Mama2c

Mama2c

niedziela, 7 sierpnia 2016

Ostatni weeknd tegorocznego urlopu...

Tak, tak- nadszedł ten dzień, kiedy ustawienie budzika na nieludzką godzinę nie będzie oznaczało, iż wybieramy się na jakąś fajną wycieczkę, ale to, że wszyscy rozchodzimy się do swoich obowiązków. Podejrzewam, że jedynie Eliza uczyni to z mega optymizmem, bo aktualnie chodzi do szkoły na obóz siatkówki. W tym roku, z jakiś względów, odbywa on się na miejscu. Dziewczyny mają sporo zajęć sportowych w szkole, ale i sporo fajnych atrakcji poza nią. Były już na kręglach, a przed Nimi kino, plaża, wyjazd na basen...

Lila, która 2tygodnie temu miała potężny kryzys pt. "Czy już jutro idę do przedszkola", w ostatnim tygodniu jakby zapomniała, że tam chodzi... Do wczoraj, kiedy to delikatnie zaczęliśmy Jej przypominać, co nas niedługo czeka. I już sama nie wiem co lepsze- wziąć tego małego człowieka przez zaskoczenie, czy przygotować na to, co nieuniknione. Tak czy siak- od wczoraj mamy popłakiwanie, a dziś był cały dzień na "NIE", ale takie totalne "NIE", co się Lilce nie zdarza. Podejrzewam, że w ten właśnie sposób odreagowuje. Także, Dziewczyny! jutro przed 8 trzymajcie za mnie kciuki, bo przeczuwam kataklizm...

Marcin w pracy był już w piątek i też wolałby aby ten urlop trwał dłużej, choć to już duży chłopczyk i nie zrobił scen, jak Lila ;)

A ja? Ja z jednej strony czuję ekscytację, ciekawość jak tam moje maluchy przez te 2tygodnie, po lekką obawę jak to będzie po powrocie (niedługo zaczną przychodzić nowe dzieciaczki, a te wiadomo- zanim się zaaklimatyzują trochę minie), po lęk o Lilę i jakby nie patrzeć- żal, że te nasze 2tygodnie już się kończą. Nie powiem- dała nam się dzieciarnia trochę we znaki, uświadomiła również nad czym musimy popracować w najbliższym czasie, ale... No lubię z Nimi być. Lubię organizować nam czas, na luzie gotować i piec dla Nich coś pysznego, myśleć, o jakim smaku koktajl dziś zrobimy...
Nic to- parę dni i wrócimy na tory sprzed urlopu. I będzie dobrze, na pewno.

A teraz krótka, bo pora już późna, fotorelacja z ostatnich trzech dni :) Zapraszam :*

Pogoda, jak widać, typowo wakacyjno-urlopowa:




Ale, ale... po deszczu zazwyczaj wychodzi słońce, i wtedy uwielbiam przyjść na działkę i porobić zdjęcia:





No i jakby nie było- deszcz naprawdę dobrze robi roślinkom :) 



Sobota, 6.08, to dzień, kiedy świętowaliśmy rocznicę ślubu. Nie jest tajemnicą poliszynela, że różnie to między nami bywa, ale wspólnie orzekliśmy, że jeszcze nie na tyle źle, żeby nie uczcić tego, że już 11lat ze sobą wytrzymaliśmy :p




 

Wiele punktów wspólnych odnotowaliśmy z naszym wielkim dniem... Przede wszystkim- to też była sobota :p, no i ta pogoda- zupełnie jak u nas- trochę deszczu, dużo słońca... 

Można dużo powiedzieć o moim mężu, ale słucha mnie, skubany :) Tyle trułam o tej chrupiącej malinie z Sowy, że się w końcu zlitował :) 

Za to potem zabrałam Go na romantyczne zakupy w Auchan, z których wróciliśmy z tymi bajeranckimi słoikami do koktajli za śmieszne pieniądze- niecałe 4zł. Lila była zachwycona, choć Ona i ze zwykłej szklanki czy kubka, koktajl zazwyczaj bardzo chętnie pije. 

A na pierwszy ogień do słoiczka wlałam mój ulubiony mix- sok jabłkowy 100%, jabłko ze skórką (u nas papierówka), połowa gruszki ze skórką,  porządna garść roszponki. 




Po degustacji na działce, wróciliśmy do domu...






...Lila z torbą "pożyczoną" od starszej siostry, a ja podziwiając kwiaty naszych działkowych sąsiadów. 

W domu zrobiliśmy szybko kolację (Lila pałaszowała po raz pierwszy panierowane boczniaki) i włączyliśmy płytę z naszego wesela... Zdziwienie Lili, która widziała ją pierwszy raz- ogromne :) Cóż się dziwić- tata 20kg mniej, mama z jakieś 13-15... Babcia, dziadek, wujkowie- tacy młodzi ;)


Niedzielny poranek również zaczęliśmy bardzo zdrowo- Lila powtórką z boczniaków, a my- owsianką. Jupi- udało mi się do niej przekonać resztę domowników :) A po owsiance? Koktajl i mniej zdrowe przyjemności na działce, uwielbiam takie chwile :)




Śliwki pod kruszonką- o tak, lubimy to. Kruszonka częściowo z otrębów owsianych i orkiszowych, więc chyba nie tak do końca samo zło? :)



A potem? Mój mąż zrobił krok przed pierwszym krokiem do spełnienia się w roli prawdziwego faceta. Zawile? Już tłumaczę :) Pojechaliśmy kupić drzewko na działkę. Niedługo Marcin je wsadzi, potem postawi dom(ek) na działce, a następnie... Zobaczymy :) 

W każdym razie... 
Drzewko kupiłam sama z mamą, bo Lila usnęła w aucie, a że mama jeszcze nie była z nami w tej szkółce roślin, to postanowiłam pokazać Jej, czym się tak tu jaram :) 








Jak to zwykle ze mną bywa, oprócz drzewka przywiozłam do domu również kolejną żurawkę i przepięknego fioletowego floksa. Moja mama dokupiła za to kolejny lubczyk :)
Lila miała czas się wyspać, bo ochom i achom, oraz planom, co jeszcze na działce posadzimy, nie było końca :)

Lila miała obiecane lody na Wałach Chrobrego, więc tam też się udaliśmy...
Fajnie jest mieszkać w mieście, które lubimy... I w którym rośnie tyle hortensji :)

















Ten sympatyczny dzień, postanowiliśmy zakończyć jakimś miłym akcentem dla wszystkich. Co łączy pokolenia? Miejsce gdzie dają dobrą kawę i nie najgorsze lody...
No, i tu się kończy opowieść o tym, jak było miło i sympatycznie :) Akurat trafiliśmy na awarię maszyny do lodów, co już wywołało falę niezadowolenia, głównie u starszej córki, a potem naczekaliśmy się tyle na zamówienie dzieci, że nerwy puściły jednej i drugiej... Tylko rodzice zachowali stoicki spokój i z zaistniałej sytuacji uczynili świetny pretekst do umoralniającej pogadanki :)


A póki co? Udanego tygodnia. I niech będzie też smaczny, w końcu niedługo lato przestanie rozpieszczać nas swoimi smakami- w naszej kuchni dziś debiutowała pierwsza dynia :) Idzie jesień ;p 
A tymczasem, cieszmy się tym: 



No i pamiętajcie- przyszły weekend jest dłuższy :D

A o tym wszystkim, co działo się między pierwszym a ostatnim weekendem naszego urlopu- już wkrótce :)


42 komentarze:

  1. Przede wszystkim gratuluje tylu lat wspolnych I zycze jeszcze wielu przezytych razem.
    Jejku, za kazdym razem jak patrze na twoje zdjecia to chce mi sie do Polski.
    Te soczki super zdrowe , mniam mniam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Miniu. Miło to czytać o własnych zdjęciach, cieszę się, że budzą w Tobie takie odczucia.
      Soczki są zdrowe, ale też bardzo dobre, co czasem nie idzie w parze :)
      Ściskam.

      Usuń
  2. Kolejnych lat razem; ) - głupio to brzmi!! Nie ma idealnych związków i w każdym są gorsze dni! To czekamy na relacje jak po powrocie z urlopu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :*
      Jasne, że w każdym. Wiem o tym. Tyle, że u nas bywa naprawdę burzliwie, a czasem naprawdę źle. No ale- pożyjemy, zobaczymy.
      Buziaki!

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi sie ten fragment o sadzeniu drzewa i reszcie😈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha mi też ;) jakoś jestem ciekawa co następnie... ;)

      Usuń
    2. No, no- na żarty się Wam zbiera. Na razie w planach jest jednak tylko drzewo, domek i może kiedyś kolejne psy.

      Usuń
    3. Syn! No musi być syn! Marta kiedyś sama pisała👶

      Usuń
    4. Pewnie, że nie miałabym nic przeciwko małemu chłopczykowi... Ale to nie jest takie proste. Niestety.

      Usuń
    5. he he Martus ale to jest akurat bardzo proste tzn sama ''produkcja''

      Usuń
  4. To trzymam kciuki i mam nadzieję, że nie było kataklizmu z przedszkolem Lilki w tle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było, nie było- kciuki pomogły :)

      Usuń
  5. Działak jak zwykle piekna! Mała gwiazda ma piękną torebke co przypomina mi iż obiecałam córce kupic nową :)
    Zyczę bezbolesnego w miarę powrotu do rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, czy Iza zamówiła w kolorze intensywnego różu? :) Oby nie :D
      Powrót był super- każdy. Oby wszystkie takie były.

      Usuń
  6. No to troche akumulatory podladowane :) wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu! Mam nadzieję że Lila dała radę rano bez cyrków ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to troche akumulatory podladowane :) wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu! Mam nadzieję że Lila dała radę rano bez cyrków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dała, dała mam nadzieję, że jutro będzie podobnie.
      Dziękujemy za życzenia, a akumulatory naładowane.
      Buziaki.

      Usuń
  8. Gratulacje z okazji rocznicy ślubu i najlepsze życzenia dla Was obojga.

    A dziewczynom w kawiarni się nie dziwię, też byłabym rozczarowana :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczarowana, a robić "trzodę" z tego tytuły, to dwie różne sprawy, dlatego była gadka umoralniająca :)
      Dziękujemy za życzenia :*

      Usuń
  9. Życzę Wam, abyście przez kolejne lata mogli wspólnie obserwować, jak rośnie to drzewo.
    A jak powrót do pracy/przedszkola? Jak Lila? Mi było ciężko się wdrożyć, może jutro będzie lepiej.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i zbierać z niego owoce, chciałoby się rzec :)
      Dziękujemy :*
      Powroty na szczęście ok. Mam nadzieję, że jutro będzie podobnie, bo dziś Lila była wzorowym przedszkolakiem. U mnie dziś luźniejszy dzień, nie miałyśmy kompletu Maluszków. W takim razie- oby jutro u Ciebie było znacznie lepiej.

      Usuń
  10. Najlepszego na kolejne dzieści wspólnych, szczęśliwych lat! mam nadzieję, ze dzień minął spokojnie! a jakie to drzewo posadziliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewo póki co tylko kupione- grusze :) Czeka na posadzenie, ale to musi nabrać mocy urzędowej :)
      Dziękujemy za życzenia. Tak, dzień minął wyjątkowo spokojnie i na luzie, a Lila nie płakała- ufff!

      Usuń
  11. Sto lat z okazji rocznicy!
    Super te słoiczki do koktajli.Sama bym takie chciała, ale już mam 3 przeźroczyste z rurkami kolorowymi z netto i teraz już nie kupuję innych.
    Ale mi smaka narobiłas na te śliwki pod kruszonką. Jak je robisz?
    No i ta szkółka? Sama bym taką chciała gdzieś w pobliżu. Ja mam tylko taką małą do dyspozycji. Ale może i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewa :*
      No ja wzięłam 4dla nas, były w super cenie, już od dawna za mną takie chodziły.
      Co do śliwek- wybieram te najbardziej dojrzałe, myję, kroję na połówki, wyjmuję pestki, układam w naczyniu żaroodpornym, posypuję brązowym cukrem (może być biały, można wcale nie posypywać, robię kruszonkę- na oko. Zastępuję część mąki otrębami, płatkami owsianymi, czasem mielonymi migdałami. Posypuję śliwki do piekarnika, aż kruszonka delikatnie zbrązowieje, a śliwki puszczą trochę soku.
      Szkółek u nas sporo... Niestety, bo za kieszeń się tylko łapać, a tam naprawdę wszystko kusi.
      Ewa, jak Jaś? I dodaj koniecznie zdjęcia ogrodu.

      Usuń
  12. Ależ intensywne to Wasze urlopowanie! Mi mija połowa wakacji, a mam wrażenie, że nic nie zrobiłam, wcale nie odpoczęłam... Też kocham hortensje, ale mam za dużo słońca na nie i słabo mi rośnie. Tam, gdzie byłby cień nie mogę nic wsadzić, bo będzie się taras rozbudowywał kiedyś tam, ech.
    I najważniejsze - jeśli jeszcze chce Wam się rocznicę świętować, to chyba dobry znak? Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iso, to może czas to zmienić. Pomyśl co naprawdę by Cię zrelaksowało.

      Co do hortensji, to są już odmiany, które tolerują słońce, przy zapewnieniu im sporej ilości wody. To na przykład vanila fraise, na którą ja choruję. Na słońce zdecydowanie nie polecam hortensji ogrodowych- nie przeżyją.
      Jest jednak rozwiązanie- hortensje na tarasie. Ja mam balkon, gdzie od 10.30 mam już tylko cień. Od tygodnia stoi na nim w donicy hortensja bukietowa, wiem już wszystko o ich zimowaniu na balkonie, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, więc dam Ci znać :)Ja mam to szczęście, że jedną połowę działki mam zacienioną, mogę więc szaleć.

      Czy dobry znak? Na pewno. Wciąż, mimo wszystko, staramy się ciągnąć "to" do przodu. Choć nie jestem już taką huraoptymistką w tej materii jak kiedyś i wiem, że jeszcze może być różnie.
      Buziaki.

      Usuń
  13. Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy dla Was!! My obchodziliśmy dokładnie tydzień przed Wami i też 11-sta :-) I to też była sobota! Ale ten czas leci prawda?

    Urlop super, ale szkoda, że się skończył..co?
    Działke jak zawsze podziwiam, a słoiczki mamy takie same, świetne są! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leci, leci... Szok po prostu. Nie wiadomo kiedy te 11lat minęło.
      Oj tak, szkoda, szkoda.
      Słoiczki to nasz hit, bardzo je lubimy.
      Buziaki!

      Usuń
  14. oj...czyżby rodzina się miała powiększyć...takie drzewo to zobowiązanie, hihi...
    a tak serio młoda tez nie lubi wakacyjnej grupy. dobrze że ulubiona kolezanka chodzi...jakoś daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do rodziny to nic aktualnie nie planujemy w tej materii.
      Lila o dziwo (wielkie uffff) z przedszkolem ok. U nich nie ma grupy wakacyjnej, po prostu nie wszyscy teraz chodzą, ale dzieci jest całkiem sporo.

      Usuń
  15. Fajnie jest czytać o tym , że wciąż lubicie spędzać czas razem - całą czwóreczką .
    I gratuluję kolejnej rocznicy - całkiem ładny staż juz macie . I oby teraz to drzewo i ten dom/ek i wszystko inne rosło na waszych oczach .
    Z powrotu z urlopu fajne jest tylko to , ze jest gdzie wracać . Bo chęci z reguły brak . Ale jak juz człowiek wpadnie w rytm to potem jest juz z górki .
    Teraz najważniejsze żeby Lila złapała ten rytm . Życzę Wam aby przeszła powrót do przedszkola bezbolesnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubimy. Mimo wszystko nadal lubimy- może tak będzie trafniej.
      A co do drzewka i domku- fajnie by było. Zobaczymy, Anetko.
      Masz rację, tym razem bardzo doceniłam, że mam gdzie wracać. ja akurat szybko wpadam w rytm także wielkiego bólu nie było.
      Lila póki co w porządku.
      Buziaki!

      Usuń
  16. Hej Marta, strasznie długo u Ciebie nie byłam. Nie wiem, czy to nadrobię. W ogóle strasznie długo nie pisałam w sieci i jakoś staram się ogarnąć wszystko u mnie. Mam nadzieję, że mi się uda. Tymczasem gratuluję rocznicy ślubu. 11 Lat to bardzo długo! Pięknie razem wyglądacie. Miło czytać, że u Was wszystko w porządku:))))
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, wiem, wiem, że długo Cię już nie ma, a ja jestem bardzo ciekawa co u Ciebie? Jak wygląda macierzyństwo z trójką dzieci? Jak Klara? Wszystko u Was ok? Mam nadzieję, że niedługo zaczną pojawiać się u Ciebie nowe posty.

      11lat to z jednej strony długo, a z drugiej...
      U nas bywa różnie, ale staramy się :)
      Buziaki!

      Usuń
  17. My też ostatnio obchodziliśmy rocznicę ślubu (31.07) - tylko spędziliśmy ją w nieco mniej romantycznych okolicznościach, ogarniając awarię w łazience i poszukując w Castoramie nowej kabiny prysznicowej ;) Ale mam już obiecane, że we wrześniu M. zabierze mnie na przedłużony weekend nad morze tylko we dwoje - więc jest na co czekać ;)

    Wszystkiego najlepszego dla Was, a dla Ciebie - udanego powrotu do pracy i powakacyjnej rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to faktycznie- mało romantyczne okoliczności przyrody :) Ale skoro macie takie plany- to chyba Wam wynagrodzą ten stracony dzień :)
      My zerwaliśmy się z rodzicielskiej smyczy na jakieś całe 3godziny, także wyjazdu się już z tej okazji nie spodziewam, ale są takie nieśmiałe plany, żeby gdzieś tam wyjechać bez dzieci bliżej jesieni. No zobaczymy, zobaczymy :)

      Dziękujemy :*

      Usuń
  18. No to kolejnych przynajmniej 60-ciu Rocznic!!! :D

    I jak powrot do pracy/ przedszkola? Jak Lilcia? U Ciebie narazie jeszcze 3 tygodnie spokoju, ale od wrzesnia moze byc roznie. Jako studentka czesto przyjezdzalam pomoc mamie w pracy (wiadomo, wrzesien mialam wolny) i to byla tragedia! Te biedne malenstwa ryczaly, kopaly, rzygaly i ze stresu posikiwaly sie w gacie... Takze juz trzymam kciuki, zeby Twoi mali "nowicjusze" trafili sie dzielniejsi. :*

    Ja tez bardzo lubie hortensje, a moje, jak na zlosc, w tym roku postanowily NIE wypuscic ani jednego kwiatka... :( Normalnie wytne cholery i posadze cos kolorowszego... :/

    U nas tez taka "urlopowa" pogoda (szkoda, ze bez urlopu :D), ale pomimo deszczu, jest parno, duszno i bardzo cieplo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. No to u nas jak widzisz po stroju Lilki z tym ciepłem to bardzo marnie :)

    Przez zimę mi padły dwie hortensje ogrodowe, także miałam żałobę. Na szczęście (choć może powinnam odpukać), te które posadziłam w zeszłym roku mnie nie zawiodły, jedna przepięknie kwitnie, a dwie pozostałe mają już porządne pąki, także też chyba będzie nieźle.

    Co do września, to masz absolutną rację- tak to będzie wyglądało. Mam tego świadomość, ale czy jestem przygotowana? Hmm, zobaczymy :)Pierwsze dni adaptacyjne mamy już pod koniec sierpnia, także ten..

    OdpowiedzUsuń
  20. U Ciebie zawsze napatrzę się piękne zdjęcia i potem mam ochotę ;) a to na pycha jedzenie, a to na wycieczkę jakąś gdzieś... :) Super zdjęcia z zoo :) Mój pan mąż nie bardzo lubi odwiedzać zoo, ja za to kocham i przysięgam, jeśli on nas do zoo nie zabierze, to zapakuję dzieciaki i sama pojadę! O! http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!