Mama2c

Mama2c

wtorek, 26 kwietnia 2016

Straty, czyli co po zimie słychać na działce...

... a dokładniej widać. A widać straty. Dużo strat. I te pieprzone dziury po nornicach!

Jako, że część z Was ma ten sam rodzaj obłędu roślinnego jak ja, czyli, że nie nudzą Was zdjęcia i doniesienia działkowe, a Ewa nawet się o nie upominała- oto i one :) Swoją drogą już dawno miałam ten post napisać, ale... Zawsze coś.

No to dziś będzie o dużych stratach, małych radościach i wielkich lękach.
Po kolei...

Straty.
Na jesieni żaliłam się na nornice. Obawiałam się, że szalejąc sobie w najlepsze, szczególnie w jednej części działki, mogą narobić strat... I cóż, nie wiem, czy to ich sprawka, ale straty dokładnie w tym miejscu są. Zresztą nie tylko w tym, jeśli mam być szczera. Przede wszystkim totalna porażka jeśli chodzi o rośliny cebulowe.

I tutaj mała dygresja- tak, większość cebul kupiłam w... Biedronce :) Tak, wiem, że to nie najlepsze miejsce. Zaryzykowałam. Wnioski? Żonkile... Och, jak ja się napaliłam na nie! Szczególnie na te białe, kremowe, pełne... Ileż to ja kupiłam tych, o wdzięcznej nazwie "sir winston churczill"... I z żonkilami klapa na całej linii. Kupiłam łącznie około 80-90sztuk. Wszystkie wyszły, a jakże. Tyle, że na wysokość 3-centymetrów i uschły. I tu właśnie mam wątpliwości- nornice, czy zima praktycznie bez śniegu, a co za tym idzie- mało wilgotna gleba? Krokusy- te akurat zakupione w sklepie ogrodniczym, w liczbie około 60sztuk. Wyszły wszystkie. Miały piękne, zdrowe, lśniące liście. Zakwitły... trzy. Brawo one ;) Tulipany- z Biedronki, czy nie, wkopywane na jesieni, czy te z poprzednich lat- wyszły wszystkie i każdy ma się świetnie. Cześć kwitnie (muszę zgrać zdjęcia z telefonu, bo tam mam głównie moją tulipanową kolekcję), część dopiero się do tego szykuje, ale tu jest ok. Także nie wiem- czy tulipany są bardziej odporne na susze i mniej nęcące dla nornic, w przeciwieństwie do żonkili i krokusów? Ktoś ma jakąś teorię na ten temat?

Pierwsze, tegoroczne zdjęcia z działki: 28marca 2016



To żonkile, które wkopałam w 2014







I kolejna aktualizacja 4-5kwietnia 2016








To był jeszcze czas, kiedy było u nas w miarę ciepło i słonecznie. Mogłam w końcu powiedzieć coś więcej o pozostałych roślinach. W pierwszej turze zdjęć, widziałyście małą zieloną żurawkę. No muszę przyznać, że w bylinach też straty. To mogę napisać już chyba z całkowitą pewnością, bo mamy przecież koniec kwietnia. Cześć żurawek, o dziwo tych starszych, nie "ruszyła" po zimie. Za to maluchy, które wsadziłam po rozsadzeniu (tu wielki ukłon w stronę Miśka, który szukając cienia trzy żurawki rozerwał niemal na strzępy- ratowałam, co było można i w ten sposób mam wyżej wspominane "maluchy") i ta, którą dostałam na jesieni- mają się dobrze. I tu moje zdziwienie, bo to przecież byliny, do tego nie żadne tam stare egzemplarze- co z ich wieloletnością??? Podobnie z hostami, tylko, że tu porażka całkowita. A miałam je naprawdę piękne, jak choćby ta, ze zdjęcia niżej:






Na chwilę obecną, wyszła mi tylko jedna, ta z zielonymi liśćmi- najbardziej popularna... Nie łudzę się już, że może jeszcze wyjdą- na balkonie mam je w donicy, i te balkonowe wyszły już dawno. Szkoda. Miałam w dwóch miejscach funkię białą. Jest śliczna. Co prawda biały kolor zachwyca krótko, później liście zielenieją, ale to na pewno godny uwagi egzemplarz... Serduszka, widoczna na zdjęciu z Miśkiem, w liczbie dwóch, po zimie też wyszła tylko jedna... Dobrze, że w ogóle, bo bardzo ją lubię.

Piwonie od Ani... szaleją :) Wyszły wszystkie, mają się świetnie. U niektórych, po dokładnym obejrzeniu ich w weekend, dojrzałam już malutkie pąki.

Hortensje... Dwie ogrodowe szlag trafił. Jedna wkopana była zeszłej wiosny, druga- jeszcze rok wcześniej. Nie wiem, co się stało. Za sucho? Bo przecież nie za zimno! To była naprawdę łagodna zima... Na jesieni wkopaliśmy trzy bukietowe- pinky winky, little lime i polar bear- z nimi wiążę duże nadzieje. Po zimie... żyją :) Nieśmiało na razie ale jednak wypuszczają listki. Tyle, że... dwie z nich rosną w miejscu "skażonym" przez nornice... :)

Przed działką mamy dwa piękne berberysy. Niestety, to już stare egzemplarze, choć w zeszłym roku na wiosnę prezentowały się pięknie. O tak:


W tym roku zdecydowałam się więc na dość mocne cięcie. Efekty chyba dobre, bo już jeden puścił nowy pęd od ziemi.


Kalina (zdjęć póki co brak) ma się po zimie bardzo dobrze, niedługo zakwitnie. Ostatnio wyczytałam, że lubi nawet okresowe zalewania (chroni ją to przed atakiem mszycy) więc obficie ją podlewam :) W tamtym roku- faktycznie, walczyliśmy z mszycą.

Z nowości to posadziliśmy dwa białe bzy. Maluszki, więc śmiejemy się, że może na komunię Lilki zakwitną, ale... Już rosną :)

I ostatnia aktualizacja- zdjęcia robione po 20kwietnia:











I oto jeden z dwóch żonkili, wkopywanych na jesieni, który raczył zakwitnąć :) 
Reszta, która kwitła, to cebulki z jeszcze wcześniejszych lat.
 

Reasumując- małe radości to każda roślinka, która po zimie wyjdzie, zakwitnie... Natomiast wielkie obawy, to te związane z pogodą. A ta- szaleje. I niby nie od dziś wiadomo, że "kwiecień plecień...", ale... Były już przymrozki w tym tygodniu, cały czas jest zimno, słońca też jak na lekarstwo... Trochę mnie to martwi, żeby w związku z tym, straty nie były  jeszcze większe.

Tak jak widziałyście- jabłonka i śliwka mają już kwiaty... Teraz tylko czekać na pracowite pszczółki. Porzeczka czerwona (starowinka, po poprzedniej właścicielce) rokuje bardzo dobrze, ku uciesze Lilki, bo Ona uwielbia. Maleństwo z Biedronki, kupione 3lata temu, też będzie w tym roku owocowało :) Nie pamiętam co prawda na jaki kolor się wtedy zdecydowaliśmy, wydaje mi się, że też na czerwoną, ale... czas pokaże.

Co tam jeszcze... A, lubczyk i mięta- niedługo będzie można korzystać :)

Plany na najbliższy czas... Jestem na etapie wkopywania lilii- część zeszłorocznych już wschodzi. Teraz uzupełniam rabaty o nowe cebule. Bardzo lubię lilie w ogródkach, na działkach. W tym roku testuję niskie odmiany, które posadziłam w donicach- zobaczymy, co z tego wyjdzie :) Część dalii też już wkopałam, ale mam jeszcze zamiar dokupić parę sztuk. Powoli zastanawiam się, co chciałabym dokupić z bylin. Zapomniałam wspomnieć, że z dwóch ostróżek, też wyszła tylko jedna. Ciekawe która, bo miałam fioletową i niebieską... Nie wiem, czy zdecydować się na odnowienie mojej kolekcji host... Pewnie coś tam kupię. Na razie cieszę się jak dziecko na moje urodziny, bo już zamówiłam sobie u moich bliskich hortensje w prezencie :) Póki co, postawię na kolejne bukietowe i drzewiastą anabelkę. Ogrodowe są piękne, ale chyba kupię tylko na balkon- mam wrażenie, że one są tak delikatne, że prędzej przeżyją zimę na balkonie, niż w gruncie. Już gdzieś zresztą czytałam o okrywaniu donic na zimę...

I to by było na tyle :)
Jak tylko pogoda pozwala idziemy choć na chwilę na działkę. Lila spotyka się ze swoimi kolegami- bliźniakami. Ostatnio też się razem bawili, a kiedy wracałyśmy do domu, Lila mówi: "Jestem smutna". Zapytałam więc co Ją tak zasmuciło. Odpowiedziała: "Bo się nie przytuliłam". No to mama w te pędy bierze Lilę w uścisk niedźwiedzi, z którego Lila po chwili się oswobadza i prostuje: "Ja jestem smutna, bo się nie przytuliłam z Dorianem".
No. I wszystko jasne ;)

33 komentarze:

  1. Niezły z Ciebie działkowiec :) U nas bym musiała cała darń zerwać i nawieźć co najmniej pół metra dobrej gleby żeby rośliny dobrze rosły, o warzywach czy drzewkach owocowych nie wspomnę :( Moze po prostu reki nie mam? :( Z nornicami nie wiem co począć, my długo mieliśmy krety, a teraz tylko od lat mieszka sobie rodzina jaszczurek :) Marzą i się drzewka owocowe.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Martus, dziekuje! tego wlasnie mi brakowalo- relacji z dzialki i wielu zdjec! Przyznam sie, ze pierwsze zdania czytalam z trwoga- bo wiem ile serca, no i kasy wlozylas w zacebulowanie dzialeczki a tu taki numer- smutek i wkurzenie to dwa uczcucia, ktore mna szargaja.
    Nie ma doswiadczenia dzialkowca- dawniej mnie nie interesowalo a dzis no nie mam dostepu. Chetnei jednak poogladam Twoja dzialke :)
    Powiedz, czy Miskowi nie za zimno?? Tu jeszcze zima a on juz "na letniaka"- sliczna psina!!!
    A jeszcze piwonie- uwielbiam :) jesli juz w pierwszym roku sie fajnie przyjely i maja paczki- to znaczy, ze miejsce im pasuje :)Z serca podarowane!
    Czekam na ciepelko i kolejne fotorelacje!
    Usciski- tez mi smutno, ze nie moge "na zywca" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 😄 no wraca nasza Marta ogrodnik pełną parą 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę sobie kupić szafirki :)
    Bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twoje wpisy.

    U Was wiosna.. u nas zima.. zazdroszczę pogody!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marta jak zawsze podziwiam twój zapał i wytrwałość w dbaniu o kwiaty :)) Masz ich mnóstwo pomimo tylu szkód i strat! Piękne kwiaty, Wasza działka co roku coraz piękniejsza! Oby już więcej strat nie było i żeby wszystko rosło piękie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też sie szykuję na taki zielony wpis u mnie tylko czasu coś brak mi ostatnio. Ale do nazw roślin to ja głowy kompletnie nie mam . Takich ilości cebulowatych nie mam , tulipany takie jakieś niskie i nie wszystkie mi zakwitły ,to samo krokusy,bida , no ale zielono to jest !

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje marzenie do czterdziestki to wlasnie taka działka. Aż pprzyjemnie popatrzeć na Twoją. Kiedyś dziwilam się mojemu tacie,ze on tak lubił na działce pracować.ze mu się chce itp. A teraz go rozumiem.
    Mi się też bardzo podobają wszelkie choineczki,iglaki .nie wiem czy masz jakieś. :) ja niedługo zasadze na balkonie i na jesień oddam tacie by zasadzil przy domu: )
    A Twoja działka to idealne miejsce do odpoczynku. Widać że dużo serca w nia wkładasz i to się czuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Martus niby delikatna zima, ale bezsniezna prawie a jednak z mrozem i to niestety gorsze jest dla roślin. Z susza też jak piszesz może być, mało śniegu więc roztopy żadne i ta ziemia nie może się napić i to kolejny rok w sumie. Choć deszczu na jesieni nie brakowało to o tak za mało.
    Ja też widzę straty u siebie pozimowe i to tam gdzie bym się nawet nie spodziewała.
    Funkie mi już rosną, ale im bardziej szlachetne tym mniejsze, niektóre dopiero kiełkują, także spokojnie, to żelazne kwiaty :)
    Z cebulek już się wyleczylam. Od zawsze chciałam na wiosnę trawnik w krokusy i nigdy mi się to nie udało :/ albo w ogóle albo tylko liście wypuszczaly. Może za głęboko wkopywalam? Dałam sobie spokój. Zresztą nie chce mieć już nic co trzeba wykopywać i wykopywać, zbyt dużo innych prac ogrodowych mam aby jeszcze to robić. Ale może kiedyś jeszcze mi się zmieni :)
    Zurawki mi już odbojaja, teraz znowu zimno może Twoje jeszcze czekają, na lepszy czas :)
    Sciskam Ogrodniku :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, berberysy bardzo lubią ciecie :) odwdzięczy Ci się, zobaczysz. Tnij, nie bój się.

      Usuń
    2. A, berberysy bardzo lubią ciecie :) odwdzięczy Ci się, zobaczysz. Tnij, nie bój się.

      Usuń
  10. mnie zostaje tylko balkonowanie? moze skusze sie w tym roku na jakies ziolka,pomidorki? napewno bede pelargonie :). ja zapominam o podlewaniu, kiepska ze mnie ogrodniczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo wszystko te pierwsze oznaki wiosny pięknie wyglądają.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  12. A u mnie w ogródku kwitną już bzy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie takie posty oraz zdjecia absolutnie NIE nudza! :) Sama obecnie robie codzienne obchody (w zeszlym tygodniu kilka razy dzienne) ogrodu i sprawdzam co w trawie piszczy.
    Wiesz, cos w tym roku zonkile chyba ogolnie marnie sobie radza. Z moich (a mam ich naprawde duzo) wykielkowaly owszem, wszystkie. Ale zakwitlo doslownie kilka, moglabym je policzyc na palcach jednej reki... :(
    Tulipany za to tez mi w tym roku kwitna wspaniale. Tyle, ze ciesze sie nimi tylko z przodu domu, bo z tylu, wszystkie dopiero co otworzone kwiaty, sa zjadane przez jakies zwierzaki, prawdopodobnie wiewiorki. Szlag mnie po prostu trafia! :/
    A! Hiacynty tez kwitly w tym roku cudownie! Kwiaty mialy nawet te, ktore nie raczyly kwitnac od kilku lat! :)
    Za to forsycje znow mnie rozczarowaly. Jedna nie zakwitla w ogole, a druga tylko na jednej galazce przy samej ziemi, wiec kwiatow w ogole nie bylo widac. I o ile ta pierwsza ma moze troche malo slonca, to druga jest na srodku trawnika i praktycznie nie ma cienia, a kwitnie tak beznadziejnie... :(
    Padla nam jedna malina oraz caly rzadek moich lilii z przodu domu. :(
    Na hosty moze byc jeszcze troche wczesnie. Moje co prawda wszystkie juz wyszly, ale to jednak nieco inny klimat, a pamietam sezony kiedy kielkowaly prawie w czerwcu i juz myslalam, ze padly. Ale zamordowac hoste to nie lada wyczyn, to sa naprawde mocne rosliny. ;)
    Moje bzy zakwitna lada dzien i nie moge sie juz doczekac. :)
    Ach, uwielbiam posty ogrodowe! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje tulipany wokol domu, WSZYSTKIE, z przodu, z tylu z boku... - zjadane sa przez zajace, ledwo wypuszcza pedy, lub ledwo zawiaza paczki. Mieszkam na osiedlu w lesie, wiec obowiazuja nas prawa lasu.

      Usuń
  14. Na wzmiankę o Dorianie muszę zostawić komentarz
    Martusia dziękujemy za kartkę
    Podczytuję cię na bieżąco ale odkąd zamknęłam fb jestem w tyle kompletnie. Dorian rośnie, dalej kp, lada moment dwa latka...przeprowadziliśmy się na wieś, z teściami kontakt się urwał ah długa historia tylko Mariusza mi żal.
    Ściskam cię mocno i przytulam
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie pierwszs kwiatki sie przebily, wiec jest szansa, ze jak wrocimy z Pl to moze ladnie urosna.
    Dzialka jest sliczna. Oby przymrozkow juz nie bylo (chociaz u Nas ostatnje dni b.mrozno).

    OdpowiedzUsuń
  16. Pogubilam się w połowie co jest co, ale lubię patrzeć jak wszystko kwitnie. W drodze do prZedszkola w ogródku jest potok tulipanów, jak słońce świeci to jakby się człowiek znalazł w innym świecie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Marto, a czy Żurawek nie zaatakowały opuchlaki? Sprawdź, czy Ci nie wychodzą całe z ziemi, bez korzeni.
    U mnie żurawki sobie kiepsko poradziły i zimozielone trawki - brak śniegu, no i sucho było.
    Kalina zawsze ma mszyce, to ich przysmak.
    Funkie u mnie ledwo ruszają, niektórych (tych bardziej w cieniu) jeszcze nie widać, daj im czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężonku, od końca- funkie ruszyły :) Wszystkie. Co prawda ledwo je widać jeszcze, ale już wiem, że żyją. Żurawki tak- część wyszła bez korzenia, to co wyszło, wygląda jakby było takie zasuszone. Tyle, że tak się stało z trzema sztukami, reszta, które są obok nich- w porządku. I teraz nie wiem- zastosować coś profilaktycznie? Boję się, żeby reszta nie skończyła tak samo.
      Dziękuję za wszelkie wskazówki i pozdrawiam.

      Usuń
  18. W biedronce to kupiłam dwie sadzonki hosty która rośnie z zeszłego roku też już powychodziły i mam forsycje ale ta to raczej marnie wygląda cała resztę to raczej mam wysępiona czy podarowana bo tak rosną najlepiej . Cebulowych roślin unikam ze względu na nornice jedynie co mam to canny(kanny) żółte i czerwone mam tego masę które się zawsze udają z reszta jest podobnie drzewka owocowe maja pąki a pogoda jest paskudna jedyne co rośnie żywo to róże. Fajnie Misu ostrzyżony taki łyso lek. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba w tym roku wiosna nie taka jak trzeba bo u nas tez widze,ze niby tych krokusow, zonkili, cudow powychodzilo wszedzie, jednak jakies takie niedorobione jakby im slonca brakowalo.
    Pieknie tam u Ciebie na tej dzialce!

    OdpowiedzUsuń
  20. Fakt, że ja akurat nie jestem jakoś szczególnie zafiksowana na punkcie roślin i chyba nie mam do nich ręki - ale za to sporo czasu spędziliśmy ostatnio na działce i w ogrodzie moich pradziadków, naprawiając ogrodzenie, a przy okazji ciesząc się tym całym bogactwem roślinności. Masz rację, że pogoda nie napawa optymizmem - dosłownie dwa dni temu mieliśmy u siebie istną śnieżycę, która wprawdzie potrwała kilkanaście minut, ale za to jaka intensywna była :/Aż strach się bać, co kolejne dni przyniosą.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie też dużo strat.Nie wiem czy moje hortensje w ogóle wyjdą. Jeszcze nic nie ma. Przestarzała je na jesień i podzieliłam i same suche strąki sterczą. A też miałam ogrodowe. I czekam. Ale coś czuję, że poszły na zmarnowanie. Funkie też słabo wychodzą i pewnie połowa zmarzla. Też je dzieliłam i przesadzalam. Także nie przejmuj się. Co do nornic to wiele ludzi walczy z nimi.Musisz powyciagac to co zostało i zobaczysz czy to wina nornic

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale mi się marzy własna działka, na której bym mogła się wylegiwać w ciepłe dni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ piękny macie ten ogród :)
    Słuchaj, a warzywa jakie siejecie? Co Wam wychodzi zazwyczaj dobrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti, to tylko mała działka, do ogrodu jej daaaaaaleko ;)
      Warzyw nie siejemy, mamy słabą ziemię to raz, a dwa- z miejscem też kiepsko, bo jak poszalałam z kwiatami, to Marcin musiał mnie stopować, żeby jeszcze miejsce do zabawy dla dzieci zostało :) W tym roku zamierzamy jedynie kupić drzewka owocowe i krzaczek agrestu.
      No i zioła- te akurat mamy. Uwielbiam świeże, bez porównania do tych z torebki.

      Usuń
    2. Masz więcej (albo porównywalnie) kwiatków niż my - zatem ogród :)
      Zioła też mam, świeże super sprawa. A właśnie warzywa jakieś siejemy, ale mało i różnie nam wychodzą. I tak obczajam, co warto posiać, a co nie...

      Usuń
    3. Zatem niech będzie ogród- pasowałby mi :) Może szybciej przekonam teraz męża do altanki z tarasem, w końcu ogród zobowiązuje :)
      Moja sąsiadka z naprzeciwka ma podobną ziemię do nas, czyli miejscami nawet piach i Jej się zawsze sprawdza cukinia- ona wyrośnie wszędzie chyba...

      Usuń
  24. Co do jakosci "towaru dzialkowego" z Biedronki czy z innych sklepow ogrodniczych: w przypadku moich roslin nie ma zadnych regul. Czasem z najtanszego sklepu (w dodatku z przeceny posezonowej), stary suchy krzaczek okaze sie po 2 m-cach najpiekniejszym okazem ogrodu, a czasem najdrozsza szczepiona morela za grube pieniadze od znanego wielce ogrodnika okazuje sie suchym badylem, ktory marnieje z roku na rok, az sie go wyrzuca do ogniska. Gdy kupujemy rosliny - nigdy DO KONCA nie wiemy co z nich wyrosnie. Jak z dziecmi... niemalze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, fajne porównanie z tymi dziećmi :) No coś w tym jest, coś w tym jest. Masz rację, że tak do końca nigdy nie wiemy co wyrośnie z naszych zakupów. Ja akurat jeszcze się nie sparzyłam na rekomendowanych sklepach z roślinami, ale z kolei cebulki z Biedronki to dla mnie dalej zagadka. Żonkile, tak jak pisałam- porażka totalna. Natomiast tulipany- są przepiękne. Niedługo wrzucę tu ich zdjęcia. Wyszły wszystkie, są wysokie, pięknie kwitną. I tak się tylko zastanawiam, czy to może nie jest tak, że tej nornicy bardziej smakują cebule żonkili...

      Usuń
  25. Ja na kwiaty i rośliny wieloletnie jeszcze się nie porwałam. Narazie bawie się w warzywniak i mam kilkanaście krzaczków owocowych. Budowa powoli idzie do przodu i być może jeszcze w tym roku będe mogła obsadzić rabaty przy piwnicznym tymczasowym mieszkaniu. Już oczami wyobraźni widzę jak będzie cudnie! Może choć trochę tak jak u Ciebie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!