Mama2c

Mama2c

środa, 1 czerwca 2016

Niczym turyści...

Bardzo lubię ten czas, kiedy ktoś nas odwiedza. W ogóle lubię gości, a już najbardziej tych, którzy mają ochotę spędzić z nami odrobinę więcej czasu, czytajcie- nocować u nas :) Życie płynie wtedy jakoś tak inaczej. Trochę tak, jakbyśmy i my mieli urlop :) Nie inaczej było podczas ostatniego pobytu mojej kuzynki- Agnieszki.

Agnieszka to bardzo ważna osoba w moim życiu. Nie musimy dzwonić do siebie codziennie, żeby mieć tego pełną świadomość. Agnieszka to postać, która przewija się w moim życiu od zawsze. Stanowi integralną część moich wakacyjnych wspomnień- nawet tych, które znam tylko z opowieści naszych mam. Choćby anegdotka o tym, jak podbierałyśmy kurom jajka i zrobiłyśmy w kurniku taki "burdel", że ciocia (a Agnieszki babcia) nie mogła dojść, które jajka nadają się do jedzenia, a które nie... Cóż- w obecnych czasach, to by się pewnie nie zdarzyło, ale jak się kiedyś dzieci puszczało samopas... Co więcej- nikt chyba nie myśli, że grzebanie na grzędzie nie spotkało się z wyraźnym sprzeciwem szanownych kur... Nie pytajcie jak to się skończyło- mam to szczęście, że naprawdę byłam tak mała, że nic nie pamiętam! W każdym razie- podobno kurnik omijałam później szerokim łukiem...

Wracając do Agi- wspólne wakacje (kiedyś każde jedne), setki rozmów, tyle samo listów... A teraz? Raz częściej, raz rzadziej... Bez względu na to, ile byśmy się nie widziały i ile byśmy nie rozmawiały- to taki typ relacji, że zawsze jesteśmy sobie bliskie i bez problemu dogadujemy się, jakbyśmy nie miały żadnej przerwy. Bezcenne, naprawdę.

Agnieszka zna Szczecin bardzo dobrze. Nie mniej jednak- przy każdym Jej pobycie, zamieniamy się w turystki. Ona de facto Nią jest, ja improwizuję :) I to jest bardzo, bardzo fajne. Spojrzeć na swoje miasto podczas leniwego spaceru, a nie w biegu, przelotem, w drodze gdzieś, albo skądś...

Przeszłyśmy się więc Bulwarami Piastowskimi, zjadłyśmy lody na Wałach Chrobrego i podziwiałyśmy dziko rosnące maki w Parku Żeromskiego.

(Tu powinny znaleźć się zdjęcia z telefonu, które a i owszem- posiadam, ale cholera jasna, karta mi się ostatnio wysunęła <diagnoza mojego męża, ja tam się nie znam :)> i część zdjęć powędrowała gdzieś tam, skąd wrzucenie ich tutaj, przekracza ZNACZNIE moje umiejętności :)) 

W związku z tym, że wczoraj internet się "zerwał", nie mogłam dodać posta, także poprosiłam dziś mojego osobistego informatyka o pomoc i oto one, zdjęcia z telefonu:






Po szybkim obiedzie w domu, pojechaliśmy nad Jezioro Szmaragdowe.








I nawet z przyjemnością (nie wierzę, że to prawda :)) dnia następnego, zabraliśmy Agę nad morze. Poprzedzając spacer plażą, wypadem do Kamienia na lody- jakże mogło by być inaczej :) Chociaż zdradzę Wam, że najlepsze lody, jadłam właśnie w Skierniewicach- rodzinnym mieście Agi, gdzie właściciele najsłynniejszej tam lodziarni, zaczynali swoją przygodę od trzech smaków... To były czasy! Nie to co teraz- pięć kolorów smaku: guma balonowa i pozwólcie wybierać 3,5latce...
















No i tak sobie właśnie wypoczywaliśmy. Dokładnie tak, jak lubimy, czyli raczej aktywnie. Niestety, popsułam się bardzo jeśli chodzi o wypieki i od czasów pamiętnej jelitówki, jeszcze nic nie upiekłam. Nie zmusiła mnie do tego nawet wizyta Agi... A nie, przepraszam- upiekłam- ciastka. Tak zdrowych jeszcze chyba nie jadłam- banany, płatki owsiane, łyżka miodu i suszona żurawina. I wiecie co? Zdrowe to i dobre. Zdjęć brak, bo przy wszystkich ich zaletach, są mało fotogeniczne, ale może jeszcze brak fotografii nadrobię kiedyś. W każdym razie- wsunęłyśmy we trzy (Aga, Lila i ja), aż się uszy trzęsły :) 

W niedzielę umówiliśmy się nad jezioro, na grilla, ze znajomymi... Tia, pomysł super, towarzystwo doborowe, jedzenie pyszne... i gdyby nie ten deszcz, przez który nawet grilla nie rozłożyliśmy, to byłoby super. Na szczęście uratował nas nasz domowy, elektryczny, plus piekarnik. A potem, jak widać na zdjęciach, zrobiła się piękna pogoda... 






RZADZIEJ

A teraz pora na komunikat specjalny- no rzadziej tu będę Dziewczyny. W zasadzie nie ma się nad czym rozwodzić- po prostu nie starcza mi czasu. Do Was też niestety zaglądam z doskoku, jak zdążę, to skomentuję, także jak wiecie- częściej jednak nie zdążam :) Nie wiem o co chodzi- doba niby mi się nie skróciła. Niby dalej jestem dość dobrze zorganizowana... Może to ta pora roku? Działka złodziejką czasu- to zdecydowanie :) Także trzymajcie się Dziewczyny, nie opuszczam Was, ale zdam się na los, że tak to ujmę- kiedy będę miała czas, to coś napiszę, skomentuję u Was, może nawet kiedyś, w końcu, nadrobię te cholerne zaległości, które tak mnie męczą... Kiedyś :) 







42 komentarze:

  1. Z zazdrością pattzę na Was....

    OdpowiedzUsuń
  2. Z zazdrością pattzę na Was....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Sylwia... Nie wiem co napisać. Naprawdę.
      Może jedynie to, że u nas jest bardzo, bardzo życiowo- raz lepiej, raz gorzej. Raz dużo śmiechu, za chwilę jeszcze więcej nerwów...

      Usuń
  3. W letnim klimacie blogi sie wstrzymują nie ma co sie dziwić i Ty się tym nie martw słońce w jesienne długie wieczory nadrobisz a ja i tak Ci nie dam o nas zapomnieć he he.
    Pięknie tam macie i na pewno kiedys!!! Was nawiedzę swoją skromną osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy na to KIEDYŚ, oj czekamy.
      Buziaki Aniu :*

      Usuń
  4. Kochana w tym okresie co jest każda z nas troszkę bastuje - nadrobimy jesienią!!
    My z niecierpliwością będziemy czekać na nowy...
    A wracając do postu- zazdroszczę wypoczynku!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana w tym okresie co jest każda z nas troszkę bastuje - nadrobimy jesienią!!
    My z niecierpliwością będziemy czekać na nowy...
    A wracając do postu- zazdroszczę wypoczynku!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, wypoczęliśmy. W końcu. Należało nam się :)
      No to do jesieni, mam nadzieję, że wtedy uda mi się pisać bez wyrzutów, że nie robię akurat czegoś innego.
      Buziaki.

      Usuń
  6. Marta! Ja coś o tym wiem. Dla mnie doba jest zdecydowanie za krótka. Mam tyle pracy i pomysłów do wykonania i ciągle coś mi się wydłuża... Nawet nie mam czasu na robienie zdjęć prac na działce. Jak skończę moje pomysły to może pokażę na blogu. Bo szkoda mi tego cennego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dzięki za życzenia- widziałam pod innym postem :*
      Ty jesteś sama, to już w ogóle masakra.
      Ja zdjęcia staram się robić. Co prawda mam ich tyle, że w życiu nie wykorzystam i nie pokażę, bo musiałabym ze sto postów napisać, ale przynajmniej pamiątkę mam :)
      Buziaki.

      Usuń
    2. A widzisz już nie wiem sama czy Ci pisałam. Czasem coś piszę, odejdę i zapominam czy opublikowała komentarz czy nie. Taka roztrzepana jestem.
      Ja też robię to dla wspomnień. Bo już zapominam jak działka na początku wyglądała. Teraz to już coś przypomina,a nie szczere pole z kilkoma kwiatkami

      Usuń
  7. Zdecydowanie to przez pore roku. U nas wprawdzie paskudnie i zimno( norma) ale potrafie sobie wyobrazic, ze jakbysmy mieli taka pogode na krotkie rekarki ( jak widac na Twoich zdjeciach) to by mnie na blogach wcale nie bylo ;)
    Pod pierwszymi zdaniami moglabym sie podpisac wszystkimi konczynami- dokladnie tak sie czuje kiedy ktos nas odwiedza.
    Wracaj do nas jednak i zagladaj jak znajdziesz czas, ja juz tesknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio bardzo ciepłe dni, także w końcu naprawdę fajnie jest!
      Zimna nie zazdroszczę.
      Dzięki Haniu, wrócę na pewno, ale muszę wydłużyć dobę :)
      Buziaki.

      Usuń
  8. Ja też uwielbiam jak przyjeżdżają do nas goście, zwłaszcza ci z Polski. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie dziwię się :)
      To niech Was często odwiedzają.
      Buziaki.

      Usuń
  9. Super mieć takiego bliskiego ktosia :) Wycieczka super-mam nadzieję, że i my w końcu zjemy razem lody w Kamieniu!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, super :)
      I ja mam taką nadzieję, Madziu!

      Usuń
  10. Takie znajomosci są Super ! Ja mam tak z Kuzynką - możemy się nie widzieć / słyszeć tygodniami a i tak potem nagadać się nie możemy . I jakoś zawsze mimo wszystko jesteśmy na bieżąco .
    Pięknie na tej Twojej działeczce :-)
    Tylko to , że będzie Cie tu mniej mnie niepokoi :-( Ale coś czuję , że jest ku temu powód , wiec trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten facebook, co? :) Odezwę się w wolnej chwili, ale na razie cicho sza :)
      O, to fajnie, że i Ty masz taką kuzynkę.
      Na działce coraz ładniej, a ja cały czas w biegu, tylko szybko podlać, załamać ręce nad chwastami, zrobić fotkę telefonem i lecę dalej. No i tego nie lubię, ale muszę się przyzwyczaić.
      Buziaki. A kciuki trzymaj :*

      Usuń
    2. Ta i ja doczytałam pewnie m wpis😵 ale czekam aż się chwalić bedziesz

      Usuń
    3. Osz kurde, aż mam ochotę założyć blogowe konto na fejsie, dołączyć i przeczytać co sie swieci! :D

      Usuń
  11. Martus, juz dwano nie czytalam takiego pozytywnego tekstu u Ciebie- nie wiem co Ci w duszy gra, co tam w trawie siedzi ale zdjecia napelniaja optymizmem i radoscia- jakos tak lekko u Was :) Cieszy mnie to ogromnie, juz to pisalam ale wygladasz jak maturzystka- super!
    Kochana oczywiscie musze zaakceptowac Twoja decyzje, ciesze sie, ze napisalas cos- bo na dluzsza mete martwie sie gdy Cie tu dluzej nie ma... mam nadzieje, ze bedziesz nas- mnie odwiedzala, dasz czasami jakis znak zycia badz fotke. Pamietaj, zawsze mozesz skrobnac lis, liscik, mail :)
    Juz ciesze sie na przyszlosc gdy przyjedziemy do Szczecina :))))
    Usciski ogromniaste :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Ewa, ten komentarz też jest pełen radości i dobrego energii. Co mi w duszy gra? Nic takiego :) Ja po prostu lubię aktywnie spędzać czas, a wtedy miałam dużo bliskich mi osób przy sobie- czego chcieć więcej.
      Haha, maturzystka? Ile ja bym dała, żeby znowu nią być. Nawet nie masz pojęcia :)

      Usuń
  12. Super, że masz takie dobre relacje z kuzynką. Ja mam tylko jedną kuzynkę (chrzestną Juniora) reszta to sami kuzyni mi się trafili z obu stron rodziny ;)
    Zdjęcia świetne, widoczki przepiękne!

    Ja też rzadziej jestem na blogach, czasu brak. Teraz czytam i komentuje, bo u nas leje i siedzimy w domu , bo z działki dziś nici. Ściskam :*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kuzynów też mam sporo i z Nimi też miałam/mam dobry kontakt. Wiadomo, to nie to samo co relacja dwóch kobiet, ale myślę, że jest ok.
      U nas lało dwa poprzednie dni. Roślinom tego trzeba było, szkoda, że chwasty też skorzystały :)

      Usuń
  13. Taka kuzynka to skarb! Żałuję,że takiej nie mam i w ogóle taka mała rodzina: )a że rzadziej będziesz,to tylko oznacza,ze się dzieje u Was dużo ciekawego: ) i dobrze! Trzymajcie się Kochani: )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieje się, dzieje- może nie zawsze jakoś arcy ciekawie, ale czasu jednak brakuje. To zdecydowanie moja bolączka.
      No tak, w małych rodzinach trudniej o kogoś takiego. Nie na wszystko mamy wpływ. Niestety.
      Buziaki!

      Usuń
  14. Teraz to chyba większość z nas zniknie z różnych względów, głównie właśnie ze względu na piękną pogodę za oknami, każdy poświęca swój czas bliskim i to jest zawsze numer jeden przecież, także spoko luz po wakacjach wszystko wróci do normy!
    Chcę Tobie Kochana napisać, że pięknie wygladasz pięknie, ale jednak to zdjęcie nad morzem waszej czwórki jest niesamowite, a Ty właśnie wręcz promieniejesz na nim, widać jak bardzo jesteś (jesteście) szczęśliwa(i) ! :)
    Aż miło popatrzeć.
    Cudownie, że masz taką bliską osobę, jaką jest Aga, w tych czasach to bezcenne i jakże jednak rzadko spotykane.
    Lila i Eliza to jednak do Ciebie charakterem podobne, hihi.. łobuziarki jak Ty w dzieciństwie! ;)
    Ściskam Was, pozdrawiam serdecznie! Buziaki od Nas! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana za tyle komplementów :*
      Agą ja też się bardzo cieszę i bardzo doceniam, że jest ktoś taki.
      Hihi, no trochę racji w tym chyba jest, ale jednak charaktery mamy inne.
      My też ściskamy mocno!

      Usuń
  15. Ja bardzo sobie cenię takie znajomości, na które intensywność kontaktów/spotkań nie ma wpływu. Fajnie, że masz Agę, mnóstwo wspomnień z nią związanych i jeszcze wiele przed Wami.
    Intensywny czas za Wami, czyli taki jak lubisz. A zdjęcie rodzinne znad morza - piękne.

    OdpowiedzUsuń
  16. To tak jak i u mnie,... Ale będę czekać na kolejny wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. No coz... Rzadziej bedziesz...
    To ja juz nie doczekam tego wpisu obozowego Elizy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ile pięknych zdjęć! Taka przyjazn, której nie zabija czas ani odległość to skarb!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ej, to Jezioro Szmaragdowe to jakiś czad!! :) Pięknie tam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Może być rzadziej ale żebyś była :) nie znikaj nam całkowicie przypadkiem ;) ja też mam niewiele czasu na zaglądanie do Was na bieżąco ale nie wyobrażam sobie nie blogować zbyt długo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Staram się być na bieżąco u Was. Pogoda wspaniała, także się nie dziwię, że działka pochłania cały "wolny" czas.
    A obóz Elizy - co tam za jednym zamachem opisz dwa:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja przepadłam na instagramie...pokochałam to cudo..ale muszę się pilnować aby się nie..uzależnić..więc i czasu mniej na czytanie innych blogów :(...
    ale się staram i chociaż raz w tygodniu wpadac na moje ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
  23. już sobie wyobrażam co tam w tym kurniku się działo :)

    Fajna taka bratnia dusza i takie zdrowe relacje. Zazdroszczę Wam tego morza tak blisko, naprawdę.

    Ja pamiętam taka mini cukierenkę na naszym osiedlowym bazarku jak jeszcze chodziłam do podstawówki, wyskakiwaliśmy tam na długiej przerwie na pączki, a dziś włascicielka ma trzy renomowane cukiernie warszawskie pod swoim nazwiskiem ANTOLAK i bardzo, baaaaardzo lubię jej pyszności :)
    Nie mogę uwierzyć, nie pieczesz nic???? no w szoku jestem :) Ale tymi bananowymi ciasteczkami to mnie zaintrygowałaś, napisz coś więcej, proporcje, czas pieczenia.

    A to RZADZIEJ doskonale rozumiem, mnie ten sam "rzadziej" dopadł :)
    Buziole!!

    OdpowiedzUsuń
  24. To "rzadziej" to ostatnio plaga! U mnie to samo, choć nie do końca z mojej winy... :(

    Ja tez lubię gości (oprócz teściów)! A z dzieciństwa rownież pamietam, ze uwielbiałam wizyty kuzynostwa. Człowiek rzeczywiście czuł sie niczym turysta, kiedy rodzice zabierali wszystkich do zoo czy na bulwar. Na codzień słyszało sie, ze to nudy i szkoda kasy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękny ten Wasz Szczecin, a Jeziorem Szmaragdowym kusisz mnie już któryś raz - więc chyba w końcu się zmobilizujemy i też wcielimy w rolę turystów w Waszym mieście :)

    A to RZADZIEJ...chlip, chlip...Ostatnio właśnie sobie narzekałam w mailu do Mamatu, że jakiś zastój się zrobił na niektórych blogach, że kilka dziewczyn już zupełnie zrezygnowało z pisania, a kilka innych mocno swoją aktywność ograniczyło...No i Mamamtu dobrze prawi, że to taki sezon wiosenno-letni po prostu - a jak nam jesienią tyłki zmarzną to znów chętniej do komputerów zasiądziemy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!