Mama2c

Mama2c

czwartek, 21 stycznia 2016

Zlecenie

Koleżanka mojej mamy, z którą od kilku lat wyjeżdża w góry, kończy wkrótce sześćdziesiąt lat. Okrągłe urodziny, które wymagają szczególnego prezentu. "Padło" na foto-książkę ze zdjęciami z Ich górskich wojaży. Pomysł mojej mamy, wykonanie naszego autorstwa. Dwa wieczory poświęciłam na wybór zdjęć... Raz, że tych Ich wspólnych wyjazdów było już całkiem sporo, a dwa- chciałam, żeby jednak nie był to zlepek przypadkowych zdjęć. Marcin kolejne dwa spędził na odpowiednim ułożeniu ich na kolejnych stronach książki. Potem jeszcze parę cytatów o górach, życzenia i... gotowe. Mam nadzieję, że obie panie będą zadowolone. I, że za pięć lat, mama ponownie da nam takie zlecenie :)

Tymczasem, przeglądając tysiące (dosłownie) zdjęć z górami- czy to na głównym planie, czy "tylko" w tle... przepadłam. Góry, to zdecydowanie nasze miejsce na ziemi. Wyjeżdżaliśmy przecież wielokrotnie nad morze, jezioro, zaliczyliśmy (co prawda tragicznie nieudany) pobyt w gospodarstwie turystycznym, którego okolice, zdecydowanie na wyrost, były reklamowane jako drugie Mazury, ale nigdzie tam, nawet w połowie, nie poczułam tego, co czuję, za każdym razem, kiedy docieramy do naszej górskiej miejscówki. I śmieszne to jest nawet, bo zdecydowanie nie należę do osób hiper aktywnych, więc sądzić by można, że takie zaleganie na plaży z kolorowym drinkiem w ręce, to byłoby coś, co Marta lubi najbardziej, tymczasem... Wizja potu spływającego po dupie, mruczenia pod nosem, że "...ja pierdolę, dalej nie idę", to jest to, co nadaje sens naszym wyjazdom. I chociaż od czasu ciąży z Lilą, trochę wypadliśmy z obiegu (no, chociaż pan tata nie do końca- Giewont sam się nie zdobył :p), to gdzieś tam z tyłu głowy, cały czas mam to marzenie, że kiedy Ona podrośnie... A już takim marzeniem wybiegającym baaaaardzo w przyszłość, jest wyjazd w Tatry tylko we dwoje. Marzę o Tatrach jesienią, kiedy zwariuję od widoku tego, co do tej pory urzekało tylko z pocztówek... Marzę o łąkach pełnych krokusów... Już nawet widzę siebie leżącą gdzieś w Dolinie Chochołowskiej i robiącą im zdjęcia :) Marzę o tych wszystkich szlakach, na które jeszcze nie dotarliśmy. Marzę, żeby powtórzyć te, dzięki którym oboje wsiąknęliśmy w tą "tatro-fascynację"...

No to co? Może dla tych, co góry kochają miłością podobną do mojej, trochę zdjęć z archiwum babci Bogusi?














„Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia. Można pokonać alkoholizm, narkomanię, słabość do leków. Fascynacji górami nie można.” - Edmund Hillary

33 komentarze:

  1. Jak ja Cię rozumiem. Też bardzo tęsknię do Tatr!!! Jakoś od narodzin Starszaka nie możemy tam dojechać.... Ale pomarzyć można zawsze:))

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja to już sama nie wiem, co aktualnie wolę. Kiedyś zdecydowanie góry, ale teraz i do morza zaczynam się powoli przekonywać - i podejrzewam, że ze względu na Bąbla to właśnie tam będziemy kilka kolejnych urlopów spędzać.

    Chyba najlepsze jest takie rozwiązanie 2w1, jak Solina na przykład - i góry dookoła,i wody też sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia ! Patrząc na nie człowiek ma ochotę się teleportować . Natychmiast !

    OdpowiedzUsuń
  4. PIĘKNIE, pięknie, pięknie!!!!

    Foto książka - super pomysł. My mamy taką z ... budowy domu :) I naprawdę fascynuje :)

    Trzymam kciuki za spelnienie tych marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjecia! Znam dobrze polskie gory, szczegolnie wokol Zakopanego, bo swojego czasu bywalam tam czesto. Dzis wydaja mi sie te gory jeszcze piekniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia..
    Ja uwielbiam rejony Pienin.. 3 korony. .szkolica..
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ją też o tym marzę i tęsknię za górami.. Zdjęcia przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Och... My byliśmy w zeszłym roku z Mimiskiem, ale tylko na szlakach gdzie z wózkiem można a to zupełnie coś innego, ale tez mi się marzy taka wyprawa. No cóż jak dziecko podrośnie to na pewno pojedziemy, ale w tym roku ustępuje Mężahowi i jedziemy do Chorwacji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Martuś wszystko przed Wami góry jak stały tak postoją i czekają. Cudne to miejcie w naszej Polsce. Jak wiele innych. Trzymam kciuku za jak najszybszy wypad w tatry.

    OdpowiedzUsuń
  10. wow...piękne zdjecia..aż gluchy żal ściska za serce za tymi pięknymi widokami.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam góry, właśnie jesienią, kiedy nie ma już kolejek na szczyty ;) tzn. takich kolejek, że żeby wejść, to trzeba odstać swoje ;)
    za starych, dobrych, studenckich i bezdzieciatych ;) czasów jeździłam zawsze pod koniec października. I było cudnie.
    Od kiedy jest Marysia nie jeździmy już w Tatry, z nią nie, bo za kurduplata, a bez niej też już się trochę dygam, bo odpowiedzialność większa - jakbym tak sobie spadła z Kościelca np. ;)
    Może kiedyś jeszcze...
    Z dziećmi za to kocham morze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze będę ględzić że góry są magiczne;) Pomysł na foto-książkę rewelacja. Pomysł nie jest nudny, taki prezent będzie częstym gościem w rękach obdarowanych. Martuś miłej prezentowej pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i tym postem mnie rozwaliłaś :)) Kocham góry od dziecka i zawsze strasznie tęsknię... Zwłaszcza w zimie :) Już się nie mogę doczekać, kiedy urodzę i z takim noworodkiem zawiniętym w jakąś chustę i resztą ekipy buchniemy na szlak ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sliczne zdjecia chociaz fanka gor nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tez nie lubie plaskiej ziemi:))) Nawet jak celem urlopu ma byc plaza jak teraz to jednak musza tez byc gory. Sama plaza to nuda okrutna.
    Ale tym razem dostalam taki pakiet gor, ze na dlugo bede miala dosc jazdy samochodem po gorzystym terenie. Serpentyny, zywcem jedna pogania druga i do tego wjezdzasz pod gore i nagle nie widzisz ziemi pod samochodem tylko niebo i wiesz ze musisz jakos zjechac. Zywcem rollercoaster ale za kazdym razem serce podchodzilo mi do gardla.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tez kocham gory ale moje ulubione,naujukochansze to Izerskie i Stolowe. I serce mi sie sciska na mysl o tym jak dawno mnie tam nie bylo :( A jak chodzi o wiek to wiesz, ja po gorach z rodzicami zaczelam lazic jak mialam roczek,wiec moze jednak nie jest za wczesnie ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie byłam w górach (Tatrach!) nie byłam lat 9-10....Byliśmy tam w podróży poślubnej i od tego czasu jak Ty usychałam z tęsknoty za tymi widokami... Zawsze było, że Izka za mała, że za długa podróż.... ALE ALE - w czerwcu nam wypada 10-ta rocznica ślubu i mąż wziął zarezerwował pokój w pobliżu Gubałówki, bo wiedział, że inaczej będę schnąć z tej tęsknoty lat następnych kilka, bo tak naprawdę nie wiem do końca kiedy młoda będzie na ten wyjazd gotowa :) Będziemy świętować we trójkę! Spotkam się przy okazji z Matką na Szczycie i będzie git :) Może jednak się wybierzecie???????

    OdpowiedzUsuń
  18. :) Piękne fotografie i piękne Tatry. Też je bardzo lubię i to właściwie o każdej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajny pomysł na prezent! Lubię takie prezenty, gdzie osoba dająca wysiliła mózg i pomyślała co mogłoby sprawić radość obdarowanemu. Sama zawsze dostaję prezenty z dupy bądź kasę. To lepiej by już dali kwiaty.
    Co do gór-nigdy nie byłam.
    W maju mamy piątą rocznicę ślubu i chciałabym żebyśmy pojechali w góry na przykład. Chociaż na weekend. Ale nie wiem czy M wpadnie na to, żeby w ogóle gdzieś jechać.

    OdpowiedzUsuń
  20. no ja jestem za Twoimi wyjazdami w góry bo mam nadzieje że już zawsze tatry = odwiedziny starej koleżanki blogowej:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak ja tęsknię za górami.
    To będzie piękny i trafiony prezent.
    My też zaprojektowaliśmy książki dla dziadków. Ciekawa jestem efektu, bo pierwszy raz robiliśmy coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak! Tatry zdecydowanie we wrześniu albo koniec marca:) krokusy w Chochołowskiej- ach, niedługo...cudna Wielkanoc w górach( polecam, sprawdzone:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiesz, ze jeszcze rok, dwa lata temu nie zrozumialabym tej milosci do gor?? Ja je dopiero teraz odkrylam! Piekne zdjecia, koniecznie latem musimy sie wybrac w Tatry i trosze podreptac!
    Pomysl na prazen super- taki osobisty, wyjatkowy- napisz czy jubilatka sie ucieszyla??
    Usciski :**

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdjęcia gór, z gór zawsze chętnie oglądam. Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdjęcia piękne... Doskonale cie rozumiem ze nie lubisz potu splywajacego po dupie :) ale ja po wizycie rok temu w górach powiedzialam nigdy więcej.. wiesz jak ja tam się zmeczylam?! Ile to można chodzić na urlopie :) ... a może jestem leniwa... nie, po prostu wylegiwanie się w sloncu i sluchanie szumu fal to moje hobby :D

    OdpowiedzUsuń
  26. cuuudne zdjęcia:) uwielbiamy góry :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja włazić nie cierpię....ale popatrzeć uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. No wiesz co, Marta! ;) Maz mnie tu namawia na odwiedziny w Polsce i kusi wlasnie wypadem w gory (no w koncu byc w Zakopanem i nie pojsc na szlak to grzech!), a ty jeszcze przybijasz takimi zdjeciami! I jak sie tu oprzec?! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Góry są piękne,chyba 16 lat temu ostatnio byłam nad morskim okiem ,studziłam starszemu butle z mlekiem w wodzie. Wcześniej przed dziećmi małż chodził po górach,na Rysach był 3 razy ,mnie przeczołgał w doline 5 stawów,ja myślałam że z tamtąd nie wyjde już nigdy hehe.Nad morskim okiem to i 2 razy w roku bywaliśmy i czarny staw ten wyżej morskiego. Potem już mniej ale młodszego żeśmy stamtąd "przywieżli" a i potem jak byłam w 3 ciąży też byliśmy,obładowana matka z brzuchem i dwa wózki przed nami. Tam młodszy sie nauczył na polu kampingowym chodzić. Próbowaliśmy z dziećmi jak podrosły ale było jedno wielkie zrzędzenie ,ględzenie ,nogi ic bolały i po ptokach.
    Teraz będe w lutym z młodą na kontroli tam w klinice to popatrze na śpiącego rycerza i poniucham smrodka od koników na krupówkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz i ode mnie :) Eliza póki co lubi chodzić, bo co roku wyjeżdża też z babcią w góry, ale czy Jej się nie odmieni? Oj pewności nie mam :)
      Fajnie tak "przywieźć" sobie dzidziusia z urlopu :)

      Usuń
  30. Piękne zdjęcia! Masz rację - góry mają w sobie coś magicznego, że chce się tam wracać... potrafią zapierać dech w piesi i zapaść w pamięć na zawsze... Ja mam to ogromne szczęście, że Mój Mąż pochodzi z gór (okolice Krynicy) i cała Jego Rodzina rozrzucona jest po Beskidach i Tatrach więc uwielbiam do nich jeździć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho, wymarzona sytuacja mieć rodzinę w takich miejscach :)I tak sobie myślę, gdyby moi teściowie mieszkali w Tatrach... może byłabym nawet w stanie ich polubić :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!