Mama2c

Mama2c

środa, 28 października 2015

Niczym Wałęsa... czyli do porzygu o Halloween

W tym roku, po raz pierwszy, miałam zamiar nie pisać o Halloween. Nie mylić z nie obchodzeniem :) Nikt mnie przez ten miniony rok nie wyprostował w tym temacie, a argumenty przeciwników? Nawet gdybym bardzo chciała- nie trafiają do mnie.

W każdym razie- miałam szczery zamiar upolować największego dyńka w okolicy, zasiąść  w czwórkę w naszej jadalni, dać się ponieść fantazji, pośmiać się, pożartować, przekomarzać się bez końca w kwestii imienia naszego dyniowego kolegi, a kiedy pomarańczowy stwór będzie już wystarczający strrrrrraszny i przerrrrrrażający, wystawić go ku radości dzieci na balkon. A potem, 31października, zaopatrzona w cukierki, lizaki i inne słodycze, miałam zamiar patrzeć jak się dzieciarnia bawi. Bo dzieciaki nie mają problemu z Halloween. O dziwo.
Do tego wrócę jednak za chwilę.

Co się więc stało, że jednak, że znowu, że do znudzenia? Gosia, to trochę Twoja wina :) Wpis Gosi TUTAJ. Zagotowałam się jednak już znacznie wcześniej. Ach, ten fejsbuczek, ile on mi krwi napsuje. Nie wiem czy to pod memy podciągnąć, czy pod co, bo z tym nazewnictwem jak się okazuje też mam problemy :) w każdym razie, już parę razy uderzyło mnie po oczach zdjęcie przekreślonej dyni z dwoma, jakże ważnymi, pytaniami... Pierwsze: Znowu małpujesz Amerykanów? I drugie: A znicz babci zapaliłeś?
I tym sposobem, kiedy już wyrównałam sobie ciśnienie krwi dwoma głębszymi i zjedzeniem połowy tabliczki czekolady, zrozumiałam, że jestem jak ten Wałęsa- On też kiedyś nie chciał, ale musiał. I ja mam tak, kurna, z tym Halloween. No nie chcem, nie chcem... Ale rady nie ma :)

No więc tak- na każde z tych pytań odpowiadam: "TAK". Chociaż nie, w zasadzie nie do końca. Bo tak jak już to rok temu sobie ustaliliśmy w tym wpisie, Halloween nie jest świętem amerykańskim. Mimo, że właśnie w tej okropnej, paskudnej, zepsutej do szpiku kości Ameryce obchodzone jest wyjątkowo hucznie. I chwała Wam, Amerykanie, za to. Aj law ju!

Natomiast, jeśli miałabym możliwość zadania jednego pytania do tej antyhalloweenowej nagonki, zadałabym następujące: A co ma jedno do drugiego? Albo jeszcze inaczej: Czy naprawdę jedno wyklucza drugie?

Jak powszechnie wiadomo, Halloween obchodzimy 31października. Na cmentarzu, u babci, dziadka, stryjka i męża ciotki, powinniśmy pojawić się nie 1 a 2listopada. Taka jestem genialna, że w końcu to odkryłam- można poluzować gumę w stringach (dzięki Ci Pink za ten tekst) i nie pienić się za każdym razem, kiedy słyszymy o Halloween, bo obchody tego święta, nie kolidują z naszą tradycją, którą tak wdzięcznie, szumnie i bardzo głośno przypominamy. Brawo ja!
A w kwestii obrony naszego Dnia Wszystkich Świętych, mam tylko jedną refleksję- gdzie są przez cały rok ci zagorzali obrońcy, kiedy odwiedzając latem grób dziadka, potykam się o znicze zapalone właśnie 1listopada... Ach, pewnie agitują na fejsie w innych, "ważnych" sprawach.

Tak, wiem z jakimi obrzędami wiązało się to święto w jego początkach. Pewnie, że tego nie pochwalam, nie kręci mnie to i nie mam ochoty tego "małpować". Ale na Boga- kiedy składano te ofiary z ludzi? I kto to robił? Te amerykańskie, chichoczące pięciolatki? Ile z tych obrzędów, tradycji zachowało się do dziś?

Tak, Eliza też zna historię tego święta. Wie, dlaczego kościół je potępia. Zna też nasze zdanie na ten temat. Nigdy na siłę nie wciskałam Jej w strój czarownicy. Nie wyganiałam Jej też z domu, z przykazaniem, że bez wora cukierków ma nie wracać. Nie kazałam obrzucać okien sąsiadów, którzy zamkną Jej drzwi przed nosem, jajkami. Ostrzegałam, że ani Strzały, ani Bututy (nasze świnki morskie)  nie pozwolę złożyć w ofierze, a wszystkie koty w okolicy dokładnie policzyłam :)

W zeszłym roku, to nawet żal mi Jej było. Jak wiecie, była wtedy w trakcie przygotowań do Pierwszej Komunii. Halloween, i słusznie, kojarzyło Jej się z zabawą, śmiechem, czasem spędzonym z rodzicami (wiecie- takie nasze małe rytuały- poszukiwanie dyni, wydrążanie jej, kupowanie cukierków) i rówieśnikami. Nie miała poczucia, że robi coś złego. A jednak- na lekcji religii i w kościele, nasłuchała się tyle, że uszy puchną.

W tym roku Eliza dostała zaproszenie do koleżanki na imprezę halloweenową. Ucieszyła się bardzo. Jest o rok starsza, o rok mądrzejsza. Już wie, że NA PEWNO nie robi nic złego. Zna swoje intencje- nie ma w nich żądzy krwi i chęci na wywoływanie duchów. Eliza, jak i Jej rówieśnicy, widzi w tym dniu okazję do dobrej, wspólnej zabawy. Czy naprawdę takie intencję mogą nosić znamiona grzechu? W czym, do jasnej cholery, czai się tu to ZŁO? Błagam, nie przesadzajmy. Czy nie zakrawa już o ignorancję, nie zauważanie faktu, że Halloween i sposób jego obchodzenia ewaluowały DOŚĆ ZNACZĄCO przez te wszystkie lata?

I nie, nikogo do Halloween nie przekonuję. Nigdy nie było to moim zamiarem. Eliza, podobnie jak w zeszłym roku, wie, że nie wszyscy obchodzą to święto, i mają do tego prawo. Zresztą umówmy się- dzieciaki najczęściej wiedzą do kogo mają pukać, a takim umownym symbolem, znakiem rozpoznawczym, jest właśnie ta nieszczęsna dynia...

Kiedy więc czytam u Gosi, że w przedszkolu, wśród 3latków, nie można urządzić święta dyni... Myślę sobie wtedy jakie to polskie. Jacy my jesteśmy prawi, jacy porządni, jacy czyści i nieskazitelni. I jacy jednocześnie w tym wszystkim żałośni. Rozumiem, że ze względu na przekonania niektórych rodziców, dyrekcja nie odważy się zezwolić na obchody Halloween. Rozumiem, naprawdę, choć to decyzja mocno zachowawcza, ale w pewnym sensie rozsądna. Rozumiem także, że 3letni Staś, z gilem po pas i w stroju kościotrupa mógłby swoim widokiem oburzać i obrażać uczucia religijne dorosłych. Natomiast zupełnie nie rozumiem, co jest złego w zajęciach manualnych, plastycznych, w których motywem przewodnim byłaby właśnie dynia. Nie mogę pojąć, co byłoby złego, gdyby dzieci wraz z rodzicami przygotowały jakieś dyniowe przebrania i potupały przez chwilę nóżką z tej okazji. Kogo by to uraziło? Kogo zabolało? Może w takim razie pójdźmy o krok dalej i wycofajmy dynię ze sklepów. Mądre głowy z aktualnie rządzącej partii na pewno by to jakoś sensownie uargumentowały...

A teraz pojadę Jurkiem Owsiakiem i na koniec napiszę Wam tak: (A) Róbta co chceta :)

Co prawda dzieci z mojego osiedla tu nie zaglądają (i może dobrze), ale mam do Nich dwa słowa- nie krępujcie się- dzwońcie, pukajcie, ciocia Marta już zrobiła zakupy w Biedronce. Tylko pamiętajcie- umyjcie potem dokładnie zęby. Mogę mieć na sumieniu Wasze dusze, ale nie uzębienie. Bo nawet ja mam swoje priorytety :)

A tak spacerowałam prawie samotnie, bo jednak z Miśkiem, podczas weekendu. Lila pauzowała w domu- zapalnie gardła. A jutro, całą rodziną, idziemy na pasowanie na przedszkolaka. Tata już przeżywa :) Mama wzięła się na sposób i nie myśli...








Wasze komentarze... Well... Jutro?

56 komentarzy:

  1. Powiem tak.... jestem wierzaca i nie wyobrażam sobie życia bez wiary.czyli Kościół itp są dla mnie ważne.
    Ale co do dyni....nie ma co przesadzać...wiem,z czego to święto się wywodzi,wiem,że to nie nasza tradycja. Ale nie można być bardziej papieskim niż papież. ..

    Wyciąć dynię,przebrać się w strój np czarownicy ok, i daleka jest od tego drogą do skakania po grobach. Taka sama afera była z Harrym potterem(którego nota bene bardzo lubię) , jakby oglądanie go od razu znaczyło, że dziecko będzie praktykować czarną magię: -)

    Nie mozna przesadzać, a zachować zdrowy dystans. Gdyby synuś był zdrowy poszedłby na święto dyni do przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi, a to nie wiesz, ze Polacy (niektorzy) bywają bardziej papescy niz sam papiez??? Trzeba sie z tym oswoic i robic swoje, wychowywac dzieci zgodnie ze swoimi zapatrywaniami. Rob tak, aby bylo to dobre dla Twoich dzieci. Szkoda, ze synek chory:-( Pozdr.

      Usuń
    2. Megi, powiem Ci, że mnie nawet stanowisko kościoła nie dziwi. Rodowód tego święta jest taki, a nie inny- ciężko o tym zapomnieć. W moim przekonaniu natomiast warto, bo tak jak wspomniałam- no ile z tych dawnych obchodów zachowało się do dziś? Ale ok, nie mam nic przeciwko- niech ten temat będzie poruszany w kościele, niech księża o tym mówią. Tyle, że po pierwsze- to nie jest dialog i merytoryczne argumenty, a dwa- właśnie co do tych argumentów- mam wrażenie, że kościół ich po prostu nie ma w związku z tym tylko i wyłącznie straszy- piekłem, psychiatrykiem. Nie ukrywam, że jako mamę trochę mnie to jednak oburza. I to jest też właśnie to, co w naszej religii strasznie mnie mierzi- cały czas jesteśmy straszeni. Moim zdaniem- nie tędy droga.

      Tekst o Harrym Potterze- jak najbardziej trafny. Sama widzisz po sobie, że to tak nie działa. Idźmy trochę z duchem czasu, nawet kościołowi to nie zaszkodzi. Takie gadki o Halloween i właśnie o tego typu filmach, to już mega upraszczanie tematu.

      U nas nawet temat święta dyni, czy Halloween nie był poruszony. Od jakiegoś czasu jest nowa pani, ale w zeszłym roku, kiedy była jeszcze ta, która uczyła Elizę, widziałam, że dzieci chociaż dynie robiły.
      Ps. Mam nadzieję, że Synek już lepiej?

      Usuń
  2. 3 letni Staś z gilem po pas...w przebraniu kościotrupka wyglądałby słodko;))))))

    ja lubię Halloween ale tylko ze względu na stroje - bo to są moje klimaty. z tym ze przez wszystkie 365 dni w roku;) zaś ludzie na ten jeden dzień je zakładają - gdzie ja mam to na co dzień.

    rozumie twoją niechęć do tego amerykańskiego święta ja mam identyczne odium do Walentynek. więc w okolicach lutego pojawi się pewnie u mnie nota w podobnym klimacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że wyglądałby słodko. Rrrruda, ale ja lubię to święto, nie mam nic przeciwko niemu, i cenię Amerykanów za ten brak spinki i dobrą zabawę.

      Co do Walentynek- no te też nie wzbudzają mojego zachwytu, ale nie przeszkadzają mi. Jak ktoś ma ochotę celebrować- proszę bardzo. A serduszka w każdej witrynie sklepowej? No może mam i przesyt, ale krzywda mi się od nich nie dzieje :)
      Pozdrawiam

      Ps. Co się z Tobą dzieje? Nie mogłam wejść na Twojego bloga.

      Usuń
  3. Idąc za fajsbuczkową nomenklaturą "lubię to"
    Nie przesadzajmy i nie bierzmy wszystkiego zbyt serio. U nas w przedszkolu tez świętowania nie będzie. Ale w sasiedzkim gronie już tak.
    Pozdrawiam Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jakiś kompromis jest. Bawmy się, i tyle :)

      Usuń
  4. NIe rozumiem tej całej nagonki przeciwników H....
    Co komu zaszkodzi zrobić dynię czy nietoperza ... dla mnie to doskonała okazja do kreatywnej zabawy z dziećmi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to właśnie taka fajna rodzinna tradycja, dzieciaki ją lubią, nawet 3letnia Lila cieszy się na szykowanie dyni.

      Usuń
  5. Zakaz sprzedaży dyni ! Ogłaszam bojkot ! Wolałabym wprawdzie referendum w tej sprawie ale nie wiem jak sie za nie zabrać ! Pędzę bojkotować !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze rzeczywiscie referendum??? Spytaj
      prezesa partii jedynie słusznej, moze on Ci doradzi, wtedy bedziesz miala czarno na bialym, jak z tą dynia. Oczywista oczywistosc, no nie? Poczekaj wiec z bojkotowaniem, zeby sie nie narazic:-))) Marta przyzna mi racje, prawda?

      Usuń
    2. Dziewczyny, spokojnie. Nie podniecajcie się za bardzo. Najpierw niech staną już te wszystkie pomniki, które mają stanąć, niech pozmieniają nazwy ulic, wyjaśnią w końcu ten Smoleńsk... A potem zajmą się całą resztą. Czyli zakładam, że dyniowe referendum najwcześniej na przyszłą kadencję.
      Buziaki!

      Usuń
  6. Podobno Halloween to czczenie kultury śmierci, a wszystkich święty to niby... życia? Tak! Po śmierci.
    Nie wiem czemu ludzie się czepiają takich rzeczy, przecież jedno drugiego nie wyklucza tak jak napisałaś. Najpierw płeć Kubusia Puchatka, a teraz... ja nie wiem co się dzieje... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bardzo trafne spostrzeżenie Shelby!
      Natomiast jeśli chodzi o Puchatka, to nic, absolutnie nic tego nie przebije!

      Usuń
  7. powiem tak : róbta co chceta :))))) Ja nie obchodzę, mąż jest przeciwnikiem, córce to "wisi". Jednak jakby dostała zaproszenie na imprezę - czemu nie? tak jak piszesz - jedno nie wyklucza drugiego! Na cmentarze jedziemy, młoda wie o co chodzi i rozumie :) Spędzimy ten wieczór z siostrą i jej rodziną, będzie miło i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chodzi o to, żeby było miło, a każdy ma na to swój sposób.

      Usuń
  8. Halloween wywodzi sie z Irlandii & Walii (krajow celtyckich) a Amerykanie tylko "przygarneli" sobie to swieto.
    I pomimo tego, ze mieszkam w kraju, ktorzy wszyscy zyja strachami lachami, dyniami I przebierancami to mi w ogole sie to nie podoba. Jestem antyhalloweenowa, ale to ja. Dzieci jutro maja byc poprzebierane w przedszkolu no I co? Jak mus to mus. Kostiumy kupione, niech sie bawia... ciesze sie niezmiernie, ze w sobote pracuje od 8 do 20 I Halloweenowe chodzenie po domach mnie ominie.
    Mamy piekne polskie tradycje. Szanujmy je, a nie kopiujmy wszystko to, co modne jest na zachodzie. Takie moje zdanie w tym temacie, a zdjecia jesieni piekne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, a ci biedni Amerykanie cały czas są posądzani o narodziny Halloween. Miniu, ale masz całkowite prawo, żeby być antyhalloweenowa.

      No widzisz- rok temu też został poruszony temat tych naszych pięknych polskich tradycji... Ale powiedz mi tak z ręką na sercu- brałaś udział w jakiś związanych ze świętem zmarłych? Albo w innych? Bo ja też coś tam słyszałam, ale... No cóż. Tak, może coś w tym jest, że chętnie kopiujemy zachodnie zwyczaje/święta. Ale czy to jest aż takie złe? Skoro robimy to na skalę masową, to może nam się to zwyczajnie podoba? Z czegoś to się chyba jednak bierze, że nie widujemy dzieci kultywujących te wspaniałe polskie tradycje.

      Usuń
  9. i tyle w temacie :) jak zawsze ciotka Marta dobrze nogą tupnie :) Ja specjalnie halloween nie obchodze, nie chodze po domach, nie przebieram się, szczerze to nawet dotąd z tym się nie spotkałam, poza filmami ;) Ale jakby ktoś po cukierka przyszedł, to nie przepędziłabym, bo niby czemu, każdy powód do zabawy jest dobry, tyle jest wokół stresu, zła, smutku na świecie, zatem czemu nie szukać powodów do świętowania, zabawy i fajnie spędzania czasu. Dynię czasami sobie wycinamy, własnie dla zabawy, nie dla jakiegoś kultywowania. Lub kupujemy gotowa, bo wybór jak już kiedyś wspominałam mamy przeogromny w okolicy i dla samych super pomysłów i precyzji wykonania ją zakupujemy, ba stawiamy sobie nawet przed drzwiami z zapaloną świeczką i to niekoniecznie 31 października, bo efekt wizualny jest super :)
    Staram się być naprawdę tolerancyjna, nie lubię zakazów i nakazów, jednak nie toleruję nietolerancji i disco polo ;)
    Bardzo spodobało mi się to zdanie - "gdzie są przez cały rok ci zagorzali obrońcy, kiedy odwiedzając latem grób dziadka, potykam się o znicze zapalone właśnie 1listopada... Ach, pewnie agitują na fejsie w innych, "ważnych" sprawach." coś w tym jest, przeważnie ci co tak najgłośniej krzycza, to TYLKO krzycza i sami zatracają się w swoich przekonaniach nie do końca w pewnym momencie wiedząc co jest już dobre a co złe. Na tym polega fanatyzm niestety, jest szalenie groźny i nie pozwala na tolerancję i trzeźwe myślenie, stąd takie starcia w wielu różnych aspektach min w sprawie halloween, krzyk jest conajmniej taki jakby miało to stac się naszym świętem narodowym, a nie zwykłą zabawą.
    I Jurek dobrze prawi, róbta co chceta, nie wtrącajcie się innym, chcą sobie świętowac halloween niech świętują, nikomu w związku z tym nie ubędzie, a ze zniczem na cmentarz nie muszą iść ani 1 ani 2 listopada, pójdą wtedy kiedy poczują potrzebę, tęsknotę, ochotę - takie pójście 1 czy 2 BO TAK TRZEBA to chyba nie w tym rzecz. ja osobiśie nie lubię naszej "tradycji' wszystkich świętych - te głosne tłumy, bo mało w nich zadumy niestety, przemierzające cmentarze w strojach zgodnych z ostatnim krzykiem mody, te "czułe" rodzinne spotkania po latach nad grobem, to "co u Was słychac... Stary, daj spokój... nie no świetnie, zmieniłem furę..." i te znicze dobrane do koloru, żeby to wyglądało, bo co inni powiedzą - nie wierzę, że tylko ja mam takie obserwacje i że na tym polega ta nasza piękna tradycja, a każda innna jest zła. Ha, ja znam takich co notują w notesach kto był i jaki znicz przyniósł z okazji Święta.. Tak jak Marta piszesz, zacytuję - Jacy my jesteśmy prawi, jacy porządni, jacy czyści i nieskazitelni. I jacy jednocześnie w tym wszystkim żałośni... ot i tyle. Zluzujmy tą gumę i nie szukajmy zwad, szanujmy się nawzajem i wtedy wszyscy będą szczęśliwi :)

    Trzymam kciuki za pasowanie, weź dużo chusteczek, bo popłyniesz mamusiu ;) buziole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza gmina nawet święto dyni od jakiegoś czasu obchodzi, ciekawe kiedy nam to zlikwidują, no bo to te straaaaszne dynieeee ... strach się bać :) http://www.biegpodynie.pl/

      Usuń
    2. O, Iwonko! Cała prawda o 1listopada! Cała, calutka. I wiesz co? Ja od dłuższego czasu zwyczajnie nie lubię tego dnia. Jako dziecko byłam nim oczywiście w pewnym sensie zauroczona, zwłaszcza, że i z tym dniem mieliśmy swoje małe rytuały. Ech no właśnie Iwonka, gdybyśmy wnieśli do naszego życia trochę więcej luzu i uśmiechu... Chyba szybko nie doczekamy

      Usuń
    3. A pasowanie... Oj, oj... Kurczę, takie to malutkie, a tyle emocji z człowieka wyciśnie!

      Usuń
    4. Czyli Ty też to widzisz, smutna prawda co? Mi w tym święcie podba się tylko "efekt" końcowy, kiedy na cmentarzach jest choć raz w roku tak miło, ciepło i pogodnie wizualnie. Unikam przeważnie bycia tam 1 listopada, albo nie odwiedzam wszystkich grobów tego dnia, bo zwyczajnie męczy mnie to, tłum tłumem, ale teksty w nim słyszane, powiew nim dymu papierosowego (!), dzikie parkowanie gdzie popadnie i... jarmark na straganach. Unikam tego wszystkiego, bo ciężko się zadumac, bo ciężko to wszystko przeżyć tak jak przeżyć się powinno, a że na cmentarzach jestem i tak więcej niż raz do roku i to przeważnie nie od święta, to myślę, że "dramatu" nie ma.

      Wycisnie, wyciśnie - szalenie wzruszające sa takie momenty w życiu, nasze maleństwa ukochane :) :*

      Usuń
  10. U nas nikt nie chodzi po cukierki a szkoda ... Przemo wczoraj przyszedł z przedszkola i pyta mano a kiedy właściwie jest to haloowen....czyli w przedszkolu mówili o tym. My tez się dziś pasujemy. Czekamy na relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i ja czekam na relację u Was! A wiesz, co do świętowania Halloween, to może z czasem i do Was przyjdzie :)

      Usuń
  11. Ja własnego dziecka nie posłałabym po cukierki po domach. Po pierwsze dlatego, że mieszkam w wiosce z tradycjonalistami, którym to święto się nie podoba, no a czemu by mieli krzywo patrzeć na moje dziecko? Dawniej, gdy byłam mała dzieci chodziły po domach w "zapusty" i smutne że ta tradycja zniknęła :( Jednak mimo wszystko uważam, że puszczenie dziecka na imprezę halloweenową czy kupowanie mu czegoś z motywem halloween, a nawet przygotowywanie ozdób i ciasteczek nie jest niczym złym. Do piekła za to nie pójdą ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Noelko, dzieci łagodzą obyczaje :) Może sąsiedzi pierwszy rok byliby zaskoczeni, ale na przyszły już by inaczej patrzeli :)
      No i właśnie- "zapusty"- dlaczego zniknęły?
      Uff, jak ciocia Noelka mówi, że wolon, to wolno!

      Usuń
  12. Święta dyni urządzić nie mozna...ale za to mozna w przedszkolu bawić się tak .... https://www.facebook.com/intencje/photos/a.562676277171658.1073741826.562514537187832/736092869829997/?type=3&theater

    OdpowiedzUsuń
  13. O, u mnie akurat też post w tym temacie przed sekundą dodany. Zgadzam się z Tobą, jak zresztą w większości dotychczas poruszanych tutaj "kontrowersyjnych" kwestii ;) Nie ma sensu przesadzać w żadną ze stron - a jeśli dziecięce niewinne przebieranki faktycznie nie mają nic wspólnego z rytualnymi mordami okolicznych kotów, to chyba naprawdę nie ma o co piany bić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zajrzałam jeszcze przed chwilą pod link podany powyżej przez akinimod - taaa, zabawa w cmentarz na pewno dzieciom się bardziej spodoba...

      Usuń
    2. Jak wiesz, ja już jestem po lekturze u Was :)
      Mam wrażenie, że u ns tą pianę bije się po prostu- dla zasady. I to jest smutne.

      Usuń
  14. Dokładnie ,,róbta co chceta,,
    My nie obchodzimy domów nikt do nas nie przychodzi po cukierki i dyni brak .Nie czuje potrzeby tego zmieniać ,mam prawo do własnego zdania ,mi taki ,,obyczaj,, nie jest do niczego potrzebny .Z drugiej strony jak tak ktoś chce się zabawić to jego sprawa .
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest podejście na medal.
      Pozdrawiam Ewa!

      Usuń
  15. Wiesz mój Syn planuje chodzić po cukierki.
    teraz zaczynam się obawiać aby czasem jakiś sąsiad z umoralniającą gadką nie wyskoczył albo nie groził im piekłem..
    A co do Hanki - dobrze że nie zdążyłam ją nakręcić na świeto dyni w przedszkolu- tym bardziej że wcześniej zawsze się coś odbywało..
    nawet artykuł na faktach kaliskich się pojawił...ach ta "sława"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że lepiej Go uprzedź, że i tak może być.
      O rany, dawaj linka, poczytam :)

      Usuń
  16. O matko, jacy my jesteśmy żałośni... Dlaczego 3/4 naszego społeczeństwa ma pogrzebacz w dupie i tak spina się niepotrzebnie - ktoś może mi odpowiedzieć???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo my tak lubimy Kasia, nie wiesz? :)

      Usuń
  17. Masz chyba jakąś obsesję na punkcie halloween.
    A jeśli chodzi o hasło "Róbta co chceta" - Twoja Eliza - z tego co pisałaś - czasami wprowadza to hasło w życie. Uważasz, że jest wtedy szczęśliwa?
    A ona dopiero wchodzi w czas, kiedy faktycznie będzie miała możliwość żyć zgodnie z hasłem: "róbta, co chceta".
    Wszystko jeszcze przed Wami
    Mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, Mamo Trójeczki, że Twój komentarz na dłużej przykuł mój wzrok :) I nie ukrywam- trochę jestem zaskoczona. Na jakiej podstawie wnosisz, że mam obsesję? Bo chyba nie po tych 2-3postach, które napisałam odnośnie niepotrzebnego nadymania się i generowania jakiś dziwnych problemów, tam gdzie ich nie ma? Obsesja to już takie dość mocne słowo, powiedziałabym, które zasługuje na diagnozę przez pana w białym fartuchu, a ja... Ja chyba nie publikuję postów w środku lata, że mam już sześć projektów przebrań na Halloween, że skreślam dni na kalendarzu do 31października, i ż jestem zaskoczona, że znajomi do których wysłałam zaproszenia wypisane własną krwią, jeszcze ochoczo nie potwierdzili... Także, błagam, ale jeśli nie jesteś kimś uprawionym tytułem doktora psychiatrii, do takiej diagnozy- daruj sobie :)

      Co do tego, co napisałaś o Elizie- częściowo się zgadzam, ale... Jaki to ma związek z tym, co napisałam w tym poście? "Róbta co chceta" nie było w tym poście hasłem skierowanym do mojego dziecka, a do dorosłych. W wolnym tłumaczeniu- chcecie to obchodźcie, nie chcecie to nie obchodźcie. Ot, i tyle słowami p. Jurka chciałam Wam przekazać.

      Masz rację- wszystko przed nami. Każdy, myślący rodzic, ma tego świadomość. Głęboko chcę wierzyć, że dobrze nam życzysz, ale mam jakieś takie dziwne przeczucie, że raczej nie wróżysz tu sukcesów wychowawczych :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pękłam ze śmiechu przy Twoim opisie:) Wyobraziłam dobie te dni skreślane w kalendarzu i zafrapowaną minę przy braku potwierdzeń ze strony znajomych;) No pękam:)

      Usuń
    3. Mama trojeczki bardzo chciała dowalic, ale nie wyszło, hehe.
      Uwierzycie, że na profilu Zuzi Machety ( ta dziewczynka ze straszną chorobą skóry, na której leczenie udało się zebrać 6 mln i jest teraz w USA) pod zdjęciami dzieciaczków z imprezy Halloweenowej zorganizowanej w hotelu dla pacjentów i ich rodzin też pojawiła się święta inkwizycja?!
      A moja kumpela, która prowadzi szkołę angielskiego w małym miasteczku, zrezygnowała z dorocznej imprezy dla dzieci, bo po kazaniach proboszcza rodzice wnieśli protest... Smutny kraj.

      Usuń
    4. Uczucia Niechciane- ja natomiast pękam ze śmiechu, kiedy czytam komentarze w stylu Mamy trójeczki... Tyle, że to taki śmiech trochę przez łzy, a czasami nawet szloch... Pozdrawiam!

      Iso! Doniesień odnośnie Halloween nawet nie skomentuje. Co więcej mogłabym napisać? Żal, no po prostu żal. I dlaczego w tej naszej najlepszej ze wszystkich religii, głównym narzędziem jest wciąż straszenie???
      Natomiast co się tyczy komentarza Mamy Trójeczki... Tu jest dopiero ŻAL. Wiesz, ja rozumiem, że prowadząc bloga człowiek uprawia taki trochę ekshibicjonizm. Nie boli mnie,kiedy ktoś ma inne zdanie. Tyle, że jeśli ktoś, po przeczytanie trzech postów na krzyż, ma już głębokie przekonanie, że nie tylko zna Cię na wylot, wie o Tobie wszystko, ale jeszcze jest gotów prognozować przyszłość Twoich dzieci na kolejne 30lat... No to już nawet nie tyle co boli, ile lekko przeraża.

      Kiedyś, kiedyś dostałam taki miły, bardzo rzeczowy komentarz... że najlepiej dzieciarów narobić i wszystko chcieć od państwa! A wiesz po jakim poście? Kiedy odważyłam się napisać, że trochę oburza mnie fakt, że przyjdzie nam czekać na aparat ortodontyczny z NFZ-u półtora roku... Miałam wtedy na stanie całe dwoje dzieci (!!) i poza becikowym, które każdemu należało się jak psu buda, nigdy nic od tego państwa nie wzięłam...
      Miłego weekendu! Albo inaczej- skoro mam obsesję: HAPPY HALLOWEEN :)

      Usuń
    5. Co roku piszesz w duchu walki, że jednak tak! Jednak Wy będziecie obchodzić, choćby innym się to nie podobało. Nikt Ci nie broni przecież:) Ja też otwieram i daję cukierki, nie mam potrzeby ekscytować się tym jednak:)

      Życzę Wam powodzenia w wychowywaniu dzieci:) Hasło Owsiaka dobrze brzmi, ale problem polega na tym, że było skierowane właśnie do młodych, nie do dorosłych;)
      Konsekwencje mogą być różne... Sama wiesz.

      Pozwolisz mi chyba mieć inne zdanie?:)
      Mama trójeczki

      Usuń
    6. I na podstawie tej mojej rzekomej ekscytacji postawiłaś tą diagnozę o obsesji? :) Czyli jednak odwołuję wizytę u psychiatry.
      Mamo Trójeczki, pozwalam Ci mieć swoje zdanie w każdym jednym temacie- nie mam z tym problemu. Tylko proszę Cię w takim razie o jedno- pozwól mi, na moim blogu, który nie jest ani lekturą szkolną, ani tym bardziej pozycją obowiązkową każdego dorosłego Czytelnika, ekscytować się czym chcę. Nawet jeśli byłoby to Halloween, czy Walentynki :)

      A co ducha walki. Ok, przyznaję- chciałam nieść ten kaganek oświaty, że jednak można, bez pogrzebacza w tyłku, jak to Ktoś tu powyżej napisał... Nikogo nie chciałam przekonywać, ani namawiać na siłę. Zauważ, że ani razu nie napisałam, że my rodzice robimy tu jakąś halloweenową imprę z krwawymi słodyczami i upiornymi przebraniami. Nie widzę jednak nawet jednego rzeczowego, merytorycznego powodu, dla którego dzieci, jeśli chcą, nie powinny się bawić.I jeśli choć jedna osoba, po którymś z moich postów zmieniła zdanie, to ufff- było warto :)

      Czy hasło Owsiaka dobrze brzmi, to już można polemizować. Skierowane do dzieci, a tym bardziej młodzieży, to już tak niekoniecznie, prawda? Nie wierzę, ale chyba się zgadzamy :)

      Usuń
  18. O w mordę. Ja w tym roku zamierzam pojawić się na grobach nie 1, a tym bardziej 2 XI, a 31 X :) Niesamowite jest to, że ludzie tak zapamiętale krytykują, co obce, a nie odróżniają uroczystości Wszystkich Świętych od tzw. Święta Zmarłych. No tak - Pierwsza Komunia była dawno, bo to chyba wiedza z tego okresu.
    Co do Halloween. Od zeszłego roku nic się nie zmieniło. Nie świętujemy. Tak, jak pisałam jest nam zupełnie obce. Ale mamy jutro dzień dyni. Już czeka :) Żeby nie było, że u Cioci Marty w komentarzu tylko piszę, jak ja lubię to warzywko. Niech czyny przemówią :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdyby mozna bylo klaskac przez klawiature,to bym Ci zaklaskala. Podpisuje sie wszystkimi konczynami pod tym co napisalas. Bardzo to madre podejscie moim zdaniem-taki dystans do drazliwego w Polsce tematu. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja jestem zdania , że dni jak Hallowen, Walentynki itp są po to, żeby było więcej okazji do zabawy, spotkań z przyjaciółmi. Jak komuś nie pasuje niech nie obchodzi, przymusu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  21. Halloween czy inne swieto - niech sobie bedzie obchodzone, byle nie bylo przyczynkiem do wandalizmu. U nas dzieci i mlodzi ludzie przychodza po cukierki i my te cukierki mamy przygotowane. Dwa lata temu tez bylismy przygotowani, ale spoznilismy sie do domu (wyzyta u lekarza sie przedluzyla, kolejki etc.) i po powrocie okazalo sie, ze ktos nie dostsl cukierka, to nam rzucil pomidorem w drzwi. My nie zatrzasnelismy nikomu drzwi przed nosem. Nas nie bylo! Taki Halloween mi sie nie podoba. W tym roku mam cukierki i nigdzie nie jedziemy (oby nie!), bede otwierala drzwi i czestowala, bo trzeba pilnowac domu :( przykre prawda? Pzdr Helen

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie kiedyś się podobało, ale gdy stało się modne, to mnie się znudziło :P
    Jeśli Mila zechce, będzie się w przyszłości bawić. Ja jestem daleka od dorabiania ideologii :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ah.. piękna jesień:) Odnalazłaś ją już :) A co da Halloween .. hmm ... ludzie mają to do siebie że lubią robić problemy z niczego :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudne zdjęcia jesieni :) A jeśli chodzi o Halołin ;) to tak jak napisałaś "róbta co chceta" ;) I tyle w tym temacie. Tak samo jeśli chodzi o święto 1-go listopada- niech każdy robi jak uważa i jak czuje. Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia na cmentarz i zapalania zniczy za zmarłych bliskich i dalszych.. Każdy niech robi wg swojego gustu i sumienia. Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja w tym roku pierwszy raz pisałam o Halloween. :) Lubię ten dzień. Jako dziecko zawsze zazdrościłam Amerykanom tego święta. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szczerze mówiąc czasem mam wrażenie, że tego typu "święta" są po to, żeby w sklepach sprzedawcy mieli co sprzedać :P Ofkors święta chrześcijańskie też po to są - już na początku października w naszym Kauflandzie zobaczyłam stos zniczy (to jeszcze przełknęłam), a po drugiej stornie półki uginające się od mikołajów i reniferów (i to mnie już załamało:P). O Halloween przypomniałam sobie przeglądając gazetkę z Lidla.
    Halloween nie obchodzimy, bo nie czujemy takiej potrzeby. Rodzice w naszym przedszkolu są twardymi katolami, więc też nie :P Ale jutro mykamy na groby. Już się nie mogę doczekać, kiedy zapalę świece przy grobie dziadka... Uwielbiam ten listopadowy nastrój zadumy, świece i kwiaty... To pamiętam z dzieciństwa, więc to jest takie "moje". Nie umiem się bawić przy czymś nie moim, tak już mam.
    Pamiętam że jako dziecko oglądałam film "ET" i tam się dzieciaki przebierały na Halloween - dla mnie to był kosmos i nie kumałam, po cholerę to robią i czemu wyglądają tak obleśnie :) to wrażenie mi zostało do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja dam po łapach tym którzy są tak oburzeni nie szanowaniem ! listopada Drodzy oburzeni o groby naszych bliskich dba się cały rok a nie jeden dzień w roku, no i najważniejsze pamięć o NICH mamy w serduchu. Ni kupy ni dupy łączy mi się oburzenie helloweenowe a 1 listopad. Moja córka w tym roku poszła z koleżankami pobawić się w ten dzień i nie ma w tym nic niestosownego, dla dzieciaków to zwyczajnie jedna z wielu zabaw, atrakcji. Martuś nie stresuj się durnymi wpisami ponieważ jeżeli ktoś nie ma nic ciekawego do powiedzenia szuka problemu tam gdzie go nie ma. Jeszcze jedno, dynie są zdrowe i smacznego dal marudzińskich;}}}}

    OdpowiedzUsuń
  28. A mi Babcia zamiast dyni wyciąga jednego roku "ducha z papryki", a mimo tego do święta tego mam bardzo obojętny stosunek. Widocznie przez to, że to nie dynia a papryka była ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!