Mama2c

Mama2c

czwartek, 17 listopada 2016

W listopadzie...

Listopad przyniósł wszystko to, czego nie lubię. Szarzyznę, deszcze, wilgoć, krótsze dni, zimne noce, wreszcie- pierwszy mróz...

Listopadowo u mnie wszędzie. Niestety.
Rok temu było podobnie. Też- niestety.


Jeśli chodzi o dynię... Nie mam czasu, nie mam chęci, nie mam... tak, dyni też nie mam. Nie przygotowałam zapasów, umknęło mi.

Coś tam upiekłam, ugotowałam, utarłam mikserem.
Niewiele. 




































41 komentarzy:

  1. Niewiele?! Kochana, TO ma byc niewiele?! :D

    Hmm... Moja jedna, jedyna dynka (mialam druga, ale zgnila i musialam ja wywalic), ktora Bi przytaszczyla do domu w okolicach Halloween, stoi nadal nieprzerobiona. ;) Moze na swieto Indyka sie w koncu zmobilizuje. Bo potem to juz grudzien, a Boze Narodzenie do dyni mi jakos nie pasuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś tam upiekła,ugotowała,utarła.....jesteś niemożliwa Marta! Nic Ci nie umknęło,narobiłaś smakołyków! :) uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie smakołyki!!! Do Master Chefa idź dziewczyno!:) Co do samego listopada, to faktycznie może aura nie dopisuje, ale to w końcu jesień. Na pocieszenie pozostają Andrzejki. Już niedługo..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej, Andrzej, ciekawe kto i dlaczego tak się na te Andrzejki cieszy :) Hmm, w sumie nie pamiętam, kiedy je obchodziłam... Na pewno przed ślubem, bo później, to już sobie nie przypominam.

      Master Chef? Nie, nie...
      Co ja bym tam robiła? Chyba sprzątała po nich wszystkich :)

      Usuń
  4. ładne mi coś tam.....szaleństwo po prostu i jeszcze jak pięknie sfotografowane marnujesz się ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, rzeczywiście nie postarałaś się!
    No naprawdę! Nie ma się czym chwalić;)

    Ach ta nasza kobieca skromność... Kobieto puchnij z dumy zamiast się tłumaczyć, że niewiele, że trochę, że byle jak.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam nic z dyni bo jej nie lubimy :(

    Masz rację, szarzyzna, ciemność , wilgoć....bleeeeee

    Łączmy się w bólu i byle do wiosny kochana!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli to jest niewiele, to ja jestem ..... PaniaPanią domu!i mnie tylko zupa dyniowa;)
    Motywujesz by się chciało więcej!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli to jest niewiele, to ja jestem ..... PaniaPanią domu!i mnie tylko zupa dyniowa;)
    Motywujesz by się chciało więcej!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykro mi z powodu Twojego nastroju. Zdjęcia piękne, jak zawsze. I jak wszystko to, co na nich to dla Ciebie błahostka, to ja Ci zazdroszczę tych zdolności kulinarnych od niechcenia. Ale to nie pierwszy raz zresztą ;) Napiszesz coś w wolnej chwili o tych muffinkach? wyglądają zajebiaszczo <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyny... Znacie mnie, do kokieterii to mi jednak daleko. W związku z czym- w porównaniu do poprzednich lat, gdzie w sezonie ze trzy razy raportowałam tu moje dyniowe kulinarne szaleństwa, tegoroczne (jedno!) zestawienie wygląda przy nich marnie. Poza tym... Zwróćcie uwagę, że pojechałam po najniższej linii oporu: placki- wytrawne i na słodko, ta sama zupa, z tym, że raz zblendowałam wszystko, a drugim razem część warzyw zostawiłam w całości. Te same bułki drożdżowe upieczone dwa razy... No i tiramisu, bo jak wiadomo, mam do niego słabość :)

    Ania, dzięki :* Nastrój... Jak wiesz, łatwiej przywyknąć, że w pasie ma się wciąż te kilka centymetrów za dużo, niż do pewnych innych kwestii.
    O, które pytasz? To, co je Lila to faktycznie muffinki, te drugie w papilotkach to sernik dyniowy- nie zmieścił mi się cały do blaszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ło matko, to o te mini-serniczki w papilotkach mi chodziło. Wyglądają szczególnie obłędnie, bo po prostu obłędnie to jak dla mnie wygląda na tych zdjęciach absolutnie wszystko (z Lilą włącznie, wiadomo ;) )

      Usuń
  11. O matku bosku tyle smakolykow!!! A u mnie Thanksgiving za pasem a ja mam niechcieja z tumiwisizmem.
    Nic to jakos dam rade, tym bardziej, ze bedzie nas tylko czworo, wiec nie musze sie spinac. Synowa o malo co obiecala upiec pie, bo ja nie lubie tego piec wiec mam z glowy. Za to zrobie jakis deser z dyni i mascarpone, cos a la tiramisu.
    Rozprawiczylam sie z jedna dynia ogromniasta i mam w woreczkach popakowane dyniowe puree w porcjach 1cup i zamrozilam, wiec jak bedzie potrzeba lub najdzie ochota to sie przyda.
    Narazie mam pusto w glowie, ale cos tam ukrece dla tych czterech osob;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tumiwisizmie będzie trochę w kolejnym moim poście, także- rozumiem :)
      Tego pie właśnie jeszcze nie jadłam, choć mam nawet kilka przepisów zapisanych. No nic, może kiedyś się odważę.
      A widzisz- ja mam dwa małe pudełeczka, więc z czym do ludzi... Muszę gdzieś jeszcze dynie namierzyć, ale u nas przecież po 1listopada dyni już nie uraczysz. Paranoja, co? Zwłaszcza, że tak długo można ją przechowywać.
      Dynia plus mascarpone- świetne połączenie.

      Usuń
  12. Ta, ładne mi "coś tam" :) Ja jednej dziesiątej chyba nawet nie poczyniłam.. przepięknie i smacznie to wszystko wygląda, aż mi się jeść zachciało.

    Nastrój listopadowy... Wyjątkowo obrzydliwy i u mnie :(

    Trzymaj się Kochana. Popieklabym razem z Tobą, potem byśmy palaszowaly i smutki wylewaly..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też? Przykro mi.
      Nadałabym się tam do Ciebie teraz pocztexem :)
      Pocieszyłabyś mnie pavlovą :)

      Usuń
    2. czekam na ten pocztex ;)

      Usuń
  13. Kurcze, niech juz bedzie wiosna! Bulkami z dynia mnie zaintrygowalas. Nie widzialam takich. Kochana! Dziekuje za Twoj ostatni komentarz u mnie. Jak widzisz ciagle zyje ale lekko nie jest, nie mam ochoty nawet pisac ,tak jest beznadziejnie... Sciskam i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi Hania, naprawdę. Nie pytam co się dzieje i z czym konkretnie ma to wszystko związek, bo skoro nie piszesz na blogu, to rozumiem. Mam nadzieję, że cokolwiek to nie jest, jest to do odkręcenia, naprawienia... No, że ruszy się jednak w stronę lepszego.
      I naprawdę rozumiem. Niestety.
      Ściskam.
      Na bułki zapraszam :*

      Usuń
  14. zrób jeszcze risotto!
    nie ma lepszego niż dyniowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wiele razy widziałam na nie przepisy, wygląda pysznie. Kiedyś pewnie zrobię :)

      Usuń
  15. Jejciu, slinka mi poleciala. Nie rob mi smaka !!! Masz smykalke :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Częstujcie się z córcią. A bułeczek starczy i dla chłopców :)

      Usuń
  17. Martusiu! Tak u Ciebie pięknie i smacznie, niechze bedzie i weselej, i szczęśliwie:) no czego Ci życzyć? ...przygody ...:):)?uściski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygody? :)
      Hmm...
      Ale dziękuję :*

      Usuń
  18. Niewiele???? Przecież stół się ugina... Podziwiam szczerze i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      To było mocno rozłożone w czasie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Jak u Ciebie to jest niewiele to aż się boję zapytać ile to jest dużo? Mniam. Same pyszności. Może podrzucisz przepis na bułeczki i mufinki? Wyglądają mega apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, Ewa, ale to już jutro :)
      Jeśli chodzi o kwestię, że "niewiele" to wyjaśniłam w którymś komentarzu wyżej, co mam na myśli :)

      Usuń
    2. Ewa, to na muffinki, ja nie dodałam nic na wierzch :)

      http://www.kwestiasmaku.com/desery/muffiny_cupcakes/muffiny_dyniowe/przepis.html

      A bułeczki z tego przepisu, ale podmieniłam nadzienie na sezonowe :)
      http://gotowaniecieszy.blox.pl/2012/07/Jagodzianki-Ostateczne-i-najlepsze.
      Starłam na tarce kawałek dyni z jabłkiem, odrobina cukry i cynamonu, podprażyłam w garnku.

      Usuń
  20. Och matko ile jedzenia. To mało? No szalona kobieta jesteś :) U nas wczoraj na obiad były kopytka dyniowe. Pycha! Dziewczyny się zajadały i zażądały dokladek.
    Ale szczęściarz ten Twój mąż że tyle pyszności pichcisz. Mój tak nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mia! Musiałam napisać dyniowy post, żebyś się odezwała! Kobieto, brakuje nam tu Ciebie. Tyle osób pyta gdzie zniknęłaś, co u Was!!! Jak Pati i Pola?
      Kopytka dyniowe? Pisz przepis nam tu szybciutko!

      Kochana... Mąż? Może faktycznie dobrze zje, ale czy to czyni Go szczęśliwym mężem? Zapewniam Cię, że nie.

      Usuń
  21. O kurczę jakie pyszności :) ja to przepisy poproszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Placuszki dyniowe? Cukiniowe?
      Przepisy poproszę :)
      I od koleżanki wyżej na kopytka tez, koniecznie :)

      Usuń
    2. Juti, Paulinko- proszę bardzo.
      Na placki wytrawne:
      http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/placki/placki_z_dyni_cukinii/przepis.html

      Na placki słodkie:
      http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/placki/placki_dyniowe/przepis.html

      A na kopytka też chętnie bym spojrzała.

      Usuń
  22. U mnie listopad zawsze wygląda tak samo. Listopadowo właśnie. I za każdym razem, kiedy się zbliża, obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, będzie nastrój, świece i dobre jedzenie, a zawsze kończy się tak samo. Deprechą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ten listopad... Nie tylko we mnie "uderza"... No nic, do grudnia już naprawdę blisko :)

      Usuń
  23. Nie wiem czy to nie wiele! To ogrom moim zdaniem. Wszystko takie piękne! Apetyczne. Zapasy jeszcze możesz zrbić. Dynie są dostępne.A te smakowitości co pokazałaś po prostu spowodowały ślinotok. Jestem pod wielkim wrażeniem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dorota :) Wyżej wytłumaczyłam, dlaczego uważam, że mało tego. Dziś udało mi się kupić dwie dynie w Lidlu bo niestety nigdzie indziej ich już nie widziałam... Co roku jest to samo pod tym względem- dynie znikają zaraz po Halloween. Tyle, że w poprzednich latach byłam lepiej zorganizowana jeśli chodzi o zapasy.
      Buziaki!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!