Mama2c

Mama2c

wtorek, 16 maja 2017

Trochę inne urodziny...

W zasadzie zaczęłam już pisać inny post- o majówce, ale... są priorytety. I choć majówka poniekąd wiąże się z tym, o czym napiszę za chwilę, to jednak musi zaczekać.

Do grupy moich maluszków chodzi mały T. Kiedy pojawił się u nas po raz pierwszy, Jego mama była już w widocznej ciąży. Nic dziwnego, że oczekiwałyśmy na maluszka razem z Nią. Wiedziałyśmy, że termin ma na majówkę, ale jak sama mówiła- T. też się nie spieszył i z drugim synkiem było dokładnie tak samo.

10maja, w okolicach godziny, kiedy T. zazwyczaj szedł do domu, odebrałam telefon od Jego taty. Podekscytowany poinformował mnie, że po T. przyjedzie dziadek ponieważ Oni "walczą" na porodówce. Pewnie gdyby to był wesoły post, napisałabym co myślę o liczbie mnogiej w kontekście walki na porodówce, ale... temu wpisowi daleko będzie do humoru, choćby czarnego. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że kiedy gdzieś tam, w jednym z naszych szczecińskich szpitali, rodzi się "znajomy" mały człowiek, mój wujek, w innym szpitalu, w tym samym mieście będzie odchodził... I odszedł, zgodnie z tym, co powiedziała lekarka, nie zostawiając nam żadnych złudzeń.

Wczoraj skończyłam 36lat... Tego samego dnia, po południu, odbyła się kremacja, a dziś pożegnaliśmy wujka na cmentarzu. 3maja moja Mama skończyła 60lat. I nie wiem, czy to przeplatanie się życia i śmierci, tych dat, mniej lub bardziej okrągłych, świadomość, że czas mija nieubłaganie szybko, rozłożyła mnie dziś na łopatki. Nie pomaga mi fakt, że wujek odszedł nagle, że najprawdopodobniej w wyniku komplikacji po zabiegu, który miał nie dopuścić do tego, co się właśnie stało... Przykrość i smutek potęguje fakt, że Mama była z bratem bardzo zżyta i widzę jak bardzo Jej ciężko. Ciężko mi także dlatego, że chciałabym, żeby Mama była tu z nami jak najdłużej... I choć oczywiście na co dzień nie myślę o tym, że czas leci... To on naprawdę mija...

Nie wiem, czy ksiądz mówił dziś ładnie, czy nie... Wiem, że ludzie zwracają uwagę na takie rzeczy na pogrzebach. Chyba jeszcze nie jestem w tym wieku, żebym robiła podobnie, a może to kwestia tego, że nie mogłam zebrać myśli... W każdym razie, słyszałam jak mówił, żeby kochać... Żyć i kochać... 




28 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro Marta z powodu wujka :(( I to wszystko akurat w okolicy twoich urodzin.. [*] [*] [*]

    Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i twojej mamy z okazji urodzin! Zdrowia i miłości, bo one są najważniejsze.. Ora spełnienia marzeń Martus ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziny przeszły zupełnie bez echa, dzieci pamiętały i część bliskich mi osób, ale nie mam jakiegoś żalu o to. Żal jest po stracie wujka.

      Dziękuję Inesko :*

      Usuń
  2. Bardzo mi przykro... zycie jest takie krotkie... :-(

    Sto lat Martus w Dniu Urodzin. Samych radosnych I spokojnych dni w twoim zyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za krótkie...
      Dziękuję Kochana :*

      Usuń
  3. żyć i kochać mądre słowa nigdy nie wiemy kiedy i kto bedzie następny.....:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i to chyba dobrze, że nie wiemy.
      :* Dziękuję Aniu za pamięć raz jeszcze.

      Usuń
  4. Hmmm, to normalne refleksje. Zyc i kochac. Bo potem umrzemy.
    W zyciu zdarzylo mi sie takich "zbiegow okolicznosci" niemalo. W moje 13 urodziny chowalismy na cmentarzu moja najukochansza babcie. Jako dziecko dlugo nie moglam tego ogarnac, ze "to" dzialo sie tak jednoczesnie. I ze tego roku moich urodzin wlasciwie jakby nie bylo... A w dniach smierci i pogrzebu mojego ojca - rodzily sie nam w bliskiej rodzinie dzieci. Krewni biegali z cmentarza na porodowke i odwrotnie. Wiec tak: zyc i kochac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej rodzinie to chyba pierwszy taki ciąg zdarzeń smutno-wesołych. Pewnie dla 13letniej dziewczynki to przykre odczucie, kiedy Jej urodziny schodzą na dalszy plan. Ja nawet swoich odczuć nie umiem nazwać. Chyba najtrafniej oddam to stwierdzeniem, że zwyczajnie przyjęłam, że w tym roku tak jest... Nie mam poczucia, że coś przez to straciłam, czy mnie ominęło..

      Do tej pory maj był w naszym życiu bardzo wesołym miesiącem- urodziny Mamy, Brata, moje, dzień mamy... A teraz pomiędzy tym wszystkim będzie śmierć wujka...

      Usuń
  5. Przytulam serdecznie,choć wirtualnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety. Taka jest kolej rzeczy. Ktoś jest, a zaraz może go nie być. trzeba się cieszyć każdym dniem, który nam został, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie ten ostatni. Ja jak jestem już w kościele, to księdza nie słucham. Jak był niedawno pogrzeb babci mojej żony, to ksiądz mówił o polityce i kasie. gdyby nie to, że to pogrzeb rodzinny, to wyszedł bym z kościoła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to wszystko wiemy, ale czasem zapominamy... Takie sytuacje na pewno uzmysławiają nam to dobitnie...
      Ech, wyczucie tematyki na pogrzebie Waszej babci, na najwyższym poziomie. Wiem, że nikt do tego nie ma głowy w takim momencie, ale może im też należałoby zwracać uwagę...

      Usuń
  7. Niestety życie jest krótkie!! :( wam za to życzę jak najlepiej.. Wszystkiego najlepszego :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykro mi....mój tata umarł w lutym....niedługo 3mce....też w sumie nagle...też nie wiem co ksiądz mówił....nigdy nie wiadomo kiedy sie widzi kogoś po raz ostatni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Przykro mi Sylwia, nie wiedziałam :( To prawda... My z wujkiem widzieliśmy się na urodzinach Mamy. Był w bardzo dobrej formie, czuł się super po zabiegu, był pełen energii... A potem nagle źle się poczuł i w ciągu dosłownie kilku minut było już po człowieku... Trudno nam w to wszystko uwierzyć. Jest żal, jest złość... Normalne uczucia w tym momencie. To minie... Ale na razie jest ciężko.
      Trzymaj się Kochana :*

      Usuń
    2. Wylew krwi do mozgu? - Smierc oprzychodzi zawsze za wczesnie, ale wg mnie - jedynie dobrze, gdy nagle.

      Usuń
  9. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! A śmierć niespodziewana nagła to cios straszny ale chyba gorsze jest patrzenie na najbliższą cierpiącą osobę której już nie można pomóc :(
    Trzymaj się Martuś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro. Taka nieoczekiwana strata jest tym trudniejsza.
    Dużo sił dla Twojej Mamy. A dla Ciebie serdeczne życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj Martuś.. bardzo smutny post. Niedalej jak w lutym, pisałam podobny, cóż za okropny zbieg okoliczności :( Brat mojego Taty zmarł nagle w Toluni urodziny, Twój Wujek w moje...
    Takich smutnych zbiegów okoliczności mieliśmy już sporo w rodzinie. Kiedy rodziłam Zuze, tego dnia odchodził brat cioteczny mojej mamy, kiedy Tole, ciocia mojego Tomka, dziadziuś mój w imieniny mojej mamy... Być może to zbieg okoliczności, być może ma to jakiś głębszy sens. Nie mniej jednak smutek jest ponad wszystko i mnóstwo refleksji w takich momentach :(
    Smutne urodziny okropnie, przytulam Ciebie życząc raz jeszcze wszystkiego dobrego i posyłam uściski dla Mamy, żeby się pozbierała po tym ciosie :(
    (*)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety tak juz jest ten swiat ulozony (nie jest to odpowienie slowo, ale brakuje mi wlasciwego), ze zycie naprawde przeplata sie ze smiercia. Moze rzadko tak jak w wypadku Twojej rodziny, w ciagu kilku dni, ale tak jest.
    Nie pozostaje nam nic innego jak sie z tym pogodzic i naprawde zyc i kochac tak jak by jutra nie bylo, bo nikt go nam nie zagwarantowal.
    Najlepszego dla Ciebie i Mamy z dodatkowymi usciskami wsparcia po stracie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba kazdy z nas to przechodzil.....boli okropnie, bezsilnosc ....z pogrzebu Mamy nie pamietam ani slowa....

    Kobietki Wam, Tobie i Mamie zycze spelnienia marzen- tych malych i tych duzych :)
    Sciskam cie mloda kobieto :* :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Martuś, bardzo mi przykro z powodu wujka.....
    I wszystkiego co najpiękniejsze z okazji urodzin :) Samych promyków i jasnych dni!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne, ważne słowa. Dziękuję, że podzieliłaś się tu tą historią.
    Mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi przykro :( Czasami stajemy zupełnie bezradni wobec potęgi tego w jaki sposób przeplata się życie ze śmiercią. Obyśmy jak najrzadziej żegnali bliskich, a jeśli już będziemy musieli ich żegnać - żebyśmy mieli poczucie, że szczęśliwie przeżyli czas, który im dano...

    Strzyga

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak mi przykro Martus... :* Zycie bywa okrutne, kiedy tak kladzie sie smutkiem na okolicznosci, ktore powinny byc wesole. Chyba dlatego ja czasem boje sie myslec, ze jestem szczesliwa. Zawsze obawiam sie, ze wypowiem to w zla godzine... :(
    Trzymaj sie, Kochana... Usciski dla Ciebie i Mamy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak mi przykro, okropnie przykro... :(

    U nas sytuacja z moimi dziadkami nie przedstawia się zbyt różowo. U dziadka w ciągu ostatnich trzech lat widać straszną starczą demencję, dodatkowo dochodzi jeszcze niewydolność płuc i Alzheimer. Wielu rzeczy nie pamięta, czasami nawet nie poznaje osób, w środku nocy ubiera się i chce iść na ryby. Ostatnio powiedział nam, że mamy zaprowadzić go do jego ukochanego sadu, bo chce się jeszcze z drzewami przed śmiercią pożegnać...Także - to może nastąpić w każdej chwili, biorąc pod uwagę fakt, że ma już 85 lat...

    Czas leci, leci nieubłaganie :(

    A Tobie wszystkiego najwspanialszego z okazji urodzin - mimo tych smutnych okoliczności :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Marta bardzo Ci współczuję. Współczuję ludziom, którzy są w żałobie, bo to bardzo trudny czas. Niekiedy trwa długo, innym razem krótko. Niekiedy po odejściu "Kogoś" szybko potrafimy sobie znaleźć miejsce w życiu i jakoś się wszytko układa, a innym razem bywa trudno...
    Wiem, o czym piszę, bo sama straciłam i mamę i bardzo bliską mi babcię jeszcze na studiach i choć życie musiałam sobie ułożyć bardzo szybko, to teraz bardzo często myślę i o mamie i o babci. Tak chciałabym, by były teraz ze mną...

    Trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!