Mama2c

Mama2c

środa, 10 sierpnia 2016

Ueckermunde, czyli jedziemy do zoo, zooo, zoo-o :)

Nasza rodzinna wycieczka do pobliskiego niemieckiego zoo, bardzo skojarzyła mi się z jedną z lubionych piosenek Lilki. Do posłuchania TU. Chociaż zwierzęta, jakby nie było, trochę inne :)

Dla wszystkich, którzy nie doczytali w komentarzach- powrót do pracy bezbolesny, chyba to te emocje, bo dziś energii miałam trochę mniej, ale te Dzieciaczki mamy teraz takie słodkie, że i tak nie było źle. To niesamowite, kiedy Maluchy, po ponad 2tygodniach wolnego, pierwsze co robią po wejściu, to przytulanie z ciociami :*

I co najważniejsze- Lila do przedszkola pomaszerowała dziarsko, bez płaczu i na szczęście trzymała fason również wtedy, kiedy musiałam się już Nią pożegnać. Celowo wyszłam w poniedziałek z Nią trochę wcześniej, na wypadek "awarii", ale poszło gładko. Dziś miała za to chwilę zawahania, tak jak podejrzewałam już wcześnie, Mała trochę gorzej zaczęła reagować na jedną z Pań, ale nie skończyło się płaczem, a to w naszym przypadku ogromny sukces. Mam wielką nadzieję, że na nowo polubi swoje przedszkole, jak to było rok temu... Ech, ciężko uwierzyć, że moja Mała Dziewczynka, chodzi już tam cały, okrągły rok... A dopiero co zaprowadzałam Ją tam po raz pierwszy... I z nerwów, jak Ona sobie tam radzi, jak się czuje, chodziłam z Miśkiem po lesie, bo ciężko było mi sobie znaleźć miejsce w domu...

W trakcie naszego wolnego, poza krótkim wyjazdem na urlop, oddawaliśmy się przyjemnościom, jakie czerpiemy z nawet krótkich wycieczek. Byliśmy więc w Zielonej Górze i Kołobrzegu, co Wam już tutaj zrelacjonowałam. Następnie przyszedł czas, na wspomniany w tytule wyjazd do zoo :) A, że najbliżej takie atrakcje mamy właśnie za granicą z Niemcami, to tam co najmniej dwa razy w roku jesteśmy.

Tyle, że tym razem byliśmy trochę rozczarowani. I właściwie nawet nie wiem dlaczego. Zwyczajnie- kiedy zaczęliśmy tam przyjeżdżać, kiedy Eliza była dużo młodsza, jakoś bardziej nam się podobało...

To, na co oczywiście zwróciłam uwagę, poza zwierzętami, to krzaczki, kwiatki, roślinki wszelakie- jakie widać na fotkach. No i tu się akurat zachwycałam :) Piękny, krzak budlei Dawida- no meeeega. Oczywiście szybka myśl, czy ja gdzieś jeszcze znajdę miejsce na takie cudo...
Nie, na chwilę obecną nie znajdę :(

Pogoda, jak widać, bez szału. Niby względnie ciepło, bo nawet udawało się trochę bez bluz i swetrów pochodzić, no ale- to środek lata był! Powinniśmy zdychać z gorąca, że się tak brzydko wyrażę :) I nie, żebym marzyła o żarze z nieba... Brakuje mi jednak słońca, tak zwyczajnie.




























I mimo, że tym razem wielkiego wow nie było, co nawet po dziewczynach widzieliśmy, było coś, co absolutnie nas zachwyciło: lody. Właśnie tam odkryłam nowy smak lodów Magnum- malinowy.




Lila wybrała za to lodowe mini-kuleczki i była nimi równie zachwycona, co ja tym malinowym cudem.
Cóż... Szczęście sprzyja lodożercom... czy jakoś tak :p

Żeby nie było, że tylko ciągle w rozjazdach i nic poza tym, to... upiekłam też coś- wspaniałe, zielone ciacho z typowo letnimi owocami. Gorąco polecam, bo nie dość, że przemycamy warzywko- całkiem sporo szpinaku, to jeszcze owoce- równie dużo malin i borówek... Czy trzeba coś jeszcze dodawać na zachętę?





Letnie ciasto szpinakowe z oryginalnym przepisem- TU.

I w ten oto sposób, powoli, zbliżamy się do relacji z naszego urlopu... A jest o czym pisać, oj jest :)
A oto kadr z drogi do naszego "miejsca wybranego":


18 komentarzy:

  1. No i zeby zakończyć w takim miejscu ??? Liczę na to ze kolejny post pojawi się szybciutko bo mnie ciekawość zżera :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiem budować napięcie, prawda? :) A tak serio- nie mogłabym Wam tego zrobić- wrzucenie całego urlopu w jeden post- kto dałby radę to przeczytać :) A przede wszystkim- obejrzeć wszystkie zdjęcia :)

      Postaram się napisać w miarę szybko, ale sama rozumiesz, że co z tego wyjdzie, to już nie wiadomo :)

      Usuń
  2. Witaj,Marta od jakiegoś czasu śledzę Twój blog i powiem szczerze,że wciąga jak dobra,co ja pisze mega dobra książka.Masz Dziewczyny ogromny talent,łatwe pióro i bardzo obrazowo piszesz.Moze sprobój odnalezc sie w literaturze...to nie żart.Uwielbiam to jak piszesz i swoja droga bardzo Ci kibicuje w zyciu prywatnym,trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dziewczynki.Ja jestem mama dla odmiany 2och chlopcow,7.5 lat i 9 miesiecy.Pozdrawiam Cie serdecznie i czekam na kolejne wpisy Dorota G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Dorotko! Jak miło czytać takie wiadomości <3
      Faktycznie, pisać lubiłam od zawsze. Nie lubiłam za to czytać publicznie moich wypracowań klasowych, które polonistki chciały podawać za przykład dla reszty :p

      Myślę jednak, że tutaj w pisaniu realizuję się na tyle, że na blogu poprzestanę. Może gdybym była te 6-8lat młodsza. Teraz zaczyna brakować mi fantazji i wiary w to, że mogłabym coś takiego robić.
      Całusy dla Twoich Chłopców. Ach, zazdroszczę takiego maluszka.

      Usuń
  3. Oj tak koniecznie relacja z miejsca docelowego koniecznie ze świniakiem w tle he he.
    Ciacho wygląda apetycznie zresztą jak każde w Twoim wykonianiu😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnka nie od dziś zwiedza Polskę, także ten...
      Pieczenia ciast mi ostatnio brakuje, ale naprawdę nie ma kiedy...
      Buziaki!

      Usuń
  4. ZOO już znam z poprzednich wpisów, ale zaciekawiłaś mnie tym ostatnim zdjęciem. Z niecierpliwością czekam na więcej. I pędzę wreszcie na śniadanie, bo tym ciachem narobiłaś mi apetytu. Zresztą nie pierwszy raz. Na szczęście tym razem pora jest sensowna.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak- zoo już się pojawiało we wcześniejszych postach. Ciacho sama bym zjadła, bo już zapomniałam jak smakowało :p
      Buziaki!

      Usuń
  5. Buziaki ! a jak Twój powrót do pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót w porządku. Nawet wstaje się bez większego problemu, a już gdybym nie siedziała do północy, to wstawałabym wyspana jak skowronek :)
      Dzieci też w porządku. Jeden chłopczyk, który miał dłuższą niż nasza przerwę i jest jednocześnie najmłodszy w grupie, trochę popłakuje, ale przytulasy i kolana cioci jakoś dają radę :)
      Uściski!

      Usuń
  6. Zdj mówią same za siebie - rewelacja!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Martus , juz nie pamietam kiedy bylam w Zoo, dzieciaki wyrosly a my sami.... jakos nam nie po drodze :)
    Fajny rodzinny wypad i zdjecia :) Spoznione ale serdeczne zyczenia na kolejne burzliwe ale pelne milosci lata dla Was!! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie że macie tak blisko zoo, bardzo lubię takie spacery, ciasto wygląda pysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach to ciasto wygląda bajecznie!!!!!!
    Do pobliskiego powiadasz zoo?? Czyli mamy coraz więcej argumentów, by w końcu zajechać w Waszą okolicę....tylko kiedy....zaczyna nam brakować weekendów :) Wakacje się kurczą :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Super wypad.
    Ciesz się, że dziewczyny lubią w ogóle takie wyprawy. Nasi w ZOO zazwyczaj dosyć szybko się nudzą. Nie wiem czemu. Nie rozumiem. I najfajniesze są zawsze place zabaw :|

    OdpowiedzUsuń
  11. pamiętam jak Młody był pierwszy raz w ZOO jako malutki chłopczyk i najważniejsze były żyrafy i plac zabaw ... teraz chętniej chodzi i podglądanie zwierząt zajmuje nam dużo więcej czasu ...

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas też zooowo w ostatnich dwóch notkach i właśnie wrzuciłam u siebie, że u nas szpinaku przemycać nie trzeba :) Ależ Elizka się zrobiła "nastolatkowa" w wakacje, to już nie mała dziewczynka, zdecydowanie! Mała Mi do przedszkola chodzi cały rok i super, oczywiście nie ma obowiązkowych zajęć jak w roku szkolnym, więc kto chce może spokojnie wyjechać z dzieckiem na wakacje ;)
    Masz rację, lato w tym roku podłe, zresztą wszystkie pory roku ostatnio nie wyglądają tak jak powinny, nie można ich nawet odróżnić. Zepsuł nam się klimat i obawiam się że nasze dzieci nie będą już pamiętać co znaczy zima, lato, czy jesień :(

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja wiem, gdzie byliscie (podejrzalam w komentarzu na ktoryms blogu, hehe) i tez czekam na relacje! :D

    Ciesze sie, ze powrot do pracy/przedszkola odbyl sie bez awarii! U nas rok szkolny zaczyna sie juz za rowno 2 tygodnie (nie liczac obecnego weekendu) i juz zaczynam miec nerwowy rozstroj zoladka. :/

    My po feralnej wyprawie do zoo dwa lata temu, kiedy nawet Bi nie byla zbyt zainteresowana zwierzakami, w tym roku nadal sie nie wybieramy. Za to Bi ciagnie nas na farme, ale to jak troche temperatury spadna, bo narazie na zewnatrz nie da sie wytrzymac, chyba ze w basenie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!