Mama2c

Mama2c

środa, 9 listopada 2016

O tegorocznym Halloween...

Tak, tak, wiem- wyskoczyłam z tematem jak Filip z konopi, ale skoro dziś i tak cały świat mówi o Stanach, a początki Halloween zupełnie błędnie kojarzone są właśnie z nimi, to może chociaż minimalnie wpasuję się w dzisiejszy klimat? :)

Spokojnie, tym razem nie będę z uporem maniaka nieść tego kaganka oświaty i wyłuszczać, że to nic złego, że nie koliduje, że można, że spokojnie...

Oczywiście, żeby nie było- nadal tak twierdzę, rzecz jasna.

Dziś będzie post ku pokrzepieniu. Kogo? To już sami oceńcie...

Stali czytelnicy mój stosunek do Halloween znają aż za dobrze. Lubię, nie mam nic przeciwko, następnego dnia bez wyrzutów sumienia idę na cmentarz (w tym roku nie byłam, ale z czego innego to wynikało) i mam się z tym wszystkim po prostu świetnie.

Czy ja je celebruję? Obchodzę? Świętuję?
Hmmm...

Nasz udział w celebracji Halloween sprowadzał się do kupna cukierków dla dzieciaków. W końcu kto ryzykowałby psikusem z ich strony... Wystarczy mi, że w zamierzchłych czasach, kiedy Eliza nosiła pampersa, a ja z Halloween nie miałam jeszcze nic wspólnego, po wyjeździe wielkanocnym do moich rodziców, zastaliśmy naszą szybę balkonową pokrytą rozbitymi jajkami. Ot, taki pewnie chrześcijański zwyczaj, o którym wcześniej nie słyszeliśmy :)

Co jeszcze?
Dynia, no przecież!

I dynia, a konkretnie jej wydrążanie, to był nasz najfajniejszy, najprzyjemniejszy rytuał, który zapoczątkowała nota bene babcia Elizy... Co również o czymś świadczy i nie tylko o tym, że nawet babcia nie jest u nas do końca normalna :)

W tym roku...
Wszystko było jak zawsze- cukierki? Kupione. Dynia? Kupiona, rozmiar XL, wydrążona z babcią (powrót do korzeni) :)) Czegoś jednak zabrakło... Entuzjazmu u moich dziewczyn. Lila raptem raz wyjrzała ze mną, kiedy rozległ się dzwonek u drzwi. Eliza? Zlew totalny. Nie interesowało Jej kto chodzi, jak dzieciak są przebrane (a były świetnie- jak zawsze, kocham ich kreatywność!!!), no nic zupełnie.

I wiecie co? Nie lękajcie się, że tak sobie pozwolę przytoczyć tytuł jednego z moich halloweenowych postów, to tylko Halloween- dzieci z niego wyrastają :)

 

Nie muszę pisać, że podpisuję się pod powyższym każdą kończyną? Cóż, też mam kilku takich znajomych, którzy się nawrócili, a co do których "o grubszych sprawach przez grzeczność nie napiszę- ale miło wspominam. I wszystko w porządku, mieli oczywiście prawo, przez te kilkanaście lat, zmienić się z pięć razy o 180stopni, nie kwestionuję, ale mierzi mnie, o jakże bardzo, właśnie to czołowe moralizatorstwo. Jednak jak widać- to po prostu taka tendencja... Może to taki syndrom Chazana? Wiecie co mam na myśli :)






38 komentarzy:

  1. Dobra dynia nie jest zła 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna dyńka! ;)

    U nas też dzieciaki chodziły super poprzebierane i też mi się to podoba i nie mam nic przeciwko Halloween :) U Juniora entuzjazm był, bo rozdawał chętnie wszystkie cukierki i latał chętnie otwierać drzwi aż nam cukierków zabrakło ;) To było mu przykro i bal się otworzyć drzwi, bo nie chciał, aby nam psikusa ktoś zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas co roku są naprawdę i fajnie pomalowane i fajnie poprzebierane, miód na moje serce :) Lila w tamtym roku u mnie na rękach też wychodziła, ale wtedy akurat robiliśmy Jej urodziny, był Jej kuzyn i jakoś tak odważniej. W tym roku po pierwszym razie się wystraszyła i nie chciała nawet wyjść zobaczyć...

      Usuń
  3. A ja osobiście Halloween wręcz uwielbiam. Nie wiem, czy to przebierańcy, czy ciepłe światło lampionu z dyni kiedy na dworze szaro buro...Klops ma imieniny tuż przed Halloween i planuję w przyszłości robić mu imprezy na temat (zwlaszcza, że urodziny ma latem a to dla dzieciaków szkolnych/przedszkolnych troche lipa - ale wybiegam w przyszłość)
    Szkoda, że wiecej osob nie zna pochodzenia tej tradycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, myślę, że na wielu sam fakt, że błędnie sądzą, iż to święto przygarnięte przez nas ze Stanów już działa zniechęcająco... Mamy jakieś dziwne uprzedzenia...
      Mnie najbardziej przeraża ten śmiertelnie poważny stosunek do tej ZABAWY. Bo niczego innego, poza zabawą, w tym święcie nie upatruję.

      Ja z Lilą pierwsze skurcze miałam właśnie 31października, w związku z czym też mi cieplej jak o tym myślę :)

      Usuń
  4. A ja osobiście Halloween wręcz uwielbiam. Nie wiem, czy to przebierańcy, czy ciepłe światło lampionu z dyni kiedy na dworze szaro buro...Klops ma imieniny tuż przed Halloween i planuję w przyszłości robić mu imprezy na temat (zwlaszcza, że urodziny ma latem a to dla dzieciaków szkolnych/przedszkolnych troche lipa - ale wybiegam w przyszłość)
    Szkoda, że wiecej osob nie zna pochodzenia tej tradycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Katotalibanów nie przekonasz...U nich od zbierania cukierków w strojach wampirów czy czarownic do składania ofiar ze zwierząt jeden krok...
    A to, co wkleiłaś- boskie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem myślę, że to nawet nie jeden krok, ale że między jednym a drugim jest znak równości...

      Też mi się bardzo ten post podoba, prawdziwy do bólu :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. w moich stronach Halloween nie jest popularne. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z chodzeniem przebranych dzieci po domach. Nigdy się tym nawet nie interesowałem tym;) Niestety, ale moj region jest zapombiany przez Boga i ludzi hehe. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. Nie traktuję tego obecnie jako święto czy cuś, ale jako potencjalną świetną zabawę dla dzieciaków. Dynia bardzo fajna;). Mój szczyt umiejętności rzeźbiarskich to robienie babek z piasku za dzieciaka. Muszę się podszkolić w tym temacie, bo dzidzi rośnie. Pozdrawiam serdecznie. PS. również byłem z tych co myśleli, że to wywodzi się ze stanów. Telewizja robi swoje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej podchodzić do tego na luzie, jak do zabawy. I dać dzieciom wolną wolę. Moje nigdy nie chciały się przebierać, ale zawsze żądają dyni do wydrążenia i ok.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. :) Dziękujemy. Dziewczyny się postarały!

      Usuń
  8. Ramen. W pełni się zgadzam. Martuś, dużo tam u Was tych dzieciaków zbierających cukierki? Bo w Trójmieście, jeszcze dwa lata temu, to tak skromniutko raczej było, przynajmniej tam, gdzie mieszkałam. Twoje dziewczyny nie miały ochoty dołączyć do zbierających? Co do Twojej Mamy, to jest modelową, postępową Babcią na miarę XXI wieku. Fajnie, że Ją przy sobie macie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, babcie mamy najlepsza <3. Dziewczyny niestety nie chciały i choć bardzo mi się podoba ta zabawa i co roku będę gotowa, to ich nie zmusze ;) ich wybór, ich strata :) Powiem Ci, że rok temu drzwi nam się nie zamykaly. W tym roku były tylko TRZY delegacje. Słodkości zostało mi tyle, ze dieta poszła się...

      Usuń
  9. nawet i u nas na końcu świata zawitał jeden kościotrup i wapmir słodycze dostali Przemo chciał iść z nimi ubrałam go z dup... mi kapało przy tym a on pod koniec ubierania stwierdził że się boi bo jest ciemno .... i płakał przez godzinę bo poszli bez niego!!!! i zrozum tu dziecko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania :) No ciężko te nasze dzieci czasem zrozumieć, ale podejrzewam, że One mają z nami to samo :D

      Lila generalnie chyba się po prostu wystraszyła. Bo niby wie, że to przebranie, ale jednak wieje grozą :)

      Usuń
  10. Super Babcia:)Jak to dobrze mieszkac niedaleko od siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Basiu. A mamę, to jaka jest, że jest- doceniam bardzo. Jest moją najlepszą przyjaciółką. I nikt mnie nie rozumie jak Ona.

      Usuń
  11. Dynie mieliście piękną :) Moja Iza nigdy nie pałała entuzjazmem na halloween :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, mamy nadal :) Wciąż stoi na balkonie :)
      No widzisz, dzieci są różne. I dobrze. Moje dziewczyny w poprzednich latach bardziej się ekscytowały. W tym roku zero entuzjazmu...

      Usuń
  12. Chazan tez się nawrócił. ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak- mieliśmy już na te niestety dowód, stąd też użyłam sformułowania "syndrom Chazana"...

      Usuń
  13. Ja też jestem zdania, że to święto nikomu nie szkodzi - a jeśli dzieci je lubią i mają z niego radochę, to nie zamierzam im wchodzić w paradę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) I niby oświeconych nas tak dużo, a nadal co roku te same śpiewki :)

      Usuń
  14. U nas dynia nie wydrążona, ale za to ma namalowane markerem oczy, buzię i uszy. I stoi dalej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza też stoi, nikomu nie chce się wyjść na balkon i jej ściągnąć :D Chyba lekko zmarzła po ostatnich przymrozkach :)
      A Wasza? Wykazałyście się mega kreatywnością, to się chwali :)

      Usuń
  15. Jaka ładna dynka! Podziwiam bo wydrazenie takowej to niełatwe zadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Kasiu. Jak dynie kocham, tak kroić jej, obierać- nienawidzę :)

      Usuń
  16. U nas w Halloween Ł była na różańcu (w końcu dziecko komunijne) i natychmiast po przebrała się za czarnego kota i ruszyła z całą ekipą na wieś zbierać cukierki. I osobiście nikt z nas nie miał z tym żadnego problemu ;) żadnego zgrzytu ani grzechu w tym nie widzę :)
    Dyńka piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Mamo. Bo właśnie o taki przekaz dzieciom walczę- że nie muszą mieć z tym żadnego problemu :)Nauczmy je, że mogą chodzić do kościoła, na cmentarz a ten jeden dzień w roku przebrać się, pozbierać cukierki i dobrze się bawić...
      Z dyni jestem wyjątkowo zadowolona, choć poza wybraniem jej (miałam na oku jeszcze większą, ale zanim Marcin do mnie doszedł, jedna pani sprzątnęła mi ją sprzed nosa) nie miałam niestety w tworzeniu żadnego udziału :)

      Usuń
  17. Podejście bardzo bliskie mojemu :) Ja też na blogu jakiś czas temu napisałam o Halloween i, o ile w komentarzach było spokojnie, to zalew wiadomości prywatnych mnie przeraził. Poczułam się hmm.. jakbym szerzyła okultyzm w czystej postaci, a mnie naprawdę do tego daaaaleko ;) Trochę za dużo spiny w narodzie ;)....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twój wpis... Komentowałam go chyba, prawda? Serio? Prywatne wiadomości?! Ludzie... Opanujcie się :) Po takich komentarzach mam na nowo ochotę stawać w obronie Halloween. Jak widać po tym co Cię spotkało- naprawdę potrzeba nam zluzować tę gumę w gaciach...

      Powiem szczerze, że dwa lata pod rząd pisałam bardzo pro halloweenowe posty i o ile tutaj rozgorzała dyskusja (ale raczej w granicach normy), o tyle nigdy nie dostałam żadnej wiadomości prywatnej. I chwała Bogu :) Pewnie kapcie by mi spadły, że ludzie to tak naprawdę, tak strrrrasznie serio to biorą :)

      Usuń
  18. U nas dzieciaczki Przyniosły Dynie pięknie wycięte z przedszkola. Na szczęście tu jakoś nie ma nikt z tym problemu. Uf!!

    Piękne to zdjęcie z wycinania dyni, dziewczynki takie skupione i Twoja mama z nimi. Takie ciepło z niego bije.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna dynia wyszła :) ja kiedyś uwielbiałam robić lampiony z dyni a w tym roku przegapiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A zobacz Walentynki też nie nasze a jak ludziska szaleją. Zupełnie tego nie rozumiem. Skoro niby z zagranicy ble to nie obchodzi też tych Walentynek,bo przecież miłość powinniśmy okazywać cały rok? Czyż nie? Także tego...

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam urodziny 30 października - akurat wyszłam, żeby zdążyć świętować. :)

    U nas już nie chodzą. Raz sobie zrobiliśmy taką zabawę, chyba 3 lata temu, a teraz już nic.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!