Mama2c

Mama2c

środa, 17 sierpnia 2016

Urlop, dzień drugi...

...czyli nic lepiej, a nawet gorze- totalnie wbrew temu, co zakładaliśmy.

No bo jakże nie mieć dużych oczekiwań, co do tego, co też możemy osiągnąć dnia drugiego, kiedy dnia poprzedniego padliśmy przed 21... Jeśli chodzi o mnie, przy usypianiu Lilki zaraz po 19, walczyłam, żeby z Nią nie zasnąć. I nie, żeby wstyd było pójść spać o tak młodej godzinie na urlopie- po prostu w moim wieku cera nie wybacza takich błędów, jak zasypianie w makijażu :)

Eliza też nam "wycięła" numer, bo tak pewnie spalibyśmy już o 20...
Kiedy Marcin poszedł z Nią na recepcję o coś zapytać, przemiła Pani zagadnęła do Elizy, że na ośrodku są dzieci w Jej wieku i żeby poszła ich poszukać. Byliśmy pewni, że Eliza w żadnym razie nie skorzysta z tak kuszącej propozycji- też w końcu była zmęczona, a dwa- może i jest Ona towarzyska, ale nie sądziliśmy, że na tyle, żeby pójść sama do- jakby nie było- obcych dzieci.
A jednak...
I co najśmieszniejsze- dzieciaki okazały się tak fajne, że Eliza ubolewała, że musimy tak szybko wyjeżdżać...


Rano natomiast zaskoczyła nas Lila, bo wstała, owszem- radosna jak skowronek. Tyle, że my już tej radości nie mogliśmy z Nią podzielić. Nie o 6rano, psia mać! Bo powiedzmy sobie jasno- iść spać o 21 to ja mogę, ale wstawać o 6 na urlopie? To jest barbarzyństwo.

Zrobiłam więc to, czego naprawdę często nie robię- poinformowałam ojca dziecka, że to małe wstało i... zasnęłam na kolejną godzinę. Po jej upływie wcale nie byłam bardziej wyspana, ale jakoś mniej bolało, że to 7...

Ogarnęliśmy się i zeszliśmy na śniadanie. I to jest bardzo podchwytliwy punkt dnia. Za dobrze tam karmili, oj za dobrze. Kiedy spróbowałam już niemal wszystkiego, jakoś zapał do wymarszu w góry mi opadł... W zasadzie to naszła mnie nawet taka myśl, że mogłabym zostać na tej stołówce do obiadu... Ach tak- ups, nie mamy tu wykupionych obiadów, bo w porze obiadowej przewidywaliśmy być w górach...
No to idziemy.

Lila szybko zorientowała się, że szykujemy Jej powtórkę z rozrywki i marudziła w zasadzie od samego wejścia na szlak... Potem przestała się nas zupełnie słuchać i szybko skończyło się dostaniem kary... Tak, tak wiem, że dzieci należy nagradzać itd...

Do Kamieńczyka i tak nie było jeszcze tak źle... Dopiero, kiedy zaczęliśmy iść stronę Szrenicy, jękom i utyskiwaniom na swój los nie było końca. I tu się poddaliśmy- nasza wycieczka skończyła się na Hali Szrenickiej, czyli jakieś 20-30 minut przed Szrenicą. Niby niewiele. Tak niewiele... Ale nie z taką marudą :)

A teraz foto- relacja:














Znajdź kota...





Żeby nie zniechęcać dzieci do gór, postanowiliśmy zapewnić Im atrakcje tylko dla Nich. Kiedy zeszliśmy do Szklarskiej, pojechaliśmy prosto do Western City k.Karpacza...

Byliśmy tam już wiele razy z Elizą, ale dopiero tym razem jakoś tak... totalnie się wynudziliśmy.
Chyba się starzejemy. Lila też nie do końca była zachwycona, a to za sprawą rozgrywanej tam scenki rodzajowej z napadu na bank :)










Wróciliśmy do domu i po raz kolejny w łóżku byliśmy przed 21, wiedząc, że następnego dnia czeka nas powrót do Szczecina... Eliza biegała ze swoimi nowymi kolegami i koleżankami, a my odpoczywaliśmy i słuchaliśmy ciszy, bo po całym dniu na nic innego nie mieliśmy już siły :)

W powrót do domu wkomponowaliśmy również trochę atrakcji, także o tym, już w kolejnym poście.

A tymczasem muszę szybko sklecić jakiś post na temat ostatnich dni, bo znowu pewnie umknie mi to i owo...

29 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia ! I widać , że pogoda Wam dopisała .
    Eliza rzeczywiście odważna . Super !
    Uwielbiam takie fizyczne zmęczenie . I chyba zaczynam tęsknić za górami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tylko Ty, Kochana Moja, możesz tę tęsknotę zaspokoić bardzo szybko :D Czego bardzo Ci zazdroszczę ;P
      No Elizka nas zaskoczyła, tak pozytywnie.
      Pogoda bez szału, ale nie padało, a to najważniejsze!

      Usuń
  2. A naszemu W. baaardzo się podobało w Western City, był zachwycony tym "przedstawieniem" napadu na bank i pokazem rewolwerowcow ;) Fajna atrakcja, coś innego :) I na koniu też miał przejażdżke i kolejką :)

    Dużo zdążyliście po górach pochodzić pomimo tak krótkiego pobytu! Szacun :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Lilę właśnie te strzały wystraszyły zaraz na początku, a potem jeszcze w formie żartów, jeden z "badziarów" chciał Ją porwać i wtedy już była przerażona.
      Nie mniej jednak, ja tę scenkę widziałam już 7lat temu, i powiem Ci, że kiedyś była fajniejsza.
      O tak, mieliśmy napięty grafik :)

      Usuń
  3. Ach te dzieci im wystarczy tylko bajka i komputer i sa szczęśliwe.... A tu rodzice takie atrakcje na świeżym powietrzu przygotowali.mmn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie- nasze Dziewczyny akurat nie z tych, chociaż bajki i komputer też lubią. Ale myślę, że w bardzo bezpiecznych granicach normy.

      Usuń
  4. Marta,fotki i widoki przesliczne.Z gory przepraszam za pytanie,ale w Karpaczu bylam w szkole podstawowej,na tzw zielonej szkole:),czy te trasy,ktore pokonaliscie,sa do przejscia z malym dzieckiem np wozkiem czy w nosidelku?Chodzi mi głównie o rodzaj tras :) A dziewczynki,mysle ze mimo marudzenia,beda miec piekne wspomnienia z wakacji.Pozdrawiam Dorota G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, odpisze z domu, wieczorem, ponieważ odpowiedz nie jest tu jednoznaczna ;-) pozdrawiam

      Usuń
    2. Dorotko, generalnie w Karpaczu wiele razy widywałam już ludzi z wózkami. Tyle, że polecam te duże, pompowane koła.
      Teraz tak- spod Wangu dojedziecie spokojnie wózkiem do schroniska- Samotnia, Strzecha, Dom Śląski i w końcu na Śnieżkę.
      Do Domu Śląskiego (skąd jest piękny widok na Śnieżkę) jest też droga przez Łomniczkę, ale tu już tylko i wyłącznie nosidło i tylko, jeśli macie wprawę w chodzeniu po górach.
      Natomiast na Szrenicę przez Wodospad Kamieńczyka... No tu do Kamieńczyka dla wózka fatalna droga, ale potem- bajka. Można śmiało wózeczkiem jechać na samą Szrenicę. Ten odcinek do Kamieńczyka jest raczej krótki (normalnym tempem myślę, że 20-30minut) także proponuję Maluszka wziąć na ręce, a jedno z Was prowadzi wózek.

      W Karpaczu warto wybrać się na Pielgrzymy i Słoneczki, ale tu już tylko nosidło i raczej jeśli macie doświadczenie.

      Gdybyś chciała o coś jeszcze zapytać, poradzić się, pisz przez formularz, chętnie pomogę :*

      Usuń
    3. Marta,b.dziekuję za tak szczegółową odpowiedź.Kusisz,kusisz tym opisem,my dopiero co wróciliśmy z Białki Tatrzańskiej,taki krótki wypad,ale udało się nam trochę pozwiedzać. I mam nadzieję,że we wrześniu uda nam się zobaczyć Karpacz,w razie czego będę Cię męczyć pytaniami.Pozdrowienia z Łodzi :)

      Usuń
  5. My też ajdąc w góry tak kombinowaliśmy, by młoda się nie nudziła. Ona jednak nas mocno zaskoczyła i najbardziej zachwycona była, gdy szliśmy szlakiem gdzie matka prawie szpagata musiała zrobić tak musiałam wysoko nogi na kamieniach podnosić :)
    E tam , kary to u nas norma, cos odebrac trzeba, by dziecko nauczyło się doceniać i szanować :)
    6 rano....u nas to norma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza z Elizą się dogadają coś widzę :) Bo nasza starsza to samo lubiła. Lila jeszcze jest mała, także cień nadziei, że polubi, wciąż jest :)
      Ja byłam wychowana bez kar i kiedy muszę je dać, to czuję, że to moja porażka, ale czasem niestety inaczej już nie mogę.

      Ja mam raczej dwa śpiochy. To znaczny bez przesady, ale do tej 8-9 to lekko :)
      Buziaki!

      Usuń
  6. Reasumując, Wasz urlop pomimo pewnych niesprzyjających okoliczności można chyba zaliczyć do udanych ;)

    Powiem Ci, że z Western City i tak dobrze trafiliście - bo my ostatnim razem nawet wynudzić się tam nie mieliśmy okazji. Pojechaliśmy - ani żywej duszy, wszystko zabite na głucho. Generalnie wydaje mi się,że niektóre z tamtejszych atrakcji czasy świetności mają już jednak za sobą; i że za kilka lat tylko do tych pięknych górskich widoków będzie się chciało wracać, a nie do samego miasta i jego okolic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reasumując- nasz urlop był wspaniały :) Prawie ;)

      Western City bardzo zaniżyło poziom. My tam byliśmy pierwszy raz 7lat temu i o wiele bardziej nam się podobało. W sumie sam Karpacz- my nawet go nigdy nie zwiedziliśmy tak dobrze :) Zawsze uciekaliśmy w góry :)

      Usuń
  7. Świetny pomysł, jestem zwolennikiem aktywnego spędzania czasu wolnego nie pochwalam kiedy dzieci siedzą całe dnie na kompie, tablecie czy telefonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, u nas nigdy by to nie przeszło. Jasne, że Eliza ma telefon, czasem "siedzi" na komputerze, ale naprawdę woli dwór, wycieczki, wyjazdy. Póki co, jestem o Nią spokojna :)
      Buziaki!

      Usuń
  8. Ależ trafiliście z pogodą. Idealnie na górskie szlaki. Wierzę, że Lila prędzej czy później podzieli Waszą miłość do górskich wędrówek. Nasz Maluch na urlopie się zlitował i pierwszy tydzień przesypiał do 7, ale wróciliśmy do pobudek w okolicach 5. Buu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, te dzieci mają zero wyrozumiałości dla rodziców ;)
      Pogoda całkiem, całkiem- słońca niewiele, ale grunt, że nie padało.
      Buziaki!

      Usuń
  9. Niekiedy trzeba i tak. Zawrócić ze szlaku co niekiedy boli no ale nic na siłę :) Dziewczyny i tak dzielne. Lila może poprzednim dniem była zmęczona. U nas ostatnio młodszą co chwilę nóżki boli a to ona zawsze była pierwsza do biegania, kiedy my już nie dawaliśmy rady. Choć przy każdym napotkanym placu zabaw cudem jej to mija ;) Te dzieci ... kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny ten dziki zachód :)
    Jak ja dawno nie byłam tam, ostatnim razem tylko przejazdami z małym Tymciem w drodze do Czech.
    Rudzielec cudny.
    Ja to i tak podziwiam Lilkę, nie wyobrażam sobie księżnej Toli w tych okolicznościach :)
    Śliczne zdjęcia, pięknie razem wyszłyście. Czekam na ciąg dalszy.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. No to ja się przyznaje że .. kładziemy się zawsze w tych godzinach spać :D może kiedyś z tego wyrośniemy, ale za to wstajemy dość wcześnie bo maż już ok 4 a ja o 6 mimo że już nie pracuje. Góry piękne, tak dawno nie byłam w górach ze chyba nie umiała bym się zachować ani ubrać :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Co polskie góry to polskie góry -pikne są;). Śliczne zdjęcia i Wy dziewczynki jak zwykle super wyszłyście. Kiedy człowiek mieszka gdzieś daleko polskie miejsca wzbudzają sentyment i tęsknotę. Czytając o Twoich ślicznotkach dokładnie jakbym widziała swoje baby;)))) Martuś my w Szczecinie będziemy 26 sierpnia, lądujemy o 11 i żywioł , nie mamy koncepcji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasiu, myślę, że na emigracji to tak właśnie jest, jak piszesz, to normalne.
      Ech, no to niestety dupa. Ja mam w piątek piknik integracyjny w pracy i jeden Pan Bóg wie o której wyjdę :((( Szkoda.

      Usuń
    2. Lądujecie w Goleniowie? A potem dalej dokąd i jakimi środkami lokomocji? Ja niestety bez auta. A tak fajnie byłoby kawę razem wypić.

      Usuń
  13. Wgapiam się w te zdjęcia i wgapiam, aż mi się głupio robi, ale cholera jasna tak tęsknię za górami, że gdybym mogła, to bym przelazła do Was w te zdjęcia... Kocham miłością wielką, a niestety od prawie 9 lat nie udało mi się w góry wybrać :( Jak już myslałam, że pojadę, to okazało się, że druga córa zamieszkała w brzuchu. I pomysleć, że kiedyś jeździłam w góry dwa razy w roku... http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja najdłuższa górska przerwa to... 15lat :) Także rozumiem, naprawdę. Spokojnie, dzieci szybo rosną, jeszcze sobie odbijecie. Na pewno.
      Buziaki.

      Usuń
  14. Ja jestem ogromną fanką gór, a okolice Karpacza bardzo lubię... Western City znam :) Byliśmy tam z 4-letnią Łucją, mega jej się podobał, zwłaszcza taniec takiego starego "Indianina" :D i konie.
    Zatęskniłam.
    Aha, ja zawsze już chodzę spać ok. 21 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś spotkamy się na szlaku, bo my również je uwielbiamy. Od Karpacza zaczynaliśmy, mamy więc do niego niejako sentyment ;)
      Elizie też się podobało, Lilce mimo wszystko także, tyle, że po tej inscenizacji napadu na bank lekko się wystraszyła.

      Ja jeśli chodzi o chodzenie spać, a potem pobudki to jestem miksem sowy ze skowronkiem- wieczorami lubię posiedzieć, ale rano jeśli trzeba wstać, to robię to i działam :)

      Usuń
  15. Rewelacyjne zdjęcia!!:wspomnienie jeszcze lepsze!! Extra!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!