Mama2c

Mama2c

niedziela, 4 grudnia 2016

O pracy

Kiedy mówię komuś, kto jeszcze nie wie, że pracuję w żłobku, bardzo często spotykam się z pytaniem co też można z takimi maluchami robić. I nie wiem dlaczego, ale często odnoszę wrażenie, że podszyte jest ono dość głębokim, ironicznym przekonaniem, że po pierwsze- nie można robić nic sensownego, po drugie- odmóżdżam się tam doszczętnie. Co do tego drugiego- tak, zdarza mi się taki stan umysłu, w piątki, ale na szczęście- nie w każdy :)

Ustalmy jedno- dolną granicą wieku, aby stać się żłobkowiczem w szeregach naszej placówki, jest ukończenie przez dziecko pierwszego roku życia. Mamy zatem obecnie w grupie i roczniaki i... prawie 2,5latki. Tak, tak- na tym etapie życia to przepaść i na pewno utrudnione zadanie dla nas- nauczycieli. Jednak, jest jak jest i trzeba sobie radzić :) Oznacza to mniej więcej tyle, że czasem trzeba wzbić się na wyżyny kreatywności, żeby pogodzić dzieci z obu biegunów wiekowych. Aczkolwiek bywa i tak, że maluszki, w swoich fotelikach jedynie towarzyszą nam obecnością przy pewnych pracach...

Dziś chciałabym Wam pokazać tylko mały wycinek tego, co w październiku i na początku listopada robiłyśmy z dziećmi...

Flagi na 11listopada:



  Motyle, ozdobnym dziurkaczem, przygotowałam w domu- maluchy nie lubią czekać, także to, co się da, trzeba mieć gotowe wcześniej :) Z wycinania powstały mi podziurawione kartki... Zaproponowałam Lilce, żeby zrobię Jej koronę :) Jak widać- pomysł został przyjęty z entuzjazmem. Do tego stopnia, że w tej oto koronie, królowa motyli poszła dnia następnego do przedszkola :)




Jeśli mam być szczera- od prac indywidualnych, zdecydowanie wolę jedną wspólną pracę. I tak oto, często bierzemy brystol i wtedy każdy ma swój wkład w to, co powstanie w efekcie końcowym. Jako, że jesień- był i parasol:



I to, co tygryski kochają najbardziej- wspólne pieczenie :)  Często praktykujemy z dziećmi. Tu akurat trzeba trochę gimnastyki, aby było to coś bez jajek (nie ze względu na alergie, ale salmonellę- tak wiem, że przy obróbce w wysokiej temperaturze <a ta w piekarniku jest na pewno>, nie powinno się nic zdarzyć, no ale...), póki co- udaje się zawsze znaleźć jakiś godny uwagi przepis.
Poniżej- tak, tak- moje ukochane ciasteczka dyniowe z Jadłonomii:



Tego samego dnia z udziałem dzieci powstała taka oto dynia. Nie obchodziliśmy Halloween, raczej coś na kształt "dnia dyni".


Z tych małych rączek powstał przyjazny duszek :)


W tamtym czasie mieliśmy także w naszej placówce pasowanie na przedszkolaka. Maluszki nie były gorsze :)





Czasami nawet pracując w żłobku, do zajęć trzeba przygotować się w domu- patriotyczne galaretki :) Ania już je widziała, i chyba niezły ubaw z nich miała :) W każdym razie- generalnie smakowały, choć konsystencja zaskoczyła niektóre maluszki.


10listopada- Dzień Jeża :)




A takie małe stópeczki ciocia ogląda niemal codziennie :)


No dobrze... a teraz o minusach tej pracy. Kiedy wracam do domu, chęci, sił, zapału do podobnych prac z własnym dzieckiem, mam tyle co kot napłakał... Na szczęście Lila też nie jest dzieckiem, które garnie się do tego nie wiadomo jak... Lubi za to układać puzzle, grać w memory i bawić się w wymyślone przez siebie scenki rodzajowe...

Mimo to, czuję się w obowiązku od czasu do czasu coś tam z Nią zrobić, tym bardziej, że jak już się zbiorę w sobie i rzucę hasło, to zawsze mamy z tego wiele frajdy :)
Te prace, powstały akurat jakiś czas temu, po tym jak Agata wrzuciła zdjęcia swoich prac z Potworkami- już wtedy pisałam Kochana, że wpłynęłaś mi na ambicję :) Tyle, że u Agaty- zgodnie z porą roku- powstały jesienne drzewka (dobrze pamiętam???), a u nas? Jak widać w Lilce jest dużo miłości...




 ...do lodów, za którymi bardzo tęskni :)
Chociaż nie wiem czy wiecie, ale lody wcale nie są zakazane ani jesienią, ani zimą. Ba! Wręcz przeciwnie. Zjedzenie loda, o tej porze roku, przez zdrowego człowieka, jest o wiele lepsze, niż latem, kiedy żar leje się z nieba. Także, my chyba niedługo się skusimy. Niedługo, bo u nas, niestety, nie wszyscy zdrowi.




A to mama :) Uwielbiam ten rysunek.

 

A to podpis księżniczki :*


 A co u Starszej Córci? 









A mama? Mama "żyje" swoim życiem... Walczy z katarem u siebie, z mega przeziębieniem u Lilki (2dni gorączka po 39stopni, powracająca z prędkością światła...) i oswaja się z myślą o ile ten grudzień jest prostszy, kiedy nie dotyczy nas świąteczna spina. Choć jednocześnie, ma świadomość ile ją omija. Coś za coś, jak to mówią. 

45 komentarzy:

  1. no ja dalej twierdzę, że galaretki są najlepsze !!!!
    A Twoja wena Twórcza słońce naprawdę godna podziwu:*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja uwazam, ze to praca, ktorej nie jedna kobieta powinna Ci zazdroscic. Praca z takimi maluchami jest bardzo wdzieczna, glownie dlatego, ze w tym wieku "pani" jest niemal Bogiem, bo potem to jak wiemy bywa roznie;) Trzeba tylko kochac dzieci i byc kreatywnym, zeby ciagle cos nowego wymyslic, czegos ich nauczyc a to przeciez sama radosc jak sie widzi postepy u takich malcow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że oprócz odpowiedzialności, trudu, jest tu masa radości. Niesamowity jest też moment, kiedy nowe dziecko się do nas przekonuje, staje się ufne, otwarte. To są wyjątkowe chwile.

      Usuń
  3. Super rzeczy tworzysz z maluszkami I jeszcze te ciasteczka. CHASE? rzucilo mi sie to imie w oczy I od razu skojarzylo z pieskiem z"Paw Control". To takie imiona wystepuja w Polsce? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chase ma mamę Polkę, ale docelowo będzie mieszkał na innym kontynencie. Jest z nami tylko do czerwca.
      Buziaki

      Usuń
  4. Praca z takimi maluchami musi byc niezwykle ciezka i odpowiedzialna. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie oddania mojej 14 miesiecznej do zlobka. Ten moment, kiedy pojdzie czy do zlobka czy przedszkola nadejdzie, ale oby jak najpozniej;) i fakt. Salmonella ginie bodajze w 70 stopniach wiec luzik;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja- odpowiedzialność jest ogromna. I bywa też ciężko- nie oszukujmy się.
      Wielu rodziców ma takie podejście jak Twoje i ja to rozumiem. Wiem jednak, że wszystko zależy od konkretnej rodziny- począwszy od realiów ekonomicznych, po gotowość dziecka i rodziców na taką zmianę w życiu.

      Usuń
  5. Mam 16-miesięcznego szkraba i jestem pod wrażeniem ile takie dziecko potrafi i rozumie. Myślę, że bardziej Twoją pracę docenią osoby, które mają doświadczenia z małymi dziećmi. Inaczej rzeczywiście mogą mieć mylne wyobrażenie :) Podziwiam Cię za tą pracę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to prawda- kiedy jesteśmy rodzicami inaczej patrzymy na pewne kwestie, zmieniają się nasze oczekiwania itd.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Oj tak dzieci w tym wieku już potrafią wiele i mylne jest myślenie, że nie ma co z nimi robić. A najlepsze zabawy to takie "bez zabawek" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.
      Dzieci zawsze znajdą jakieś nowe zastosowanie dla zwykłych przedmiotów :)

      Usuń
  7. Miło widzieć twoją uśmiechnięta buzię 😃 Widać, że uwielbiasz dzieci i bardzo lubisz swoją pracę, to super 😃

    Prace plastyczne oraz smakołyki pierwsza klasa, podziwiam kreatywność!

    Mam nadzieję, że jednak i mimo wszystko te Święta będą miłe i rodzinne i że poczujesz jeszcze "magię świąt"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Inesko, lubię te moje dzieciaczki i lubię swoją pracę- bardzo.

      Miłe i rodzinne i moje święta to tak, jakby wykluczające się kwestie. Byle przeżyć.
      Buziaki!

      Usuń
  8. U nas dwie grupy. Od roku do 2 lat i od dwoch do trzech - Panie mają łatwiej. A Tymcio uwielbia swoją trolownię, jak to my mówimy - na hasło "idziemy do dzieci?" przynosi kurtkę, buty i probuje się sam ubierać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też rodzice mówią, że maluchy same przynoszą rzeczy, a jak jest wolne to tęsknią i chcą już do żłobka. I to jest mega budujące. Pomaga zwłaszcza w piątki, taka myśl i świadomość.

      Usuń
  9. Słodkie te stópki:) Prace ładne,pomysłowe, Tyle maluchów do ogarnięcia to można "wysiąść" koło piątku na pewno;)uściski
    To kurujemy się obie bo ja też pociągająca mocno..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stópki słodziutkie. Uwielbiam!
      Aj nic nie mów, ja już ledwo zipie z tym katarem.

      Usuń
  10. Oj Martuś taka panią to Ja bym chciała dla swojego dziecka! Kreatywna, miła, uśmiechnięta Pani to skarb dla maluszków.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam niezmiernie, za całokształt😉😉
    Zdrówka Kochana 😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Sliczne prace :) nawet nie pomyslalabym, ze z takimi maluchami mozna cos takiego zrobic?!
    Praca wyczerpujaca... i wiem, ze rowniez po zamknieciu placowki glowa pracuje- co by , jak by zrobic ;)
    Kochana a dlaczego twe swieta beda innne- cos przegapilam- idziesz w goscine?
    ja tak calkiem bez stresiku nie umie... zakrecenie musi byc.
    Zdrowka kochana i sil :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maluchami można już naprawdę sporo podziałać, a co najważniejsze- Oni to lubią.
      Z myśleniem po zamknięciu różnie bywa- raz jest więcej pracy, raz mniej, zależy od okresu, że tak powiem.

      Święta będą inne od strony emocjonalnej, że tak to ujmę ;)
      Dzięki Ewuś, buziaki!

      Usuń
  13. Podziwiam, nie miałam pojecia:) Myśłałam- tylko -jeść, spać, no moze spacer...a tu takie cuda!

    OdpowiedzUsuń
  14. To prawda, tej wenie twórczej należy się podziw. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, bo się zarumienię :)
      Nie, nie Basiu- to już nie te czasy!

      Usuń
  15. Meeega fajne pomysły :) ja też ostatnio polubiłam takie zabawy, i zachęcam do nich swoje Bąki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fajnie- zawsze te zimowe popołudnia i wieczory jakoś zlecą!
      Buziaki.

      Usuń
  16. Z rysunku widać, że mam jest piękna! Moja mama pracuje w przedszkolu i czasem mi się ją zdarza odwiedzać i uwielbiam wtedy oglądać różne prace dzieciaków. A na Twój katar i przeziębienie polecam mleko z masłem, miodem i czosnkiem, u nas się sprawdza i zauważyłam, że odkąd taką miksturę stosuję, to rzadziej chorujemy na takie "sezonowe" przeziębienia. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mój katar to już niestety tylko antybiotyk... Ale też jestem zwolenniczką naturalnych metod leczenia. Tym razem jednak się nie uda.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Ano coś za coś niestety :(
    ZDrówka Wam życzę!
    Jeśli Twoi podopieczni ze żłobka już teraz takie prace robią to co to będzie za parę lat? :) Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówko najważniejsze, zawsze!
      Robią, robią- z małą pomocą, ale robią :)
      Buziaki!

      Usuń
  18. Kochana praca, w której sie spełniamy jest najlepsza pracą!
    Smakołyki rewelacyjne!!
    Buziaki Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana praca, w której sie spełniamy jest najlepsza pracą!
    Smakołyki rewelacyjne!!
    Buziaki Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana praca, w której sie spełniamy jest najlepsza pracą!
    Smakołyki rewelacyjne!!
    Buziaki Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  21. Marta, zdrówka przede wszystkim.
    Z Twojego wpisu aż bije, że praca sprawia Ci wiele satysfakcji, a o to przecież chodzi. Jesteś niesamowicie kreatywna. Przyznam, że od dłuższego czasu sama planuję u nas w pracy zrobić coś dla maluszków i nie potrafię nic wymyślić. Także gratuluję pomysłowości. A tak to już jest, że jak chce się coś fajnego zrobić, często w domu wyrabia się nadgodziny. Znam to :)
    A Lila Królowa Motyli prezentuje się pięknie. Zresztą ładnej buzi we wszystkim do twarzy.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  22. Podziwiam, dla mnie taka praca jest bardzo odpowiedzialna i nie łatwa.
    Ale widzę, że pomysłów na ciekawą zabawę nie brakuje. Maluchy mają tam świetne atrakcje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochasz to co robisz!!! I bardzo dobrze. Cieszę się, że praca sprawia Ci tyle radości i satysfakcji.
    Ależ Lila urosła, to już Panienka pełną gębą.
    Trzymam kciuki za lepszy Nowy Rok

    OdpowiedzUsuń
  24. Super praca, ale też bardzo trudna. Szacun za twórcze pomysły :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze zapamietalas, u nas to byly drzewka! ;)

    Ale, jaka ambicje, Kochana! Takie plastyczne prace, akurat wykonuje z Potworkami nieczesto. Dwa lata temu, z sama Bi, robilam naprawde duzo. A potem zapal mi jakos przeszedl... Zazwyczaj, jak juz, to wspolnie pieczemy. A ostatnio glownie siedzimy w alfabecie i wyrazach do zapamietania... :/

    Jestem w szoku, ze tyle ciekawych rzeczy robisz ze swoimi podopiecznymi! Mi, jako matce, zawsze sie wydawalo, ze Potworki w tym wieku byly za male na cokolwiek. Pamietam, ze domagali sie, zeby ktos za nich wszystko namalowal, czy przykleil. Oni chcieli sie tylko przygladac. :)

    A takie stopeczki, to bym sobie chetnie wycalowala! :D

    Z Elizy sportowiec pelna geba!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja bardzo lubię tworzyć takie prace z Bąblem - ale ostatnio uznałam, że jednak bardziej widzę się w placówce opiekuńczo-wychowawczej albo w terapii osób dorosłych, niż wśród przedszkolaków. Stwierdziłam, ze jednak będę potrzebowała jakiejś różnorodności i odmiany - a nie robienia niemal identycznych rzeczy z własnym Juniorem i z tymi przedszkolnymi. Ale widać, że Ciebie naprawdę ta praca cieszy i daje Ci mnóstwo satysfakcji :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ostatnio myślałam, że fajnie jest pracować w żłobku lub przedszkolu. Podoba mi się taka praca z maluchami na różne sposoby, choć przyznam Ci rację w tym, że w domu jesteś już wykończona...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Super wpis! Sama nie wiedziałam jak wygląda takie życie dzieciaków w żłobku, dopóki sama nie wróciłam do pracy (na szczęście w Tivronie gdzie pracuje mogę pracować na 1/2 etatu) i mały musiał iść do żłobka. Panie serio mają pełne ręce roboty! Ale fajnie jak podchodzą tak profesjonalnie jak Ty! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Stópki mnie rozczuliły :)
    Masz fantastyczną pracę, choć wiem jak jest wyczerpująca, to jest w niej tyle cudowności :)
    Dzieciaki w Waszym żłobku mają szczęście, że mają Ciebie!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!