Mama2c

Mama2c

niedziela, 20 listopada 2016

Dziś są Twoje urodziny...

...albo były. Ponad dwa tygodnie temu. Zła matka, zła :)

Jednak... Co się odwlecze... I parę słów o czwartych urodzinach Lilki warto by napisać.

Heh, tylko co tu napisać?

Dziś już staram się puścić w niepamięć, że tego dnia Eliza doprowadzała nas do szewskiej pasji.
I już prawie zupełnie rozgrzeszyłam samą siebie z faktu, że w kwestii "przygotowania" poszłam po najniższej linii oporu. Nie, jeszcze nie serwowałam Gościom gotowców, ale kto wie- może na piąte urodziny? Żartowałam.

Właśnie, Goście... Skład również mocno okrojony, bo wiedzieliśmy już, że będziemy robić drugą imprezę w sali zabaw. Także ci z dziećmi zostali zaproszeni właśnie tam.
Szczyt wygody i... dobrze mi z tym.

Niektórzy nie zostali zaproszeni wcale. I jak wyżej.

Między urodzinami w domu a tymi na sali zabaw atmosfera w domu zmieniła się o 180stopni.
Idą święta, a jak na tradycjonalistów przystało, naszym osobistym, domowym zwyczajom hołdujemy z pełnym zaangażowaniem. Z wiekiem chyba nawet bardziej.

Jeśli do tego dodać, że prawie wcale nie znam mam dzieci z przedszkola, to gdyby nie moja kuzynka- mama Basi, albo zaczęłabym bawić się z dziećmi w basenie z kulkami, albo zaczęłabym symulować biegunkę i przesiedziałabym w toalecie całe dwie godziny...

Ale poza tym... Jak co roku, byłam/jestem wzruszona jakiej cudownej dziewczynki mam zaszczyt być mamą. Jest wspaniała. Wyjątkowa. Taka moja <3 Wzrusza mnie niemal codziennie. Tak samo często doprowadza do szału, ale jak wiemy- równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana. Lila o to dba.

Co powinnam zapamiętać z okolic czwartych urodzin? Na pewno to, że Lila od jakiegoś czasu pochłania ogromne ilości jabłek i bananów. Nie odmawia też warzyw, także jeszcze chwila, a posądzę Ją o dietę doktor Dąbrowskiej... Mała mądrala- pod każdym względem. Naśladuje nas i upomina co rusz Elizę. Czasem nawet zabawnie to brzmi, kiedy czterolatka wchodzi w rolę rodzica :)
Posiadanie starszej siostry ma oczywiście swoje plusy i minusy... I kiedy reszta przedszkolaków śpiewa "Kolorowe kredki", Lila improwizuje przy "The Monster" Rihanny. Takie przykłady mogłabym mnożyć :)
Jest bardzo wylewna i uwielbiam Ją za to. Biegając w lesie z Miśkiem, mija mnie i jak gdyby nigdy nic, w przelocie, mówi mi: "Kocham cię, mamusiu"... Nie muszę pisać, co wtedy czuję...
Dla równowagi (a jakże!) oznajmia mi, że mnie nie lubi, kiedy nie chcę dać Jej czekolady/cukierka/ lizaka... Czyli często.
Potrafi pisać swoje imię :) Największe problemy miała z literką "a". Także długo podpisywała się "Lil" :)

Polubiła rysowanie. Mam już nawet kilka swoich portretów. Kto ma mnie na fb, ten widział :)
Diagnoza brzmi- dziecko rozwija się prawidłowo, obecnie na etapie rysowania głowonogów :)
Jeśli chodzi o myślenie przyczynowo-skutkowe, no bywa różnie. Na przykład dziś... Wyciągnęła Strzałę na łóżko, w pokoju siedział Misiek... I nagle przypomniało się panience, że obok Niej brakuje ukochanej lali... Pobiegła więc po nią, zostawiając Strzałę bez opieki. Pal licho, że łóżko i upadek dla świnki morskiej mógłby być tragiczny, ale ten Misiek... Na szczęście wszystko to widziałam w lustrze, także Strzałuś, możesz mi być wdzięczny- ocaliłam cię :)
W przedszkolu, odpukać- wszystko w porządku. A jako ciekawostkę napisze tylko, że mały I. przez którego w kwietniu Lila nie chciała chodzić do przedszkola, został przez Nią zaproszony na urodziny. Nie oponowałam :)
U dzieci to takie proste- było, minęło, bawimy się dalej...

Uwielbia Krainę Lodu, choć "zna" ją jedynie z piosenek youtuba...
Tak jak rok temu o tej porze czas spędzałyśmy układając puzzle, tak w tym roku gramy cały czas w menory. I dobra jest w to :)

Ulubiony kolor? No niech Was zaskoczę... Różowy :) Czasem do przedszkola idzie wystylizowana na różową landrynę. Jej z tym dobrze, a mnie? A jakie to ma znaczenie :)

Nieustannie inspiruje się starszą siostrą... Dlatego ostatnio deklarowała, że też zrobi drzewo "gelogiczne" (E. robiła na historię), a dziś robiła album ze zdjęciami z wakacji. Eliza zanosi swój jutro na technikę...




Kilka słów o urodzinach w sali zabaw...
Na pewno jest to rozwiązanie super wygodne. Trzeba oczywiście zerknąć co jakiś czas na dzieci, ale umówmy się- bawią się same. Jeśli mamy dziecko niekonfliktowe, samodzielne- siedzimy, pijemy kawę, rozmawiamy jeśli mamy z kim (jeśli nie mamy, to żałujemy, że dziecko takie samodzielne i niekonfliktowe), przez dwie godziny. Czy impreza warta jest swojej ceny? Moim zdaniem nie. Na przyszły rok mam już wstępnie pewien plan, ale zważywszy na fakt tempa zmian w moim życiu- nie mogę zaplanować najbliższych świąt, a co dopiero urodzin Lilki...

Co jeszcze mogę dodać o tej formie urodzin- grupa dzieci w wieku 3-4lata nie nadawała się do konkursów, które przygotowały panie. Średnio byli nimi zainteresowani, a jak już chcieli brać udział, to sporo dzieci nie rozumiało o co chodzi... Tu się kłania starsza siostra, bo Lilka oczywiście wiedziała co, gdzie i kiedy ma robić :) Fajnym pomysłem było malowanie buziek, chodź jeśli chodzi o efekty końcowe- panie raczej improwizują, aniżeli mają w tym kierunku jakieś predyspozycje (o szkoleniach to nawet nie marzę ;)), najważniejsze, że dzieciom się podobało. Niektóre nie chciały się malować, ale to akurat normalne. Pamiętam za czasów Elizy, że też różnie z tym bywało.

A, no i rodzice... Do każdego zaproszenia, a trochę ich wypisałam, dołączyłam karteczkę z prośbą o potwierdzenie obecności, datę do kiedy trzeba to zrobić (musieliśmy jeszcze zamówić tort) i numery telefonu do nas obojga. Sporo rodziców faktycznie wysłało mi tego sms i Im chwała i cześć. Jednak... Wcale nie tak mało, nie napisało nic. Kompletnie nic. Był nawet moment, kiedy zastanawiałam się, czy nie zadzwonić do sali zabaw i nie zmienić opcji na mniejszą liczbę dzieci. Tym bardziej, że to automatycznie obniżyłoby koszty. Dobrze, że tego nie zrobiłam... Kiedy przyszło co do czego- wszyscy ci, którzy nic nie napisali, oczywiście przyjechali... I bardzo fajnie, jasne, ale... Naprawdę to taki problem? Wysłać jednego smsa?

Lila z urodzin była bardzo zadowolona, a to w tym wszystkim najważniejsze...
Szczęśliwe dziecko, to szczęśliwa mama.
Czy jakoś tak...















Dla porównania... Roczek Lilki :)



37 komentarzy:

  1. Dobrze że mimo wszystko dzieciaki dobrze się bawiły, nasza Maja w tym roku sama stwierdziła, że chce mieć urodziny w domu...no jeszcze zobaczymy jak to będzie. STO LAT dla Lili i spełnienia marzeń :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, może zmieni zdanie :) Chyba, że Wam to odpowiada. Dla mnie urodziny w domu to zawsze mega wyzwanie. Trzeba te dzieci jednak czymś zająć.
      Dziękujemy za życzenia dla Lilki :)

      Usuń
  2. Ale super tort! Ja też uważam,ze urodziny w Sali Zabaw to wygoda i fajny pomysł, zwłaszcza dla dzieci to frajda. Ale te ceny zwalają z nóg! Cena biletów + tort + słodycze dla dzieci to niezła sumka..
    Ale najważniejsze, że imprezka się udała. Na rok spokój ;)

    Przykro mi Martuś, że między Wami znów nieciekawie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torcik Inesko taki sobie, może ten opłatek robi wrażenie. Ja wolę te z masy cukrowej, ale jeśli chodzi o cenę za kg to by nas niestety bardzo dużo wyniosło do tej sali zabaw.

      U nas w większości sal zabaw jest tak, że słodycze i napoje są już w cenie. Wiadomo, że bez szału ilościowo i jakościowo, no ale są. I ta cena, gdyby faktycznie było coś mega, ekstra, szał, też by może tak nie zwalała z nóg. Tyle, że u nas generalnie wygląda to tak, że płacisz naprawdę sporo kasy, za to, że dzieciaki pobiegają sobie przez 2godziny, a pani wniesie kupiony przez nas tort. Jakoś przy Elizie aż tak się nad tym wszystkim nie zastanawiałam, teraz inaczej już na to patrzę.

      Mi też przykro. Chociaż "przykro" to nawet nie jest adekwatne słowo.
      Dziękuję :*

      Usuń
  3. Sto lat dla małej jubilatki:)
    Niesty chyba każda pracyjąca mama żyje w ciągłym niedoczasie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!
      No to jest nasza bolączka, niestety.

      Usuń
  4. zdrówka dla córeczki! Co prawda nigdy nie spotkałem się z taką formą organizowania urodzin, ale co ja tam wiem..:P również chcielibyśmy młodsze rodzeństwo dla naszej córki, ale to jeszcze trochę:) Konkursy dla dzieci? hmm. Już one wiedzą najlepiej jak się bawić i co dorośli się będą wtrącać.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Serio, nigdy? Może jak córcia pójdzie do przedszkola, to będziecie mieli okazję "obczaić" z czym to się je, takie urodzinki :)
      Co do rodzeństwa... Bliższe mi jest podejście, że drugie dziecko lepiej mieć z myślą o sobie (bo rodzice tego pragną) niż "dla starszego brata/siostry"... Może dlatego, że nasza starsza córka wcale nie jest jakaś mega szczęśliwa z faktu, że ma siostrę. Ale ja chciałam mieć drugie dziecko, więc jest :)
      Wszystko przed Wami :)

      Usuń
  5. Najważniejsza jest zabawa i zdrowie ;) a więc życzę dużo zabaw i duużo zdrowia córeczce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Zdrówko zawsze najważniejsze!
      Dziękuję :*

      Usuń
  6. Witać świetną zabawę, naprawdę nie rozumiem ludzi którzy nie potrafią wysłać zwykłego smsa :/ Ale Lila była ślicznym dzidziusiem :) No dobra roczek to nie taki dzidziuś no ale jeszcze jakby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, masz rację, ja też. Irytujące to. Gdyby ktoś im kazał iść na pocztę i nadać telegram :) To jeszcze bym zrozumiała...
      Tak, tak- słodki był z Niej roczniaczek :)

      Usuń
  7. Martuś niech Twoja Lileczka zostanie takim żywym słoneczkiem , z milionem pomysłów i łobuzerskim uśmiechem na buziaku. Liluś - wszystkiego co najlepsze dla Ciebie.
    Dziewczyny wyglądacie na zdjęciach prześlicznie- tu akurat Ameryki nie odkryłam bo to oczywista oczywistość. Ja z moją Starszą przerabiałam te same miejsca urodzinowe. Jest mnóstwo plusów ale jeden minus dziewczyny zajmujące się dzieciaczkami powinny bardzie j się przyłożyć do tego co w jakim wieku podsuwać do zabawy;)- dokładnie tak samo jak u Ciebie. Kochana torcik zjawiskowy- już słyszę wrzaski mojej Młodszej Kraina lodu jest nadal nr jeden;))). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z Elizą podobnie- w tej sali zabaw, w której robiliśmy Lilce, Eliza miała chyba ze trzy razy urodziny... Blisko, sprawdzone i ogólnie całkiem, całkiem. Mieliśmy porównanie w innych salach zabaw, także u nas tragedii jeszcze nie ma. Kreatywność pań i to, czy im się chce, to podstawa. Choć jestem też za tym,żeby trochę poobserwować dzieci i póki bawią się same, to im w tym na siłę nie przeszkadzać :D
      Dziękujemy za życzenia i komplementy :)

      Usuń
  8. Świetnie, że lubi owoce i warzywa! różowy, moja córka go znienawidziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza też nie znosi... Lila na razie ma na niego "fazę" :)
      Ja też się bardzo cieszę, samo zdrowie!

      Usuń
  9. Jak dla mnie Rewelacja! Sama korzystam z usług takich sal
    Troszeczkę ze względu na wygodę i mała ilość czasu!
    Wyszło na pewno rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja. Jest to rozwiązanie mega wygodne!
      Buziaki!

      Usuń
  10. Moja Hanka tez listopadowa. Myślałam o bajkolandzie, ale koszty imprezy mnie przerosły. I tak zrobiliśmy impreze dla rodziny rozłożoną na dwa dni. A w sobotę i w niedzielę leciała Kraina Lodu :)) oczywiście obejrzana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Lila wcale nie ma jakiś ciągot do obejrzenia filmu :) Zaskakuje mnie tym, bo np. Barbie obejrzy całą, jak Jej się podoba.

      Usuń
  11. My robimy urodziny w sali zabaw od 4 lat. Zaczęliśmy w 4 urodziny.
    Laura lubi wszystkich, trudno jej z czegoś zrezygnować (jak mnie ;) ) i zawsze robi się tłum, w domu nie do ogarnięcia.
    W przedszkolu jak ktoś robił, to dla całej grupy. A jak nie dla wszystkich, to dla nikogo i np. dla sąsiadów plus dwie, trzy osoby dodatkowo. A Laura chce i tak i tak. Tak więc 24 osoby w grupie plus sąsiedzi i małe wesele wychodzi. W zeszłym roku miała prawie 40 osób na sali zabaw, a dwa lata temu zrobiliśmy dwie imprezy - przedszkolną i sąsiedzką. To była przesada - po 2 torty, jedna impreza taka w kulkach, druga z jakimś scenariuszem.
    W zeszłym roku prawie co tydzień gdzie leciała - prawie każdy w klasie robił urodziny dla wszystkich. W tym roku jeszcze nikt nie robił dla całej klasy. Ostatnio kolega zrobił tylko dla niektórych.
    W styczniu kolejne urodziny i już myślimy, jak to zrobić.
    Szkoda, że nie ma urodzin latem, bo by się ferajnę wysłało na zewnątrz.
    Większość rodziców podrzuca dzieci i idzie sobie na te dwie godziny spokoju. I fakt, niektórzy nie odpisuję. A najgorsze, że niektórzy uważają, że skoro się nie odezwali, to znaczy, że przyjdą, daliby znać jakby nie mogli, a drudzy na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężon! Miło Cię to znów widzieć. Co u Was?

      My Elizie pierwsze urodzinki w sali zabaw robiliśmy jak miała 2latka i to było zdecydowanie za wcześnie, jeśli chodzi o samą jubilatkę. Dla nas to było dobre rozwiązanie, bo mieliśmy sporo gości, zdecydowanie za dużo na nasze mieszkanie.

      Widzisz, Laura ma fajne podejście, że zapraszała całą grupę, a teraz klasę. Moja Lilka uparła się, że niektórych dzieci nie chce zaprosić i koniec. Próbowałam z Nią rozmawiać, tłumaczyć, ale Jej upór i stanowczość też dały mi do myślenia, bo skoro tak mocno oponowała, to jakiś powód musiała mieć. Zresztą, gdyby chciała faktycznie zaprosić całą grupę, to już miałabym kłopot z dziećmi poza przedszkola, a takie też mieliśmy. U nas w Szczecinie nie ma takiej dużej sali zabaw. Ta, w której my robimy (jest najbliżej nas, a i tak trzeba jechać, autobusem to wychodzi pół godziny) jest na 20dzieciaczków. Z doświadczenia wiem, że jeśli rodzice mają dojechać gdzieś dalej, to już jest problem, bo jednak nie każdy jest zmotoryzowany, a komunikacją miejską, to wiadomo- różnie jest.

      My mamy przynajmniej ten komfort z Elizą, że ma we wrześniu, więc Jej robimy od jakiegoś czasu w plenerze- dwa razy w stadninie koni i raz na naszej działce. Lila ma 1listopada... To już jednak trochę późno, bo pogoda w tym okresie bywa wyjątkowo kapryśna. Po cichu sobie kombinuję, czy za rok nie zrobić Im gdzieś razem na powietrzu, gdzieś w połowie, czyli około 1października.

      A o podrzucaniu dzieci to mam swoje, wyrobione zdanie i nie jest ono najlepsze. Powiem tak- szczyt wygody i jednak chyba też swego rodzaju nieodpowiedzialność. Ja oczywiście mając cudze dzieci pod opieką staram się na nie wszystkie uważać, ale tych dzieci razem jest zazwyczaj kilkanaście, a my z Marcinem dwoje. A niestety wypadki się zdarzają i sami byliśmy na takich urodzinach jako goście, gdzie jubilatka zamiast zjechać, spadła z dość wysokiej ślizgawki. Skończyło się szpitalem i szyciem brody... A teraz pomyśl, gdyby coś takiego stało się dziecku, które było bez rodziców. Dla mnie to niepojęte.

      O braku sms myślę podobnie. To naprawdę ani żaden koszt, ani wysiłek, a dla mnie też informacja jak mam się nastawiać z tortem, rezerwacją itd... Mogłabym jeszcze napisać o prezentach, bo to osobny temat. Bardzo nie lubię, kiedy moje dziewczyny dostają od kolegów/koleżanek drogie prezenty. Przede wszystkim, dziecko ma czuć frajdę ze świętowania urodzin w grupie, a nie następnym razem myśleć "Aha, ciekawe co tym razem dostanę, bo rok temu to były prezenty super", a dwa- relacja koleżeńska to nic wiążącego. Lila dostał kilka takich dość drogich prezentów i nie do końca mi się to podobało.

      Usuń
  12. Usciski pourodzinowe dla Lilki:) Szczescia i milosci w zyciu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Haniu :* I ja Jej tego życzę z całego serca. Obie wiemy, jakie to ważne.

      Usuń
  13. Moja kochana dziewczynka taka już duża.... gdzie się podziało to małe dziewczę co było u nas się pytam???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps: no co ty Ty miałaś problemu z rozmową z rodzicami no weź Ty ?? takie ciężkie egzemplarze sie trafiły czy jak???

      Usuń
    2. Gdzie się podział ten bobas z roczku :)
      Ano powiem Ci, że ostatnio jakaś taka wyobcowana jestem, a jeszcze było jak było... No gadka się nie kleiła zupełnie.

      Usuń
  14. 100 lat Lilciu 😘😘 piękny tort 😊
    P.S. u nas w sali zabaw Nelcia też dawała sobie malować buźkę kilka razy, dzięki Bogu nic Jej się nie stało, ale mojej siostry znajomej córka dostała po farbkach silnego uczulenia i doszło do zakażenia skóry 😢 biedactwo miało poparzoną buziulkę, od groma leków i teraz się modlą, żeby Malutkiej blizny nie zostały... także ja już teraz będę ostrożnie podchodziła do tematu malowania twarzy.
    Uściski! 😘😘😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Kochana.
      No właśnie- jakość tych kosmetyków to osobna kwestia, też zawsze się boję, ale dzieci jak już zobaczą, to koniec...
      Ściskam mocno!

      Usuń
  15. Martus, sliczne z was dziewczyny :)
    jakos tak "mniej" cie- albo mi sie zdaje??
    Usmiechnieta buzka Lili mowi sama za siebie i mysle, ze byl to dla niej wyjatkowy dzien! przytulaski przesylam i serdeczne zyczenia- pozne ale z serca.
    Torcik apetycznie wyglada- ja sama stara baba a ogladalam i rowniez bardzo mi sie podobala- chyba to byl film kinowy... ale fajny :)
    Jesli panie animatorki porywaja sie malowanie buziek to nalezaloby zainwestowac z 10 min, spojrzec do neta i moze cos sie nauczyc badz odgapic w malowaniu- takiej amatorszczyzny niecierpie!!
    Pozdrawiam Was serdecznie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewa :*
      No tak, podobno mniej mnie :) Waga to potwierdza, ale też już to od kogoś usłyszałam. Nerwy, nerwy...

      O, świetne podsumowanie- amatorszczyzna.
      Dziękujemy za życzenia!

      Usuń
  16. Tyle wrażeń! Uśmiechów! Pięknie! Spełnienia marzeń dla Lili :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkiego najlepszego dla Lili ! A jak była malutka - to tak bardzo podobna do naszego Bąbla, że aż myślałam, że mam jakieś omamy wzrokowe ;)

    Summa summarum - impreza się udała. Nawet jeśli były pewne niedociągnięcia - to dzieciaki na zdjęciach mają bardzo zadowolone miny, a to przecież najważniejsze :)

    P.S. Ja jestem zdecydowanie z tych, którzy mogliby podać gościom gotowce - i to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Spóźnione acz gorące życzenia dla ślicznej jubilatki!
    A za to malowanie buzi, to kazałabym sobie rabat naliczyć ;)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale te dzieci szybko rosną!!! Wszystkiego najlepszego dla Lilci :))
    Super wyglądacie, ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Sala zabaw - praktykujemy od jakiegoś czasu, nie ma większej wygody :)
    nie wiem jak będzie w tym roku, ale mamy jeszcze chwilę.

    Lilunia - jest tak słodka jak Tola i baaaardzo podobna w zachowaniu, w miłowaniu, w "nie lubię Cię" również, w elzowaniu - nie zazdrości Elizie, że Eliza to prawie Elza z imienia? ;)

    Tort - no ba, jakze mógł być inny :)

    a roczna Lilcia - cudowności :)

    Wszystkiego dobrego raz jeszcze dla twojej cudownej czterolatki :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!