Mama2c

Mama2c

środa, 10 lutego 2016

P jak...

...ponad połowa ferii za nami.
...problemy z psem.
...poznajemy Polskę.
...pomór na całego.

Tak, trochę się tego nazbierało od poprzedniego razu :)

Ferie powoli mają się ku końcowi. Nie będę płakać z tego powodu... Dyplomatycznie napiszę tylko, że w przyszłym roku mam nadzieję na spędzenie tego czasu poza domem, w doskonałym zdrowiu wszystkich członków naszej rodziny, łącznie z psem!

I tu płynnie przechodzimy do drugiego "P jak...". Misiu nam się pochorował. Nie do końca jeszcze wiemy co mu jest, wyjaśni to dzisiejsze rtg, także... w stresie czekamy na jego wynik. I na samo badanie, bo wczoraj ze względu na silne bóle, nie było jak go wykonać. Psina nasza kochana z dnia na dzień przestała chodzić :( To znaczy nie do końca, bo kiedy już się zdołał podnieść i rozchodził, to było, powiedzmy, jako tako- chodził, ale bardzo sztywno. Widać było, że sprawia mu to ból. Dlatego- unikał tej czynności i tym sposobem przeleżał cały dzień. Po powrocie Marcina z pracy zawieźliśmy go do weterynarza, tam dostał dwa zastrzyki, ale dopiero o 23 poszedł zjeść i napić się wody... W związku z tym, że nic, co mogłoby spowodować takie dolegliwości, nie stało się w ostatnim czasie, weterynarz podejrzewa jakiś stary uraz, który teraz się uaktywnił. Nie ma w tym nic nieprawdopodobnego- nie wiemy, co działo się z nim przez pierwsze 5lat. Podejrzewaliśmy (jesteśmy niemal pewni), że był bity (może kopany), nie wiemy, czy nie potrącił go samochód... Jednym słowem- no wszystko mogło się przez te 5lat zdarzyć. Oczywiście, ta świadomość nie pomaga mi zachować spokoju. Wczoraj, kiedy przy każdym ruchu wył z bólu, a ja nie mogłam mu do tej 16 w żaden sposób pomóc, czułam się tak, jakby cierpiało moje dziecko. U weterynarza, widząc jego przerażenie, prawie się rozkleiłam. Ten pies wykończy mnie głównie od strony emocjonalnej, bo zdecydowanie za dużo przez niego płaczę :)

W niedzielę wybraliśmy się na wycieczkę do Zielonej Góry. Byliśmy tam prawie dwa lata temu w maju, także nie był to nasz pierwszy raz w Zielonej, ale pochodzić tam w lutym- też fajne doznanie. Są miasta do których człowiek ma jakąś taką słabość, sentyment i dla mnie właśnie Zielona jest jednym z nich. Dlaczego? Sama nie wiem :)

A gdzie skierowaliśmy swoje pierwsze kroki po zaparkowaniu auta?! Tak, "Twoja czekoladka" ukoi nerwy po ponad dwugodzinnej podróży ze znudzoną i oburzoną na słońce Lilką...
A poniżej Lila ze swoim zakupem- czekoladowy lizaczek to najlepsza pamiątka :) Jak się później okazało- znacznie bardziej interesowały i korciły Małą czekolady kupione dla babci i dziadka... I to rozbrajające pytanie przy wręczaniu: "Ale poczęstujesz mnie, prawda babciu?" :D
Kocham!









Jeśli zaś chodzi o pomór... Stare powiedzenie mówi, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Nie, żebym kiedykolwiek wątpiła w prawdziwość tych słów... I jeśli w zeszłym tygodniu problemem był dla mnie fakt, że Eliza ma ferie, a ja mam w pakiecie chorą Lilkę, to... Teraz co prawda Lilę mam w przedszkolu (od dzisiaj dokładnie) ale doszła choroba psa i... moje własne dolegliwości. Nie dość, że mam zapalenie spojówek (nawet łagodnie przebiega, ale upierdliwe jest to mimo wszystko), to boli mnie ząb/dziąsło i to tak, że wróżę sobie szybką wizytę u dentysty. Nie, żebym miała z tym jakiś problem. Dentysta na szczęście mi nie straszny... Problem w tym, że nie miałam czasu i za bardzo możliwości wybrać się na wizytę. Kolejny problem to taki, że mimo płukania dentoseptem i miejscowym psikaniem tantum verde, nic nie przechodzi. Właściwie nawet nie wiem co mnie boli. Ząb to chyba nie jest, dziąsło? Ani nie jest spuchnięta, ani nie zbiera mi się ropa... Coś jednak boli i nie daje mi spokoju.

Poza tym? Poza tym mieliśmy dużo towarzyskich planów, ale część musimy przełożyć już na po feriach. Wszyscy znajomi mają dzieci, a postanowiliśmy, że dodatkowe maluchy przy cierpiącym Miśku, to nie jest dobry pomysł. Udało nam się w poniedziałek, dzień wcześniej, zrobić mini- śledzika. Co prawda w wąskim gronie i bardzo spokojnie- ale też było miło :)









29 komentarzy:

  1. Tak szybciutko ten czas ucieka- Wy Kończyce u nas dzieciaki zaczynają :) dużo zdrowia dla wszystkich a tym bardziej dla psiny, mam nadzieje ze to nic powaznego i szybko przejdzie, :* duzo dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Martus a boli cię głowa? Bo mnie niby też bolał ząb, niby dziąsła, cholera wie. W moim przypadku okazało się, że zagryzam zęby pewnie jak śpię i w dodatku mam odkryte nieco dziąsła to powodowało ból w różnych sytuacjach, podczas jedzenia, po piciu, po jedzeniu. teraz jest lepiej. zmieniłam też szczoteczkę i pastę na wrażliwszą. współczuje problemów z psem. mnie wystarczy, że choroby dzieci mnie przybijają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Gosiu, głowa mnie nie boli, ale wieczorami ten dziwny ból promieniuje mi czasem do... ucha. No nic, trzeba się zmobilizować, zanim dostanę jakiegoś szczękościsku, albo zapalenia okostnej. Brr, aż się boję pomyśleć!

      Usuń
    2. Moze to jakies zapalenie nerwu trojdzielego V3?
      Z opisu i umiejscowienia bolu tak mozna wywnioskowac.

      Usuń
    3. Nie ma co gdybac, lepiej iść do dentysty, by fachowym okiem obejrzał. Z zębami nie ma żartów, potrafią dać tak popalić,ze może się żyć odechcieć: )))

      Usuń
  3. Biedna pianka,aby szybko mu przeszło. Z psem/kotem to jak z dodatkowym domownikiem, równo się o niego martwimy. Nie mówiąc o tym,że leczenie zwierzaczka tylko prywatnie i ile kasiorki kosztuje.

    Ferie...taki wolny czas zawsze leci szybko. Za szybko. W zasadzie ja tracę poczucie czasu,bo dla mnie każdy dzień taki sam,tylko weekendy sie różnią.

    Jeszcze raz zdrówka dla Miśka: )

    OdpowiedzUsuń
  4. Misiek to domownik, członek Waszej rodziny. Kochacie go, on kocha Was. Ciężko patrzeć jak cierpi obcy zwierzak, a co dopiero gdy patrzy są na cierpienie bliskiego, kochanego futrzaka. Trzymam kciuki za szybką poprawę.
    A Ty kochana nie lekceważ bólu. To może być ząb, dziąsło, ucho, ale też kłopoty z zatokami. Trzeba sprawdzić, bo przecież Mamy nie chorują, a w każdym razie nie leżą.
    Fajnie, że Lila wyszła na prostą. I slodka jest zupełnie jak te czekolady.

    OdpowiedzUsuń
  5. U Nas ferie się też kończą! K. Od dziś w przedszkolu.. ja latam by nadrobić to.. co zaniedbałam. A sporo tego..
    Dentysta ---> niecierpie, też mnie powoływania ząbek.

    Zdrówka dla Was i Miska

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś oszaleję z tymi Twoimi pysznościami :) Jesteś niemozliwa z tym pieszeniem i do tego tak pysznym, bo mam wrażenie, że smak i zapach czuję przez monitor :)

    Mała Słodycz kocha słodycz czekolady - wcale się nie dziwię :) Przesłodka jest Lilcia, naprawdę :)

    Z Miśkiem niewesoło :( Może to stawy? Ale kurczę, u tak młodego psa? Biedny psiak, oby szybko przeszło i nigdy już nie przyszło.

    Tobie też życzę zdrówka, pomór na całego widzę. Ściskam i sił życzę !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę mam nadzieję że z Miskiem wszystko będzie dobrze. A Ty Martuś pomyśl też o sobie ja wiem że Ty twarda sztuka jesteś i że wszystko ważniejsze jest ale mimo wszystko. Sciskam Was

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj no niedobrze z Waszymi chorobami,oby przeszło i ludziom i psom ;) A kurde chyba można podać psu jakiś paracetamol w razie czego,szkoda żeby biedny cierpiał . No ale może już nie bedzie potrzeby jak wyjdzie coś na tym rtg to może odpowiednie leki dostanie. Słodkości fajne i na pewno smaczne.Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedny Misiu i biedna Ty :( bardzo wspolczuje i choroby psa no i tego zeba czy dziasla bolacego. nic przyjemnego taki bolacy zab. Za Miska trzymam kciuki, oby nie bylo to nic powaznego!
    Co do Zielonej Gory bylam tam tylko raz bo w okolicach mialam oboz jezdziecki. Moj instruktor pieknie sie gobil w tym miescie. No ubaw mialam przedni, za to on mial ubaw ze mnie kiedy wjezdzalismy do lasu na koniach bo momentalnie tracilam poczucie kierunku i gdyby nie on pewnie do teraz w tym lesie bym bladzila :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Psy często mają problem z chodzeniem czy wręcz z paraliżem tylnych nóg. Biedna psinka w sumie młody piesek jak by miał z 10 to jeszcze można by przypuścić ze starość go dopadła. Wierzę ze się z tego wykaraska i będziecie daleko spacerować. Lilka potrafi o swoje zadbać a jak by tak babcia zapomniała ją poczęstować to co?
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurczak, i jak tu lubić literkę P w takim wypadku :(
    Trzymam kciuki za Miśka.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to u Was niezła masakra! Ok biedne te matki. Wszystko na naszych głowach, że nie ma czasu na siebie!
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najpierw napiszę, że Eliza strasznie urosła i spoważniała, albo mi się wydaje.. ale chyba nie :)
    Lilcia też podrosła. Jest wciąż cudowna, słodka i niesamowita tak jak była, ale jakby większa! :)
    Szkoda mi Misia, wiem też , że i Ty się martwisz i mam nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni i będzie tylko lepiej. A czasem z dużej chmury mały deszcz, jak to się mówi ;)
    I oby tak było w tym przypadku.
    Ząb, dziąsło.. znane mi ostatnio.. cały miesiąc miałam częste wizyty, nie mogłam dojść do ładu z jednym dręczącym zębem, ale dziś sprawa została zakończona ostatecznie ;)
    Jeśli boli to sama wiesz.. lepiej nie będzie, więc idź :)
    No i co.. trzymajcie się tam, pisz jak znajdziesz chwilę!
    Spodobały mi się te ciasteczka.. bardzo smacznie wyglądają!
    Buziaki dziewczyny! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zieloną też lubię, a najbardziej chyba Palmiarnię :)

    Co do Misia nie chcę straszyć i być złym prorokiem, ale u naszego poprzedniego psiaka takie objawy okazały się nowotworem uciskającym na kręgosłup czy jakieś tam nerwy...Kurde, mam nadzieję, że u Waszej psiny to nie będzie jednak nic poważnego! Ugłaskaj go ode mnie po tym ślicznym ,kochanym pyszczku...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi zal psinki. Moze jakies zapalenie stawow? Oby szybko wrocil do siebie, bo inaczej dolacze do placzacych do Ciebie. Mi jest zal wszystkich zwierzatek... :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę jakieś prawo serii. Trudny ten początek roku dla Waszej Rodziny. Wierzę, że uporacie się ze wszystkim i kolejne dni przyniosą same Pozytywy (skoro już jesteśmy przy P). Zdrowia dla Was i Miśka

    OdpowiedzUsuń
  17. Biedny Piesio :( dawaj znać co z nim.. ja strasznie kocham pieski i nie Lubie takich wpisów bo się martwie :(
    A Ty zapalenie spojówek?! Po co?! Bez sensu :/ jeszcze to Ci nie dokuczalo.. oby szybko minelo wszystko bo Piesiem musisz się opiekować.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja kochana Lila juz tak duza ♡
    Dawno mnie nie bylo.
    Eliza podrosla tez.
    Pozdrawiam i zycze zdrowia dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie byłam w Zielonej Górze, ale prezentuje się równie ciekawie co Wrocław:) Zdrowia dla wszystkich i kudłatych czworonożnych również. Biedny psinka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ohhh moja Zielona Góra ukochana...<3 Już też powoli się szykuję, by tam jechać, bo tęsknota gniecie.
    Zdrówka dla Miśka, oby to było tylko przejściowe.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ehhh... się porobiło! Jak nie urok to...
    Wiosna, wiosna, niech już przyjdzie, a z nią lepsza forma dla całej rodziny, biednego czworonoga i... kwitnąca działka!
    P.S. Ja też bym w pierwszej kolejności poszła po czekoladę;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlugo nie piszesz ajak juz to z grubej rury... ;) Mam nadzieje, ze w najblizszej pryszlosci sie odezwiesz ale z dobrymi nowinami- trzymam kciuki!!
    Martus, zachecasz ta Zielona... bylam rok temu przejazdem bo Pani K. tam mieszka ale na spacer itp. zawsze jakos malo czasu.... ps. dziewczynki wyrosly- a torba Elizy rozsmiesza- bo chyba czasami trafna? ;)
    Milego weekendu i Walentego! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. u nas też pomór, jak wiesz...
    Masakra, byle do wiosny!
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojojoj... Biedny Misiek... Wiem dobrze jakie to zmartwienie gdy psiak cierpi. Niby nie powie Ci jak i co go boli, ale swoimi smutnymi oczyskami potrafi wyrazić więcej niż słowami.

    A tak z innej beczki, rozbawił mnie napis na elizowej torebce i jej mina na kolejnym zdjęciu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. No dobra kochana-to ja poprosze o przepis na te gwiazdki!!!!! O chorobach to Ty mi nic nie mów, bo takiej zmutowanej grypy to ja jeszcze w życiu nie miałam : zawroty głowy, mdłości, bezsenność, ból gardła, wszystkich członków ciała, itp, itd. Generlanie jestem osoba twardą w kwestii chorowania i sie nie kładę, ale....jak nie mogę pionu utrzymać i pot po d...spływa bo słabo mi sie robi no to sie dałam połozyc na trzy dni :( Do dzis to jeszcze czuję!
    Mam nadzieję, że z psiakiem już się wyjaśniło!
    W Zielonej Górze jeszcze nie byłam, ale patrząc na Wasze fotki czuję, że by mi sie spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  26. I jak tam zdrowie całej rodziny, z psem włącznie??? Mam nadzieję, że już będzie lepiej i odpoczniecie od pomorów wszelakich! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!