Mama2c

Mama2c

wtorek, 21 czerwca 2016

A na działce? Takie kwiatki! (I nie tylko o kwiatkach...)


Straciłam już nadzieję, że w najbliższym czasie wyprostuję blogowe zaległości, ale może uda mi się nie zakopać jeszcze bardziej :) Działka, działka... Tu też aktualizacji daaaaaawno nie było, a dzieje, się oj dzieje. Chwasty rosną na potęgę, chociażby...

Dziś tematem przewodnim niech będą rośliny cebulowe :p A poniższe zdjęcia, dowodem, że jak ma coś wyrosnąć, to i zakupione w Biedronce wyrośnie :) Wszystkie tulipany, które widzicie, nabyłam w postaci cebulek, właśnie tam. Podejrzewam, że zwyczajnie, w przeciwieństwie do lilii, nie są przysmakiem nornic. Niestety, zdjęcia w ogóle nie oddają ich piękna. Tym bardziej, że wszystkie zostały zrobione komórką. Stwierdzam, że moi sąsiedzi zdecydowanie za często bywają na działce, w tych samych godzinach co ja... Człowiek nawet zdjęć na spokojnie zrobić nie może! :)












Pamiętacie, jak przeżywałam, że funkie i żurawki nie wychodzą? Wyszły niemal wszystkie, tak jak zapewniałyście, ale spójrzcie na zdjęcie niżej- na jesieni, te żurawki były tej samej wielkości... Widać, że jednej z nich sucha zima zdecydowanie nie oszczędziła...



Jaki nadać tytuł tym dwóm zdjęciom? Z jakimi roślinami kojarzy Ci się maj, byłby dobry? Konwalie- z naszego lasu. Mamy na działce, ale zakwitła... jedna :) Natomiast bez... Cóż. Bez jest sąsiada, ale część gałęzi przechodzi na naszą działkę. Ania (kobieta na szpilkach) skwitowała to słowami, że to właściwie jakby był nasz, i tak właśnie go potraktowałam :) Pachniał w domu obłędnie.



Wracając do cebulowych...

Tulipany cieszyły me oczy całkiem długo, ale i na nie w końcu przyszedł czas. I cóż, wtedy nastaje taka martwa dziura w temacie cebulowych. Jeśli w przeciwieństwie do mnie, nie macie na działce nornic, to ten czas, kiedy nie kwitnie nic cebulowego, nie trwa długo. Niestety, większość moich lilii została bezczelnie wpierdzielonych przez te małe paskudy. Szybko to odkryłam, także i tak dosadziłam sporo cebul, ale cóż z tego- macie pojęcie, że te łajzy potrafiły zjeść czubek (czyli tę część rośliny, z której później miał być kwiat) ledwo wystający nad ziemię??? Nie będę bawić się w ładne słowa, metafory i kurtuazję- wielokrotnie stojąc nad tymi objedzonymi liliami, padały z moich ust takie słowa, że Pasikowski z tymi swoimi dialogami z Psów, mógłby się ode mnie uczyć. Profesor Miodek także- łaciny :)

Pamiętacie, jak pisałam, że w tym roku testuję pomysł posadzenia lilii w doniczkach? Wychodzi na to, że się udało. Spójrzcie same:












To tylko mały wycinek i zapowiedź tego, co mnie ze strony pięknych "lilijek" jeszcze czeka :) 

Mamy wtorek... Wierzyć się nie chce, ale zakończenia roku Dziewczynek i wyjazd Elizy na obóz, zbliżają się wielkimi krokami, niebezpiecznie szybko, w dodatku... Nie muszę dodawać, że zupełnie jestem na to wszystko nieprzygotowana. W tym roku stawiam na spontan :) Niech się dzieje, co chce... Staram się oczywiście mieć nad tym wszystkim jako taką kontrolę, ale zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce. Póki co, czuję się "miszczem" organizacji, bo poprosiłam mamę, żeby zakupiła w pepco rajstopy na zakończenie roku dla wnuczek :) 

Udało nam się także zaszczepić Lilę drugą dawką szczepionki na ospę- w zeszły czwartek. Powinno to się odbyć jakieś trzy tygodnie temu, o ile nie jeszcze wcześniej, ale cóż- ponoć nigdzie szczepionki nie było. Och, nerwów też było sporo, ale w końcu mogę odetchnąć.  

A teraz hit- nie uwierzycie, ale po poprzedniej akcji z kleszczem, następnego dnia, znalazłam u siebie kolejnego. Czyżbym w temacie kleszczy musiała nadrobić te 35lat bez żadnego??? No żarty chyba :)

Póki co, u Was znowu mnie mniej, ale i to postaram się nadrobić. 

Do kolejnego, już niebawem :*

18 komentarzy:

  1. Pospacerowalam wirtualnie Martus po Twojej dzialeczcze i wcale sie nie dziwie, ze jest ona konkurencja dla bloga :)
    Co do kleszcza- wlasnieniew lesie tylko w trawie lubia siedziec ...a nie myslalas o spray przeciw kleszczom??
    Podobno troche odstrasza?
    U nas juz tez wakacje za ...4 tygodnie :O jednak szkola to temat zamkniety wiec i dla mnie luz.
    Pozdrawiam Cie serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha- no kurcze pierwsza jestem :)
      bedzie nagroda??? ;)

      Usuń
  2. Oooooo, masz zdecydowaną rękę do roślin. Pięknie na tej twojej działce <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie tam na tej Twojej dzialce. Zazdroszcze Ci kolnwalii, u nas nie moge dostac:( Z tym kleszczem to moze naprawde go wyslij do zbadania? U nas czas tez jakos przed wakacjami przyspieszyl, nie nadazam ze wszyskim...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacznij sie Martuś czyms pryskać na te kleszcze!!!!!!!
    Piekną masz działeczkę, zazdraszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana masz dłoń do kwiatów !! Piękne Kwiaty!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana masz dłoń do kwiatów !! Piękne Kwiaty!!

    OdpowiedzUsuń
  7. O jak ślicznie na Twojej działeczce . Kolorowo i pięknie . Domyślam się , że pochłania sporo czasu , a to akurat " towar " deficytowy . Ja w szczególności mogłabym sie pochwalić jedynie pokrzywami , które w przeciągu tygodnia pojawiły sie dosłownie wszędzie !
    A z kleszczami nie ma żartów . Zwłaszcza ze skutki ich działania często wychodzą dopiero po latach . Także uważaj na siebie Kochana

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje ukochane tulipanki -przepiękne. Martuś masz super rękę do kwiatów, przepięknie jest na Twojej działeczce. Ani trochę się nie dziwię że spędzasz tyle czasu.
    Kochana ja też poszłam na spontan z wyjazdem mojej starszej na obóz. I nie wyszło gorzej niż z wielkimi przygotowaniami.
    Wiesz co trochę sobie żartowałam z tej paniki kleszczowej ale faktycznie nie ma żartów cholery jedne atakują niemiłosiernie. Mocno ściskam kobietko

    OdpowiedzUsuń
  9. Sliczna ta dzialka. I te cudowne konwalie I bzy... A gdzies w paprocie nie wchodzilas!? Bo czesto wlasnie kleszcze czesto tam siedza...

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniałe kwiaty, bajeczne...ja niestety mam tylko balkon i już cały tonie od poziomek, truskawek, bratków, słoneczników itp. ale to tylko namiastka tego co bym chciała...też jestem "kopaczem" obecnie na zsyłce miejskiej :):) szcepionka przeciwko ospie podobno nie chorni przed ospą dowiedziałam się tego dopiero po szczepieniu córci ale jak teraz dzieci miały w przedszkolu (cała grupa) to tylko moja córka nie miała. Nie wiem czy się cieszyć czy nie ale w sumie odetchnęłam z ulgą bo ciagle wydaje mi się,że jest za mała (3,5 roku) aby potrafiła się nie drapać itp.

    OdpowiedzUsuń
  11. O! Co za wredne nornice!U mnie na razie nie zauważyłam,ale odpukac w nie malowane. Szlag by mnie trafił chyba jakby mi coś zezarly.Za to z liliami mam inny problem. Miałam taką lilie pomarańczową,taką starą odmianę i ona mi farbuje wszystkie inne lilie. W zeszłym roku wyrwałam ją ale i tak jak posadziła w tym miejscu biała to w tym roku zafarbowala. Masakra jakaś. Mam plan,że jak wybudujemy piwnice to będę lilie też chorować w donicach. Przynajmniej będzie wiadomo gdzie jaki kolor i łatwiej będzie je jakoś kontrolować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie ze ten bez to Wasz ;D
    Oby więcej takich kwitnacych zakupow biedronkowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Martuś, nie jesteś sama, ja też właśnie nadrabiam po dłuższej nieobecności na blogu, bo działo się u nas dużo bez chwili oddechu. Ja miałam niezliczoną ilość kleszczy w różnych miejscach i żyję ;) A kwiatki Ci ładne wyrosły :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kleszcze w tym roku to plaga! Ja wczoraj, w ciagu godziny, zlapalam na sobie DWA! Dobrze, ze poczulam, ze cos mi po nodze lezie... A przez reszte wieczora, sprawdzalam w panice kazde miejsce na ciele, ktore lekko mnie zaswedzialo. ;)

    Na lilie w donicach bym nie wpadla! Doskonaly pomysl! Moje na szczescie radza sobie dobrze w ziemi, nawet pomimo tych ohydnych, czerwonych zukow.

    Mi tak "cos" co roku obgryza, jeszcze-zielone paczki tulipanow. Normalnie czasem stoje nad ich kikutami i mam ochote gorzko zaplakac...

    Tobie zurawki jednak wyszly. Ja kiedys posadzilam kilka pod laskiem i zaden nie przezyl zimy... :/

    No to do kolejnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne lilie! Musze kupić parę cebul na jesień, bo lilii jeszcze nie sadziłam :)

    Jak tam po zakończeniach u dziewczynek? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A widzisz... ja miałam teorię, że jednych się kleszcze imają, a innych (czyt. mnie) nie. Czyli to tak nie działa, chociaż mam nadzieję, że może.
    Nacieszyłam oczy tymi pięknościami. Jak będzie mi kiedyś dane urządzać ogród uderzę po konsultacje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!