Mama2c

Mama2c

środa, 21 września 2016

Nad morzem... u progu jesieni...

Karolina zadała w komentarzu pod poprzednim postem bardzo podchwytliwe pytanie, czy przekonuję się do naszego wybrzeża...

Cóż...

Właściwie, to ja zawsze byłam do niego przekonana :D W określonych miesiącach, rzecz jasna.
Nie lubię tłumów, parawaning wydaje mi się jakimś totalnym absurdem, podobnie jak wizja spędzenia całego lipcowego dnia na plaży :)

Na szczęście mamy tak blisko, że nie muszę, jak reszta Polski, gnać tam w środku sezonu. Nie muszę, stęskniona siedzieć tam po kilka bitych godzin ciurkiem, żeby się nasycić, nacieszyć... Mogę, ale nie muszę :)

Mogę także, przy sprzyjających okolicznościach, takich jak wolny dzień, trochę słońca, rodzina w komplecie, rzucić hasło: "Jedziemy", by za chwilę cieszyć się niemal pustą plażą, ciszą (no poza jazgotem, który robią osobiste dzieci) i błogim spokojem...

Ostatni wyjazd był wyjątkowy, bo zabraliśmy ze sobą pasażera na gapę. Nie obyło się bez atrakcji- pawik puszczony na dokładnie 2minuty przed dotarciem do celu i dzikiej radości dziewczyn, że pies pojechał z nami (nie dawały mu żyć, każda chciała go prowadzić itd.), ale i tak było suuuuper!

Jeśli macie blisko siebie miejsca, których może Wam zazdrościć reszta rodaków- korzystajcie z nich, a potem szczujcie na blogu :D

Osobiście, chętnie powzdychałabym przed monitorem do zdjęć z gór i Trójmiasta :)  Kto podejmuje wyzwanie?

O dziwo, nasz pies, który widząc cokolwiek do jedzenia, dostaje spazmów, dał nam spokojnie wypić kawę i zjeść lody. Łaskawca :)




Natomiast podekscytowanie ze względu na wszechobecne kaczki sięgało zenitu... Podejrzewam, że jeszcze trochę, a wskoczyłby do tej wody...


Jesień...
Bez dwóch zdań.


Na tym moście biedak zwątpił, nie męczyliśmy go i zaraz zawróciliśmy...


Dziwnów... Spacerkiem po rybkę :)



Słodycze na wyjeździe? Jak mama zrobi ciastka owsiane bez grama cukru, to nie ma mocnych :) 


Najważniejsze, to obrać dobry kierunek. Ten na dziwnowską plażę był jak najbardziej w porządku. 



I właśnie na plaży najbardziej podobało się i psu i dzieciom...







Hortensje powoli zasychają. A w tym roku mam już swoje prywatne :) Nie muszę wzdychać do krzaczków za płotami. Choć nadal mi się jednak zdarza :) 






32 komentarze:

  1. No, nie będę ukrywać, że zazdroszczę :) Ale i uśmiechnęłam się przy tym poście - fajny masz styl :) i cieszę się, że Wam tak dobrze z tym morzem, szczęściarze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, szczęściarze :-) pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. To ja ta jedna z wielu wzdychających..... Pięknie 😈 i te zdjęcia dla kogoś kto nad morzem byl w 2002 roku bajka.
    Lilka ma ekstra bezrękawnik te kolory.Misiek widzę bardzo zadowolony z wypadu. Trzeba go brać częściej mamo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja myślę, że w czerwcu to już z Karolina spokojnie możecie się wybrać do nas na jakiś dłuższy weekend. Takze-cierpliwosci, morze zaczeka ;-)

      Usuń
  3. Taka to pozyje! ! Ja nas Polskie morze muszę gnac przez całą Polskę.. dodatkowo zawsze jak jestem jest zimno + deszcz! Nie jest mi jakoś pisane nacieszyć się urokami... ;) kod wdychamy i w tym pozytyw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to współczuję. No z pogoda nad Bałtykiem to ruletka, niestety. Ale jod tez jest ważny ;-)

      Usuń
  4. Wiesz, że od lat ci zazdroszczę tego morza tak blisko!! 😀 Jak miałabym tak blisko to byłabym na plaży w prawie każdy weekend póki ciepło 😀😀

    Ps. W poprzednim poście piękne kwiaty! I najważniejsze: wszystkiego najlepszego dla Elizy!! Trochę spóźnione, ale z całego serca: spełnienia marzeń i samych pięknych i radosnych dni 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdy weekend to już nie dla mnie ;-) w górach tak, ale nad morzem, to dobrze raz na jakiś czas, jak dla mnie. Dziękujemy za życzenia.

      Usuń
  5. Bo tak jest właśnie najlepiej - możesz, ale nie musisz :)

    A u mnie na blogowy kilka zdjęć z Gdańska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zajrzę najszybciej jak będę mogła. Tak, to jest ten komfort, kiedy możesz, a nie musisz. Można by to odnieść do wielu kwestii, niestety nie w każdej ten komfort "nie muszenia" jest nam dany.

      Usuń
  6. Super wyjazd!morze jesienia musi byc piekne, szczegolnie dzieki temu braku tlumow( nie znosze!) . Ja bym tam chetnie poszczula bo miejsc do pozazdroszczenia mam w okolicy sporo ALE ... nie chce mi sie brac ze soba aparatu ;) ( komorki jak juz wiesz zazwyczaj tez nie mam przy sobie) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Hania, Hania, jak Cie tu zmotywować? Obejrzałabym te okolice!

      Usuń
  7. Czy mozna prosic przepis na owe ciastka bez grama cukru? Prooooooszeeeee!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, wieczorem napisze. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Przepis jest banalnie prosty, pochodzi z jakiejś strony w necie, niestety nie pamiętam z której.

      Potrzebujemy:
      2 dojrzałe banany (im bardziej dojrzałe, tym słodsze ciastka)
      1 szklanka płatków owsianych (albo mieszanych- owsiane z jęczmiennymi/orkiszowymi)

      To są składniki podstawowe.
      Wykonanie? Rozgniatamy banany widelcem, mieszamy z płatkami owsiany, odstawiamy na jakieś 20minut. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180stopni, na papierze do pieczenie nakładamy łyżką małe porcje masy, lekko rozpłaszczamy. Pieczemy około 12-15minut.

      Do przepisu podstawowego możemy dodać: gorzką czekoladę (ja często dodaję taką 90%kakao), suszoną żurawinę, pestki słonecznika. Nie za dużo :)

      Widziałam również ten przepis, do którego do składników podstawowych dodawało się 2łyżki masła orzechowego. Jeszcze w tej wersji nie próbowałam, ale chyba najwyższa pora.

      Usuń
    3. Dziekujeeeee :)

      Usuń
  8. No ja kochana nie za wiele mogłabym ci z mojej okolicy pokazać :) Niziny i miasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie miasta jak najbardziej mnie /nas interesują :-) 1

      Usuń
  9. Nie miałabym nic przeciwko bliskiej obecności morza albo gór, choć wyobrażam sobie, jak trudno korzystać z ich uroków w sezonie. Na szczęście macie na tyle blisko, że możecie zrobić wypad w każdym momencie. U nas niziny, morza, a nawet jeziora brak, ale i tak lubię te nasze okolice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze, żeby ją lubić!

      Usuń
  10. No coż ja mieszkam w Kaliszu..generalnie wszędzie mam porówno...ale nie obraziłabym się gdybym mieszkała nad morzem, albo w górach. jedno i drugie kocham :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dwojga wybieram góry, ale to morze tez się czasem przydaje ;-)

      Usuń
  11. Pięknie, chciałabym pojechać, ale szkoła nie da nam wytchnienia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikomu nie da, Kochana :)
      Wiem coś o tym.

      Usuń
  12. Chce mi się wakacji :( masakra

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę zazdroszczę morza na weekendowy wypad.
    Piękne zdjęcia, piękne lato właściwie jeszcze.
    U nas już chłodek i pierwsza przedszkolna infekcja Młodszego....
    Jesień...

    OdpowiedzUsuń
  14. To fakt, jesteś szczęściarą. Ja nad morze mam koło 350km, w góry sporo sporo dalej, więc niestety - wyzwania podjąć się nie mogę, choć chciałabym bardzo, chciała! Myślę sobie, czym by tu poszczuć.. Na myśl przychodzi mi jedynie..Licheń :-) - no żabi skok mam! Hmm, Uniejów i chyba wsio...

    OdpowiedzUsuń
  15. To fakt, jesteś szczęściarą. Ja nad morze mam koło 350km, w góry sporo sporo dalej, więc niestety - wyzwania podjąć się nie mogę, choć chciałabym bardzo, chciała! Myślę sobie, czym by tu poszczuć.. Na myśl przychodzi mi jedynie..Licheń :-) - no żabi skok mam! Hmm, Uniejów i chyba wsio...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze kochalam morze...plaze i taki urlop- zreszta wiesz :) do chwili gdy pokochalam nagla i namitna miloscia gory :)i chyba jest ta milosc mocniejsza??
    Najlepiej gdy mozna zalapac sie na obydwie strony!
    A zdejcia takiej pustej , jesiennej plazy cudowne- nie dziwie sie radosci dziewczynek :)
    Sciskam mocno!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziwnów - to moim zdaniem bardzo fajna, rodzinna miejscówka. Mój M. spędzał tam jako dziecko praktycznie każde swoje wakacje (co oczywiście teraz uznaje za przesyt i grube przegięcie) - ale mamy tam stosunkowo blisko, jest dużo atrakcji dla Bąbla i fajna, mniej uczęszczana plaża bez dzikich tłumów, która kiedyś podobno była miejscem schadzek dla naturystów ;) Fajnie, że możecie traktować takie nadmorskie wycieczki jako weekendowy wypad, a nie od razu całą wielką wyprawę przez pół Polski ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!