Mama2c

Mama2c

piątek, 22 kwietnia 2016

Bogini blogosfery!

...i tylko dziwi mnie fakt, że to nie Ją zapraszają do telewizji śniadaniowych, żeby usmażyła omleta, albo zdradziła swój patent na prasowanie, że to nie Jej wysyłają do przetestowania najnowszą wyciskarkę (w końcu miałaby na kim- trzech synów zobowiązuje) i wreszcie- że nie Ją zapraszają do luksusowych nadmorskich hoteli, celem zrobienia reklamy. Chyba, że... Jest inaczej, a Ty się nie chwalisz? :)

Gdyby jednak było, jak zakładam- wielka szkoda, ale ich strata. Dostaliby przynajmniej wiarygodny i najbardziej obiektywny opis swojego produktu, czy usługi. Bo Ona już taka jest, po prostu.

Nie, nie- nie musicie się tak niecierpliwić- zaraz Wam Ją przedstawię, chociaż wiem, że niektóre z Was mają już tą przyjemność.

Odważyła się PUBLICZNIE podważyć autorytet niepodważalny. Bo przecież większość blogów opiniotwórczych, za którymi stoi sztab ekspertów, to dla wielu autorytety. Dzięki nim wiedzą na przykład, które klocki są hot, tfu, to znaczy bezpieczne i z certyfikatami, albo co aktualnie jest na szczycie listy dziesięciu wymarzonych prezentów dla dwulatka, albo jak rozmawiać z nastolatkiem... Przyznacie, że to cenna wiedza, której nie da nam ani wizyta w sklepie, ani obserwacja swojego własnego dwulatka, a już tym bardziej nie posiadanie własnych wspomnień, kiedy sami byliśmy wszystko wiedzącymi nastolatkami.

Nie wiem tylko, czy do końca zdawała sobie sprawę z tego, co czyni... Naprawdę mocno obawiam się, że ucichną spory o nowelizację ustawy antyaborcyjnej (byłabym niepocieszona, bo przez tą jelitówkę nie zdążyłam na własnym blogu się wypowiedzieć...) a matki z obozu Nishki rzucą się do gardeł matkom, które myślą inaczej. W sumie? Zadyma będzie trwać nadal, zmieni się jedynie temat sporu.

No dobrze, jeśli właśnie zaczynacie zastanawiać się, co to za bełkot do cholery, to wrzucam dwa linki:

do konta na facebooku

i do bloga

...żebyście i Wy były w temacie.

Nie wiem tylko co Ona chce od tego Kominka... To znaczy, przepraszam, Od Jasona Hunta. I wiecie co? Kiedy męczona, a momentami nawet dręczona wszelkimi objawami jelitówki, oddawałam się wertowaniu facebooka (To jedna z tych czynności, przy której czasami nie trzeba specjalnie myśleć. Moi znajomi i tak codziennie robią kupę, piją kawę w..., jadą do..., wyznają sobie miłość, rozwodzą się, rozmnażają* i robią zakupy w Ikei, najwyżej by mi umknęło którzy i gdzie dokładnie) dostrzegłam, że Kominek i Jason Hunt to ta sama osoba, byłam przekonana, że oto jelitówka mnie pokonała- toksyny doszły do mózgu. Ale nie. Następnego dnia dojrzałam, że faktycznie, nic mi się nie wydawało. Byłam jednak za słaba, aby z niezdrową ciekawością babrać się w Jego postach, tym bardziej, iż podejrzewałam, że wyjaśnienie zagadki co, jak i dlaczego znajduje się jakieś 400wpisów i 2książki wcześniej...

A co do posta Ani. Otóż przyznaję publicznie, teraz, z tego właśnie miejsca (okropnie niewygodne krzesło i laptop, bez nadgryzionego jabłka, za to z ufajdanym ekranem <mamo! o ten odcinek peppy mi teraz włącz>), że tak- byliśmy takimi rodzicami. Rodzicami, którzy kiedy ich starsza córka szła do zerówki, obiecali sobie, że "żadnych rozmów o nauczycielach przy E."

Tak, tak- tak było. Było. Co się od tamtej pory zmieniło? Dziecko nam urosło. Ot, tyle. I nie, nie dostaliśmy objawienia, że wraz z faktem osiągnięcia przez Nią ponad 130cm wzrostu i posiadania wszystkich zębów stałych, możemy przy Niej otwarcie rozmawiać o wszystkim. Nasze dziecko stało się naszym nauczycielem. I tu mała dygresja- nauczycielu! zdziwiłbyś się, jak świetnymi obserwatorami są dzieci. Dostrzegą absolutnie WSZYSTKO. Zarówno to, kiedy jesteś konsekwentny (choćby w karaniu), jak i fakt, że masz swoich ulubieńców**, a za mało profesjonalizmu, żeby to dobrze ukryć...

Od samego początku szkolnej drogi Elizy byliśmy zaskoczeni tym, ile Ona widzi, jak świetnie potrafi interpretować różne sytuacje, zachowania... I właśnie wtedy nie dała nam wyjścia. Mieliśmy milczeć, kiedy pytała, czy pani zrobiła dobrze? Jeśli (bez żadnych uprzedzeń personalnych) oboje wiedzieliśmy, że dała ciała po całości, kolokwialnie rzecz ujmując?

Dłużej mądrzyć się nie będę, Ania zrobiła całą, dobrą robotę :*
Bierzcie i czytajcie :)
A potem piszcie i dzielcie się refleksjami.

* Nie wiem czy rozmnażają się w Ikei, w końcu dyskrecja, to ich drugie imię ;)
** Pupilek nauczyciela. Od zawsze był, jest i będzie. Czy mnie ro mierzi? Nie. Ja też nie wszystkich lubię tak samo. To tylko ludzie. Tylko ten profesjonalizm...



41 komentarzy:

  1. A kto to jest ten Jason Hunt ? Serio- pierwsze slysze :D Ja tam mysle,ze z dziecmi trzeba rozmawiac. O wszystkim, nawet o tych autorytetach czy innych nauczycielach , ktorzy jak piszesz- w koncu sa tylko ludzmi, maja jak inni smiertelnicy swoje slabosci i popelniaja bledy.Nie widze powodu, dla ktorego nie mialabym o tych ludzkich bledach nie rozmawiac z dziecmi.
    Mam nadziueje,ze zdrowko juz lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany Hania, co ro będzie, co to będzie, taki nietakt! Nie znasz Kominka? Toć to pierwsze guru blogosfery jest. Uczy młodych, bądź małych (takich jak ja) blogerów, jak osiągnąć wielki sukces i zarabiać wielką kasę. A tak serio? Łysy facet z jamnikiem. Mam słabość do łysych ;)

      To prawda- z dziećmi należy rozmawiać. Przede wszystkim rozmawiać. Póki jeszcze chcą :)

      Tak, dziękuję- o niebo lepiej.

      Byłam dziś u Ciebie, widziałam Leona, ale znowu nie mogłam skomentować :( Królik też świetny. A włosy Leona? Mega.
      Buziaki i miłego weekendu. Ps. Dlaczego nie ma zdjęć ze spacerów po górach, hę?

      Usuń
  2. Ha ha! Bo mi sie aparatu nie chcialo ze soba nosic :D A telefonow tez nie mielismy. Taki klops! Dziekuje za komplement w sprawie Leona- wiem,ze nie mozna komentowac- cos mi sie popsulo wczoraj. Chyba sobie wyguglam tego Lysego z jamnikiem bo teraz to ciekawa jeste ;)
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już kiedyś też tak miałam z tym komentowaniem u Ciebie, więc to się powtarza, niestety :(
      Ech, szkoda- na pewno zdjęcia byłyby super. Ale czasem człowiek przeżywa tu i teraz i nawet nie myśli o fotkach. Daj znać co sądzisz :)
      Buziaki

      Usuń
  3. Też nie wiedziałam że to taka aż ważna osoba Jason Hunt nawet nie wiedziałam że taki ktoś istnieje.
    Blog przejrzałam wiesz przemilczę. Co do jelitówki to Wam współczuje u nas była trzy tygodnie temu a skutki tego wirusa Kuba odczuwa do dzisiaj wczoraj był pierwszy dzień ze nie wymiotował i obyło się bez biegunki . To cholerstwo coś mu namieszało w jelitach ale dietę trzymamy dalej. Marto lepiej pokaż co na działce się dzieje moja piwonia będzie kwitła aż dech mi zapiera pierwszy raz mam ten kwiatek podarunek od sąsiadki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę Ewo, że tą niewiedzą niewiele traciłaś :)
      O kurczę, ale długo Go męczyło. Jelita są pewnie wyjałowione, może nawet podrażnione. Współczuję.
      Post działkowy już dawno w planach, ale albo czasu nie mam, albo inny temat, albo choroby... Niestety, dużo strat po zimie u nas na działce, a była taka lekka.
      Buziaki.

      Usuń
    2. Ps. Piwonia ma już u Ciebie pąki? Moje wyszły dopiero z 15cm nad ziemię. I są takie bordowe. Jeszcze dużo czasu minie zanim zakwitną.

      Usuń
    3. Ojc chyba to właśnie pomyliłam z pąkiem ale mam wyższe. Dosłownie wygląda jak pąk.

      Usuń
    4. Tak, na początku tak jest. Mi się wydaje, że u mnie są pierwsze dwa pączki, ale jedna z piwonii już podrosła i ma zielone liście. No zobaczymy :) Ciekawa jestem bardzo, w tamtym roku z kilku krzaczków miałam jeden kwiat :) Ale to są młode sztuki.

      Usuń
  4. Ciebie poczucie humoru nawet w czasie jelitówki nie opuszcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze Madziu- już po jelitówce. Mózg zaczął pracować. To znaczy wróć- zaczął robić coś więcej niż kalkulowanie "Zdążę? nie zdążę? Nie, lepiej tu rzygnę".
      Po drugie- to nie poczucie humoru. To dystans. Bez niego umarłabym już dawno temu ;)
      Buziaki

      Usuń
  5. O, Dzizusie!!!
    Piszą o mnie w Internetach!!!
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! O rety! Ale gdzie? Gdzie?
      ;)
      Pisz lepiej co z tą telewizją śniadaniową :)

      Usuń
  6. Hah, a ja na serio na początku czytałam i myślałam - o czym ona bełkocze??? :D

    Rany, jak to dobrze, że jest więcej osób, które postrzegają świat jak ja :)
    Nie znoszę stereotypów, hipokryzji, fanatyzmu i obłudy. Owe podejście do takich "autorytetów" też mnie rozwala, dobrze jest zdjąć czasem klapki z oczu i nie powtarzać za innymi czegos czego i tak nie rozumiemy, bądź nie zastanawiamy się nad tym. Większość ślepo w to brnie i bez większego sensu powiela dalej i potem to sa własnie takie "autorytety" bo tak, bo inni tez tak uważają, a tak uważaja, bo i jeszcze inni tez tak uważają.. Ale dobrze, że są tacy co trzeźwo spojrzą i jeszcze nawet o tym głośno powiedzą :) Brawo Wy
    Boję się tylko, że nie każdy to przeanalizuje jak trzeba, gdyż zatrzymają się i zapamiętają z tego TYLKO jedno, że no ten, że to ten PIS ;)

    Ja też nie mam pojęcia kim jest Kominek tudzież jason hunt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie generalnie mają problem z samodzielnym myśleniem. A autorytety odczarowane są w zasadzie od niedawna, choć pokolenie, które je wyznawało w postaci księdza, nauczyciela, ministra, lekarza itp., jeszcze się nie wymieniło.

      Pis? To wszystko wina Tuska :)

      Usuń
  7. Jak słyszę Jason Hunt to zwracam.
    Wystarczy mi, że sprzedaje rzeczy czasem tak bardzo oczywiste, oparte na różnych rodzajach marketingu it. itd., że nie jestem zainteresowana. Potem patrzę na blogerów - jak łatwo można sprzedać wszystko - każdą czynność za chwilę błysku w blogoświecie. Nie dla mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadam się. Mnie też zadziwia ten Jego "fenomen"... Dla niektórych to wręcz jak bożek... Cóż, może kiedyś ktoś się nad tym zagadnieniem pochyli ;)Trzeba Mu to jednak oddać, że fantastycznie umiał wykorzystać swoje minut. Tu bardziej zastanawiają Jego "wyznawcy"...

      Usuń
    2. O tak, ludzie wykształceni, znający się na rzeczy. Cóż odnosiłam niejednokrotnie wrażenie, że zupełnie nie pasuję do tych ludzi, do ich zdań napisanych pod postami. Przyklasku nie lubię, lubię kiedy jest różnorodność. W pewnym sensie wchodząc na różne blogi, od razu wiem, kto go czyta - kto się stosuje do rad. Blog są wszystkie takie same. Nie wspominam o wzajemnej adoracji.
      P.S. W końcu na fb Cię znalazłam przez ten link :D

      Usuń
    3. Ta wzajemna adoracja jest... nawet zabawna :) Właśnie tym bardziej, że chodzi o dorosłych, wykształconych ludzi.
      W sumie to problem jest złożony, bo z jednej strony jestem w stanie zrozumieć, że każdy może (i ma prawo) chcieć tu zaistnieć. Tylko szkoda, że ludzie przestają być w tym sobą. Ale... ja się nie znam :)

      No widzisz, są i plusy :D

      Usuń
    4. Zgadzam się w całej rozciągłości :) ja też się nie znam :D

      Usuń
  8. A ja nadal nie wiem o kogo chodzi i wiecie co? Wcale mi z brakiem tej wiedzy źle nie jest!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) I prawidłowo. Aczkolwiek może właśnie, przez własną ignorancję, tracisz wizję sławy i wielkiej kasy :D
      Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  9. Nie wiem o co i o i kogo chodzi ;) Chyba za mało "siedzę w internetach " ;) Albo to dlatego, że nie mam konta na fb i nie znam bloga, o którym piszesz. Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po tytule myślałam, że byłaś na kursie autoprezentacji :) Tych trzech synów mnie zmyliło. Bogini Ty moja.
    Uf... Nie jestem odosobniona, bo i ja nie znam Kominka. I żyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie nie- jeszcze nie byłam :) I nic mi nie wiadomo, żeby chodziły mi takie myśli po głowie. Trzech synów... Chciałam napisać, że to jeszcze przede mną, ale niestety.
      I masz się całkiem nieźle, jak sądzę? :) Co więcej- Twój blog również. Ale... Co my tam wiemy o prawdziwym blogowaniu :)

      Usuń
  11. Ależ zagmatwany ten początek dla mnie był hehe. Ale juz ok ,kumam..nie kumam ale generalnie..rozumiem no..
    Tego Jasona to też nie znam i tak zostanie.
    Dobrze że Wam lepiej,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iskro pociesz sie ja rowniez nie... i zyje :)
      Moze moje nudne zycie i zwykly blog tego nie ogarnia? ;) Ale dobrze, ze sa rowniez inne- zawsze to jakies urozmaicenie :)

      Usuń
    2. A ja chyba jestem inna, bo ja właśnie lubię te "nudne", "zwykłe" blogi. Może dlatego, że moje życie też jest właśnie takie? :)
      Do wielkich i sławnych zdarza mi się zaglądać, a jakże. Ale najbliższe są mi te blogi najzwyklejsze. Gdzie nie obrabia się pół dnia zdjęć do postów :)

      Usuń
    3. Martus, ja nawet mam czelnosc wstawiac zdjecia z komorki- bez jakiejkolwiek obrobki ;)

      Usuń
  12. Zignorowałam ostatnio świat cały chociaż nie mam wcale żadnej jelitówki. Postaram się wgłębić w temat bo mnie zaintrygowałaś. Chwilowo myślałam, że ciąża trojacza jest na świeczniku.
    Pozdrawiam powrotnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciąża trojacza??? No teraz to Ty mnie zaintrygowałaś :)

      Usuń
  13. Ja o Huncie słyszała, ale że on i Kominek to jedna i ta sama osoba - pojęcia nie miałam ;) Powiem szczerze, że dla mnie żaden nauczyciel nie stawał się autorytetem tylko z racji wykonywanego przez siebie zawodu - mógł nim ewentualnie zostać ze względu na to, jakim był człowiekiem. A generalnie to nie szukam jakoś specjalnie autorytetów - chyba sama dla siebie nim jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm, to też właśnie, kiedy zaczęło mi się zdawać, że to jedna i ta sama osoba, podejrzewałam się o zwidy, tudzież jakieś zaburzenia. Może jednak to nie ja ich powinnam u siebie szukać :D
      Otóż to- nauczyciel autorytetem jak najbardziej. Jednak tak jak piszesz- nie z racji zawodu, a z racji tego jakim jest człowiekiem i jakim jest... nauczycielem. Ja wielu moich "belfrów" do dziś wspominam z rozrzewnieniem, jako cudownych ludzi. I takich, którymi do dziś gardzę, jak choćby moją wychowawczynią z liceum. Może nawet tu kiedyś o Niej napiszę...
      Bardzo podoba mi się ostatnie zdanie. Mam podobnie. Długo myślałam, że to może coś ze mną nie tak, że może jakaś zadufana w sobie jestem... :)

      Usuń
  14. Zaraz sobie wejdę w linki (bo nie wiem do końca jeszcze o co chodzi), ale póki co piszę, donosząc się do Twojego wpisu: jestem nauczycielem i nie dziwię się :) dzieciaki zawsze wszystko zauważą - wiedzą, gdzie i co z kim można ugrać, a z kim nie, bo konsekwentny. Potrafią dostrzec, kto się przygotowuje do zajęć starannie, a nawet powiedzieć; "szacun" ;)
    I ja przy Ł też nigdy o nauczycielach nie rozmawiam. I nie zamierzam.
    Idę poczytać.
    Ale jednak chyba wieczorem, bo F mnie za rękę ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam.
      I choć nie można odmówić sensu, ogólna myśl płynąca z tekstu nie jest zgodna z tym, co myślę.
      A ja lubię zakładać, że generalnie patologie są wszędzie, ale są wyjątkami.
      I że dziecko potrzebuje autorytetów do rozwoju.
      Tyle w skrócie :)

      Usuń
    2. Po kolei :)
      Myślę, że dzieciaki w wieku Ł. czy Elizy głównie mają silne rozwinięte poczucie (nie)sprawiedliwości. Czasami mam wrażenie, że dla Nich jeszcze nauka gdzieś tam sobie, a życie ich klasy, na forum szkoły to osobna (ważniejsza) bajka. Eliza na przykład wszystkie te klasowe sprawy, to co się dzieje (niekoniecznie musi Jej to bezpośrednio dotyczyć) mocno przeżywa. Opowiada nam, potem babci, potem znowu nam :) I tu bardzo łatwo nauczycielowi się potknąć, bo właśnie- dzieci pamiętają, co było 3lata temu i czy nauczyciel jest konsekwentny itd. Uznanie za to, jak prowadzone są zajęcia, jak kto się do nich przygotowuje- to chyba przychodzi z wiekiem. Usłyszeć jednak od "gimbazy", że szacun, to chyba najwyższa, możliwa forma uznania :)

      Cieszę się, że podzieliłaś się swoim zdaniem. Myślę, że do mnie trafia przede wszystkim przesłanie o odczarowaniu autorytetów. Niech one będą, jak najbardziej. Ale nie narzucone odgórnie, nie wynikające z tytułu. Ja z racji tego, że za chwilę musiałam lecieć po Lilę ograniczyłam się do zahaczenia o zawód nauczyciela, generalnie przesłanie miało być takie, że dzieci nas obserwują. Wszystkich. Rodziców, dziadków, sąsiadkę.

      Usuń
  15. Czytałam wpis Ani. Podobał mi się.
    Kiedyś autorytety przyjmowaliśmy bez warunkowo, bezrefleksyjnie. Fajnie gdy dziecko ma autorytet. Pod warunkiem, że ta osoba jest godna naśladowania, nie wykorzystuje swojej przewagi, wiedzy i doświadczanie, ale się nią dzieli, pomaga. Taki autorytet ma dla mnie sens.
    Bezwarunkowy z racji samego tytułu bo np. "rodziców musisz szanować" - gówno prawda - na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Lekarz, prawnik, nauczyciel to tylko ludzie - tacy jak my - mają swoje słabości, sekrety, a czasem nawet grzechy. Tytuł przed nazwiskiem nie stanowi o szacunku do tej osoby.
    Z drugiej nie traktuje dzieci jako swoich przyjaciół. Jestem ich rodzicem. Czyli staram się oprócz oczywistych obowiązków, starać się dawać im poczucie bezpieczeństwa, m.in. poprzez wysłuchania ich krytyki np. odnośnie zachowania nauczyciela /TO Michał/. gdy moja 3,5 letnia córki mówi , że nie lubi jednej pani z przedszkola, nie mówię jej, ze musi ją lubieć. Trudno, nie wszystkich musi lubić, nie wszyscy lubią nas. w jej przypadku staram się koncentrować jej uwagę na drugą Panią, którą uwielbia :).
    Co do Kominka - znam jego wpisy jeszcze za czasów właśnie Kominkowych - osobiście nie znam gościa - wybił się - ma na siebie pomysł - i na innych- zarabia na tym - jego sprawa - może prywatnie - choć łysy :P - jest sympatycznym gościem. W internetach każdy się kreuje, dopiero na żywo można kogoś ocenić.
    Za to Nishke bardzo lubię. a raczej jej wpisy. Chętnie poznałabym ją na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. wysłałam ci na emaila coś dla gruszki, a la jabłko :))

      Usuń
  16. O Kominku słyszałam, tzn. gdzieś mi się obiło o uszy, że istnieje i że podobno jest ważny, ale nie wiem, co głosi.

    OdpowiedzUsuń
  17. No widzisz, a ja Kominka nie znam, ale Twoją Bogini jak najbardziej :) Lubię sobie ją podczytywać, bo pięknie ujmuje w słowa wszystko to co sama myślę :) Autorytety mnie przerażają, a jestem akurat po wczorajszym seansie Spotlight więc sama rozumiesz ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!