Mama2c

Mama2c

środa, 1 lutego 2017

Tak mi dobrze, tak mi rób. Często :)

Nie raz już wspominałam (a raczej utyskiwałam na swój podły los!), że zazdroszczę ludziom, którzy mieszkają w Krakowie, albo no chociaż w tym Wrocławiu. Szczęściarze! Co to za luksus móc w piątek po pracy wsiąść do auta i po "chwili" być w górach... Być tam na każdy długi weekend, święta, w przerwy między świętami itd., itd...

Kto nam zabroni- też możecie, pomyślicie. No... niby tak. Jednak wiecie jak to jest- odległość robi swoje. A może robi to głowa, w której rodzi się za dużo (czasem wyimaginowanych) ograniczeń? Tak czy siak- no zazdroszczę. Niewielu rzeczy zazdroszczę ludziom, ale miejsca zamieszkania na pewno.

Jak to w życiu jednak bywa- prostowłose zazdroszczą posiadaczkom bujnych loków, grube chudym, szatynki blondynkom (ciekawe, czy na odwrót też? :)), tak i nam też ktoś zazdrości. Bo i my możemy wsiąść do auta, żeby w krótkim czasie być w miejscu, do którego wielu musi jechać godzinami...

Marcin dostał sędziowanie w Świnoujściu. Szczęśliwym trafem o takiej godzinie, że spokojnie mogłyśmy wybrać się z Nim. Tym chętniej na to przystałam, że pogoda zapowiadała się bardzo obiecująco. Zresztą, spójrzcie sami:












Tak, tak- nadal są kurtki, czapki, szaliki... ale nie padało, nie wiało, temperatura w minimalnym plusie, nawet trochę słońca nam się trafiło. Żyć nie umierać :)

O tym, jak dogodziliśmy sobie kulinarnie (tak, my zdecydowanie z tych, co to przed wyjazdem zawsze robią rekonesans, co dobrego mogą w danym miejscu zjeść :)) nawet nie wspomnę... Dodam tylko, że od poniedziałku, do pracy noszę głównie pieczone warzywa :D

To była naprawdę udana niedziela, jedna z tych, po której zdecydowanie ma się ochotę na więcej. I mam nadzieję, że to więcej dopiero przed nami. W końcu to zaledwie początek roku... Choć z lekkim zdziwieniem odkryłam, że zaczęliśmy dziś drugi miesiąc tego roku...

I jeszcze kilka zdjęć:





Muszę, a nawet chcę!, pochwalić Elizę- prawdą jest, że sporo czasu na tym wyjeździe spędziłyśmy we trzy, i naprawdę w końcu! mogłam liczyć na Jej pomoc. Lilce oczywiście załączyło się protestowanie i uaktywniła awanturnicza natura :) Resztę w zasadzie możecie dopowiedzieć sobie same. Mimo to, właśnie dzięki postawie Elizy, pomyślałam, że nasza rodzina (przynajmniej jeśli chodzi o wyjazdy) zmierza we właściwym kierunku :)

W domu uraczyliśmy się przepysznym grzańcem, który po takiej ilości świeżego powietrza, smakował jeszcze lepiej niż zawsze.

A potem był poniedziałek... Dzieci się "wychorowały" i właściwie od samego początku tygodnia miałyśmy komplet. Do tego dwójkę nowych dzieci na adaptację. Trójka maluchów opuści nasze szeregi w najbliższym czasie. Rotacja na całego. I tak cały rok, jak mówią Dziewczyny. Jednych dzieci oczywiście żal bardziej, innych nieco mniej, ale przy każdym jednym przypadku człowiek zatrzymuje się chwilę dłużej, przypomina sobie początki, patrzy na efekt po tych kilku tygodniach/miesiącach... Są to w każdym razie specyficzne chwile.

U Lili w przedszkolu dziś odbył się Dzień Babci i Dziadka. Moja Mama, której towarzyszyła Eliza, była zachwycona. Panie już wcześniej raportowały mi, że Lila w kwestii występów, znajomości tekstów, zaangażowania, poczyniła ogromne postępy i jest kluczową postacią dla najbliższej imprezy :) Miło słyszeć, a Babcia i Siostra tylko potwierdziły, że dała Dziewczynka "czadu" :)

Powoli, powoli zbliżamy się do weekendu. Mam ochotę poszaleć kulinarnie, w zdrowszym wydaniu, a także w końcu porobić trochę zdjęć. Brakuje mi i jednego i drugiego. Może, niesiona na fali zdrowego jedzenia, w końcu napiszę ten tekst o naszych zdrowszych śniadaniach... Zdjęcia w każdym razie wybrane, a to połowa sukcesu. I połowa roboty :p
Buziaki!

Ps. Basiu! Dziękuję Ci za Twoją wiadomość. Rumieniłam się co chwilę, ale o tym dlaczego- odpiszę Ci niedługo. Ściskam serdecznie!


20 komentarzy:

  1. No i pięknie :-) A tego morza tak blisko to ja ci zazdroszczę niezmiennie od lat ;-)

    Buziaki i pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No a ja Wam właśnie zawsze zazdrościłam tej bliskości morza. Zawsze tam najlepiej, gdzie nas akurat nie ma ;) Ale gdybyście faktycznie mieli ogromną potrzebę znalezienia się bliżej gór - to wpadajcie do nas, chętnie Was u siebie zakwaterujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie wypady! Aktualnie katar (i smog;p) trzyma mnie w domu:/ ale jak tylko mamy wolną chwilę to wypuszczamy się z mężem w siną dal. Ja już się nauczyłam, że nie ma znaczenia czy blisko czy daleko. Po prostu trzeba się organizacyjnie przygotować i wszystko się da. Nawet z trójką maluchów w aucie:) Jasne coś za coś. Bez kosztów się nie obejdzie, ale w moim mniemaniu warto:))) Każda podróż, choćby nie wiem jak krótka jest dla mnie, jak wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i ja Wam zazdroszczę takich wlasnie wypadów.......

    OdpowiedzUsuń
  5. Eliza przechodzi okres buntu, raz będzie pod gorkę, a raz z górki, oczywiście życze jak najwięcej tych lepszych dni!
    Piękna pogodę trafiliście, spokojne morze :) Ja mieszkam niby pośrodku, ale i nad morze i w góry to jednak wyprawa na pół dnia prawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja bym nie dała za zamieszkanie w Zakopanem. ....kocham to miasto,kocham.

    OdpowiedzUsuń
  7. No widzisz, a my nie możemy się wybrać nad morze, jednak te kilkaset kilometrów robi swoje ;) Choć teraz autostradami to i tak już jest bajka :) A co do Krakowa, to chyba jednak nie chciałabyś tam mieszkać - smutne to, ale udusić się można :( i coraz więcej osób ze znajomych myśli o wyprowadzce lub już to zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszedzie dobrze gdzie Nas nie ma!Ja morza Wam zazdroszczę.. mam góry i nie do końca doceniam! Cieszę się z postępów córy i tego, ze wyszedł występ w przedszkolu :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszedzie dobrze gdzie Nas nie ma!Ja morza Wam zazdroszczę.. mam góry i nie do końca doceniam! Cieszę się z postępów córy i tego, ze wyszedł występ w przedszkolu :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszedzie dobrze gdzie Nas nie ma!Ja morza Wam zazdroszczę.. mam góry i nie do końca doceniam! Cieszę się z postępów córy i tego, ze wyszedł występ w przedszkolu :*

    OdpowiedzUsuń
  11. jakie duże jeziorko w tym Świnoujściu:P hehe. pogoda świetna. Z tym miejscem zamieszkania, to jak w przysłowiu - cudze chwalicie.. ja Mieszkam na Lubelszczyźnie, czyli ogólnie zaścianku Poslki. Zarobki w porównaniu do zachodu kraju w tej samej banży są prawie połowę niższe, ale nie zamienił bym się z nikim:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja tak chciałabym mieszkać blisko morza... buu...
    Cieszę się widząc Was takie uśmiechnięte, przytulone, pogodne :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hihi ja jestem z tych co się absolutnie cieszą, że mieszkają tu, gdzie mieszkają. No może tyllo Podlasie jeszcze kocham:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na przykład My zazdrościmy! Kocham morze, do gór mnie nie ciągnie kompletnie (chociaż czytając przed chwilą notkę Agaty... miałoby się ochotę na narty z dzieckiem). Ale wiesz co Ci powiem? Swoje miasto też uwielbiam i pozbyłam się pomysłów wyprowadzki, dobrze nam tu, nie mamy morza ani gór, ale wszystko czego potrzeba! ...a za morzem lubię też tęsknić, dzięki temu ma inny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wolałabym mieć bliżej morze niż góry, może się zamienimy 😜

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tam u Was pięknie ! Morza szum ... Ciesze się bardzo , że Wam się ta niedziela tak udała . Oby takich było więcej !

    OdpowiedzUsuń
  17. My mamy i do morza daleko i w góry też. Za to żubry na wyciągnięcie dłoni. Przy odrobinie szczęścia dosłownie :) A takiego spaceru to zazdrościmy, ale tak pozytywnie. Widać, ze wszystko Wam sprzyjało. Pogoda, humory i brak tabunów turystów. Kolejnych tak udanych rodzinnych wypadów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty zazdrościsz nam bliskości gór a my Tobie morza :) Człowiek to takie stworzenie co zawsze chce czegoś odwrotnego ja też taka jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja - warszawianka od urodzenia - zazdroszczę Wam miejsca zamieszkania:) Tak niedaleko przepiękna wyspa Wolin, nadmorskie kurorty. Jedynym plusem Warszawy (oprócz sporej ilości miejsc pracy oczywiście)jest fakt, że nad morze i w góry ta sama odległość. W Szczecinie nigdy nie byłam, ale wydaje mi się ciekawym, klimatycznym miastem. Pozdrowienia:)
    Mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  20. Marta tego Krakowa to chyba nie powinnaś zazdrościć, bo tak jest ciągle smog :-( T za to mieszkasz blisko morza i to jest także wspaniałe. Nie musisz się tłuc przez pół Polski, by oddychać jodem;-)
    Zdjęcia piękne.
    Co to te duże kredki?
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!