Mama2c

Mama2c

sobota, 12 grudnia 2015

Przecież Was tu tak nie zostawię!

Emocje opadły, blog powoli pokrywa się kurzem, a ja- między zupą, wyciskaniem soku z pomarańczy, odpowiadaniem na trudne pytania ("Mamooooo! A jak pies merda ogonem*?") i wycieraniem gili, zastanawiam się... co dalej.

Pewnie, że w pierwszym odruchu miałam ochotę zamknąć się na cztery spusty. Nadal trochę mam, ale wychodzi na to, że jestem zbyt leniwa, żeby zrobić to pod wpływem impulsu. Poza tym- właśnie- nie mogę napędzać tych głupich stereotypów, że niby my kobiety działamy impulsywnie. Impulsywny to bywał mój ojciec, ja jestem co najwyżej... spontaniczna. W mowie i w piśmie. Bo podobno z czynami już trochę gorzej. Tak przynajmniej mawia Marcin, najczęściej wieczorami...

Kiedy okazało się, że na nasze życie zerka tu oko wielkiego brata, a nawet braci, poczułam się... dziwnie. Nawet trudno napisać jak konkretnie. Blog był otwarty przez ponad dwa lata- w tym czasie, mniej lub bardziej przypadkiem (chociażby szukając informacji o górach...) mógł tu trafić każdy.

Pytanie, co robić teraz, kiedy stało się to faktem? Zamknąć bloga i zaprosić tylko wybranych Czytelników. Jasne. Banał. Tyle, że... Sama czytam kilka blogów od baaaaardzo dawna, na których nigdy się nie ujawniłam. Poza tym, od kiedy w luźnej rozmowie, Ania uświadomiła mi, że sympatyczna mama czwóreczki, może być w rzeczywistości podstarzałym oblechem (podkopując tym samym moją wiarę w to, że wszyscy ludzie są dobrzy, a świat piękny), zwątpiłam. Jak oddzielić ziarno od plew?? Jak teraz sprawdzić, czy Krystyna z Pcimia Dolnego, to na pewno Krystyna? Popisałam się jak zwykle geniuszem, bo mimo, że ostatnio oblałam u męża egzamin ze spuszczania prądu z kondensatorów (nie napiszę Wam, że powiedział "Siadaj, pała!", bo to mogłoby już trącić prywatą z alkowy Państwa K.), to jednak te dziesięć lat dzielenia łóżka z informatykiem na coś się zdało. Adres IP! Eureka. Wezmę adresy szanownych kolegów i jedziem z koksem... Tak, pomysł genialny w swej prostocie. Na chwilę. Bo moment później, z zaawansowanymi objawami manii prześladowczej, wyobraziłam sobie takiego kolegę z Piły na przykład, który jedzie do najbliższej wioski posiadającej kafejkę internetową i stamtąd prosi o zaproszenie, jako... mama szósteczki, właścicielka kameleona i tchórzofretki (dobór zwierząt nieprzypadkowy).

A potem zaczęłam słyszeć głosy... Brzmiały mniej więcej tak: "Zjedz snickersa i przestań gwiazdorzyć".
Posłuchałam.
Przy tej ilości jedzenia, które ostatnio pochłaniam, jeden snickers w tą, czy w tamtą...

Ech, no i właśnie... Wraz z radosnym przepływem glukozy przez mój organizm, przyszły bardziej rozsądne spostrzeżenia typu: No błagam, a co ja chcę tu niby ukrywać??? I czy naprawdę muszę to robić? Jednak, jako że zawsze miałam się za osobę otwartą na Wasze sugestie, postanowiłam sprawdzić jak się ma ta moja prywata w szeroko pojętych internetach... No i powiem Wam, że trochę się uspokoiłam :) Wychodzi na to, że... jestem typowym średniakiem. I pierwszy raz nie strzeliłam fochem za taką opinię :) Żebyście Wy Dziewczyny widziały, co takie Kardishiany na przykład pokazują... Matko i córko! Toć to ja wzorem dyskrecji przy Nich jestem!

Co dalej? Tego do końca nie wiem. Może się zamknę, może nie. Na razie na takie "przedsięwzięcie" nie mam czasu :)

Ach! A tytuł to wcale nie w nawiązaniu do tego, co napisałam powyżej.
Otóż... Pytacie w prywatnych wiadomościach, jak tam kulinarne plany na Święta.
Jezu, Dziewczyny... Ale, że tylko z jedzeniem Wam się kojarzę? To już chyba wolałabym chociaż z "aferą rajtuzkową"...
W każdym razie- nie, nie zostawię Was bez świątecznych inspiracji :) Sama już tam coś tam przeglądałam pod kątem świątecznych wypieków i nie tylko, i na dniach podzielę się z Wami dobrymi adresami :)

Ps. Stęskniłam się trochę :) 
Chociaż...
Dnia piątego mojej blogowej absencji, doszłam do wniosku, że... uwaga, uwaga- można wrócić do życia sprzed bloga, bez uszczerbku na zdrowiu ;) Wystarczy dużo wina w barku. To zawsze jakaś alternatywa na wieczór.

A do wyluzowania, skłonił mnie również TEN, kapitalny tekst, z jakże wymownym tytułem: "Kilka utrapień blogera". Znacie blog: "Krystyno, nie denerwuj matki"? Jeśli nie, to koniecznie to naprawcie :) Dystans i jeszcze więcej matczynego poczucia humoru. Uwielbiam!

* Jak pies merda ogonem? Hmm... Po wyczerpaniu wszystkich możliwych odpowiedzi (radośnie, wesoło, szybko, energicznie, z zapałem itp) okazało się, że moja trzyletnia córka, oczekuje odpowiedzi czysto technicznej. JAK pies merda ogonem? I już, już miałam pisać maila do Głównego Inspektoratu Weterynarii, ale pomyślałam, że może Wy? Może Wy wiecie jak to się dzieje, że pies merda ogonem? Co wprawia ten ogon w ruch? Ewentualne odpowiedzi proszę napisać językiem przystępnym dla trzylatki. I Jej mamy :) Bo ja to potem będę musiała opowiadać. Z jakieś sto razy :)




32 komentarze:

  1. Heh no zastanawiałam się, co zrobisz :) Mam nadzieję, że dalej będziesz pisać, chociaż od czasu do czasu...

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę Cię! Normalnie merda ogonem, tak jak człowieki ruszają uszami!
    Rach, ciach, mach i już.
    To siłą sprawia. Siła psiej woli ;)
    Ja też czekam na Twoje makowce i serniki.
    Pozdrowienia dla kolegów informatyków, niech się też dowiedzą, jak pies merda ogonem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pies macha ogonem ? No jak to jak ? Jak najszybciej :-)
    Piesek macha ogonem tak jak Lilcia się uśmiecha kiedy Ją coś rozśmieszy / ucieszy. Czyli odruchowo . Taki oznak radości .
    Bo technicznie ...technicznie to Panowie powinni się wypowiedzieć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pies merda ogonem?
    No odpowiedz banalna😊 Prawo i lewo prawo i lewo.
    Przeciez nie zapytala dlaczego pies merda tylko jak merda. Chyba ze cos nie doczytałam.
    A czemu z jedzeniem sie kojarzysz? Bo my tez matki jestesmy i pomysłów przy dzieciach nieraz brak. A ja to tu na glodniaka albo gdy na diecie jestem wchodzę.
    Martuś masz emaila.

    Buziaki
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że jesteś bo ta cisza była przygnębiająca 😊A jak merda pies ogonem? No tak jak i mój . 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. No - jesteś! :)
    I ani mi się waż przestać pisać! :)
    PS Już odpisuję na FB, mam zaległości WE WSZYSTKIM a niedziela o świcie to jedyny mój czas wolny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, ze wszystko sobie przemyslalas ;)
    I, ze jestes tutaj nadal..
    Tylko tak jakos mrocznie sie tu zrobilo, gdzie podziala sie czerwien ? :)
    Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super że jesteś....a już zastannawiałam się gdzie Cię szukać;):*

    OdpowiedzUsuń
  9. Super że jesteś....a już zastannawiałam się gdzie Cię szukać;):*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak macha- szybko i radośnie;)))). Ale fajnie że jesteś, że nie dałaś się emocjom i olałaś ciekawskich dziadów. Pisz babo, pisz. Może te chłopy nauczą się dobrze gotować albo dowiedzą jak wychowywać szkraby;)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, no fajnie, ze sie odezwalas. Sciskam serdecznie, a panow żądnych informacji pozdrawiam:-)))
    Powiedz corci, ze moim zdaniem pies merda na dwa sposoby - z prawej strony do lewej, z lewej do prawej. A drugi sposob - z gory w dół, z dolu do gory. Czasem tez tak bywa. Inaczej macha, gdy sie cieszy, inaczej macha, gdy zły:-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Się wie... Jak zobaczyłam komentarz u siebie, po cichu liczyłam, że się odezwiesz tutaj. Cieszę się, że tak się stało. Zasnęłam z uśmiechem na twarzy. Może Panowie również po całym dniu zrelaksowali się po Twoim wpisie. I pewnie wyobraźnia ich trochę poniosła i to nie z powodu serników.
    W kwestii merdania pojęcia nie mam. Łatwiej byłoby wytłumaczyć dlaczego, ale jak???
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  13. No i brawo, zauwazyłam, że wszyscy najpier na hura zakładaja blogi a potem na hura je zamykają. No a wchodzenie na zamknięty blog to już nie to samo, nie mam czasu i czesto chęci sprawdzac co chwilę czy ktoś już cos napisał czy może jeszcze nie, także ciesze się że jak na razie zosdtajesz bez zmian, bo przeciez nie naiszę że po staremu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pies tak samo merda ogonem - jak rusza lapami.
    Po psiemu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pies widzi swego pana lub Pancię, jest radocha i dupcia idzie w tany;)

    OdpowiedzUsuń
  16. mamy dwa psy, ale JAK one machają ogonami? z radości - z prawa w lewo i na odwrót :D
    cieszę się, że jesteś :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Co tu sie kurcze wyrabia? o.O
    Przegapiłam poprzedni wpis, a może to i lepiej, bo aż mi ciśnienie podskoczyło...
    Nie no, kuźwa, zabraniam sie zamykać Tobie.
    Mogę ci dać dowód, że nie mam 40 lat i nie jestem chłopem!
    Skan dowodu? :P
    Nie przejmuj się, tak to z Nami blogerami, że nawet jak nie chcesz to czasem znajdą. No i co? Przecież każdy ma prawo pisać. A ty w dodatku piszesz super!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaka docielkiliwa Lilcia :) ale to fajne, ze zadaje takie pytania. To jest wlasnie magia dziecinstwa :)
    Ciesze sie, ze piszesz i w sumie obojetne mi czy otwarcie czy zamkniecie- tak czy siak zostane przy Tobie jesli pozwolisz :)
    Usciski!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja terrierzyca merda ogonem szybko, w prawo w lewo, w lewo w prawo.
    Fajnie, że póki co mogę do Ciebie zaglądać;-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz rację,jak oddzielić ziarna od plew? Skąd wiedzieć kto jest kto.jak zweryfikować? Może się im znudzi....chociaż nie jest w porządku takie ciekawskie czytanie,ale z drugiej strony czego wstydzić się nie masz,bo nie piszesz nic złego. Ale rozumiem Twoje emocje,ja np pisze anonimowo (chyba) i też bym nie chciała by ludzie ode mnie z pracy czytali,bo czasem pisze zbyt osobiście...

    Ps. Piękny nowy szablon, piękne zimowe góry!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej, ale zmiana! Podoba mi się :)
    Co do tego ogona... hmmm :) Jeśli merda to szczęśliwy, czyli powiedziałabym, że radośnie. A mechanizmem napędowym jest z pewnością jego zadek ;)
    U nas H też tak świruje z naszą prywatnością itp. a ja zawsze zadaję sobie pytanie "ale co my mamy do ukrycia? czy czegoś mamy się wstydzić?".

    OdpowiedzUsuń
  22. Machanie ogonem to forma okazywania emocji takich bezwarunkowych tak jak u człowieka smutek powodujący płacz. nie da rada powstrzymać płynących łez czy wybuchu śmiechu gdy nas coś rozbawi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Machanie ogonem to forma okazywania emocji takich bezwarunkowych tak jak u człowieka smutek powodujący płacz. nie da rada powstrzymać płynących łez czy wybuchu śmiechu gdy nas coś rozbawi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Martuś jak byś mogła pozbawić tych panów tych wspaniałych przepisów przynajmniej się naparzyli po-oblizywali i pozazdrościli,a może i niejedno małżeństwo przez to uratowałaś. Cieszę się że zostajesz. Ja bym powiedziała że piesek ma na tyłku taką sprężynkę i się mu ten ogon dlatego tak merda. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana!! Ta Twoja trzylatka mnie rozwala, ale z odpowiedzia ci nie pomogę :) Masz rację - nie piszesz o niczym wstydliwym, nie zdradzasz czyiś sekretów i nikogo nie obrażasz :) Olać wielkich braci i...pozostań sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Madrze mowisz Marto! Nie masz sie czego wstydzic,tajemnic rodzinnych ani intymnych nie zdradzasz. Nie zamykaj sie! :) A z ogonem nie pogoge,za to chetnie sie dowiem dlaczego chomiki prychaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. o Matko jak tu ciemno !!!! Marta toż to niepodobne tło do Ciebie:D co do psa to Lila jak zawsze rozwala system hi hi Ty ją tam pilnuj żeby nie chciała sprawdzić organoleptycznie i fizjologicznie jak to się dzieje:P Przytulam Was ogromnie dziewczyny z chłopakiem sztuk jeden:*

    OdpowiedzUsuń
  28. O żesz..ja to prawie w ogóle po przepisy nie wchodzę. no zła kobieta tylko po tanią sensacje zagląda.
    a teraz poważnie. twoje dylematy matki i żony są mi bardzo bliskie. a podobieństwa się przyciągają. ot co :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Pies merda ogonem tak samo jak ludzie machają ręką na powitanie, czyli i psy i ludzie używają mięśni, które kurczą się i rozkurczają - można to zaprezentować za pomocą np gąbki do mycia i wyjaśnić że takie kurczenie i rozkurczanie wprawia ogon w ruch, bo jest on przyczepiony do mięśni. Dzieci zadziwiająco szybko łapią trudne nazwy :-) I tak przypomniało mi się jak na spotkaniach przedkomunijnych ksiądz pytał się dzieci co to jest serce, jakie serce powinny mieć dzieci itp. Dzieci oczywiście odpowiadały, że serduszko jest czerwone, że powinno być czyste, dobre, bez grzechów itp. Nagle zgłosiła się jedna dziewczynka taki mały geniusz (obecnie duży geniusz) i wypaliła: "serce to mięsień poprzecznie prążkowany, zbudowany z dwóch komór i przedsionków, spełniający funkcję pompy" - mina księdza bezcenna!!!! Pozdrawiam (Renata)

    OdpowiedzUsuń
  30. No!! jesteś, uff, z lekką zmianą graficzną tylko póki co na szczęście, bo twoja lekkość pisania pozostała no i post, nowy kolejny post - najważniejsze :) hahaha, olej panów kolegów informatyków, już i tak się wstydzą między sobą, że się tu wszyscy z nich śmieją :) Nie piszesz nic czego możesz się wstydzić, nie obnażasz niczego strasznego z najczarniejszych zakątków waszej rodziny ;) Piszesz pięknie, normalnie, o dzieciach, o perypetiach dnia codziennego, o przepisach - ja uwielbiam, tu zaglądac i naprawde czasami nie rozumiem tego, że ludzie tak bardzo "się boją" tego, że ktoś coś o nich może przeczytać, skopiowac itd No chyba że kiedyś będziemy gwiazdami, albo nasze dzieci i te wszystkie tu info z ich życia nie będą już w takiej cenie dla pismaków z brukowców ;)

    A jak merda ogonem pies?? hahaha - o tak... :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ufff...kamień z serca :) Cieszę się ogromnie, że dałaś sobie chwilę na ochłonięcie i podjęłaś właśnie taką decyzję :) Powiem Ci, że pisałam już i dla wszystkich chętnych, i tylko dla wyselekcjonowanego, węższego grona - i jednak zamknięty blog okazał się rozwiązaniem zdecydowanie bardziej kłopotliwym i mniej satysfakcjonującym. Dobrze, że jednak zostajesz ze swoimi wiernymi Czytelniczkami (oraz Czytelnikami, hehe ;) )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!