Mama2c

Mama2c

niedziela, 21 sierpnia 2016

Pora wracać...

...Tak, to był bardzo krótki urlop- dwie noce, dwa niecałe dni plus ten, przeznaczony na powrót.
I właśnie drogę powrotną zaplanowaliśmy tak, żeby wniosła coś jeszcze do naszego urlopu, poza smutnym przeświadczeniem, że oto kończy się nasz wyjazd...

Rano szybko ogarnęliśmy torby, zeszliśmy na śniadanie, po którym Eliza poganiała jeszcze z zapoznanymi dzieciakami i... I pora na nas :)

Z Karpacza pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby, zobaczyć drugi z tamtejszych wodospadów- Wodospad Szklarki:





Wizyta była wyjątkowo krótka i bynajmniej nie dlatego, że nam się spieszyło. Lila zakochała się w... spódniczce, która wisiała na jednym ze straganów (nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli napiszę, że miała taaaaaaaaaki cudowny różowy kolor...), a której kategorycznie odmówiliśmy zakupu. Niestety, Mała tak się nakręciła (chyba po raz pierwszy tak bardzo upierała się przy zakupie ubrania, bo jazdę o zabawkę to i owszem, już nam zrobiła nie raz...), że już nic nie było Jej wstanie zainteresować... Eliza też chętnie wydałaby parę groszy, których już nie miała i tak oto, tylko staruszkowie cieszyli się, że zaliczyli kolejny punkt programu.

Ze Szklarskiej Poręby przemieściliśmy się do Kowar, gdzie byliśmy już z Elizą nie raz. Co takiego ciekawego jest w Kowarach? Spójrzcie same:




























Fantastyczny, fenomenalny, zachwycający Park Miniatur w Kowarach. Mnóstwo małych dzieł sztuki. Efekty pracy wielu wspaniałych architektów. Precyzja nie do opisania. Bardzo, bardzo lubię tam wracać. Mam nadzieję, że zdjęcia oddały klimat tego miejsca. Nie tylko te małe, zachwycające zamki, kościoły, ratusze, rynki itp. ale mnóstwo zieleni, kwiatów- wszystko bardzo zadbane... Na miejscu  również kawiarnia serwująca nie tylko pyszną kawę, sklep z pamiątkami... 

I wszystko byłoby super, gdyby nie... poziom zainteresowania naszych dzieci. Myślę, że chyba nie ma skali, żeby go opisać. Nie wiem właściwie, co się stało Lilce na tym wyjeździe, ale cholera jasna, była momentami niemożliwa. Widziałyście to zdjęcie, na którym Marcin niesie Ją na barana? Nie, nie- to nie przez bolące nóżki. To, Moje Drogie, była jedyna metoda, żeby poskromić małego potworka. Serio, dostała takiej palmy, że to było jedyne wyjście, aby nikt nas stamtąd nie wyprosił... 

Jak bardzo było źle, niech świadczą słowa mojego męża, zaraz po tym, jak wyszliśmy: "Całe szczęście, że za Nią nie zapłaciliśmy, bo to byłaby kasa wyrzucona w błoto". No, to tyle w temacie :) 

I jak na odpowiedzialnych rodziców przystało, po urlopie, mieliśmy dwuosobową naradę, której tematem przewodnim było: "Co poszło nie tak"... Lila ewidentnie na tym urlopie odstawała od grupy. Rozważaliśmy zmęczenie, jako przyczynę, ale serio? To dziecko regeneruje się błyskawicznie... Mało interesujące (dla Niej) atrakcje? Być może... Generalnie, to ja myślę, że chodziło o "morza szum, ptaków śpiew", ale dziecko- w tym roku łatwiej było chyba trafić szóstkę w totka, niż pogodę nad Bałtykiem. Pomijając fakt, że wtedy rodzice byliby nieznośni :)

Wam jednak Karpacz, jak i Kowary gorąco polecam, bo naprawdę warto. Kupując bilety, miły pan, poinformował nas, że w okresie wakacyjnym, w cenie biletu jest zwiedzanie z przewodnikiem. I do tego właśnie Was zachęcam. Wiedza, jaką posiadają ci ludzie, jest naprawdę niesamowita. Nie, żebyśmy faktycznie zwiedzali z przewodnikiem. Dwie pierwsze minuty wystarczyły nam, żeby zorientować się, w jakim nastroju jest Lila, i że musimy trzymać się z dala i od przewodników i od innych, zatrudnionych tam osób... Coś tam jednak usłyszałam, kiedy pod pretekstem zrobienia lepszych zdjęć, odłączałam się od naszej czteroosobowej grupy...  

Z Kowar natomiast udaliśmy się do pewnego miasta, którego kawałek mieliśmy okazję zobaczyć w miniaturze. Kto się domyśla, gdzie pojechaliśmy? :) 

Cdn :)

23 komentarze:

  1. Też chcieliśmy pojechać do Szklarskiej, tak jak 10lat temu, ale nie starczyło czasu pomimo, że byliśmy w Karpaczu 6dni ;)

    Zastanawialiśmy się czy warto na tą wystawę miniatur iść, ale jednak wybraliśmy ta w Miłówku, bo tam były "największe budowle świata" w miniaturach i bardzo nam się podobało.

    A Lilka cóż widocznie miała gorszy dzień albo dwa ;) Zdarza się każdemu. Widocznie dziewczyna woli morze id gór - znam kilku takich ;)

    Nasz Junior pomimo , że zachwycony był pobytem w Karpaczu i wszystkimi atrakcjami, to po powrocie znad morza pytany gdzie było lepiej \fajniej odpowiadał: "nad morzem" chociaż był już tam tyle razy! Co roku od urodzenia po dwa-trzy razy do roku ;) Dzieci generalnie wolą chyba piasek, wodę i plażę choć jest zimno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie wiem dlaczego zawsze Kowary omijam.... Nadrobie kiedyś!
    Co do Lilki......powiem ci, że my takie akcje co roku mieliśmy, młoda nim się zaaklimatyzowała w nowym miejscu - źle znosi wszelkie zmiany, to czas byl wracac do domu, a my bylismy zmęczeni po tych wakacjach jakby to była orka na ugorze :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Może córka odreagowała w ten sposób napięcie miedzy Wami (rodzicami) sprzed wyjazdu?
    Czekam z ciekawością na dalszy ciąg relacji:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  4. Troche Lilke rozumie.... bo czasami tez sobie ubzduram i... no moze fochow nie robie ale potrafi mnie to dlugo absorbowac do tego stopnia, ze otoczenie moze sie do mnie zrazic ;)
    Martus, taki wypady sa dobre- choc na chwile wyrwac sie z tej codziennosci :)
    Ja gory pokochalam dopiero kilka lat temu... rowniez jako matka mialam wygodniej- lopata i wielkaaaa piaskownica- to byl prze lata nasz wypoczynek. Ciesz sie wiec, ze Mlody kocha Bawarie i tam jedzie bez mrugniecia okiem- choc wie, ze lezec na sloneczku nie bedzie ;)
    Moze gdybyscie zamiast drugiej wedrowki wybrali np jakis basen z extrasami dla dzieci??? Moze bylaby to rownowaga do wedrowki??
    W Kowarach nie bylam- pewnie zaraz notowalabym gdzie i co na zywo musze zwiedzic ;)
    Dobrych pare lat temu( 10?) bylismy w Inwaldzie- wtedy jeszcze malutkim parku miniatur- juz wtedy byl to fajny cel wycieczki.
    Milego tygodnia wam zycze! :**

    OdpowiedzUsuń
  5. To taki wiek, ze probuje na siebie zwrocic uwage.
    A ten park miniatur jest super. Z przyjemnoscia zabralabym tam moich chlopcow.

    OdpowiedzUsuń
  6. Martus u nas to samo.Dymy z powodem lub bez. Na wyjeździe Blanka zobaczyła na jednym ze straganów układane z zolwikiem. Mikroskopijna, magnetyczna. Po godzinie trucia i miauczenia "ja chce zolwika " uleglismy. Głównie dlatego ze młodą nas "zastrzelila" odpowiedzią- zapytania, gdzie zamierza tą ukladanke przyczepic (mamy lodówkę w zabudowie),pomyslala, pomyslala i wymyslila, ze do metalowego pudełka po M&msach. Kupiliśmy, ale Andrzej zapowiedział, że da jej dopiero w domu, bo nie zamierza słuchać rykow ze się zgubiło. W hotelu skandowala 2H, beczac i tarzajac się po podłodze "ja- chce-zol-wi-ka". Coś dodać?

    OdpowiedzUsuń
  7. pewnie Jelenia Gówa ? choc i wałbrzyski zamek Książ wart jest zwiedzania....
    Lila chyba troche za mała na takie podróże, nie wszystko ja przecież mogło zainteresować....
    ale wyjazd udany i to najważniejsze....
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Jelenia. Książ odpuscilismy ze względu na Lile.
      Ściskamy.

      Usuń
    2. My też zahaczylismy o Jelenią Góre :) I w aquaparku tam byliśmy :) Ładne miasto.

      Usuń
  8. O rany, jak tam pięknie. Marzy mi się takie zwiedzanie, ale co tu dużo mówić, musielibyśmy jechać bez Mili, a bez Mili jakoś żal i tak kółko się zamyka :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami na urlopie tak bywa. My tez mamy takiego jednego Marude w domu ;) Kiedy ktos ma byc nie w humorze, wiadomo kto to bedzie ;) muzeum miniatur swietne! Widzialam kiedys takie w Pobiedziskach, tylko duzo mniejsze.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. został Wam jeszcze w pobliżu nasz Wro do odwiedzenia :)
    Tu na pewno znajdą się atrakcje, którymi nawet Lila nie wzgardzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wasze wakacje bardzo mi sie i tak podobają,fajnie popatrzyć bo ja już nie mam tak fajnie że zabieram dzieciaki i ......i no nie zabiorę już hołoty mojej a same stare pryki za leniwe na chodzenie. Chociaż taki park miniatur i w promieniu 150km mamy ,kurcze może jednak sami ?no ale musimy w pół dnia sie wyrobić bo by sobie impreze w domu zrobili jakby nas dłużej nie było!
    Marta ja tu byłam na bieżąco tylko na to komentowanie czasu mało,uściski!

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam te miejsca. My byliśmy nimi zachwyceni;). Moja Młodsza miała 6 miesięcy kiedy byliśmy na tym wyjeździe wiec charakterek teraźniejszy mnie ominął;)))). Ja sobie myślę że Wasza Lilcia nie miała specjalnego powodu do bycia szatankiem, zwyczajnie potrafi okazywać swoje emocje;)).
    Martuś lądujemy w Goleniowe, wynajęliśmy auto więc przemieszczanie mamy ułatwione;) Szkoda że nie możemy wypić kawuski

    OdpowiedzUsuń
  13. Wlasnie widze, ze miny dziewczyn na zdjeciach, niezbyt entuzjastyczne. Nie wiem czy ktoras usmiechnela sie choc na jednym... ;)

    Z Lili po prostu typowa kobieta. "Zachorowala" na konkretny fatalaszek i co jej zrobisz?! :D

    Zartuje sobie, ale tak naprawde to wspolczuje. Przerabiamy to z Nikiem podczas niemal kazdego wypadu. To chyba taki rocznik... ;) Nawet jesli ogolnie mu sie podoba, zawsze znajdzie sobie powod, zeby odstawic cyrk. Najlepiej w tlumie ludzi, zeby kazdy mogl podziwiac nieudolnych rodzicow. ;) Ale spoko, kiedys na basenie widzialam dziewczynke (o pieknym, starym imieniu Charlotte), starsza na pewno nawet od Bi, ktora dawala TAAAKI popis, ze na bank slyszeli ja w najdalszym zakamarku parku, a ja tylko usmiechalam sie kacikiem ust. To byla taka niesamowita ulga, ze nie tylko moje dzieciaki sa zdolne narobic mi tyle obciachu! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny wypad, wodospady piękne,a w Karpaczu bylismy kiedys i miło kojarzę to miejsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. W Kowarach nie byliśmy, ale bardzo mnie zachęciłaś do tego, że warto odwiedzić to miejsce ��
    Może maleństwo po prostu ma teraz chwilowy okres małego buntu i za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę ��
    Jeśli chodzi o blogowanie jesteśmy początkujące z Blaneczką ��
    Zapraszamy do nas :
    www.mamiblani.blogspot.com
    Od dziś jesteśmy waszymi wiernymi czytelniczkami ��
    Wspaniałego dnia ��

    OdpowiedzUsuń
  16. Z dzieciami tak już jest ;) Jednego dnia do rany przyłóż, a następnego małe diabełki ;) Moje dwie panny mają dokładnie tak samo, nigdy nie wiadomo kiedy im odbije ;) http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jelenia?

    PS Ja chcę w góry!!!
    A nie do pracy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Wieki już nie byłam w Szklarskiej Porębie a w Kowarach nigdy. Piękne klimaty, miniaturki i całe otoczenie. Moja pierwsza myśl to taka, że i moim dzieciom by się spodobały. A prawda jest taka, że jeszcze się z nimi na takie wycieczki nie udajemy. Weszły by nam na głowę i zniecheciły od razu do zwiedzania :-( Podobnie, jak u Was z Lilką :-(

    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny ten mały wodospad. Kocham wodę, w każdej formie mnie zachwyca.
    Mi ma fazy i albo jest dłuższą ilość dni jak anioł, bez jednego nieprzyjemnego zachowania, albo wybucha bez powodu, szukając nieustannie problemów i robiąc afery jak właśnie w tej chwili. Wówczas odcinam się od niej, żeby nie dostać szału i zajmuję czymś myśli (co właśnie czynię ;) ). Te problemy zaczęły się nam stosunkowo niedawno, Mi chyba odreagowuje w ten sposób całą porąbaną sytuację z tatą :/ Czasem już nie mam siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ps. U nas nowa noteczka, promuję bo dla nas wyjątkowa ;)
      http://mamazpowolania.blogspot.com

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!