Mama2c

Mama2c

środa, 23 grudnia 2015

Co komu...

Pomijając wszystkie inne przeciwności losu, które spotkały mnie w tym roku w okresie przedświątecznym, najbardziej dotkliwa jest ta, że zrywa mi co chwilę połączenie z internetem. I teraz nie tylko nie wiem, czy uda mi się złożyć Wam życzenia, z dopiskiem paru słów co u nas, ale martwię się przeokropnie, że jako jedyna z prawie dwustu znajomych mi osób, nie zamieszczę zdjęcia swojej choinki na FB.
Psia mać!

W związku z dyskusją, jaka rozwinęła się w komentarzach na temat stylizacji, postanowiłam zabrać głos... Bo czuję się niejako winna. Rozumiecie- frustracja, rozżalenie, złość... I tak baba coś czasem chlapnie, a to potem idzie w świat, i teraz i ja się martwię, że stylizacja na Wigilię nie gotowa, i Wy się martwicie... Nie tak to przecież powinno wyglądać :)

W każdym razie...
Miałam dziś chwilę dla siebie, którą postanowiłam przeznaczyć na kupno prezentu dla Lilki. Ot, takie standardowe matczyne zachowanie, kiedy może czas poświęcić sobie- znamy to przecież wszystkie. Tak czy siak, była to jednak chwila dla mnie, ponieważ mogłam pomyśleć o czymś innym niż:
a) czy Ona przestanie się kiedyś drzeć (to o Lilce)
b) Jezu, czy One przestaną się kiedyś drzeć (to o Obu)
c) czy ja naprawdę muszę się cały czas drzeć (to o... mnie)

No.
Jak wiecie, Święta w tym roku, będą dla nas szczególne. Szczególnie kiepskie. To skłania oczywiście do wielu różnych refleksji, począwszy od tej: "Spoko, nic nie robię, w dupie to mam", po: "Co ze mnie za matka, dzieciom Święta zabieram". Cóż... Pogodziłam te dwa podejścia. Przecież z dwojga rodziców, któreś musi być mądrzejsze   się ogarnąć. Jako, że mąż chciał podobno iść do technikum gastronomicznego, tak lubił gotować, postanowiłam, że w tym roku nie zrobię cyrku, i tak jak mamy to z mamą ustalone od lat, upiekę ciasta, zrobię sałatki i śledzie. W międzyczasie umyję okna, podłogi i łazienkę. Bo przecież zawsze marzyłam, żeby być sprzątaczką :) Niestety, nie było u nas takiego technikum, więc realizuję swoją pasję w domu.

I tak, robię to wszystko. Serca nie ma w tym w ogóle. Zeszłam z ilości do minimum, co w ogólnym rozrachunku wyjdzie pewnie nam wszystkim na dobre. Tyle, że... ja to bardzo lubiłam. To pichcenie dla najbliższych lubiłam. To wyszukiwanie przepisów, żeby Im dogodzić, zachwycić... Te nogi wchodzące do tyłka, kiedy robiłam piątą masę do tortu, nawet mi nie straszne były... I mycie kuchni, kiedy te kremy rozpryskiwały się po okolicy...

I wiecie co? To mnie właśnie skłoniło do takiej refleksji... Bo przecież, ja wcale nie oceniłam Fashionelki! Boże broń. Ja tylko, na tamten moment, na chwileczkę jedną, chciałam mieć takie dylematy jak Ona... Dziś za to, wiem już na pewno, że to nie dla mnie. Maseczki i masaże również :)
Pewnie, że daleka jestem od tego, jak nasze mamy i babki "wypruwały sobie żyły" przed Świętami. Powiem Wam jednak, że kiedy wczoraj umyłam okna ( i chociaż przyznam, że efektu "wow" nie było- były myte przecież przed urodzinami Lilki, a dwa miesiące to za mało, żeby odkryć świat na nowo po ich myciu :)) i zrobiłam śledzie, to poczułam ten specyficzny rodzaj satysfakcji. Bo ja chyba zwyczajnie lubię być trochę przedświątecznie zmęczona. Lubię ten delikatny pośpiech i przekonanie, że nie! no w tym roku na pewno się nie wyrobię... A jednak zawsze zdążamy, prawda? Lubiłam nawet, tą trochę nerwową atmosferę, kiedy zwyczajnie sprzeczamy się o jakieś pierdoły, żeby za chwilę dać sobie buziaka i już się nie dąsać...

Nie wiem jakie będą moje Święta w tym roku. Zaklinam pogodę i zdrowie, a reszta... Się zobaczy. Cudów nie będzie, bo albo jestem sceptykiem, albo zbyt wielką realistką, żeby wierzyć w wigilijne pojednania... Poza tym, w moim domu, przez prawie 30lat taki cud się nie zdarzył :)

Podejrzewam, że wieczorami będę miała czas, żeby do Was zajrzeć, także- spodziewajcie się mnie :)
A dziś życzę Wam przede wszystkim rodzinnych i spokojnych Świąt. Niech to będzie dla Was dobry czas. Właściwie, to każdej z Was mogłabym życzyć czegoś innego, tak różne są nasze historie, na tak innych, czasem, etapach życia jesteśmy... Myślę o Was Dziewczyny! No, poprawiamy korony, pierś/implanty do przodu i dalej... do garów :) A jak któraś chce- to do kosmetyczki :)

Na Wasze komentarze odpiszę niebawem, bo przecież my nie dżentelmeni, i o kasie lubimy rozmawiać :) Zwłaszcza o tej, którą trwonimy! :P

A teraz chwila grozy- uda się opublikować, czy się nie uda... Zerwie ten cholerny internet, czy nie zerwie...

24 komentarze:

  1. Naprawdę WSZYSTKIEGO dobrego Martuś.. !! załapalam się na poprzedni i od razu za chwilkę na najnowszy post, taki prezent pod choinke, ściskam !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało się!!!!Nie zerwało;-0
    No kurczę, lubię Cię czytać, nic na to nie poradzę. Nawet teraz, kiedy ewidentnie masz pod górkę piszesz tak, że uśmiech mieni mi się na licu;-0
    Wszystkiego dobrego, rodzinnego i radosnego!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam problem z internetem, a tym samym - dodaniem komentarza, więc wklejam ponownie, bo już nie wiem, czy się wysłało, czy nie:
    Wszystkiego dobrego, Martuś. Zdrówka, spokoju, pokładów cierpliwości i dużo dużo radości Wam życzę. Odpoczywaj, Kochana, a Święta niech jednak atmosferą okażą się takie, jakie lubisz najbardziej. Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta, jaki jest mail do Ciebie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mwk815@gmail.com
      Promesko. Może jutro uda mi się złożyć należyte życzenia Czupurkom, bo niestety podejrzewam działanie sił nieczystych -internet leci sobie ze mną w kulki... Pozdrawiam!

      Usuń
    2. mwk815@gmail.com
      Promesko. Może jutro uda mi się złożyć należyte życzenia Czupurkom, bo niestety podejrzewam działanie sił nieczystych -internet leci sobie ze mną w kulki... Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Martus życzę Ci aby te święta były lepsze niż by się to mogło wydawać . By były spokojne i leniwe . Pełne pyszności i uśmiechu . Pomimo wszystkiego

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio zaniedbałam trochę czytanie moich ulubionych blogasków i nie jestem w temacie na bieżąco ale Martuś kochana życzę Tobie uśmiechu na ślicznym buziaku i tego aby smutne myśli uciekły w diabły;). Mocno ściskam i przyjemnego rozgardiaszu świątecznego ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Okna na Święta myłaś? Pogrzało Cię?:) ja swoje myję dwa razy do roku i chrzanię to, że w pewnym momencie robi się w do u ciut ciemniej. Chrzań wszystko, zrób co musisz, w końcu nie jesteśmy darmowymi robotami kuchennymi.
    Spokoju w sercu,, wyciszenia dzieci (moich też!) no i znalezienia pracy, żeby mąż poczuł, że jak źona pracuje to już nic nie będzie tak jak dawniej. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, najlepszych świąt, wesołych, pysznych, spokojnych (wiem, to się wyklucza, ale cóż) :* Moc buziaków dla WAS!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe moje okna były w takim stanie, że po umyciu miałam ochotę chodzić po domu w przyciemnionych okularach, żeby blask mnie nie raził :P To chyba ta gruba warstwa serka homogenizowanego, naniesiona na szybę dawno temu przez Elę, tak zaciemniała wnętrza.
    No cóż, życzę Ci żeby mimo wszystko święta były udane i rozwiały cały marazm i sceptycyzm :) i tego pojednania Wigilijnego też Wam życzę. Cuda się zdarzają, widziałam o nie raz ;)
    Tylko kim do cholery jest Fashionelka? O.o

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowych i spokojnych Swiat Wam zycze,aby jednak nie byly takie szczegolnie najgorsze,niech jednak zdazy sie cud pojednania. Ja ciagle w te cuda wigilijne wierze. Sciskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja Ci mówię, że te Święta - pomimo wszelkich pesymistycznych znaków na niebie i ziemi - wcale nie muszą być takie najgorsze! Może Cię jeszcze miło zaskoczą. Może Wasz Misiek przemówi dziś - z okazji Wigilii - ludzkim głosem, albo coś ;)Znając Ciebie i całą Waszą Rodzinkę - będzie fajnie! :) Zatem wesołych, zdrowych i spokojnych! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze sobie powtarzalam, ze "jeszcze nigdy tak nie bylo, zeby jakos nie bylo" i to dziala:)
    Martus, najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli dzięki śledziowi widać światełko w tunelu. Mam nadzieję, że te kilka najbliższych godzin przyniesie więcej chwil dających Ci satysfakcję. A podczas Wieczerzy poczujesz magię, nawet jak na stole będzie mniej niż zwykle i kurz gdzieś się zaplącze. A życzenia - pozytywnych zmian dla Ciebie.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak nie dziś to kiedy ten cud ma się zdarzyć? Będę za niego trzymać mocno kciuki. I ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sciskam swiatecznie Wasza Rodzinke:) Kochana milych,spokojnych i moze jednak wyjatkowych swiat!!
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  16. Aj to zmęczenie to ja właśnie czuję w kręgosłupie no ale jasne ze sie zawsze orobie choćbym nie wiem jak się zaklinała że tym razem będzie inaczej. Nie da się bo to lubimy. Spokojnych świąt Martuś!!

    OdpowiedzUsuń
  17. No to ja już upadłam na niziny społeczne. OKna nie tknięte. Za to mąz wyprał i firanki i nawet je powiesił. lucky me :).
    u nas wigilia już o 15.30, ale to nasza wina. za wcześnie wyłożyliśmy prezenty i już nie mieliśmy siły stac na straży przy choince. i choc sami w tą wigilię to w końcu mieliśmy czas na obejrzenie filmu. a młoda mnie jeszcze przed spaniem wyciągnęła na gimnastykę..ale ona nie jadła śledzi i nie miała odruchów ..no wiesz :)
    I kiedy w końcu zasnęła ja z rozkoszą oddaje się filmotece, nawet mąz wymiękł.
    buziaki Marta. nos do góry. w końcu za parę dni...szkoła i przedszkole :PP

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak pod koniec tych świątecznych dni mam nadzieję, że pomimo wszystko choć na chwilę pojawił się uśmiech na Twojej twarzy... Martuś, spokoju i miłego zdziwienia, że jednak poczułaś magię 😚

    OdpowiedzUsuń
  19. Zerwie czy nie zerwie?!
    Niech nie zrywa, bo czekam aż napiszesz :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Przedświąteczne zmęczenie to jest to! I no proszę, nawet okna ogarnęłas :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiesz co i ja te same dylematy miałam. Nie mogłam się zebrać z tymi Świętami, ale jakoś dzień przed wigilią coś mnie tknęło i jednak coś tam przygotowałam. Zmęczenie i mnie dopadło!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się cieszę, ja! (Bo mam wolne :P).
    Wpadam z buziakami sylwestrowymi! I foty piękne pooglądać.
    I mam postanowienie noworoczne, żeby więcej zdjęć robić (jak kupię aparat ;) ).
    Dużo zdrowia, kochani!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!