Mama2c

Mama2c

niedziela, 18 września 2016

A w sierpniu to...

...sporo się działo :)

Z kwestii nieistotnych dla mojej rodziny- w końcu raczyły zakwitnąć dalie :) Strasznie się ociągały w tym roku. Część z posadzonych bulw w ogóle nie dała kwiatów. I pewnie już nie da. Nie mam pomysłu dlaczego, ani co mogłam zrobić źle- w poprzednich latach wszystko robiłam identycznie i daliami cieszyłam się bardzo długo. Jednak te, które zakwitły... No same spójrzcie :)




Tak jak wspominałam- po 20lipca zaczęłam robić regularne naloty na biedronkę i... udało się- upolowałam dynię zaraz po tym, jak się u nas ukazały :)
Szaleństwa nie ma, bo i czasu nie ma. Póki co- odgrzewane przepisy. Chociaż nie powiem- kiedy moim oczom ukazuje się jakaś dyniowa, kulinarna nowość- serce zaczyna mocniej bić, ręce się trzęsą, a w głowie jedna myśl: "ZROBIĆ JAK NAJSZYBCIEJ"... A potem? Potem zazwyczaj zapominam gdzie dany przepis widziałam :)


W sierpniu spotkaliśmy się też z moją chrześnicą Basią. Nie muszę pisać, że Lila była mega szczęśliwa? 






Chodziliśmy na działkę, choć rzadko, żeby po prostu usiąść. Mam nadzieję, że teraz, kiedy zbliża się jesień, zrobimy jeszcze kilka ognisk. Zazwyczaj były to szybkie naloty z misją "podlać wszystko" :)

Zakwitła również moja wyczekana, upragniona hortensja bukietowa: "vanilla fraise".


Odwiedzały nas motyle, a ja przypomniałam sobie o porzuconym pomyśle założenia rabaty wabiącej motyle. Może kiedyś...


Lila wróciła do przedszkola i jak widać po minie- był to bardzo udany powrót. Panie pomalowały dzieciom któregoś dnia buźki. Lilce bardzo podobało się bycie kotkiem.



Oddawałam się czasami drobnym przyjemnościom...


I punkt kulminacyjny sierpnia- po 8latach pożegnaliśmy się z naszym autem. Przestało jeździć już w lipcu, ale ostateczne formalności zostały dopełnione właśnie w sierpniu. Poniżej Lila na balkonie czeka na lawetę. 

 A tu już ostatnia droga naszej kii rio...  Paradoksem jest to, że długo się do niej przekonywałam, a to właśnie ja najbardziej przeżywałam jej "zgon". Mimo, że jak wiecie- jeździłam bardzo, bardzo rzadko. A teraz, przez najbliższe lata nie będę jeździć w ogóle. Dostaliśmy (my :)) auto od teścia i o ile schizować do końca nie zamierzam, więc tak- kiedy jedziemy gdzieś, to grzecznie zajmuję miejsce jako pasażer, ale ze względów ideologicznych- ja prowadzić tego auta nie będę. Marcin oczywiście tego nie rozumie, ale jeśli chodzi o wszystkie kwestie ja kontra teściowie, On ogarnia podobnie jak różnicę między szminką a błyszczykiem, także same widzicie...


W związku z tym, iż podejrzewałam, że za Marcina nieokazywaniem wzruszenia z powodu auta, kryje się głęboka, obciążająca trauma, postanowiłam Mu pomóc najlepiej jak potrafię...

Zabrałam Go zatem do centrum ogrodniczego na zakupy :D



I proszę- kupił sobie parę kwiatków i od razu "chłopu" lepiej...


Tego samego dnia, w którym pożegnaliśmy kię, Eliza kończyła obóz siatkarski. Poniżej kawałek Jej szkoły i piękne funkie :)


Sierpień to także miesiąc, kiedy zmieniłam trochę nasze nawyki żywieniowe, ale o tym na pewno będzie osobny post :)
To, co widzicie powyżej, to nasze poranne owsianki- jak widać mamy różne upodobania, ale wszystkie trzy uwielbiamy maliny :) Borówki zresztą też...
Wyczekujcie tego postu, bo zdradzę Wam tam, jak zachęcić dzieciaki do jedzenia owsianek :)
A to, jak sądzę, jest wiedza na wagę złota :)


Aż w końcu, w sierpniu, odwiedzili nas Goście z naszych ukochany Skierniewic. Babcia mojego chrześniaka Iwa, a moja chrzestna, z wnuczką Julką.
Eliza bardzo Julkę lubi, także przeniosła się na ten czas do mojej mamy, gdzie nocowała ciocia. Pomysł ten okazał się słaby, bo ojcu odjebało (tak, tak- inaczej się niestety nie da) już do reszty...
Pewni ludzie jednak nigdy się nie zmienią i mój ojciec właśnie do nich należy. W zasadzie, kiedy mama pisała mi, a potem opowiadała, co się działo, to... To nie działo się nic, czego nie znam. Całe moje "wspaniałe" dzieciństwo stanęło mi przed oczami... Brawo tato, brawo!

Występy dziadka nie popsuły nam jednak radości ze spotkania i dzięki naszym Gościom znowu poczuliśmy się w Szczecinie niczym turyści :)
Byliśmy więc przy katedrze- my akurat zrezygnowaliśmy ze zwiedzania i wjazdu na górę, w celu podziwiania panoramy- ten punkt zaliczyliśmy podczas Jarmarku Jakubowego.










 ...Innego dnia udaliśmy się do Parku Kasprowicza.





Jeśli Park Kasprowicza, to także róże na "Różance"...




Co jeszcze? W sierpniu brałam także udział w mojej pierwszej radzie pedagogicznej :) Wrażenia? Pozytywne, jak najbardziej. Bardzo, bardzo się cieszę, że mam tę pracę. Obym została tam na dłużej... A moje losy rozstrzygną się już niedługo... 

Pod koniec sierpnia żegnałyśmy także większość naszych maluszków- z dawnej grupy zostało tylko dwoje dzieci. I powiem Wam, że krótko byłam z tymi dziećmi, ale były takie, z którymi ciężko było się rozstać. Naprawdę.

...Tymczasem mamy już drugą połowę (!!!) września. I znów dużo się dzieje :) W domu uczennica klasy czwartej, a to ogromna zmiana dla nas wszystkich. O szczegółach- już niedługo :) Chyba. I pomyśleć, że dokładnie 10lat temu, 18września, przywiezlismy do domu takiego maluszka....

A póki co... W końcu spędziłam dzień, tak jak chciałam: 


28 komentarzy:

  1. No intensywny sierpień i o ile wiem wrzesień też u Was. Szczecin piękny naprawdę ja się kiedyś u Was zjawie pozwiedzać i zjeść co nieco ale obiecaj ze bez owsianki! Ja wiem że zdrowe itp😒 ale same zdjęcia tak tak mnie naciąga odrazu uraz mam szkolny .... He he
    Co do samochodu kochana tacy teście co brykę nowa dają fiu fiu gdybym nic na ten temat nie słyszała to bym zazdrościła 😪

    OdpowiedzUsuń
  2. No to faktycznie działo się sporo - ale najważniejsze, że w większości pozytywnie (pomijając pożegnanie z autem). Zdjęcia znad morza podglądałam już na FB, zwłaszcza z Miśkiem w roli głównej ;) Cieszę się, że Wypad nad morze się Wam udał - i widzę, że chyba coraz bardziej się do Wybrzeża przekonujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo intensywnie u Was!! - ale i pozytywnie!!
    Kwiaty i smakołyki wymuszają ;)
    Aaa i cieszę się, ze 1 rada za Tobą i wszystko poszło dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne te kwiaty, u nas przed oknami sąsiadka posadziła jakieś co przyciągają nasze polskie koliberki, pierwszy raz na oczy widziałam takie latające cuda :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Na różance też byliśmy, podczas tej naszej pięciogodzinnej wizyty w Szczecinie.
    Owsianki wyglądają apetycznie. Jakby było fajnie, gdyby mi ktoś chciał takie piękne posiłki podawać.
    Co to za potrawa z dynią na pierwszych zdjęciach?

    Kwestie szminkowe są teraz bardzo skomplikowane. Są przecież matowe błyszczyki, szminki w płynie, w sztyfcie o wykończeniu błyszczykowym, i błyszczyki o kryciu szminek. Nic dziwnego, że mąż nie odróżnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężonku- zacznę od zupy- bo to właśnie zupka na zdjęciach. To moja interpretacja tego przepisu:

      http://www.beawkuchni.com/2014/09/wczesnojesienna-zupa-warzywna.html

      U mnie tym razem bez fasoli, za to na bogato z boczkiem.

      Owsianki uwielbiam. Ja w ogóle, patrząc na rówieśników, mam ogromne szczęście- nie mam jakiś traum z dzieciństwa ze szpinakiem, czy też owsianką w roli głównej :)
      A w owsiankach najbardziej lubię to, że w zasadzie codziennie można jeść inną. No i dobrze się po nich czuje, bo ostatnio ten fakt nie jest już tak oczywisty po innych posiłkach.

      No tak- co do szminek i błyszczyków, to nie pozostaje nic innego, jak się z Tobą zgodzić :) Nie do ogarnięcia to przez faceta :) Ja akurat usta maluję sporadycznie, więc też nie jestem w temacie :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Też nie mam traum, bo nie chodziłam do przedszkola.
      A poza tym tata zawsze mnie bronił przed próbami wmuszania.
      Jakoś tak w środkowej podstawówce lubiłam jeść na śniadanie Milupę. Proste i szybkie, ale zdrowe to to nie było.

      Ja się ostatnio podszkoliłam w kosmetykach. Taki zapychacz dziury po kolejnych niepowodzeniach - zamiast papierosów, alkoholizmu, czy czegoś jeszcze gorszego. Zaczęłam kupować w czerwcu zeszłego roku, jak się dowiedziałam, że nici z crio i znowu operacja i doszłam już do ponad 200 szminek, kilkudziesięciu cieni do powiek i 300 lakierów do paznokci.
      Będę bez drugiego dziecka, ale za to ze sklepem kosmetycznym.

      Usuń
  6. Jak fajnie, letnio i optymistycznie:)i niech tak zostanie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No! Właśnie tego mi w tej niemocy blogowej brakowało własnie. Min. Twoich postów, szalona Ty moja :) Mam juz zmarszczki od tego ciągłego uśmiechu czytają Ciebie ;) No tylko szkoda, że Pan Ojciec chwilowo ten uśmiech mi zabrał.. współczuję Ci Martuś, naprawdę :*

    Kwestia kwiatów - no zakochałam się. Musisz spędzać więcej czasu na działce, nie tylko "na podlewaniu", no bo aż żal chwilę takie widoki podziwiać, dla kogo one w końcu kwitną, no? :)

    Drobne przyjemności przepyszne :) Owsiankę również kocham i często zajadam w każdej postaci ;) Na pościk czekam.

    Z autkiem, że to aż laweta musiała byc? Czyli wyjechało już na cmentarzysko? czy da się zreanimować???
    Z samochodem jasna sprawa... no a ze szminkami hahaha to jak wyżej u koleżanki Wężon ;)
    Się pośmiałam, ale najbardziej z tego, jak żeś pocieszyła Męża :D

    Czwarta klasa, o tak - ja pamiętam swoją czwartą klasę, serio - był to wielki przełom w moim życiu, nie tylko pod wzgledem edukacyjnym ;)

    Za pracę trzymam kciuki - to jest wielkie szczęście mieć pracę którą się lubi!!

    ostatnie zdjęcie - miodzio!!

    ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. a no i piękny ten Wasz Szczecin, a kotek przesłodki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeeezu, no i wszystkiego dobrego dla Elizy!!!!! ! Bo dobrze zrozumiałam, kilka dni temu miała urodziny?
    10 lat - to już POWAZNY wiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ się rozmarzyłam, że kiedyś tę owsiankę sobie razem na jakimś tarasie zjemy, kawa będzie parować, dzieci biegać... A, dzieci. No to zapomnijmy o jedzeniu i gorącej kawie :D

      Ach, no chciałabym na tej działce posadzić tyłek, tak po prostu, ale nie ma kiedy. No naprawdę.
      Dziękujemy za życzenia. O tak, wiek bardzo poważny :)
      Do Szczecina zapraszamy gorąco!

      Usuń
  10. Aleeee piękne te hortensje! Wszystkiego najlepszego dla Elizy i powodzenia na nowej drodze nowego roku szkolnego w zreformowanej szkole;)
    Widzę, że Ty też masz fajnego tatę... :/ Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iso, chorowałam na nie od dawna i w końcu mam- chyba większość odmian :)
      Dziękujemy za życzenia :*
      Tata? Na "tatę" to trzeba zasłużyć... Ale tak, fajny jest... Inaczej.

      Usuń
  11. Smakowity wpis z pięknymi zdjęciami. Pozdrawiam.I prosze o przepis na danie z dynią ze zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Przepis jest pod komentarzem Wężona, mam nadzieję, że się przyda!
      Buziaki!

      Usuń
  12. Boziu jak ty masz fajnie z tym morzem,ja chce na piachu się położyć....i leżeć,leżeć ,ach..
    Dalie piękne,ja nie mam. U mnie już jakoś biednie w kwiatach,kany mi nie zakwitły wcale,astry gdzieś przepadly,jedynie aksamitki jak zawsze niezawodne.
    Czwarta klasa to przełom tak dla dziecka jak i...rodzica ;) Trzymam kciuki żebyś w tej pracy na dłużej zapuściła korzenie,uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Póki nie chcesz kłaść się do piachu, chętnie się z Tobą nad morzem spotkam :)
      U mnie astry szaleją. Muszę je przerywać, bo są bardzo ekspansywne.
      Buziaki!

      Usuń
  13. Martus, kusisz tym Szczecinem- na liscie objazdowej 2018 ma zaszczytne pierwsze miejsce- zaczynamy bowiem od "gory" :)
    Ogrod piekny - az szkoda, ze juz niedlugo zakryje go bialy puch.... u nas juz b. jesiennie :(
    Owsiankie nigdy nie jadlam- zaraz poczytam w necie czym sie to je ;)
    Usciski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem na ten 2018 :) Tylko daj mi koniecznie znać wcześniej!

      Racja- szkoda wielka.
      Nie jadłaś nigdy owsianki? Nie do wiary!
      Spróbuj koniecznie!

      Usuń
  14. Ja kontar teściowie.....ech, ilez ja bym ci mogła opowiedzieć :)
    Dziwisz się, że dalie się ociagały? Lato do d....to się nie dziw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, z całą pewnością mi to jeszcze wszystko opowiesz :)
      Haha, no co racja, to racja!

      Usuń
  15. Matko, jak ten czas zapiernicza! Pamietam zdjecie malej Lili, zagladajacej do nosidelka z maciupenka Basia. A teraz obie razem biegaja i pewnie dokazuja az milo! :)

    Ja chetnie poczytam jak przekonac dzieci do owsianek! I sama siebie przy okazji tez! ;) Probowalam kombinowac, wymyslac, ale to ciagle nie bylo TO. I pisze o sobie, nie Potworkach. Z nimi narazie nawet nie probuje. ;)

    Moja matka z rad pedagogicznych zawsze wracala uchachana z calym talerzem domowych ciast, upieczonych przez inne nauczycielki. A ja sie zastanawialam ile w tej radzie dyskusji nad organizacja pracy, a ile pogaduch przy kawie? :D

    I na koniec najwazniejsze: Sto Lat dla Elizki! Niech Wam zdrowo rosnie ta piekna i bystra panna! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia, Kochana :*
      O tak, ja też pamiętam to zdjęcie. Dokazują, dokazują, ale póki co- tragedii nie ma :D

      O owsiankach już niedługo, najważniejsze, to znaleźć swój smak :) I pamiętać jakie korzyści płyną z takiego śniadanka :)

      Oj nie, u nas nie było ani jednego ciasta i w sumie prywaty też jak na lekarstwo :)

      Usuń
  16. Uroczy kotek :) Faktycznie u Was dość intensywnie i najważniejsze, że w tym wszystkim udało Ci spędzić dzień, tak jak chciałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej przekonuję się do kotów :) O tak, też mnie to bardzo cieszy!

      Usuń
  17. My w sierpniu też pozmienialiśmy sporo w sposobie odżywiania, zamontowaliśmy też u siebie filtr molekularny z naturalną mineralizacją - mamy zdrowe jedzenie i zdrową wodę i na zdrowie nam to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie u Ciebie, intensywnie, pysznie i zdjęciowo :) a koty są super, mam jednego ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!