Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 21 marca 2016

O tym co i jak świętowaliśmy...

Za nami pełne emocji dni... Nie zawsze tych dobrych... ale po kolei.

W czwartek, 17marca, odbyła się uroczystość wręczenia nagród w VI edycji konkursu "Ogrody pływające- czyli Szczecin 2050". Eliza, miała to szczęście, być po raz kolejny- trzeci już z rzędu, jego laureatką. Tym razem, podobnie jak rok temu, zajęła miejsce trzecie. Radość była wielka, tym bardziej, że dopiero w dniu rozdania nagród, miałyśmy okazję przekonać się, jak wielka była konkurencja. Prace dzieciaków co roku wprawiają mnie w totalna osłupienie- stąd tyle zdjęć, bo chciałabym, żebyście Wy też mogły się nimi pozachwycać. Pomysły, wykonanie...



















W tym roku bardzo podobała się nam też część artystyczna, poprzedzająca wręczenie nagród laureatom. Co roku występy są fajne, ale tym razem, jakoś bardziej nas zachwyciły.
Dla odmiany, zabrałyśmy ze sobą Babcię, bo do tej pory, zawsze prosiliśmy Ją o pomoc w przypilnowaniu Lilki. Tak, to zdecydowanie nie jest impreza dla maluchów...

Właśnie, co do Lilki... W czwartek rano zaczęła trochę kaszleć. Kiedy teraz słyszę z pokoju obok Jej kaszel, uśmiecham się smutno, pisząc "trochę"...

Na czym to ja skończyłam? A tak... Dla Babci było to oczywiście wielkie przeżycie. Dla mnie rzecz jasna też, ale trochę jednak czar prysł, bo najpierw córcia podniosła mi ciśnienie w domu- poprosiłam Ją, żeby ubranie na uroczystość naszykowała sobie dzień wcześniej i dostałam zapewnienie, że to zrobiła... Po czym na dziesięć minut przed wyjściem okazuje się, że... Ona nie może znaleźć ani bolerka, ani rozpinanego swetra, ani tym bardziej marynarki. Potem, już przed samą szkołą, zaczęła gwiazdorzyć, podnosząc mi po raz kolejny ciśnienie (a było tego dnia wyjątkowo niskie...), bo to takie zachowanie, którego wyjątkowo u Niej nie trawię, no ale... Było, minęło... Wszyscy przeżyli :)

Po zakończeniu, podjechaliśmy już z tatą po Lilę do przedszkola, a tam... Lila od piętnastu minut ma stan podgorączkowy. Z dwojga złego, dobrze, że po południu, a nie rano- miałabym poważny problem co z Nią wtedy zrobić. Eliza do miasta sama przecież jeszcze nie dojedzie.

W każdym razie, 37 z groszem, zupełnie Lilce nie przeszkadzało, i świętowała sukces siostry na całego. O tak, jak widać na zdjęciach:









Za to w piątek, w dniu urodzin Marcina, miała nad ranem już prawie 39stopni i brzydki kaszel. Na szczęście, kilka godzin później, po wizycie pana doktora, okazało się, że to tylko wirus, choć drzewo oskrzelowe, mocno zawalone. Co zresztą było słychać...  

Sen plus nurofen forte pozwoliły jednak Lilce być główną gwiazdą na "imprezie" (była tylko nasza czwórka plus Misiek- pierwszy do zjedzenia tortu) urodzinowej taty. Zarządziła, że mamy się ubrać w sukienki, a tata w koszule. Tak się też oczywiście stało... Jakaś tam zarwana nocka i infekcja wirusowa, nie zwalniają nas z tego, aby prezentować się jak należy...











Także tak Kochane- małżonek mój zbliża się powoli do czterdziestki. Na szczęście, póki co, facet lata swoje przyjmuje dzielnie na klatę. Pewnie już zaciera ręce na czekający Go kryzys wieku średniego, że niby wtedy wszystkie wybryki będą usprawiedliwione... No nie wiem, ja tam doświadczenie w rzucaniu garami mam... 

Właśnie!
Dziś za nami taki dzień, że gdyby Lila nie usnęła na krześle (nieoczekiwanie, bo wcale nie deklarowała, że jest śpiąca i chce się położyć), to w końcu jakieś gary by poleciały. Przypuszczam, że dziś był ten kryzysowy moment podczas choroby i do pewnego momentu nawet mając to na uwadze, byłam wyrozumiała, ale po kolejnej histerii (średnio co pół godziny wybuchała kolejna), stwierdziłam, że jeszcze raz i po prostu nie wytrzymam. "Hitem" niedzieli było poranne skaleczenie o puszkę z orzeszkami. Nie, nie- nic poważnego. Długość "rany"- jakieś dwa, no góra trzy milimetry... Najpierw był płacz (no zrozumiały- w porządku), bo krew się polała. Całe morze krwi dla trzylatki, czyli jakieś dwie krople. A potem, regularnie właśnie, co jakieś pół godziny, kiedy Lila przypominała sobie, że ma "ranę" wybuchała płaczem na nowo. Wyobraźcie sobie kąpiel w takiej sytuacji. Lila trzymała rękę z "raną" wysoko, jak przy zgłaszaniu się do odpowiedzi i łkała, że już nigdy jej nie umyje... Dziwnym trafem, skaleczenie nie przeszkadzało Jej w dokuczaniu siostrze, co było kolejnym powodem do płaczu, histerii i krzyków, bo... gdziekolwiek Eliza by nie uderzyła Lilki w odwecie, był ten sam tekst, wygłaszany w morzu łez: "Ona chciała mnie uderzyć w moją ranę"... 
Ludzie! To było śmieszne przez pierwsze trzy razy.  
No to może jako wisienkę na torcie, dodam, że pan doktor stwierdził, że dobrze by było gdyby Lila do świąt już nie wróciła do przedszkola... No i nie wróci. A ja, po dzisiejszym dniu, mam nadzieję, że szybko wrócę do siebie po tym przedświątecznym tygodniu z młodszą córcią... 

A takie miałam ambitne plany posprzątać przed świętami porządnie... Miałam :) Dzięki, córcia! 

Ps. No cóż, jak ta niedziela naprawdę mnie przeczołgała, niech świadczy fakt, że byłam przekonana, że dodałam ten post wczoraj :) 
W sumie, nie ma tego złego- witamy się z Wami pierwszego dnia kalendarzowej wiosny! 




47 komentarzy:

  1. Gratuluję miejsca na podium Elizie, zdrówka życzę Lilce, Marcinowi- stu lat w zdrowiu, Tobie- pamiętania, że tylko spokój może nas uratować;) I jeszcze pytanie mam odnośnie tego tęczowego ciasta? To sernik na zimno barwiony galaretkami? Kiedyś taki robiłam i poza efektem wizualnym miał smak do bani. A właściwie to był bez smaku, w ogóle te galaretki poza efektem wizualnym nic nie wniosły. A jak Tobie się udał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję w imieniu laureatów, jubilatów i swoim własnym :)

      Tak, to ten sernik- podzieliłam zwykły ser z wiaderka i zmiksowałam go z różnymi galaretkami. Na górze jest sama galaretka- jakaś nowość, matowa, "blue ocean". Mam co do tego deseru takie same odczucia jak Ty. Mi on nie smakuje i ja go nigdy nie jem, ale uwaga, uwaga- to jedyne moje "ciasto", które Eliza zjada. Także, że to była Jej impreza, postanowiłam się poświęcić :) Ale efekt sam w sobie jest fajny. Jednak dla takiego łasucha jak ja- zachwycać się i nie jeść... Cóż :)
      A widziałaś link do tortu tęczowego? Na moich wypiekach jest też sernik tęczowy.
      O, i coś takiego jeszcze mam, a zapomniałam podlinkować, nie wiem, czy się będzie różnić od tego "galaretkowca", ale kto wie:

      http://zcukrempudrem.blogspot.com/2015/09/smerfetka-ciasto-bez-pieczenia.html

      Buziaki

      Usuń
  2. Dużo uroczystości do świętowania u Was.. torciko-sernik tęcza boski!! Talentu kulinarnego (pieczacego) będę Ci zawsze zazdrościć. Duże gratulacje dla córci.. i oczywiście dużo zdrówka.. Bo pogoda, niestety nie ułatwia nam tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakiś talent :) Ja się realizuję w kuchni, ale to raczej wciąż amatorka, kiedy oglądam w tv poczynania innych :)
      Dziękujemy :*

      Usuń
  3. Kurde Ty to masz z tymi dziewczynami! ;)
    Brawo dla Elizki! :)
    Zdrówka dla Liluni ;*
    Zastanawiam się kiedy Ty znajdziesz trochę czasu dla siebie? ;) ;*
    Mimo wszystko życzę Wam dotrwania do świąt i żadnych chorób!
    Świetny ten kolorowy torcik! <3
    Rozpieszczasz wszystkich strasznie!
    A Eliza nie pomoże w sprzątaniu? :)
    Uciekamy na większe zakupy do nowego domu! :)
    Ściskam Was mocno.
    Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy.
      Z tym czasem dla siebie to raczej nie narzekam odkąd Lila poszła do przedszkola. Wiadomo, kiedy choruje, to jest inaczej, ale chore dziecko ma swoje prawa.
      Rozpieszczam Ich, bo to bardzo lubię :) No wiem, niemodne to pewnie strasznie, ale co ja na to poradzę- no tak już mam :D
      Czy Eliza pomoże w sprzątaniu? Ekhm... Te dni, kiedy zmusimy Ją do sprzątania w swoim pokoju uważamy za święto rodzinne, a tych "świąt" jest naprawdę niewiele... Także ten...
      Mam nadzieję, że zakupy udane.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Zdolna ta Twoja córa ale to już wiesz:)
    Sto lat dla Marcina:*
    i zdrówka dla Lilki a cierpliwości dla mamusi

    OdpowiedzUsuń
  5. Już jak pokazywałaś kiedyś jej pracę, to wiedziałam, że wygra :) ja bym jej dała 1 miejsce, niesamowicie to zrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana, dziękujemy :* Konkurencja była ogromna, także cieszy nas bardzo i to trzecie miejsce.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  6. Marta, gratulacje dla starszej córki. zdolna bestia.
    u nas klimaty przed "wielkim wyjściem" podobno. Młody nigdy niczego nie może znaleźć, albo buty okazują się "za ciasne"...i już nerw bierze...na szczęście to mija :), ale to pewnie wynika z tego, że nasze dzieci tez się denerwują - żeby nie było że ich usprawiedliwiam. cały czas gonię Syna aby umiał sam sobie szykować ciuchy. w końcu ma już 11 lat!!!
    Co do temperatury Lilki u nas pojawił się taki akcent w sobotę. dziś poszła do przedszkola, mam nadzieję, że to jednorazowy epizod.
    za to ja smaram na całego. mam cichą nadzieję, że to efekt odstawienny cukru. Przez cały weekend naoglądałam się na yootubie o szkodliwości cukru i teraz jak chce osłodzić herbatę mam odruch wymiotny, hehe.
    Zresztą wprowadzam dyscypliną cukrową w domu. Moje dzieciaki stanowczo za dużo jedza słodyczy, a szczególnie Michu. Jest apatyczny, często łapie infekcje, nie może się skoncentrować. jak podliczyłam ile on "łyżek cukru" zjada w ciągu dnia z samych batonów i gazowanych napojów to się złapałam za głowę. pomijając że w każdym produkcie teraz jest cukier nawet w chlebie...
    także młodą też czekają ograniczenia, bo mam wrażenie, że po słodkich weekendach szybciej i cześciej mi choruje..
    pzdr i życze dużoooo zdrowia kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że wtedy są już nerwy i nasze i Ich. A to nie pomaga ;)
      U nas to nie był epizod, bo cały piątek i noc z piątku na sobotę była taka wysoka gorączka. Oj bidulka była.

      Gosia, Ty już lepiej tyle nie czytaj i nie oglądaj :)
      Niedługo ciasta nie tkniesz, bo będzie chciało Ci się wymiotować :) Zostaną tylko koktajle z eko warzyw i owoców ;)
      A tak serio- ja też walczę o ten cukier w diecie dziewczyn. Z Elizą nie ma takiego problemu, gorzej z Lilą.
      Buziaki!

      Usuń
    2. u mnie odwrotnie. Hanka powtarza za mną jak mantra "cukier jest szkodliwy" :)). ale i tak da się pokroić za jajko niespodzianka. za to młody zupełnie bez naszej wiedzy raczy się batonami i oranżadą helena.
      cieszę się, że przekonał się do picia na czczo wody z miodem i cytryną. tylko na tym tricku straciłam już nieco sadła :))

      Usuń
    3. U nas identycznie -jajko niespodzianka wymiata. A Eliza z kolei ma słabość do coli i pepsi. W domu pilnujemy, no ale... Co poza nim.

      Usuń
    4. Michal z nami oglądał taki program, w którym pokazano ile kostek cukru ma m.in. coca-cola. mam nadziej ze mu to przemowi do wyobrazni. a jesli sie napije to z całą konsekwencją skutków ubocznych...

      Usuń
    5. Gosia, podeślij mi linki do tych filmików, bardzo proszę.

      Usuń
  7. Po pierwsze jestm oszołomiona i zauroczona talentem dzieciaków, pomysłowością i precyzą wykonania. Oczywiście gratuluję ponownie Elizie zacnego III miejsca na tle tak ogromnej konkurencji. Brawo :)
    Po drugie jestm wpatrzona i zachwycona w torty :) ten piankowy tęczowy wyszedł super, inny niż wszystkie :) Brawo Ty ;)
    Po trzecie, przepraszam, ale uśmiałam się w głos z Lilki, no uwielbiam :) Już sobie wyobrażam tą ranę i wszystkie ceregiele wokół niej ;) Też kiedyś już się kąpaliśmy tak z reęką w górze i szlochem, bo była jakaś ranka wielkiej rangi :)
    Po czwarte poraz enty wszystkiego dobrego dla Marcina, my żeśmy w ten piątek 39 Tomkowe świętowali ;) Także jeszcze bliżej mamy do tej magicznej 40, a najbliżej mam ja ... :)
    Zdrówka życzę, porządki, a tam porządki, zrobisz po świętach wiosenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten kolorowy wygląda super, zwłaszcza z takiej małej tortownicy, ale tak jak pisałam Ani w komentarzu- ja zanim nie przepadam.
      No tak- cud, że z taką raną cięto-szarpnaną w ogóle przeżyła :) Ach, właśnie- te ceregiele. Po czasie śmieszą, ale w trakcie, to bywa bardzo mrocznie i ponuro :) Zwłaszcza, kiedy lament jest taki, że masz ochotę zaproponować telefon na pogotowie, do takiej właśnie "rany".
      Aj, powiem Ci Iwonka, że tak jak mnie zupełnie nie obeszła 30tka, tak te lada moment 35 trochę mnie jednak rusza...

      Usuń
  8. Cudne prace! Dzieci maja bezgraniczna wyobraznie:) U nas gary wprawdzie nie lataja le za to dzis musialam zamknac sie na chwile w kuchni i radio na caly regulator wlaczyc i sobie pokrzyczec bo bym chyba nie dala rady bo mnie moje najslodsze najmlodsze z rownowagi wyprowadzilo. Jednak dzieci w domu to nie jest to co lubie najbardziej ...
    Zycze Wam duzo zdrowka, niech ten paskudny wirus sobie szybko pojdzie!
    A Mezowi oczywiscie skladam najlepsze zyczenia. Moj maz wprawdzie mlodszy ale ostatnie urodziny juz mu bylo ciezko przelknac, tak ze ten... dzielnego meza masz ,ze go wiek jeszce nie martwi ;) Pozdrawiam,sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha! Gapa ze mnie-zapomnialam o najwazniejszym;) Oczywiscie serdeczne gratulacje dla Elizy! Musiala byc z siebie bardzo dumna , no i Wy z niej rowniez.

      Usuń
    2. Hehe, świetny sposób- muszę wypróbować, tylko u mnie kuchnia otwarta na jadalnię. Będę zamykała się w dużym :)

      Mój Marcin już nie przeżywa. Żebyś Ty Go widziała na "chwilę" przed 30urodzinami... Silna depresja. Cud, że udało się nam przez to przejść bez terapii, ani pobytu na oddziele zamkniętym :) Serio.

      Dziękujemy za życzenia i gratulacje. Buziaki

      Usuń
  9. WOW!! Prace dzieciaków faktycznie niesamowite, ale nie rozumiem czemu Eliza z takim cudem była dopiero trzecia.... No nic tam :)
    Choroby..znowu? Może czas czerwoną kokardkę nad drzwiami zawiesić.....
    Lilka mocna jest, co tam choroba, elegancja musi być!
    Matka, jak zwykle dałaś czadu-ten tort kolorowy.......kusisz, kusisz, bedę musiała jednak do szczecina zawitać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była trzecia, bo konkurencja jest przeogromna. I uwierz, że przy takich pracach i to trzecie miejsce bardzo, bardzo cieszy!
      Ech, no tak to może wyglądać, że znów choroby, ale powtarzam sobie, że to przecież tylko wirus. I cieszę się tym, że musimy zmagać się tylko z takimi katarami i kaszlami.

      Ten kolorowy to banał, a w smaku bardzo, bardzo średni. Za to ten Marcina- czekoladowo- kawowy... :)
      A do Szczecina zapraszamy niezmiennie.

      Usuń
    2. No to uważaj, bo mąż już urobiony na wyjazd :)

      Usuń
    3. To dobrze ;) Niech się tylko cieplej zrobi!

      Usuń
  10. Ale mają dzieciaki talenta!Jestem pod wrażeniem i chylę pokłony.Gratuluje zdolnej córy i miejsca na podium.
    Mój małzonek tez 38 urodziny w tym roku zaliczy.Jak bedzie grzeczny to może i torta zrobię,no ale nie takiego jak Ty! Slinotoku dostałam jak ujrzałam te kolorowe słodkośći mniam mniam mniam tymczasem wielki tydzień i obiecałam sobie ograniczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- talent przez duże "t". Piękne są te prace, niesamowite wręcz.
      Mój był grzeczny kilka dobrych tygodni wstecz, ale miał w tym ten swój interes :)

      Usuń
  11. Brawo Eliza. Piekna praca! Dla Lilki zdrowia,a dla Meza samych pomyslnosci. Torciki piekne i zapewne smaczne tez.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie piękne te pracy, gratuluję Elizce talentu ;)
    A co do choróbsk i histerii, co nas przeczołga, to nam zabierze kalorie... czy jakoś tak to szło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Serio? Ja mam wrażenie, że moje kalorie mają się świetnie ;)

      Usuń
  13. Kaszel to jest paskudztwo, współczuje. Sama się z nim mecze od tygodnia, ale u dziecka to jeszcze gorzej :( Zdrowia dla Lilki! Oby do Świąt było ok!

    Elizy praca była niesamowita, powinna zająć 1 miejsce! Ale gratulacje z powodu 3-go, to też sukces :)

    I wszystkiego najlepszego dla Marcina! Sto lat i spełnienia marzeń ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, rozumiem, sama nie lubię usługi siebie kaszlu. Lila ma taki napadowy, ale juz jest lepiej. Dziękujemy Inesko!

      Usuń
  14. Gratulacje dla Elizy. Praca, jak co roku świetna. Choć jestem troszkę zawiedziona - spodziewałam się wyższej lokaty. Ale może za rok... Eliza jest niesamowicie twórcza. Fajnie, że Babcia mogła cieszyć się z Wami sukcesem Wnuczki.
    Sto lat dla Męża.
    I zdrówka dla Elizy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tzn. dla Lileczki :) Choć i Elizie życzenia zdrówka nie zaszkodzą.

      Usuń
    2. Dziękujęmy bardzo, zdrowie przyda się wszystkim, zwłaszcza kiedy pogody takie... Nas przy takiej konkurencji cieszy niezmiernie to trzecie miejsce. Po nim są jeszcze wyróżnienia. I właśnie nie wiemy, czy Eliza wciąż będzie chciała startować. Za rok byłaby juz w innej kategorii wiekowej. Sciskamy mocno.

      Usuń
  15. O proszę i Eliza znowu na podium ! Ogromne gratulacje ! Ile czasu się robi taką prace konkursową ? Bo myślę , że jeden wieczór to zdecydowanie za mało !

    Fajnie Martuś , że tak celebrujesz sukcesy Elizy . Tort - świetny . I nawet jeśli smakiem nie zachwyca - można go jeść oczami ! A skoro Eliza taki lubi to taki właśnie musiał być 😀

    Sto lat dla Marcina ! I choć ob troszkę ode mnie starszy to ja tez juz wypatruje kryzysu wieku średniego . Czuje , że przyjdzie szybciej niż myślę 😀

    No i zdrówka dla Lili . Oby wraz z zimą odeszły wszystkie choróbska !

    A Tobie życzę odpoczynku . Po prostu . Cieplej kawy wypitej bez pośpiechu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, ile? Wiele dni ;) trzeba mieć najpierw pomysł, potem zgromadzić materiały, i zacząć robić... Te prace przestrzenne trochę się jednak robi. Zresztą rysunek myślę, że podobnie.

      Ja niestety, wyjątkowo juz odchorowuje moje majowe urodziny...
      Ciepła, a nawet gorąca kawę zdarza mi się pić, między... A, co ja będę smucic ;) Buziaki

      Usuń
  16. Gratulacje dla Elizki! Zdolna bestia!!! ;)
    Ten kolorowy torcik wizualnie jest zachwycajacy, szkoda, ze juz doczytalam, ze niesmaczny... ;)

    Z rany po prostu z krzesla spadlam ze smiechu! Lilcia moze sobie podac reke z moja Bi! Ona tez na widok najmniejszego rozciecia dramatyzuje, jakby ja ktos conajmniej mieczem ciachnal (jestem swiezo po kilku odcinkach Gry o Tron, stad to skojarzenie :D)! A jak nie daj Boze kapnie krew, to mam wrazenie, ze zaraz mi dziecko zemdleje! :) Mielismy kiedys taka sytuacje, ze Nik zdarl sobie oba kolana naraz, poplakal 2 minutki i polecial sie bawic. Natomiast chwile pozniej Bi zaciela sie (juz nawet nie pamietam czym) pod pacha na doslownie 3mm. Calutkie popoludnie trzymala reke w gorze, bo ja obciera "boo-boo" i boli! W koncu uleglam i pozwolilam przykleic plasterek (ktoremu sie opieralam, bo nawet krew nie leciala) i to ostatecznie uciszylo mala histeryczke. :D

    Ale zobacz jak Lilcia o Ciebie zadbala - nie musisz sprzatac na Swieta! Corka dba, zebys sie nie przemeczyla! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujęmy Agatko, ano nie smaczny, ale to zależy, co kto lubi chyba. Ma on jednak swoich amatorów ;) ja zdecydowanie wolę ten Marcina.

      Co do Lilki, to powiem Ci, że Ona bardzo długo była jak Nik-zadne uderzenie, siniaki nie psuly Jej zabawy. Podejrzewam, że krew plus choroba zrobiły swoje. Co nie zmienia faktu, że był cyrk. Kolejnego dnia też...

      Heh, doceniam Jej poświęcenie ale wolałabym jednak móc posprzątać ;)

      Usuń
    2. O rany jak ja napisałam "niesmaczny"?!

      Usuń
  17. Podwojne gratulacje- dla utanetowanej corci! i dostojnego ;) jubilata!!
    Kochana, znowu kusisz.... a ja ciagle kompletnie bez cukru..a waga nadal bez zmian...
    Oczywiscie zdrowka dla Lilki i sil dla Ciebie!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może waga bez zmian, ale o ile zdrowiej! Dziękujemy bardzo.

      Usuń
  18. Macie tam u siebie naprawdę utalentowaną młodzież - prace faktycznie niesamowite i tym bardziej należą się Elizie gratulacje za to trzecie miejsce.

    Dla Męża - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, dla Lilci - szybkiego powrotu do zdrowia, a dla Ciebie - chociaż chwili wytchnienia w ciągu tego tygodnia :)

    Jeśli potrzebujesz "pomocy" w sprzątaniu, to bardzo chętnie podeślę Ci Bąbla - od nas do Szczecina w linii prostej nie aż tak daleko, więc mógłby u Was być nawet jutro z samego rana ;)Daj tylko znać, czy reflektujesz na kolejnego małego histeryka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujęmy bardzo! Hmm, pomoc Babla? Każda para rąk się przyda ;)

      Usuń
  19. To sto lat dla Marcina!

    OdpowiedzUsuń
  20. Po pierwsze gratulacje dla Elizy. Przygotowanie takiej pracy to z pewnością mnóstwo czasu i wysiłku.
    Po drugie sto lat dla Męża. (hihi, depresja przy trzydziestce, toż ja powinnam już się zapaść w czarną dziurę bez dna)
    Po trzecie histerie podobne do Lilkowych znam z autopsji, czasem owych straszliwych ran nawet nie mogłam się dopatrzeć. Ale wrzask i płacz jakby ręka czy noga cała odpadała.
    Po czwarte zdrowia dla Lili i dla Was wszystkich.
    A sprzątanie nie zając, nie ucieknie :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!