Mama2c

Mama2c

czwartek, 26 listopada 2015

Dynia na słodko...

...i nie tylko :)

No to może od tego "nie tylko" zacznę tym razem. Placki z dyni, czyli czyszczenie szuflady z warzywami- gdzieś tam między marchewką a selerem zaplątał mi się mały kawałek dyni. No to co? No to placki- na podstawie TEGO przepisu.



Rogaliki dyniowe. I to w dwóch odsłonach... Czyli kupa śmiechu i całkiem niezły efekt końcowy.
Wersja pierwsza- rogaliki drożdżowe, w oryginalnej wersji do podglądnięcia TU. Nasze, jak widać, trochę odbiegają od oryginalnego przepisu :) Wyglądem na pewno, a smakiem? Nie wiem :) Nasze były przepyszne, mimo swoich gabarytów i kształtu :P



W międzyczasie robił się korzenny syrop dyniowy. Dziewczyny! przepadłam. I mimo, że w założeniu syrop zrobiłam do kawy, to w rezultacie dodaję go wszędzie tam, gdzie tylko mogę.
Jest obłędny. Trochę ulepszyłam przepis, z którego korzystałam- zamiast imbiru w proszku dodałam świeży (i nie żałowałam go :)), a także dałam dwa razy więcej puree z dyni.

 

 I gotowe :)

Syrop w międzyczasie odcedziłam i zamknęłam w słoiku, przypominając sobie jednocześnie o ekstrakcie z wanilii, który  miałam zamiar pokazać Wam już wcześniej. Podobno najlepszy jest ten dwumiesięczny. Na chwilę przed Świętami, mój taki właśnie będzie. Jednak jeśli zrobicie go teraz, też będzie dobry i wystarczająco mocny :)


 A tak wyglądał mój ekstrakt z poprzedniego roku, na etapie dojrzewania :) 


A oto odsłona druga dyniowych rogalików- tym razem w wersji kruchej. Korzystałam z TEGO przepisu. Dobre, całkiem, całkiem, ale nad kształtem wciąż trzeba jeszcze z kilka dyniowych sezonów popracować :)





Rogaliki drożdżowe, podejście numer dwa :)




I jest, deser bez którego sezon na dynię nie mógłby ot tak- po prostu minąć.  Resztki zdrowego rozsądku, kazały mi jednak nie przygotowywać go średnio raz w tygodniu- jak to miało miejsce w zeszłym roku.  Niestety, za aksamitny i ten niepowtarzalny dla mnie smak, trzeba zapłacić sporą ilością jakby nie było- pustych kalorii. Co ciekawe- do tego tiramisu również wykorzystałam korzenny syrop dyniowy :) Coś czuję, że niedługo trzeba będzie przygotować kolejną porcję.
A TU przepis na tiramisu dyniowe, od którego zaczęłam moją przygodę z tym deserem.


Odskocznia od słodkości, i to taka zdecydowana w smaku- carbonara dyniowa. Smaczna, ale żebym przepadła i planowała powtórkę? Niekoniecznie. Przepis TU.



Śniadanie z dyniowym akcentem? Kto chętny, kto? Pyszna dyniowa owsianka. I tu zdecydowanie będą powtórki. Przepis TU. W mojej wersji nie dodałam miodu do mleka, a "słodzikiem" był... korzenny syrop dyniowy, którym hojnie polałam swoją owsiankę. 


Czyszczenie lodówki, część któraś tam- pierś z kurczaka, pieczarki, dynia...



I kolejna propozycja na słodkie, dyniowe śniadanie- naleśniki. Fajne, fajne- polecam. U mnie z karmelem i orzechami laskowymi. A przepis znalazłam TU.



Na blogu, na którym odkryłam naleśniki dyniowe, był także przepis na fajne smarowidło do chlebka z... dyni. A jakże :) Czy ja mogłabym przejść koło niego obojętnie? Wyszło pysznie, na pewno do powtórzenia. Przepis TU.



Jestem fanką domowych ciast drożdżowych, choć niewiele się w tej materii zmieniło- ja i ciasto drożdżowe średnio się lubimy. Te w wersji z dynią też nie wyszło tak, jak miało wyjść. Było cięższe i bardziej mięsiste niż te, które zauroczyło mnie na zdjęciu. Jednak w smaku- rewelacja. TU oryginalny przepis.

I w zasadzie to na tym dyniowym cieście drożdżowym skończyłabym moją tegoroczną przygodę z dynią, gdyby nie pewien przebłysk... A ten z kolei nastąpił dokładnie wtedy, kiedy sięgałam po kolejną karmę dla Miśka. Moim oczom ukazały się powidła. Śliwkowe. Z dodatkiem soku i skórki z pomarańczy. Zaraz, zaraz... Czy ja przypadkiem nie zrobiłam ich z jakimś specjalnym przeznaczeniem?? Taaaaaak, jasne, że tak. I tak oto kolejny dyniowy sernik na moim blogu. Tym razem zwieńczony polewą z powideł śliwkowych, zagotowanych z dodatkową porcją świeżego soku z pomarańczy. Czy to już nie brzmi wystarczająco dobrze? No to dodam tylko, że to pierwszy sernik, do którego dodawałam mascarpone. Nie muszę pisać jak dobrze wpłynęło to na jego smak i konsystencję? Nie powinnam, ale napiszę także, że... zniknął w oka mgnieniu, choć nikomu już nawet nie przyjdzie do głowy, żeby powiedzieć: "Marta, ale to dobre"...





Inspiracja oczywiście TU

Pod ostatnim postem pojawił się przepis dla tych, którzy zdecydowanie nie są miłośnikami dyni. Wtedy były to pierogi ze szpinakiem, fetą i pomidorami suszonymi. Tym razem mam propozycję na słodko :) Co powiecie na sernik kajmakowy? Nie muszę pisać, że jest pyszny? I, że zawsze szybko znika? Wracam do niego co jakiś czas. Świetny przepis autorstwa imienniczki mojej starszej córci, do zobaczenia TU

A co do zdjęć, to te poniżej może robić za gotową odpowiedź na pytanie, dlaczego cukiernicy wpadli na pomysł wykończenia ciasta polewą. Nie dajcie sobie wmówić, że to ma podnieść walory smakowe :) To zdecydowanie rola zatuszowania błędów i wpadek. Jak u mnie ;) 
Chociaż polewa w przepisie na sernik kajmakowy, nie oszukujmy się, ma też inną rolę- karmel plus prażone migały... O rety, rety, ale pysznie :)




Pod poprzednim postem Ania spytała, czy nie pęknie mi głowa bez przelewania myśli tu, na bloga... Ech... (wzdycha) 
Wywołana do tablicy, zaraz po tym jak podziękuję za zainteresowanie, napiszę tylko, że trochę podupadłam ostatnio na nastroju ;) Nie chcę tu tylko smucić, a to bym pewnie właśnie teraz robiła, także dam sobie jeszcze trochę czasu. Sobie i matce naturze, bo w głębokim listopadzie, gdzie albo pada deszcz, albo deszcz ze śniegiem (jak wczoraj) nastrój zdecydowanie leci na łeb, na szyję. Mój koziołkuje w dół z prędkością światła. 

Miłego weekendu :*

46 komentarzy:

  1. Wiesz co takie pyszności to by nawet samobójcy nastrój podniosły . Och żeby mi tak wszystko wychodziło jak tu zabieram się za upieczenie zwykłej szarlotki gdzie jej do takich frykasów. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty- szarlotkę też uwielbiam. I wcale nie uważam jej za "gorsze" ciacho!
      Buziaki! Jak tam u Was? Zdrowi jesteście?

      Usuń
  2. Nigdy nie przepadałam za dynią... Ale tu dałaś tyle cudownych inspiracji... Że chyba jakąś wypróbuję. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ narobiłaś mi ochoty na sernik! będę musiała jakiś upiec w sobotę :)
    nastrój też mam listopadowy.
    oby grudzień przyniósł wyczekiwane zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby :*
      A sernik tak za mną chodził, że ostatnio upiekłam już trzy :)

      Usuń
  4. Ty jesteś bez serca :( Ja mam pustą lodówkęęęęę!

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany kiedy Ty to wszystko robisz ? Ja w ciagu roku chyba nie zrobiłam tylu pyszności co Ty w ciągu miesiaca ! Szczerze podziwiam !
    Listopad juz na szczęście prawie za nami . Grudzień / święta z reguły nastrajają bardziej optymistycznie . A potem nowy rok . Nowe nadzieje ...
    Miłego weekendu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowych nadziei trzymam się najmocniej :*
      A z braku innych zajęć... pichcę co rusz coś nowego :) Pewnie gdybym mogła się gdzie indziej wykazać, gotowanie zeszłoby na dalszy plan.

      Usuń
  6. Jeeeejciu! Jakie pysznosci! Oj juz wiem do czego wykorzystam moje zapasy mrozonej dyni ;) Dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :)
      Ja już też na etapie robienia zapasów.

      Usuń
  7. Sernik!!! Przy mojej alergii na dynie osłodziłaś mnie. Lecę po kajmna i zrobię.
    Dzieki kochana bo musze serek gdzies uplynnic.
    Buziaki
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wciąż zalega jeszcze jedna puszka karmelu... Co by tu... :)
      buziaki!

      Usuń
  8. Zdolniacha:) Uwielbiam dynię!Szczególnie krem z dodatkiem imbiru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- dynia plus imbir to połączenie idealne.

      Usuń
  9. No szalona kobieta! Martuśka kiedy Ty na te wszystkie pyszności znajdujesz czas? Ja siedząc w domu nie zrobiłam nawet połowy tego. Super inspiracje i to tiramisu w nast sezonie spróbuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia- żyję po to, żeby jeść :)
      A tak serio- w sumie jakoś tak czas się zawsze znajdzie, żeby coś upiec ;)
      Tiramisu gorąco Ci polecam.

      Usuń
  10. O kurcze! Widzę, że naprawdę lubisz dynię:))) Pomarańczowy szał!

    Jeszcze tylko miesiąc i dni będą coraz dłuższe - mam nadzieję, że dodatkowa dawka słońca postawi Cię na nogi, choć najlepiej gdyby już wcześniej nastrój się poprawił:)

    Uszy do góry! A jak będziesz miała dość kierowania smutków do środka, to wylewaj je śmiało na "wirtualny papier", czasem robi się od tego lżej... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak, tym bardziej jak się ma taką grupę wsparcia :*
      Jak już będzie po wszystkim, to pewnie się uzewnętrznię.

      A dynię faktycznie- uwielbiam.

      I fakt- pora roku mi nie pomaga w walce o lepsze postrzeganie świata :)

      Usuń
  11. Marta, od niedzieli nie zaglądam do Ciebie. Na czas adwentu kończę ze słodkościami (ostatnio przesadzaliśmy i mój organizm tego powoli nie wytrzymuje), aż do Świąt. A jak zajrzę i zobaczę takie smakołyki, to jeszcze się skuszę. Chyba, że wirtualnie zaspokoję głód na słodycze :) Żartuję, oczywiście będę zaglądać. I mam nadzieję, że ten około świąteczny czas wprawi Cię w lepszy nastrój.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od jakiegoś czasu zajadam systematycznie stres. Nie wytrzymują tego moje spodnie- niestety. Wątroba również. Pora się opamiętać :)
      A nastrój- też mam taką nadzieję. Na razie jest różnie, ale mam nadzieję, że będzie lepiej.

      Usuń
  12. Wszystko wygląda apetycznie nawet dla takiej osoby jak ja - nie lubiącej dyni, ale ostatnie ciasto i rogaliki wygrywaja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale dobre rzeczy... Marta dlaczego nam to robisz?? ;P Chętnie spróbowałabym wszystkiego!

    Oby dobry nastrój szybko wrócił! Pomyśl sobie, że niedługo święta, będzie pięknie ☺ Głowa do gòry! Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się Inesko, staram. I te Święta wciąż jednak cieszą.

      Usuń
  14. I jezuuuu.... to chyba będzie mój ulubiony post i jutro wprowadzam się do Ciebie :D To i podjem i może nastrój Ci poprawię ;) buziole przeogromne za te pyszności i na poprawę humoru :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka, czeka z kawą i ciastem :)
      Byłoby super, wiesz? :*

      Usuń
    2. Oj wiem, wiem aaaaaaaaaaaaaaaaaaa :)

      Usuń
  15. Take it easy.
    Czym sie martwisz? Ze jest jesien i bedzie zima? No, kiedys musza byc. Musi byc kroto, zeby bylo dlugo. Slonce na niebie, miedzy innymi.
    A moze z praca cos nie wychodzi? To wyjdzie wkrotce. Kiedys musi wyjsc. Jak nie wczesniej to pozniej.
    Relax!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarheel! Poprawiłaś mi humor :) Biorę się w garść. Każdy ma tam jakieś swoje mniejsze/większe zmartwienia- mam i ja. Ale luz i relaks. Będzie dobrze. Musi...

      Usuń
  16. Ja z moja jedna zupka dyniowa to moge sie schowac....podziwiam za cierpliwosc i zapal sprawdzania nowych przepisow- ja czytam, sie podniecami i...zapominam ;)
    Pysznosci niesamowite spogladaja ze zdjec- ten Szczecin musi mi w koncu kiedys byc "po drodze" :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ale ja też tak mam. Wiesz o ilu przepisach zapominam? Na przykład teraz... Miałam zrobić jeszcze lody dyniowe. I zapomniałam :)
      A do Szczecina to odbijcie nawet z drogi :)
      Buziaki :*

      Usuń
  17. Martuś Ty po prostu tak swoją rodzinkę przyzwyczaiłaś do rewelacyjnej kuchni że zapomnieli o dobrym słowie dla kobiety pichcącej;}}. Ja mam pomysł na biznes dla Ciebie- daj gdzieś ogłoszenia że gotujesz na zamówienie. Myślę że miałabyś troszkę klientów.
    Trzymaj się babeczko mimo złego nastroju pozytywnie, nie daj się listopadowemu nastrojowi. Moc buziakó

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również całujemy i składamy zaległe życzenia imieninowe :***
      Oj tak Kochana, trochę Ich chyba rozpuściłam :)

      Usuń
  18. Marta Ty to masz talent. Piękne to wszystko, ale osobiście zdecydowała bym się jedynie na zrobienie ciasta z dynią :) Jakoś nie bardzo chyba potrafię mieszać takie rzeczy ze sobą, jakoś wolę normalniej :P
    Kiedy Ty masz czas na to przy Lilce i Elizie, a w dodatku przy Miśku? ;)
    Jak tam relacje z mężem? Nic nie piszesz?
    Ślicznotki dziewczyny ;**
    Fajnie, że się odezwałaś! Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo normalniej też jest smacznie :) A nie każdy musi kombinować :)
      Kiedy mam czas? Siedzę i zajadam stresy- ot cała filozofia :) A te przepisy to zbiór z około 2tygodni, także jakoś się rozłożyło.

      Odezwę się niedługo na maila, ok?
      Buziaki

      Usuń
  19. :) czekałam na ten post, bo chwilowo dyniowo się trochę wypaliłam. Poza tym H mi zastrajkowal i zbojkotowal dynie na wytrawnie, bo dotąd tak właśnie ją przyrzadzalam. A tu tyle pomysłów! Szkoda tylko, ze o dynię coraz trudniej :(

    A, tiramisu spróbowałam, ale następnym razem muszę koniecznie podrasowac je amaretto albo innym alko, bo przy całym swym uroku troszkę zamulajace mi wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Kasia, nic mi nie mów. Naprawdę dynię w tym kraju to na zapas trzeba kupować- paranoja co? Zwłaszcza, że dobrze przechowywana wytrzymuje i pół roku. Polecam Ci sernik z dynią, jest naprawdę mega!

      A co do tiramisu- ja jakoś nie bardzo trawię nawet posmak alkoholu w deserach, a już migdałowy, to w ogóle, więc tak nie próbowałam. Za to dziś (tak, tak, znowu je zrobiłam :)) sypnęło mi się więcej imbiru... No powiem Ci, że zamulające nie było :) Raczej ostrrrre :)

      Usuń
    2. Kasiu! Zaległe buziaki urodzinowe od nas :**

      Usuń
  20. No nie wiem, czy Cię pochwalić za zdolności kulinarne, czy napisać, że się nade mną znęcasz, publikując takie smakowite foty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Ty teraz patrzysz też za dwoje :) A brakujący listek koniczynki na co ma dziś ochotę? Może na coś z dynią? :)

      Usuń
  21. Ten sernik to musi być wspaniały......a na nastrój najlepsze jest coś mocniejszego. ..i grzanego jednocześnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, Madzia... Żeby to było takie proste, to pewnie byłabym na dobrej drodze do alkoholizmu.
      :)

      Usuń
  22. Mnie oczywiście bardzo kusi wszystko, co słodkie :) No i ten korzenny syrop też intryguje, pewnie niesamowicie rozgrzewający ! Jeśli Twoje wypieki cieszą podniebienie tak samo, jak cieszą oko na zdjęciach - to naprawdę daj spokój z poszukiwaniem pracy i otwieraj własną cukiernię :) Będę stałą klientką, pomimo odległości ! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Jezu kochany, jak na te zdjecia patrze, to sie slinie!!! Nie rob tego wiecej (choc wiem, ze za jakis czas i tak znowu narobisz ochoty czyms smacznym!). Te slodkosci za mną chodzily do tego stopnia, ze tez upieklam sernik. Przy takiej pogodzie tylko zasiasc w fotelu i... jesc, jesc, jesc, a spodnie??? Co tam spodnie, kupimy se nowe, prawda?
    Ja w listopadzie zawsze mam nastroj do d...y, wiec robie wszystko, zeby go poprawic, wiec ciasto, czasem piwko czy kieliszek wina, ale... Wlasnie to ALE, ostatnio dni takie brzydkie, pochmurne, ze codziennie chcialoby sie ten podly nastroj poprawiac. A to juz blisko do uzaleznienia:-))) Trzeba wiec miec umiar w... i tu fajne slowo wg slownika mojej przyjaciolki, w "alkoholizowaniu sie". Podoba Ci sie wyraz? Mnie okrutnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!