Mama2c

Mama2c

czwartek, 19 listopada 2015

Jak to w listopadzie...

Patrząc na to, co za oknem, wcale się nie dziwię, że ten nieszczęsny listopad nie cieszy się szczególną sympatią społeczeństwa...

W zasadzie moją również nie, bo poza Lilci urodzinami (i Alicji!), które przypadają na pierwszy jego dzień, to potem jest już tylko gorzej. I tak, po kilku słonecznych dniach, suchych spacerach z szuraniem w liściach, wesołym bieganiem Miśka wśród traw, przyszły typowe dla tego okresu wiatry (a raczej wichury) i deszcze. Pogoda, nawet na upartego, nie stwarza warunków do wyjścia z domu. 

Eliza nadal całkowicie uziemiona, ale angina obeszła się z Nią wyjątkowo łagodnie. Grunt, że szybko dostała antybiotyk i się nie męczyła. Lila ma całe dwa spacery dziennie- w drodze do i w drodze z przedszkola. Mało, strasznie mało i nad tym ubolewam, bo zwyczajnie nie jesteśmy stworzeni do siedzenia w domu. Nie muszę pisać, że energia w związku z tym Ją roznosi... zupełnie niewspółmiernie do tego, jakimi siłami witalnymi dysponują teraz mama i tata.

Właśnie... Mama i tata dużo ostatnio rozmawiają. O polityce głównie, co jest do nich zupełnie nie podobne. Mama nawet odnajduje w sobie ukryte dotąd pokłady optymizmu... O, choćby wtedy, kiedy mówi: "W końcu cztery lata to nie tak długo. Zleci, zleci... Zobaczysz."

Wracając do Elizy... Rozwinęła nam się przez te kilka dni kulinarnie, że aż miło :) Któregoś dnia, wyszliśmy na chwilę z domu, a po powrocie czekała na nas kolacja! Dzisiaj natomiast, tylko z niewielką pomocą babci, usmażyła swoje pierwsze naleśniki. Prawda, że apetyczne?


Z wielką ciekawością i uwagą oglądała wszystkie kulinarne programy typu Master Chef i Piekielna Kuchnia :) Szczególnie podobał Jej się p. Modest Amaro w niegrzecznej wersji :) Zobaczymy czym jeszcze ten chwilowy kulinarny zryw zaowocuje. W miniony weekend, zanim angina zupełnie mi zmogła córcię, Eliza miała ambitne plany przygotować z tatą sobotnie śniadanie... No, no- nie miałabym nic przeciwko :) Choć na dłuższą metę? Czy ja sobie wyobrażam weekendy bez tego porannego krzątania się w kuchni? Bo dodać muszę, że Eliza zapowiedziała mi, że ja mam w tym czasie nie wychodzić z łóżka :) Hmm, pominęła chyba jednak jeden drobny szczegół- zapomniała, że mamy tu na stanie taką jedną trzylatkę :)

Lila w poniedziałek i wtorek zafundowała mi takie sceny przy wychodzeniu z przedszkola, że przysięgam- gotowa byłam wrócić do domu bez Niej, wziąć solidny łyk wina, i dopiero wrócić pertraktować ze smarkulą  z Nią. Nie ruszają mnie zazwyczaj takie sceny, bo przyjmuję je jako integralną część rozwoju dziecka (ależ to ładnie napisałam :)), ale przyznaję- w te dwa dni, jakby diabeł wstąpił w Lilę. Pierwszego dnia uparła się, że wróci do domu w krótkim rękawie, natomiast we wtorek stwierdziła, że Ona kupiła ten zabawkowy telefon, który mocno ściskała w rączce, i że idzie z nim do domu... Także takie kwiatki :) Trochę treningu cierpliwości mnie te sceny w szatni kosztowały, ale... Dałyśmy radę.

A jutro już piątek, piąteczek, piątunio... Tym bardziej się na niego cieszę, bo ten ostatni spędziłyśmy prawie bez taty, a teraz zapowiada się trochę bardziej optymistycznie- niedziela będzie nasza :)
A co do taty... Tata był dziś na rozmowie kwalifikacyjnej i... I kamień z serca, bo ma już nową pracę. Ufff. Nie muszę pisać, jaka jestem dumna?
Tylko... z moją pracą bez zmian.







46 komentarzy:

  1. Jakie słodkie buźki....aniołki,prawda?;) rety....jak można nie lubieć dzieci:) też nie znoszę listopada....deszczu i ponurych dni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, aniołki ;)
      Ten deszcz i wiatr dołują. Zdecydowanie nie lubię!

      Usuń
  2. Jakie słodkie buźki....aniołki,prawda?;) rety....jak można nie lubieć dzieci:) też nie znoszę listopada....deszczu i ponurych dni..

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, ze ma nową pracę, bo o pracę ogólnie niełatwo;-)
    Myślę, że Eliza ma potencjał kulinarny po...mamie:-) zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Elizy to takie zrywy, ale zobaczymy, może faktycznie drzemie w Niej potencjał na szefa kuchni :)

      Usuń
  4. My wykorzystujemy chwilowe przejaśnienia na spacery. Póki co udaje się wpasować.
    Co do Modesta wcale, a wcale się Elizie nie dziwię. Najważniejsze, że ma na dziewczynę dobry wpływ. Nie pogardziłabym tymi naleśnikami. Podziwiam Elizę, bo ja byłam starsza od Niej, jak Mama uczyła mnie smażyć, a ja płakałam nad patelnią.
    Moja siostra notorycznie wynosiła z przedszkola klocki. Spokojnie zebrałaby komplet, gdyby rodzice ich nie odnosili. Ale tak sprytnego wytłumaczenia jak Lila nie miała :) Mała Łobuziara, ale za to jaka urocza.
    Udane rodzinnego weekendu
    I gratulacje dla Męża. Wierzę, że niedługo też się pochwalisz taką dobrą nowiną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja do dziś nie smażę dzieciom naleśników- nie umiem i nie lubię. Najlepsze naleśniki robi babcia, więc zawsze kiedy u nas jest- dziewczyny mają naleśnikowy raj :)
      Lila była tak przekonywująca z tym telefonem, że sobie nie wyobrażasz. Ona go kupiła i już!
      Obym szybko mogła przekazać Wam tą nowinę, bo każdy dzień w domu podcina mi skrzydła coraz mocniej.
      Buziaki

      Usuń
  5. Trzymam kciuki żeby praca wypaliła na 100%. Elizka ma anginę a Kuba leczy krtań fatalna pogoda to i choróbska się panoszą. Ja pamiętam że z przedszkola przyniosłam jakieś ubranko lalki. A Kubuś kostkę do gry. Fajnie że próbuje pichcić to Elizce nie zginie a może to talent po mamusi się odzywa . Pogoda paskudna pada wieje łby urywa .Ech listopad . Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już wypatrujemy grudnia, zawsze jest jakiś taki wyjątkowy po tym zgniłym listopadzie. A choroby paskudne po prostu! Mój brat coś tam z zerówki też wyniósł, ja podobno nie, ale może po prostu mama nie wie :)

      Usuń
  6. Gratulacje dla Elizy i dla Taty oczywiscie. Fajnie miec w domu takiego pomocnika. Moja Zosia miala przez jakis czas takie zrywy do kucharzenia,potem jej przeszlo. W zasadzie szkoda ale troche sie tez w duchu ciesze bo niecierpialam sprzatania po tym jej kucharzeniu. ;) A listopad u nas tez paskudny,az mi sie nic na blogu nie chce pisac bo i o czym. o tej szarzyznie,chorobach,parszywym nastroju ? Slonca Wam zycze ! ( i sobie tez )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza uwielbiała ze mną piec mając tak 3,5-4,5roku, potem Jej przeszło jak ręką odjął :)
      Racja, taki nijaki to miesiąc, nic zupełnie się nie dzieje. Z nostalgią przeglądam zdjęcia z lata... I czekam :)

      Usuń
  7. Naleśniki pierwsza klasa! A ten uśmiech satysfakcji Elizy - bezcenny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- bardzo była z siebie dumna!

      Usuń
  8. Ooo, charakterek się krystalizuje😊 Marta spróbuj rozpuścić może wici wśród znajomych ze szukasz, może ktos, coś... mnie też czeka szukanie nowej pracy, niby do starej mogę wrócić (teoretycznie) ale chyba nie chce... Fajnie że Marcin znalazł, faceci to jednak mają łatwiej, mojego męża nikt w robocie nie pytał, jak zamierza pogodzić wychowanie dwójki dzieci z obowiązkami zawodowymi... a mnie...zgadnij ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brytusiu, od tego oczywiście zaczęliśmy, ale póki co- nie ma odzewu. Wiesz, jednak mając taką opcję powrotu łatwiej szukać czegoś innego, bo robisz to mimo wszystko na większym luzie, no i tak zwanego noża na gardle też nie masz. W każdym razie życzę Ci, żebyś znalazła nową pracę, skoro nie tęsknisz za starą.
      Oczywiście, że faceci mają łatwiej. Dla Nich zawsze jest praca- jeśli ktoś się Jej nie boi, to zawsze ją znajdzie.
      Kiedy moja mama wracała do pracy po długiej przerwie, Jej przyszła kierowniczka zapytała, czy ma dzieci, w jakim wieku i czy będzie chodzić na zwolnienia :) A to już łaaaaaaadnych parę lat od tamtej chwili. Żeby coś zmienić w tej materii musiałaby się chyba dokonać jakaś rewolucja w światopoglądzie i mentalności naszego społeczeństwa, bo tak to już jest, że to kobieta ma się martwić i ma to jakoś godzin. Mąż ma pracować- tylko (i aż) tyle.

      Usuń
  9. Czyli tak jakby konkurencja ci rośnie gotująca :P
    Ja musze Mili kupić gumiaki (jak na wieś to gumiaki,co nie :P ) i wtedy będziemy chodzić po łąkach różnych. Chyba już nie trzeba się bać kleszczuchów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup, kup będzie frajda. Nasze od niedzieli schną, tak się Lila integrowała z kałużami.
      A nasz Misiek jakieś 2-3tygodnie temu jeszcze złapał kleszcza :(

      Usuń
  10. Nalesniki pierwsza klasa!! Fajnie, ze lubi gotować, piec :) Rosnie ci w domu nowy Masterchef :) Gratulacje! Co do scen młodszej - tez wiele razy tak mam, że myslę iż jedynie duża lampka wina pozwoli mi ochłonąć :) Teraz tydzień była w domu i również energia ją rozsadza! Ja nie wiem, że na dzieci choroba działa zupełnie inaczej niż na dorosłych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie nic oryginalnego nie napiszę, jak to, że też przytłacza mnie listopad, zwłaszcza tegorczny, nosz jak paskudna jest ta pogoda, to aż mnie skręca.
    Super, że angina nie dokucza tak jak powinna, no i moje gratulacje, Córcia idzie w Twoje ślady kulinarne, tylko się cieszyć :)
    Hahaha a sceny przedszkolne Lilci, niedawno całkiem podobne przechodziłam, jak nie gorsze, stąd decyzja o której dopiero co napisałam właśnie :) Sama w to jeszcze nie wierzę, ale tak jest.
    Gratuluję pracy mężowej, dopiero co było tyle smutku, ale wiedziałam, że będzie dobrze :) Kochana, a Ty się nie załamuj swoją, wysłałam Ci maila, przeczytaj :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, o końca- przeczytałam, odpiszę wkrótce.
      Listopad okropny. Ja chcę słońca, spacerów... Tak mi tego okropnie brakuje :(

      Też tak czułam, jednak dopóki nie stało się to faktem, obawa jednak była.
      Iwonka, decyzja jak najbardziej słuszna!
      Buziaki

      Usuń
  12. gratuluję nowej pracy Tacie a dziewczynki urocze nawet w tle listopadowym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też ten listopad coraz bardziej rozczarowuje z każdym dniem. Na początku był zachwyt złotą polską jesienią, a teraz ciągle pada i wieje, że łeb urywa - wprawdzie jeden spacer dziennie obowiązkowo odbębniamy, ale przyjemność z tego średnia...Pocieszam się, że może chociaż w tym roku trochę śniegu spadnie (jak wieszczą prognozy) i już wkrótce bałwana ulepimy, na sankach pojeździmy... :)

    Ja takie zrywy kulinarne też czasami miewam (zwłaszcza po obejrzeniu kolejnego odcinka Hellsa ;) ), ale z reguły szybko mi mijają i gotuję tylko tyle, ile muszę (czyli tyle, ile wymaga w miarę racjonalne wyżywienie Bąbla ;) )

    A Twój Mąż to musi być jakiś niesamowicie kompetentny, wykwalifikowany facet, skoro przy aktualnej sytuacji na rynku w takim ekspresowym tempie znalazł nową pracę :) Gratuluję ! Do Ciebie też szczęście się wkrótce uśmiechnie - a jak nie to poczekaj na mnie jeszcze ze 2 lata (do końca wychowawczego) i może razem jakiś biznes rozkręcimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, inaczej nie byłby moim mężem :) A tak serio- jest naprawdę dobry.
      Z jednej strony- chętnie bym poczekała, to mogłoby być ciekawe doświadczenie :) Z drugiej- niestety nie mam już na to czasu. Ale wiesz co? Może po 2latach pracy będę marzyła o czymś swoim?

      Ja bym mogła w kuchni spędzać całe dnie. I to niestety coraz bardzie widać. Ech...

      Usuń
  14. Oo brawo dla taty! Moźe będą w jegi niowej oracy szukać kogoś do sekretariatu czy coś, a jak nie to ciesz się źe jesteś jeszcze w di u, bo oogoda jak widzisz więc lepiej w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, niby tak, niby tak- ale czas leci.
      A w nowej pracy to nie sądzę... Musiałabym pewnie znać pięć języków, komputer obsługiwać również nogą, no i czy ja bym chciała pracować z mężem? Nie wiem :)

      Usuń
  15. gratulacje dla męża!
    I trzymam mocno kciuki za Twoją pracę - niech się szybko znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm hm hmm, a ze mnie to jakiś chodzący dziwoląg najwyraźniej, bo listopad lubię dość. Jasne, ten wicher, ten deszcz i szaruga spacerowaniu nie sprzyjają, ale nauczyłam się (odkąd mam Księciunia) wyznawać zasadę, iż nie ma złej pogody, jest źle dopasowane ubranie i tego się trzymam - doceniamy się codziennie, też w deszcz, uwierzysz?:) biorę wtedy Jasia pod pachę, w drugą rękę parasol i w teren, choć na ten kwadrans, 20 minut. Wierzę, że dzięki temu Syn będzie zdrowszy..
    Jejku! Ale masz śliczne coreńki, najstarsza ile ma lat? Eliza..piękne imię! A młodsza Liliana? Cudownie.
    A wiesz, słyszałaś, niebawem rozpoczynają się castingi di Masterchef-a junior ;-) może to je to??
    Zdolna dziewczynka!
    Mężowi i ja gratuluję, a Ty bądź jeszcze cierpliwa, wierzę i w TĘ pomyślność!
    A co do scenki przedszkolnej..ech, jak mi to znane. Cóż no, trzeba to po prostu przeżyć, to mija i aż..za tym można zatęsknić;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm hm hmm, a ze mnie to jakiś chodzący dziwoląg najwyraźniej, bo listopad lubię dość. Jasne, ten wicher, ten deszcz i szaruga spacerowaniu nie sprzyjają, ale nauczyłam się (odkąd mam Księciunia) wyznawać zasadę, iż nie ma złej pogody, jest źle dopasowane ubranie i tego się trzymam - doceniamy się codziennie, też w deszcz, uwierzysz?:) biorę wtedy Jasia pod pachę, w drugą rękę parasol i w teren, choć na ten kwadrans, 20 minut. Wierzę, że dzięki temu Syn będzie zdrowszy..
    Jejku! Ale masz śliczne coreńki, najstarsza ile ma lat? Eliza..piękne imię! A młodsza Liliana? Cudownie.
    A wiesz, słyszałaś, niebawem rozpoczynają się castingi di Masterchef-a junior ;-) może to je to??
    Zdolna dziewczynka!
    Mężowi i ja gratuluję, a Ty bądź jeszcze cierpliwa, wierzę i w TĘ pomyślność!
    A co do scenki przedszkolnej..ech, jak mi to znane. Cóż no, trzeba to po prostu przeżyć, to mija i aż..za tym można zatęsknić;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gino, powiem Ci, że my tak mniej więcej do roku Lilki też chodziliśmy w KAŻDĄ pogodę, bo Księżniczka nie chciała w ogóle spać w domu. A, że my jakoś tak mieliśmy zakodowane, że małe dziecko MUSI spać w dzień (co okazuje się chyba jednak nieprawdą), to deszcz nie deszcz- chodziliśmy. Do tego stopnia, że pani, która sprząta w szkole Elizy, kiedyś zaczepiła Marcina i zapytała się Go, czy dziecko ma problemy ze spaniem- tak nas rozszyfrowała :)

      Eliza ma 9lat, a Lila to... Lila :) Eliza ma na drugie Liliana.
      O, no coś Ty? Nic nie słyszałam. Ja mało tv oglądam. O, to już wiem, co Eliza będzie chciała oglądać :) Dzięki za informację.

      Pozdrawiamy :*

      Usuń
  18. Jaki fajny wpis:) same dobre wieści! a że listopad raczej nie nastraja radosnie- to normalka:) Miłej, dobrej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Basiu, wzajemnie!
      Odkrywam, że do życia trzeba mi słońca, a tego niestety brak. Czuję, że więdnę :)

      Usuń
  19. Marta, a może zrób wreszcie Lili zdjęcie jak rozrabia, bo ciągle widzę minkę aniołka i wierzyć mi się nie chce w jej opisywane możliwości ;-)
    Podobało mi się: "W końcu cztery lata to nie tak długo. Zleci, zleci... Zobaczysz." Taki śmiech przez łzy, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promesa! Zdjęcia jako materiał dowodowy nie oddałyby jednak w pełni możliwości Lilki. Musiałabym to po prostu nagrać :)
      Wiesz co? Z każdym dniem coraz bliżej mi do wycofywania się z przyjacielskiego poklepywania po plecach i wygłaszania tez, że zleci, zleci... To się będzie k... wlekło i wlekło.

      Usuń
  20. Ech, Marta, myślę o Tobie i Twojej pracy. Niestety nic sensownego nie umiem wymyślić.
    Jakbyś jednak w desperacji chciała do owada, daj znać.
    Trzymam kciuki, niech spada coś fajnego z nieba.

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje dla męża! Trzymam kciuki, abyś Ty też coś znalazła. A jakiej pracy w ogóle szukasz Marta?

    Zdrowia dla Elizy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Moj listopad , moje podejscie do i ostatnie wydarzenia znasz wiec...dupiato :( ale z utesknieniem patrze juz w kierunku grudnia- jakos tak szukam pozytywow... moze jedynie troski o prace nie mam...ale zawsze cos sie moze zmienic... choc robie tam juz 4 lata czasami naprawde sie zaskakuje- rotacja jest- dziewczyna po dwoch latach nie dostala umowy na stale... hmmm, czasami naprawde oczy stawiam w slup.
    Ciesze sie, ze Ksieciunio ma nowa prace- mam nadzieje, ze lepsza?? Bardziej wam odpowiadajaca?? Trzymam kciuki za Twoja- wiem, ze lekko nie jest.. a Dzieci przyszlosc narodu urastaja do problemu- to jakies popieprzone myslenie :O
    Ja nalesniki lubie i robie- cudowne cieniutkie i macham nawet patelnie- dlaczego sie chwale? Bo to domena Pana K.- on mnie tego nauczyl :) ale powiem tak- jesli mnie ktos poczestuje, uraczy dobrociami, sniadankiem do lozka itp to biore jak leci- wszystko jest pyszne-wiec matka ciesz sie nawet chwilowymi zapedami kulinarnymi corci!! warto!!
    Usciski z zimnego i juz bialego Niemcowa!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Przede wszystkim gratulacje dla Marcina! Oby dobrze czuł się w nowej pracy :) A Elizka... wcale mnie nie dziwi, że ciągnie ją do kuchni. Przy takiej mamie :)) Tylko czekaj na śniadanie do łóżka :D

    Listopad...ehh, no jest jaki jest. Ale pomyśl o grudniu. Albo lepiej: strzel sobie grzańca i pomyśl o grudniu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja już nie mam siły na spacery. Zresztą jak wracam o 16.30 jest już ciemno. Za to dopołudnia takie piękne słońce i żal mi młodej bo Panie nie kwapią się do wyjść w przedszkolu. Niestety od wczoraj uziemniona w domu więc tym bardziej będzie się kisić w domu. Mnie trzymał jakiś dopalacz podczas weekendu (urodziny Hanki) a od poniedziałku taki spadek, ze ledwo żywa chodze do pracy.
    Co do naszych starszych pociech. Gratuluje. Mój się garnie do niedzielnych sniadań i uwielbia robić nam jajecznicę. Pomagają mi też na zmianę z córką przy ciastach. Bardzo nie to cieszy. choć czasem kłóca się niemiłosiernie kto będzie trzymał mikser. także tego.
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  25. Listopad paskudny. Niestety zbliża się zima. Te Twoje dziewczynki są śliczne :) co u Was? Brakuje Twoich wpisów na blogu. Mam nadzieję, że wszystko w porządku!! ;***
    Miśkowi pogoda też pewnie nie sprzyja. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  26. No to rośnie Wam kuchareczka. Super!!! Oby się szybko nie zniechęciła. Gratuluję tacie nowej pracy. A jednak listopad nie jest taki zły ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. 6dni bez notki!!!!!Marta to niepodobne do Ciebie jest.... Glowa Ci eksploduje od nadmiaru nie wylanego na elektroniczny papier myśli. A my uschniemy bez informacji co u Was??😈

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!