Mama2c

Mama2c

niedziela, 7 maja 2017

Trójmiasto w kwietniu...

To niesamowite, że do takiego wpisu, z tak ważnego dla nas wydarzenia, w dodatku z takiego miasta zabieram się jak pies do jeża... Nie mam nawet cienia podejrzeń skąd to wynika, nie zmienia to jednak faktu, że robiłam już kilka podejść i za każdym razem- klops. Wolałam zajrzeć do Was (co przynajmniej zaowocowało komentarzami), spojrzeć na jakieś apetyczne przepisy (przemilczmy czym TO zaowocowało), przejrzeć po raz 14826349 zdjęcia z tego wyjazdu- to zaowocowało oczywistą chęcią powrotu do Trójmiasta... niż spiąć pośladki i spisać zdanie po zdaniu to, co było w mojej głowie, a zupełnie nie chciało się "przelać" tutaj. Ot, taka anomalia... Zupełnie jak z tegoroczną "wiosną"... Może to rzeczywiście wpływ pogody? Jestem tak bardzo spragniona słońca, że nie straszne mi już nawet upały po 40stopni... Straty na działce coraz większe... Pomarzło dużo więcej roślin, niż początkowo myślałam. Cóż, muszę to przełknąć- to będzie kiepski rok pod tym względem.

Wróćmy jednak do Trójmiasta- za chwilę tak odbiegnę od tematu, że już nie wrócę :)
Pewnie nikt już nie pamięta, że jesienią wizyta w Trójmieście przeszła mi koło nosa. Marcinowi przełożono mecz na czwartek, a to oznaczało, że ja musiałabym kombinować z wolnym i nawet jeśli by mi się to udało, to niestety nie mieliśmy opieki do dziewczyn. Musiałam to przełknąć, bo co też innego mi zostało, ale chęć wyjazdu we dwoje i tęsknota za tamtymi kątami została... Chyba właśnie w tym rzecz, że do Trójmiasta mam po prostu słabość. I gdybym mogła zamieszkać w dowolnym mieście w Polsce, to z całą pewnością byłaby to Gdynia <3

Od 1kwietnia Marcin zawodowo związał się z Gdańskiem, więc kto wie... Życie jest nieprzewidywalne :) Na razie trzyma nas tu szkoła Elizy, ale kiedyś?

Wracając jednak do wyjazdu... W marcu Marcin dostał informację, że pierwszy tydzień kwietnia spędzi na szkoleniu w Gdańsku. Zanim zdążył się rozłączyć, ja już byłam prawie spakowana na nasz wspólny weekend w Trójmieście. Wiedziałam, że już nic mnie nie powstrzyma :) I chyba tak faktycznie miało być, ponieważ wszystko nam sprzyjało. Uzgodniliśmy, że dojadę do Marcina w piątek, w ciągu dnia. Dojadę pociągiem, którym ostatni raz jechałam... jakieś 13lat temu :) Tak jest, tak się powodzi. Cóż, nie wiem czym bardziej byłam podekscytowana- wspólnym weekendem, czy tą samotną podróżą innym środkiem lokomocji... Podróż jakoś przeżyłam, choć współtowarzysze podróży trafiali mi się naprawdę różni i może dobrze, że niemal co stację się zmieniali. Pierwsze dwie godziny minęły mi nie wiadomo kiedy. Potem postanowiłam poczytać- przygotowałam się do tego dobrze. Kupiłam dwie gazety- jedną do zgrywania intelektualistki w podróży biznesowej, a drugą- do typowego odmóżdżenia się wiedzą kto z kim i za ile... Niebywałe, ale zdecydowanie bardziej wciągnęła mnie ta bardziej ambitna pozycja ;) Drogę uprzyjemniły mi domowe, zdrowe, sprawdzone na wielu wyjazdach ciasteczka. Tak, naprawdę wzięłam ze sobą tylko cztery. Resztę zostawiłam dzieciom...


A kiedy już wysiadłam... To weekend zleciał w mgnieniu oka i po raz kolejny mogę Was zapewnić, że niecałe trzy dni to stanowczo za mało, żeby na spokojnie i dokładnie zwiedzić tamtejsze okolice. Natomiast z całą pewnością to wystarczająca ilość czasu, żeby się w tym miejscu zakochać i chcieć wrócić tak szybko, jak to będzie możliwe...




Z tymi możliwościami to niestety bywa tak, że Marcin jutro rano wsiada do pociągu do Gdańska, a ja zostaję z tym całym majdanem na głowie, ale ale- mam już plan na kolejny wspólny wyjazd i tym razem też mnie nic nie zatrzyma :)



Pewnie gdyby nie fakt, że czasem coś przypadkiem wcisnę, nie mielibyśmy żadnego wspólnego zdjęcia z wyjazdu, a tak- voila :)





Park Oliwski- piękne miejsce. Żałuję, że dotarliśmy tu dopiero podczas naszego ostatniego wyjazdu. Dużo zadbanej zieleni, a nawet mała palmiarnia. Niestety, wtedy kiedy my byliśmy, jeszcze była nieczynna.


Ok, ok- a teraz o prawdziwym powodzie mojej miłości do Gdańska i odpowiedź na pytanie dlaczego tak mnie tam ciągnie :D W sumie wszystko zawiera się w jednym słowie, a brzmi ono: UMAM.
Wracaliśmy tam każdego dnia, a i tak nie spróbowałam nawet połowy tego, co chciałam. Nie trafiliśmy także ani razu na ich słynną i podobno (w to akurat absolutnie wierzę) genialną tartę mango-marakuja, więc to zdecydowanie powód na tak, aby do Gdańska wrócić jak najszybciej :)





Odwiedziliśmy też Sopot, choć właściwie... nie wiem po co ;)
Zdecydowanie najmniej go lubię z całej trójki.


 I wreszcie ukochana Gdynia <3




Wstawaliśmy skoro świt, także cieszyliśmy się widokiem pustej plaży, pustego molo... ciszą i spokojem. Zdecydowanie widoki i uczucia nie do zaznania w ciągu dnia. Mam wrażenie, że w Trójmieście sezon trwa cały rok.








Z Gdańskiem pożegnaliśmy się gorąco nam polecanymi lodami z kultowej lodziarni Eskimos, rodem z PRL-u, ale ten smak... Smak prawdziwych lodów! A przy maladze to już w ogóle odpłynęłam :)


Cóż mogę napisać w podsumowaniu... Nie będę przekonywała Was, że wyjazd we dwoje jest tym czego najbardziej potrzebujecie. Same/sami wiecie czego Wam trzeba :) Nie będę też oszukiwać samej siebie, że ten wyjazd był tym, czego potrzebowało moje ciało- po powrocie nie dopięłam się w ulubione dżinsy i czułam każdy mięsień. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz tyle chodziłam. Na pewno te trzy dni było dokładnie tym, czego w tamtym okresie potrzebowała moja głowa :)

Mam nadzieję, że tych, którzy nie mieli okazji być w Trójmieście, zdjęcia do tego zachęcą. Naprawdę warto.
Z kolei ja po cichu marzę, że mój niecny plan wypali, choć jeśli faktycznie- to znowu będą to 2-3dni. I znowu za krótko, żeby zobaczyć więcej, ale najwyraźniej pisane mi odkrywanie Trójmiasta kawałek po kawałku :) Tak czy siak- wchodzę w to :)

Babcia B. jak zwykle spisała się na medal, ale nie tylko Ona. Dziewczyny też muszę pochwalić. Zaobserwowałam, że kiedy zostają bez nas, w Elizie uruchamiają się instynkty opiekuńcze, zupełnie tak, jakby brała w tym czasie odpowiedzialność za Lilę. Ta z kolei, jakby miała świadomość, że na te kilka dni jest na "łasce" Elizy, i też spuszcza z tonu, nie ma więc naszego "szoguna", ale jest miła, kochana, słodka młodsza siostra, który wciąż powtarza: "moja Elizka"... Budujące są te obserwacje, bo chyba właśnie o to chodzi w posiadaniu rodzeństwa- żeby wiedziały, że mają siebie. Kogoś, na kogo mogą liczyć, kto będzie obok...

Od wyjazdu minął miesiąc... A ile się w tym czasie wydarzyło :) Nic tylko pisać :)

19 komentarzy:

  1. 2-3 dni, ale zapowiadają się w miarę regularnie. A to już coś. Nam było dane 2 razy wspólnie zwiedzić te okolice. Niestety odległość robi swoje. Ale lubimy (nawet Sopot), choć do zamieszkania chyba oboje wybralibyśmy południowy kraniec naszego kraju. Dobrze, że nie znałam miejsca z tymi słodkościami, bo źle by się to skończyło. Cieszę się, że tym razem wszystko sprzyjało i oby kolejny plan wypalił.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. Od 2,5 roku nie ma mnie w Trójmieście. Najpierw w Gdańsku, a ostatnie dwa lata w Gdyni. A Tobie się teraz przypomniało?:D;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdynia<3
    Musisz koniecznie zobaczyć Oksywie następnym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze lubilam Trojmiasto, a do Gdanska mialam szczegolny sentyment:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja dawnoooo tam nie byłam, jeszcze Juniora nie było na świecie! Przypomniałaś mi jak tam pięknie :)

    Ja na razie nie czujemy takiej potrzeby, żeby jechać gdzieś na dłużej (kilka dni) bez synka, ale pewnie ten czas nadejdzie ;) Na razie dobrze nam się podróżuje we trójkę :) Lub z przyjaciółmi całą bandą ;) I tak i tak jest fajnie :) We dwoje byliśmy 11 lat zanim urodził się nam Junior, więc wyszaleliśmy się i tych wyjazdów jako para mieliśmy spoooro ;) Było wspaniałe, ale teraz we 3 jest też super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Do Gdanska bedziemy miec niedaleko, wiec do Umam na pewno zawitamy. Takiego smaka zrobilas,ze szok... te lody tez wygladaja mega apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko, ale mi smaka narobiłaś :D
    Kurcze, super, ze dziewczynki się tak dobrze dogadują - nawet jeśli jest to tylko w czasie, gdy są same :)
    Moje szogunki jeszcze nie są na tym etapie, a szkoda...
    Buziam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Podzielam Twoją miłość! tez jadę pociągiem:)zamieszkać w Gdyni...och, gdyby:)A w Gdańsku kocham Mariacką, ile nocy przesiedzianych w tamtych knajpkach:) muszę poszukać gdzie te pyszności dają i pójść w Wasze ślady! Wyjeżdżajcie we dwoje jak najczęściej:)))Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się ten szczegółowy opis okraszony zdjęciami!!!
    Prawie jakbym tam była, co w aktualnej sytuacji ma wyjątkowe znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę Wam tego wyjazdu.. My z mężem wspólny planujemy jednak musimy poczekać aż troszkę Zuzia porośnię :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Marto, jak bardzo sie ciesze, ze jednak wasz wyjazd doszedl do skutku! Wiem jak wazne sa te chwile dla siebie, dla zwiazku. Te spacery, obiadki i rozmowy...oraz spanie i innym lozku ;)
    Na trasie po Polsce jest Trojmiasto- nigdy wspolnie z Menzonem tam nie bylismy...a ja bylam jako 20 latka i zakochalam sie Gdansku :)
    Pozdrawiam serdecznie- ciesze sie z kazdego twojego wpisu- widzialas czestotliwosc wpisow z dawnych lat?? Moze uda Ci sie pisac czesciej???
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wasze wspólne zdjęcie wymiata ;) My też jak sobie nie zrobimy jakiegoś selfika to zawsze jesteśmy na fotkach osobno ;)

    A Trójmiasto lubię, choć znam głownie od strony plaży i portów - po mieście mieliśmy okazję dłużej pochodzić jedynie w Sopocie. A wspólny wyjazd tylko we dwoje ? Mamy taki w planach w tym roku - tyle że my wybieramy się do Mielna i Kołobrzegu.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Już czuję ten słony zapach powietrza :-) no a te słodkości to jakieś kosmiczne kule :-) super, że udał Wam się wyjazd we dwoje. My też się szykujemy. Z jednej strony nie mogę znieść myśli, że zostawimy Laurę, z drugiej wiem, że potrzebujemy tego czasu tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ohh, jak ja dobrze rozumiem tę miłość. Osobiście, z całego Trójmiasta najbardziej kocham Gdynię. Od okresu nastoletniego marzyłam, że kiedyś to w tym mieście będę mieszkać, i nawet na jakiś czas się udało. Teraz trochę mi przeszło, bo ta dobrze skomunikowana Gdynia średnio mi odpowiada jako miejsce do wychowywania dzieci. A w tych bardziej zielonych dzielnicach z komunikacją gorzej. Może kiedyś, jak już zrobię prawo jazdy, a póki co będę gościem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wasze wspólne zdjęcie jest niesamowite :) jestem pełna podziwu :D ;)
    Kochana, ja na sam widok tych pyszności czuje że mam kilka cm więcej w pasie ;)
    Wiesz, że ja mogę mieszkać albo w swojej Warszawie, albo właśnie mogłoby być to Trójmiasto i okolice :) Kto wie, może kiedyś, póki co odważyłam się na 1km od Wawy ;)

    Piękna mieliście wycieczkę, piękna i pyszną. Zdjęcie z łabędziem przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiosna i u nas pokrecona. Posadzilismy z M. warzywa i zaraz na kolejna noc zapowiedzieli przymrozki! Dobrze, ze jednak sie nie sprawdzilo... Na szczescie, jeszcze trzy dni zimna i ma wrocic moje wyczekiwane 20 stopni! :)

    Moja piekna Gdynia... :) Jak w ogole mnie nie ciagnie, zeby odwiedzic mamuske, tak chetnie przeszlabym sie nabrzezem i ul. Swietojanska! Normalnie czuje ten slony wiatr we wlosach... To miasto zdecydowanie ma w sobie COS i to nie tylko moj sentiment, jako bylej mieszkanki. :)

    A ja Sopot bardzo lubie... Jest taki malutki, caly zabytkowy ze slicznymi kamieniczkami. Gdansk ma piekna starowke, ale poza tym jest szaro - komunistyczny, brudny i nieprzyjemny. Nie przepadam... ;)

    A wiesz, ze ja spedzilam w Trojmiescie ponad 20 lat, a w parku Oliwskim nigdy nie bylam ot tak, zeby sobie na spokojnie polazic i popodziwiac? Zawsze przelotem i w biegu! :D

    Ciesze sie, ze ten wspolny weeken sie Wam udal! I fajnie, ze sa juz plany na kolejny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Trójmiasto! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sto lat sto lat niech żyje żyje nam... :) Martus, raz jeszcze wszystkiego NAJ! I czekam na kolejny post :)
    Bierz byka za rogi ;)
    Mówi ci to też byk ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kusisz tym wyjazdem, wpisze sobie go na listę jak pojedziemy nad morze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!