Mama2c

Mama2c

czwartek, 12 listopada 2015

Weźcie dynię i chodźcie! Obiecana garść kuchennych inspiracji :)

Tak, to w końcu ten post, z dynią w roli głównej! Przyznam, że tak jak w ubiegłym roku, obrabiałam dynię od końca września do co najmniej połowy grudnia, tak w tym- ochota na nią przychodzi mi falowo. I albo nie robię z niej nic, albo robię wszystko. Najczęściej na raz... I to na pewno nie jest dobre rozwiązanie, o czym przekonałam się wczoraj, wbijając się (tak, dosłownie!) w sukienkę. I po co mi to było? Po co...? Zawsze bezpieczniej czułam się w spodniach :)

Żeby nie przedłużać, zaczynamy...

Placuszki dyniowe. Choćby tylko dla nich, zawsze warto mieć w swoich zapasach trochę dyni. Te ze zdjęcia, to akurat połączenie dyni startej na tarce i twarogu, do którego zachęcała mnie jedna z Was. I wiecie co? Żałuję, że zrobiłam je dopiero w tym roku, bo koło tego przepisu "przechodziłam" już milion razy. Wszak przepisy na dynię z Kwestii Smaku, są jednymi z moich ulubionych.
A placuszki znajdziecie tutaj.


Kolejno: ciasteczka dyniowe. Czyli krótka historia o tym, jak (na chwilę) zostałam weganką. Tak, tak- można i tak. Posiłkowałam się wujkiem guglem, nie zerknąwszy na jaki blog mnie odesłał, bardzo się zdziwiłam, że w przepisie nie ma jajka. Przetrzepałam więc komentarze- nie od dziś wiadomo, że troskliwy czytelnik wychwyci wszystko- błędy stylistyczne, interpunkcyjne, ortograficzne, a co dopiero brak jajka- jednego z podstawowych składników małych słodkości :) I już, już zacierałam ręce, że się Autorce oberwie za to roztrzepanie, kiedy co rusz moje oczy napotykały przymiotnik "wegańskie". WTF.
Ekhm... Tak, bo ciasteczka pochodzą z bloga Jadłonomia. Znacie, prawda? :) U mnie tym razem z żurawiną. Ku zachwytowi Lilci. Jak widać :)




I pora na dyniowe ciasto. Dobre, bogate, ale przerosła mnie jego słodycz. Nie wierzę, że to piszę, ale było za słodkie. Nawet dla mnie. Chociaż moja mama się nim zajadała.
Przepis tu. Dziewczyny natomiast skrupulatnie zajęły się polewą, którą dodałam już od siebie. Wiedzą co dobre :)




 A to już moja ostatnia słodka propozycja, i szczerze powiedziawszy, chciałabym zareklamować ten serniczek jakże znanym: "...Ostatni będą pierwszymi". Tak, zdecydowany faworyt. Może trochę dlatego, że dawno nie piekłam żadnego sernika. W każdym razie- sukces tego wypieku (smakował wszystkim bez wyjątku) i tęsknota za smakiem pieczonego sernika sprawiły, że już, już mam pomysły na kolejne :) Przepis znalazłam tu. Nie rezygnujcie z orzechowego wykończenia, to taka kropka nad i :)

 

 

Przyszedł czas na konkrety. 
Na pierwszy ogień- przepis, który co jakiś czas się powtarza, ale do tej zupki mam zdecydowaną słabość. A, że w naszym domu lubię ją tylko ja (Marcin ma złe wspomnienia z krewetkami :)) to do perfekcji opanowałam już proporcje na moje jednoosobowe potrzeby :)


Pora na sałatkę z pieczoną dynią. Pyszna zarówno na ciepło, jak i wtedy, kiedy zdąży ostygnąć. Pierwszym razem trzymałam się ściśle przepisu. Kolejnym? Makaron gubił się między pieczoną dynią a suszonymi pomidorami :) Przepis oczywiście z Kwestii Smaku.



W związku z tym, że zdecydowanie jestem teraz na dyniowej fali, możecie się wkrótce spodziewać kolejnego takiego wpisu. Bo z dynią tak to już jest, że ilekroć mam wrażenie, że widziałam już wszystkie możliwe wariacje na dania i wypieki z nią, zaraz odkrywam kolejne. I to nie jeden, dwa... To jest właśnie chyba moja mała obsesja :) Na szczęście, pomijając dodatki jakich użyjemy, bardzo zdrowa :) A co mam w planach na najbliższy czas? Dyniowe rogaliki- brzmi pysznie, co? Carbonarę dyniową- tu już zacieram ręce z niecierpliwością :) Ciasto drożdżowe z dynią- no muszę, i już! I wiele, wiele innych. Jest tylko jeden, całkiem spory problem. W związku z tym, że lada moment Święta (tak, to ironia, wymuszona tymi wszystkimi reklamami i asortymentem Biedronki) dynia znika ze sklepów. A ja? A ja nie tylko nie nacieszyłam się nią teraz, na bieżąco, ale nie mam żadnych zapasów :( I chyba pierwszy raz od dawna napiszę list do Świętego Mikołaja... Poproszę o kilka dyń :)

A dla wszystkich, którzy nie przepadają za dynią- pierogi z zielonym farszem. W zeszłym roku po raz pierwszy namówiłam mamę, żeby pierożki nadziać szpinakiem, i bardzo nam to połączenie wtedy smakowało, aczkolwiek- jakoś zapomniałyśmy aby je powtórzyć. Podczas naszego pobytu w Gdańsku, zamówiłam je na obiad i... odleciałam :) Nasza domowa wersja farszu tu szpinak, miękki ser feta, pomidory suszone w oleju i przyprawy.







24 komentarze:

  1. Oj Marta, jak zawsze smaka robisz niesamowitego ! I jeszcze w kompleksy wpędzasz, bo ja przynajmniej połowy tych potraw nie umiałabym zrobić - nawet banalna zupa dyniowa wyszła mi taka, że lepiej o niej jak najszybciej zapomnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te proste rzeczy najłatwiej zepsuć. Tak ponoć sądzą w MasterChefie!

      Usuń
  2. Zjadła bym takiego pieroga... Hmm może być poleconym mi wysłała he?😈 pyszności po prostu miałam pisac ze przestuj na blogu ale teraz juz nie napisze bo jak zrobilas tyle pyszności to miałaś pełne prawo nie pisac na blogu. Przytulam Was moja Szczecinska rodzinko

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię naleśniki ze szpinakiem, więc pierogi pewnie też by mi smakowały.
    Planuję na pierwsze urodzinki Młodego (będą dwie imprezy, kameralna i oficjalna) ten sernik z dynią. Chociaż przed chwilą usłyszałam od Męża: Ojej znowu dynia. Mam nadzieję, że mimo to sernik Mu posmakuje. Sałatka też wygląda apetycznie. Zresztą, jak wszystko, co wyszło spod Twoich rąk.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg........akurat teraz jak buduję od zera moja silną wolę: -) te placuszki wyglądają pysznie. I ciasteczka. Pomyślałam widząc Lilke z miseczka pełna tych ciastek, ze Twoje dzieci mają takie prawdziwe,słodkie dzieciństwo, ze smakołykami od mamy.

    Zdecydowanie nie będzie to wazelina i przesada jak powiem,że jesteś dla mnie kulinarnym wzorem.
    :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze dech zapiera ślina leci. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaszalałaś,ja puki co to zupę zrobiłam i jedno ciasto ale nie znalazło uznania hm. No ale taki serniczek i te placuszki to może bym sie skusiła spróbować zrobić (zjeść)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. placuszki!!! :)
    z dyni uwielbiam jeszcze risotto (koniecznie z hokkaido) i zupę z imbirem :)
    sernik mnie od dłuższego czasu kusi, ale nie potrafię wyobrazić sobie jego smaku i trochę dygam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę Ci się pochwalić, że ja też w tym roku męczę dynię na okrągło, ale jak dotąd bardziej smakuje mi na wytrawnie. Tylko dlaczego do jasnej ciasnej już jest praktycznie nie do dostania?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezusiczku kochany po prostu sobie posiedzę i najem się podziwiając Twoje apetyczne zdjęcia. Kobieto Ty jesteś skarb;}

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś niemożliwa. Mistrzostwo :) Dziękuję za ten post i czekam na ten obiecany kolejny, normalnie dzięki Tobie chyba polubię kuchnię nie tylko dla wypieków :) Choć one mnie tu oczywiście bardzo ujęły, ale te placuszki, czy pierogi, no aż ślinka leci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam ze w tym roku sprobowalam dyni (za Twoja namowa) noi co? Dooopa. Dostałam alergii. A szkoda bo pyszne. Nie sądziłam ze cos mi się przydały takiego.
    Musze sobie inny rarytas poszukać.
    Buziaki
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko wygląda pysznie. A te pierogi to z chęcią bym spróbowała, bo uwielbiam połączenie sera i szpinaku!! Ostatnio w restauracji zamówiłam sobie naleśniki z serem i szpinakiem właśnie i były super :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tka jak ja dyni nie lubię to Twoje zdjęcia potrafiłyby chyba mnie do niej przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Och jakie cuda! U nas z dyni na razie tylko zupa. Ale chyba się porwiemy na coś więcej :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja właśnie pokroiłam dynię i idę obadać na co mam składniki. Zrobię na jutro! A podasz linka na ten przepis tiramisu z zeszłego roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, chwilowo nie mam dostępu do laptopa ale jeszcze dziś powinnam je wrzucić.

      Usuń
    2. I od razu na to ciasto dyniowe. Bo podałaś dwa razy link do tych ciasteczek od Jadłonomii. A ja chcę ciasto!

      Usuń
    3. Ewunia, tu jest tiramisu:

      http://www.malacukierenka.pl/tiramisu-z-dynia.html

      A tu ciasto dyniowe, a zaraz tam zmienię. Przepraszam, za wprowadzenie w błąd.

      http://www.malacukierenka.pl/ciasto-dyniowe-farmera.html

      Usuń
  16. Marta... nie chciałabyś się do mnie wprowadzić i mi pogotować? ;) Mam bardzo fajną i nieużywaną "górę".
    Pierogi to już mnie dobiły do ostatka! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No kurczę, Jak tak czytam to aż mam ochotę wyruszyć na kuchnię i ja podbić... choć wiem ze była by to bitwa przegrana bo do tego mam dwie lewe ręce a mogę Cię prosić o przepis na te pierożki, uwielbiam ze szpinakiem i może namowie szfagierke i takie stworzymy

    OdpowiedzUsuń
  18. Mmmm, ślinka cieknie, jak patrzę na Twoje wypieki i dania.Uwielbiam sezon dyniowy, mam już zapasy w zamrażalniku, żeby starczyło do przyszłej jesieni :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!