Mama2c

Mama2c

środa, 4 maja 2016

Majówka? My obchodzimy wcześniej...

No właśnie... Na ostatniej, wspólnej majówce, takiej z prawdziwego zdarzenia- z noclegiem na wyjeździe, byliśmy chyba zanim Eliza zaczęła przedszkole... Także zważywszy na fakt, że nasza starsza córcia kończy w tym roku (!!!) 10lat... Same rozumiecie- szmat czasu. Wyraziłam już jednak swoje zdanie co do  przyszłorocznego majowego weekendu i mam głęboką nadzieję, że zostało to zarejestrowane :) Pamiętacie ten serial Usta- usta? Był tam taki kolega Adama- jego żonę Izę grała Sonia Bohosiewicz. I w którymś odcinku, ten koleś wypowiedział takie magiczne zdanie: "Iza chce, Iza ma". Marcin często się do niego odwoływał w różnych sytuacjach... No to zobaczymy, czy faktycznie- Marta chce, Marta ma ;)

A tak serio... Cóż. Marcin zazwyczaj albo w majówkę sędziuje jakiś trzydniowy turniej i mam potem ekstra waciki, albo- 2maja zastępował swojego dyrektora. W tym roku podwójny niefart- sędziował i turniej i 2-go musiał być w pracy, bo jest tam przecież nowy.

Wiedząc wcześniej, że dupa blada z nadziei, że może w tym roku gdzieś wyskoczymy, postanowiliśmy zrekompensować dziewczynom choć trochę ten niefart i zorganizowaliśmy sobie wcześniej mały wypad we czwórkę. Zważywszy na miejsce, jakie wybraliśmy za cel wycieczki, naprawdę nie wiem dla kogo to miała być frajda, ale... TA- DAM! Oto przed Wami zdjęcia z Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach :)

No co poradzę, że ja naprawdę lubię takie miejsca. A jak one mnie wyciszają :p W zasadzie to powinnam zamieszkać gdzieś w pobliżu, żeby w razie potrzeby przejść się po na przykład ogrodzie japońskim i ćwiczyć oddechy relaksacyjne :)
Chyba jednak tylko mnie tak wycisza to miejsce, bo po naszym drugim razie tam, stwierdzam co następuje- to nie jest miejsce dla Lilki, z Elizy może jeszcze będą ludzie (tzn. pójdzie w ślady mamy, bo nawet poprosiła o aparat i robiła zdjęcia), Marcin cierpi w milczeniu, a przez 11lat małżeństwa tak dobrze opanował sztukę robienia dobrej miny do złej gry, że już nawet mnie samej ciężko było się połapać, czy bardziej męczył się z Lilką na placu zabaw (choć określenie plac zabaw to chyba jednak nadużycie w stosunku do dwóch huśtawek i czegoś tam jeszcze), czy kiedy pokazywałam mu kolejne rośliny z pytaniem: "Ładne, co?"

Ku uciesze Marcina, żadnego nowego "badyla" na działkę nie przywieźliśmy. Nie, nie- jasne, że miałam ochotę coś kupić, to jednak moja nowa taktyka. W połowie maja jest w Szczecinie słynny już kiermasz ogrodniczy "Pamiętajcie o ogrodach", na którym zamierzam zrobić większe zakupy :)

Zdjęcia niech Was nie zwiodą co do pogody... Pani w kasie jak nas zobaczyła, nie kryła zdziwienia. "W taką pogodę?"... I od razu dostaliśmy prezent w postaci darmowego wejścia dla Lilki :) No bo co te biedne dzieci winne, że staruszkom zachciało się oglądać kwiatki, drzewka, krzaczki...

I właśnie przez pogodę (złapała nas ulewa, a ogólnie to cały czas dość mocno wiało) nasz spacer był dość krótki, dlatego już zapowiedziałam reszcie, że w tym roku jeszcze tam wrócimy. Bardzo się ucieszyli :p

Jakby nie było- podróże kształcą, bo oto właśnie trafiliśmy na okres godowy pawi i teraz, kiedy zobaczyłam jak pan paw stara się o względy pani paw, to już żadne tam "chodź do łóżka" nie przejdzie...

Jeśli macie gdzieś w okolicy pawie, to warto je teraz odwiedzić. My byliśmy wczoraj w zoo Eberswaldzie i tam też mieliśmy okazję ponownie podziwiać zaloty pana pawia. Niestety albo i stety (bo kupa śmiechu była przy tym) ale te zaloty zbyt osobiście odebrała jakaś odmiana świni i... W sumie to pokażę Wam to na zdjęciach w innym poście :)

I właśnie- lojalnie uprzedzam, że jeśli kogoś nie kręcą roślinki i zwierzęta, to niech po moje głębsze przemyślenia i nawykowe uzewnętrznianie się, wróci w drugiej połowie maja :) Wiosna to taki bardzo wdzięczny czas (heh, dla mnie każda pora roku jest pod tym względem wdzięczna :)) jeśli chodzi o fotografowanie przyrody...

































W oranżerii...









37 komentarzy:

  1. Oj kochana, to by było miejsce w sam raz dla mnie!!!!! My spędziliśmy majówkę tak intensywnie, że cieszę się , że już się skończyła :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, znam to uczucie. Bardzo lubię intensywnie spędzany czas z rodzinką, ale czasem zwyczajnie chce się już odetchnąć :)

      Usuń
  2. Jak dla mnie taka wycieczka może być . Przy pawich zalotach się uśmiałam ,oj biedny chłop będzie hehe :) A u mnie bez wypadów ,i tak od zawsze prawie w długie weekendy. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, szkoda. Czasami dobrze się wyrwać, ale znam ten ból.

      Usuń
  3. Dla mnie na majówkę takie miejsce tez w sam raz . Gdybys nie napisała , że pogoda była raczej barowa - po zdjęciach bym tego nie rozpoznała . No moze jedynie Wasze nie - letnie odzienie nieco zdradza aurę na zewnątrz . Fajnie , że mimo wszystko udało Wam sie wymknąć z domu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy poza Lilą mamy kurtki zimowe, także ten...
      Oj tak, fajnie. Cieszą mnie nawet takie krótkie wypady :)

      Usuń
  4. Ha ha! Ja na wyjazdowej majowce nie bylam.... nigdy w zyciu :D Mam nadzieje,ze w przyszlym roku Wam sie uda jednak wyjechac;) Superowe zdjecia- najpiekniejszy jak dla mnie paw albinos- uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie, Haniu, życzę Ci, żeby i Wam udało się kiedyś wyjechać. Ten paw też mnie zauroczył. A kilka lat temu, widziałam właśnie białego pana pawia podczas zalotów, to był dopiero widok.

      Usuń
  5. My tez mieliśmy inną majówkę niż zwykle ze względu na wesele kuzynki ;) Ale też było fajnie!
    Miejsce piękne, też na pewno dobrze bym tam się czuła! A gdzie zdjęcia z zoo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia będą w następnym poście. U nas majówka to czas urodzin mamy i brata, także zawsze jest jakaś atrakcja :)

      Usuń
  6. U nas na szczęście nie padało więc aktywnie. Na rolkach :)
    za to wczoraj zabrałam Hankę pierwszy raz do cyrku.. gdyby nie dwa razy siku mogłabym napisać, że było super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrk przed nami... U nas też była piękna pogoda, korzystaliśmy, a jakże.

      Usuń
  7. he he Marta w swoim żywiole :P Mina Lili w oranżerii cudowna:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, mój żywioł. Tak, tak- Lila dała czadu w oranżerii :)

      Usuń
  8. My świadomie trzymamy się od majowkowych tłumów z daleka :-)
    Piekne magnolie, uwielbiam ich zapach. Ja zabrałam trolle do Ogrodu Botanicznego, więc doskonale cię rozumiem... najwiekszą atrakcją dla Blanki była wata cukrowa. A Tymek, cóż, nie miał nic do gadania.
    Ps. Martuś poleć jakieś proste muffinki, takie co ich nie jestem w stanie zepsuć. Chciałam młodej na urodziny zrobić, a nigdy nie piekłam. Używasz formy do muffinek, czy samych papilotek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Brytusiu, wychodzę z założenia, że na Mauritsie czy innym Bora-Bora w pierwszy majowy weekend tłumów nie będzie :D Nie wiem tylko co na to mój mąż i nasz portfel :) Bezpieczniej pewnie będzie, jak za starych dobrych czasów, zaszyć się w najmniejszej nadmorskiej dziurze i zwyczajnie pogrillować. Tia, wiem o co chodzi- Eliza jarała się pierogami ruskimi z tamtejszej kawiarnio-restauracji, jakby Jej co najmniej gotował sam finalista Masterchefa...
      Muffinki? Zaraz coś podeślę u Ciebie w komentarzach. Nie, samych papilotek absolutnie nie- 99% z nich nie trzyma kształtu. Forma też lepiej jak ma głębsze te otworki na papilotkę bo różnie bywa.

      Usuń
  9. Pięknie tam. Można się faktycznie wyciszyć, widać tam swój taki klimat, który odpowiada temu miejscu.
    Zdjęcia piękne, mąż na pewno zadowolony był, bo spędzał czas z Wami, ze swoimi ukochanymi kobietkami ;)
    U nas w okolicy jest taki piękny Ogród Na Rozstajach, a jego właściciel to wujek męża, który projektował znowu poprzednim właścicielom ten nasz ogród:)
    Twoja działka jest piękna, też kiedyś myślałam o swojej, teraz mam :-)
    Buziaki kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie, kawałek ziemi to tyle radości. Ja swoją działeczkę uwielbiam.
      Mąż był zadowolony, On też lubi wycieczki ;)

      Usuń
  10. Pięknie tam. Można się faktycznie wyciszyć, widać tam swój taki klimat, który odpowiada temu miejscu.
    Zdjęcia piękne, mąż na pewno zadowolony był, bo spędzał czas z Wami, ze swoimi ukochanymi kobietkami ;)
    U nas w okolicy jest taki piękny Ogród Na Rozstajach, a jego właściciel to wujek męża, który projektował znowu poprzednim właścicielom ten nasz ogród:)
    Twoja działka jest piękna, też kiedyś myślałam o swojej, teraz mam :-)
    Buziaki kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie rośliny kompletnie nie kręcą, zwłaszcza że gdzie rośliny, tam i robale. Jednak miejsce faktycznie całkiem ładne tyle że mi najbardziej podobają się tam mostki i altanki :P
    My w tym roku spędziłyśmy majówkę jak zwykły weekend, trochę szkoda, ale i tak nie miałam siły na wyjazd i nie sprawiłby mi on takiej radochy, byłam zmęczona i chora :/ Może uda się odbić innym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że z tymi robalami to też nie do końca tak? Zależy jeszcze kogo jakie robale obrzydzają :) Ja najbardziej boję się os i pszczół, miałam kiedyś nieprzyjemny incydent. Znam ten ból, zwykłe przeziębienie a odbiera człowiekowi energię i chęci.

      Usuń
  12. Oj Martus, gdyby tylko mozna bylo sie przenoscic z miejsca na miejsce za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, mialabys zawsze kiedy tylko na to masz ochote towarzyszke wypraw! To miejsce jak dla mnie stworzone- cudowne!! Fajny wypad- a ze w innym terminie- czy to ma znaczenie??
    Usciski z cieplego juz Niemcowa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odsyłamy przytulasy ze słonecznego Szczecina :*
      Ależ to by było fajnie, tak się teleportować. Mogłybyśmy robić zloty czarownic :)

      Usuń
  13. Wycieczka na pewno udana.. ja lubię tak aktywnie spędzony czas!
    Zdjęcia rewelacyjne, ja już czekam na pogodę u nas..
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Ja też uwielbiam tak spędzać czas- aktywnie.
      Buziaki

      Usuń
  14. Wycieczka na pewno udana.. ja lubię tak aktywnie spędzony czas!
    Zdjęcia rewelacyjne, ja już czekam na pogodę u nas..
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  15. Pasja się udziela! Nie zawsze w tym momencie, kiedy tego oczekujemy, ale w końcu wypływa... czym skorupka za młodu...;) Mój mąż ma pasję, która zupełnie mnie nie interesuje. Zamęcza mnie nią regularnie, a ja regularnie wymyślam uniki. Ale jak (ze względu na pracę, chorobę, cokolwiek) zrobi sobie przerwę, to mi tych jego opowieści brakuje;) Bardzo mi imponuje swoją fascynacją i zaangażowaniem:)
    Tak więc spokojna głowa! Odwiedzaj tyle ogrodów ile zdołasz i nie rezygnuj z zarażania rodziny swoją pasją:)))
    A za rok może Amsterdam i tulipany?? Pierwszy przystanek w drodze na Mauritiusa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie tak sobie myślę, że niekoniecznie zależy mi, żeby dziewczyny pokochały rośliny, "działkowanie" itd. Bardziej zależy mi na tym, żeby polubiły aktywne spędzanie czasu, żeby rozbudzić w nich ciekawość świata... A czy się uda? Zobaczymy :)
      O, świetny pomysł z tym przystankiem :)

      Usuń
  16. Mówisz że pan paw sie starał? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Kochana. I nawet śpiewał. Wyobrażasz sobie? :)

      Usuń
  17. Patrząc na zdjęcia aż trudno uwierzyć, że wiało i lało. Piękna majówka. U nas królowały zwierzątka, ale ogrody też lubimy. Chociaż po wysłuchaniu posta (nadal Twój blog jest jedynym, który M. pozwala sobie czytać) zapowiedział żadnych ogrodów, żadnych pawi. A szkoda bo akurat Młody upodobał sobie pawie, chociaż to chyba nie jest dobry moment, żeby je odwiedzić :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem- trudno uwierzyć, ale (niestety) tak było. Mam nadzieję, że następnym razem pogoda bardziej dopisze. O nie Tatatu! To tylko ja mam takie niezdrowe ciągoty, żeby oglądać pawie tyłki? A tak serio- po moim następnym poście o pawiach (już wkrótce) zaczniesz się głęboko zastanawiać nad porzuceniem dotychczasowego zajęcia i zechcesz przez resztę życia badać zwyczaje godowe pawi :)

      U nas zwierzątka były we wtorek. Dużo zwierzątek. Na szczęście ogrody zoologiczne w Niemczech mają to do siebie, że dużo tam też... roślinek :)

      Usuń
  18. Ja również lubię takie miejsca, w szczególności teraz, gdy mieszkamy w mieście i nie mamy ogrodu :)A co do pana pawia... no pewnie, niech te nasze chłopy biorą z niego przykład, a owszem, ale sama pomyśl, czy istnieje jakaś szansa, żeby kiedykolwiek ich pióropusz robił taki szał jak ten pawi???

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, podobaloby mi sie tam! Bylam w zyciu w tylko jednym ogrodzie botanicznym - za to w Montrealu, co troche wynagradza ta strate. ;) Niestety, byl to juz samiutki koniec wrzesnia, a ze to zimna Kanada, wiec wiekszosc roslin juz pomalu byla zabezpieczana przed zima i poza oranzeria niewiele bylo do obejrzenia I praktycznie nic nie kwitlo. I pawi nie bylo, cholercia, no! ;) Chociaz japonska czesc ogrodu zachwycila mnie ze wzgledu na charakterystyczna harmonie i spokoj.

    Na poczatku zastanawialam sie jak udalo Ci sie cokolwiek zobaczyc przy Lilci. Teraz juz wiem. ;) Wiem tez, ze Potworkow nie zabiore w podobne miejsce jeszcze przez wiele lat. Jak nic cos by zdeptali lub wyrwali z korzeniami! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak jak już kiedyś wspominałam, nie mam szczęśliwej ręki do roślin i chyba nawet najmniej wymagający gatunek kaktusa by przy mnie nie przetrwał - ale po takich miejscach mogłabym spacerować godzinami (to znaczy dawniej - bo przy Bąblu normalny spacer w linii prostej graniczy z cudem i pewnie raczej musiałabym go co chwilę wyciągać z jakichś krzaków ;) ). Osobiście bardzo lubię Ogród Japoński we Wrocławiu - byliście może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne zdjęcia, ja też uwielbiam takie miejsca, a maj jest doskonałym miesiącem na takie spacery, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas majówka spędzona w domu na budowie, za to po wyruszyliśmy do Ustki na pierwsze rodzinne wakacje i było cudnie!
    Aż mi się przypomniały ogody różane w Hamburgu jak oglądałam Twoje cudne zdjęcia. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!