuka poznał i wspomnienie jego uśmiechniętej twarzy kiedy słuchał wierszyka w wykonaniu naszego 2,5 latka na dzień babci i dziadka :)

    Zdrówka życzę!

    Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bosssszzz i znowu mmmmm kuszące ciacho, ja uduszę w końcu :)

    I jak crp Kochana, najważniejsze, że lekarz nie spanikował, więc ze spokojem domyślam się, że wszystko jest dobrze? Oczywiście nie puszczając nadal kciuków. Wiem jak słowo ZUM może przerazić, choć kiedy obalono tą diagnoze to jak nigdy marzyłam aby był to "tylko" ZUM.. Będzie dobrze! Lilcia zuch, jeju ile żescie ku radości na suche skarpetki i spodnie, odebrali dziecku radości ;) Teraz nadrabia "stracony" czas i się nawet przy 7 stopniach "kąpie" w kałużach :) Moich dzieci najlepsza zabawą jest łażenie w kolochach - tak mówi Tola - po wszelkiego rodzaju kałużach :)

    Babcia... ja mam jedną jedyną jeszcze - kocham nad życie, ale przed laty kiedy odeszła ta druga ukochana i dziadziuś którego odejścia nigdy wyobrazić sobie nie mogłam, to tak bolało i ile razy serce ścisnęło, że nie widzą moich dzieci, że ich nie utulą, że ich nie poznali - dziadziuś miał możliwość tylko Zuzę poznać, babcia nie doczekała :( Przykre to wszystko, to przemijanie jest tak źle rozplanowane jakoś, przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Babcia... nie mam zadnej od 2000r. A tak naprawde taka pradxiwa babcie mialam jedna i stracilam ja jak mialam 15l. To byla babcia z prawdxiwego zdarzenia,kochana, czula, madra. Czasem bardzo tesknie... tak zaluje, ze juz jej nie ma, miala tylko 55 lat.

    OdpowiedzUsuń
  22. no właśnie, co z tym crp?
    skakanie po kałużach to wielka frajda! I chwila spokoju dla wapniaków, bo dziecię bardzo zajęte. Warto, nawet jeśli ceną jest jakieś ewentualne dodatkowego prania :)
    poza tym nie trzeba prosić po sto razy, żeby dziecko potem wracało do domu bez zatrzymywania co pół sekundy - jak jest mokre, to mu zimno i samo szybko przebiera odnóżami, mam to przećwiczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. My w końcu kupiliśmy Hance kalosze...tej radości nikt nie zdoła opisac słowami...
    żaluje , że latem tak nie padało. Teraz faktycznie słabo przy takiej niskiej temperaturze...

    OdpowiedzUsuń
  24. Hehhe i co? Lidlowe łowy udane? :D Nie widziałam żadnego nowego filmiku z poczynań klientów czyli chyba udało się wyjść z honorem ;) Akurat 2 dni temu byłyśmy z Laurą w Lidlu i na widok porozwalanych po wszysykich koszach resztek dziecięcej odzieży zimowj od razu przyszliście mi na myśl :D

    Maruś, przytulam Cię mocno... Ja też mam taki dzień w roku, grudniowy... To dzień śmierci mojego dziadka. Na samą myśl ściska mnie w dołku choć minęłó już 18 lat...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!